Listopad 2018 roku, niedługo po wyborach. Starosta pruszkowski Krzysztof Rymuza udziela wywiadu portalowi wpr24. Opowiada o trudach swojej pracy, wymienia kilka planowanych inwestycji. Na ogólne pytanie dziennikarki, czy będzie kontynuował tradycję spotkań z włodarzami gmin powiatu, wypala: „W przyszłym tygodniu będziemy zapraszać wójtów, burmistrzów i prezydenta na pierwszy konwent. Chciałbym wspólnie zastanowić się nad kwestiami ważnymi dla wszystkich, głównie dotyczącymi ochrony środowiska, inwestycji, ochrony zdrowia czy stworzenia izby wytrzeźwień”. Izba wytrzeźwień w naszym powiecie? Czy to realne? – dziennikarka sprawia wrażenie, jakby się przesłyszała. „Zajmując się pomocą społeczną dowiedziałem się, jak wygląda sytuacja w rodzinach z problemem alkoholowym. Izba wytrzeźwień jest bardzo potrzebna” – kontynuuje niezrażony Rymuza. W całej rozmowie nie pada choćby słowo o transporcie międzygminnym, mimo że to jeden z najbardziej palących problemów do rozwiązania, a samorząd powiatowy jest ustawowo wskazany do realizacji takiego zadania publicznego.

Wytrzeźwiałka szybko staje się tematem dowcipów w Pruszkowie. Mieszkańcy żartują, kto i kiedy będzie jej pierwszym pensjonariuszem. Do dziś ów relikt PRL nie został jednak uruchomiony.

W 2019 roku ze strony internetowej pruszkowskiego powiatu wieje nudą. Znaleźć można głównie zaproszenia na uroczystości kulturalne, patriotyczne, z rzadka informacje o utrudnieniach w ruchu spowodowanych pracami drogowymi. Można by powiedzieć – sielanka.

Bomba wybucha w maju, kiedy radna powiatu Magdalena Beyer z Prawa i Sprawiedliwości publikuje na Facebooku post, w którym informuje, że 31 maja ze szpitala powiatowego w Pruszkowie odejdą wszyscy lekarze zatrudnieni na oddziale wewnętrznym! Z relacji jej klubowego kolegi radnego Dariusza Nowaka wynika zaś, że sytuacja ujrzała światło dzienne przypadkiem, za sprawą listu do Rady Społecznej szpitala. „Dlaczego ta dramatyczna sytuacja była przez dyrekcję szpitala i zarząd powiatu z Krzysztofem Rymuzą ukrywana, a fakt złożenia wypowiedzeń przez lekarzy zatajony przed radnymi? Gdzie tu dobro pacjentów? Co zawiodło, czy nieumiejętność i brak podstawowych zdolności związanych z zarządzaniem placówką medyczną przez dyrektora?” – pisze radny Nowak.

Starosta milczy jak zaklęty. Nie reaguje na stawiane w mediach społecznościowych zarzuty, choć z Facebooka zwykł korzystać. Na portalu zpruszkowa.pl Konstanty Chodkowski publikuje listę pytań do Rymuzy, dotyczących skali problemów szpitala i kroków podjętych, żeby rozwiązać problem. Aby starosta nie miał wątpliwości, że musi odpowiedzieć, wysłane one zostają także drogą mailową. „Jako medium poważnie traktujące misję rzetelnego informowania swoich czytelników o najważniejszych sprawach miasta i powiatu chcemy zmaksymalizować szansę, że nasze pytania dotrą do adresata i nie zostaną zignorowane – pisze Chodkowski w portalu.

Odpowiedzi nadchodzą. Starosta przyznaje, że „informację o kłopotach mogących zaistnieć z powodu odejścia lekarzy zarząd (powiatu – przyp. red.) uzyskał pod koniec kwietnia”. Dlaczego więc przez kilka tygodni nie powiadomił opinii publicznej?

Przez kolejny miesiąc Konstanty Chodkowski doprasza się o wywiad z Rymuzą. W końcu dostaje zgodę. „Panie starosto, dlaczego tak trudno pana osiągnąć?” – zagaja. „Nie znaliśmy się” – słyszy od Rymuzy. Dalej starosta zawile opowiada o kłopotach z lekarzami, ze znalezieniem pełnej obsady. W końcu winą obarcza… media. „Wszystko to dzieje się, ponieważ o tym oddziale i o tym szpitalu od kilku tygodni w całym kraju mówi się wyłącznie źle. A zaczęło się od wywiadu w TVP 3, chodzi o rozmowę między panem dyrektorem Sławatyńcem, a panią Beyer” – tłumaczy starosta. Chodkowski zdziwiony: „Nikt nie odmawiał powiatowi szansy zbudowania własnego przekazu w mediach. Złego wizerunku nie będzie, jeśli w szpitalu będzie się działo dobrze”. Rymuza: „Ale można wykreować ten czarny PR w jakimś określonym celu”. Chodkowski: „A jaki jest ten cel według pana?”. Rymuza: „Odwołanie dyrektora”. Chodkowski: „No to został odwołany. Sam złożył rezygnację. I dopiero na skutek tej rezygnacji przez Polskę przeszła fala publikacji na temat szpitala”. Rymuza: „Nie miałem na to wpływu, byłem na urlopie”.

Ostatecznie sytuacja na oddziale wewnętrznym się stabilizuje, a do starostwa powraca spokój. Do czasu. W sierpniu Pruszkowem wstrząsa afera związana z planami budowy apartamentowca na skraju parku Potulickich. Wiceprezydent Pruszkowa Konrad Sipiera wydaje tak zwane warunki zabudowy, już tylko krok dzieli inwestora od uzyskania pozwolenia na prace. Mieszkańcy organizują pikietę protestacyjną. Starosta, do którego trafia wniosek od dewelopera, w mediach społecznościowych jest grillowany, ludzie oczekują od niego zablokowania przygotowań do budowy. Społecznik Arkadiusz Gębicz podpowiada, jak to zrobić. I tak się dzieje. Starosta odsyła deweloperowi dokumenty z listą niezbędnych poprawek, jest ich tak dużo, że wniosek o pozwolenie na budowę zostaje czasowo wycofany. Krzysztof Rymuza zostaje na Facebooku okrzyknięty bohaterem, a przewiny związane z sytuacją w szpitalu powiatowym idą w zapomnienie. Ale tylko na chwilę.

Początek lutego 2020 roku. Na sesję rady powiatu wkracza grupa zdenerwowanych mieszkańców Komorowa. Protestują przeciwko wydaniu pozwolenia na budowę supermarketu Lidl. Są wściekli, że starosta nie poczekał trzech dni, aż uprawomocni się miejscowy plan zagospodarowania uniemożliwiający ulokowanie takiej inwestycji. Rymuza tłumaczy, że musiał tak postąpić, bo naraziłby powiat na wypłatę odszkodowania. W międzyczasie wychodzi na jaw, że 16 stycznia 2020 roku zarząd powiatu podpisał z Lidlem umowę regulującą warunki budowy dużego ronda, które umożliwi tirom dowóz towarów do sklepu. W umowie jest kilka zaskakujących zapisów. Na przykład taki, że zarząd powiatu ma przekazać Lidlowi pełnomocnictwo do złożenia wniosku o wydanie ZRID (zezwolenia na realizację inwestycji drogowej). Wniosek wystosowany na podstawie tego upoważnienia miałby zostać skierowany do… tego samego starostwa (sic!). Konstanty Chodkowski relacjonuje w portalu zpruszkowa.pl przypuszczenia komorowskich aktywistów, że karkołomny zabieg prawny miał dwa cele. Po pierwsze, wywłaszczenie gminy Michałowice (Komorów leży na jej terenie) z fragmentu ziemi potrzebnego do budowy ronda i tym samym przełamanie ewentualnego oporu radnych. Po drugie, umożliwiając Lidlowi zwrócenie się o ZRID samorząd powiatowy de facto powierza prywatnemu inwestorowi swoją moc sprawczą. To jednak stoi w całkowitej sprzeczności nie tylko z interesem społecznym, ale i z ideą samorządności! Michał Jeżewski, przewodniczący Zarządu Osiedla Komorów zauważa, że Krzysztof Rymuza nie miał żadnego obowiązku dogadywania się z Lidlem i umawiania na cokolwiek, a podpisanie umowy z 16 stycznia było aktem uznaniowym! Czy starosta z premedytacją zadziałał na szkodę komorowian?

„Wbiliście nam nóż w plecy!”. „Komorów panu tego nie zapomni!” – krzyczą mieszkańcy na sesji. Od decyzji Rymuzy odcina się nawet jego klubowy kolega, radny Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej Andrzej Kurzela, były wieloletni wiceprezydent Pruszkowa: – Nie wiem, czy to będzie nóż w plecy dla pana starosty, ale chciałem powiedzieć, że Lidl nie pasuje mi do Komorowa. Dziś trzeba się zastanowić, co zrobić, aby ten niepasujący do Komorowa obiekt nie powstał – oświadcza, wywołując aplauz zgromadzonych.

Na Facebooku mieszkańcy Komorowa dają upust swojej złości. Pojawiają się głosy, że Rymuza powinien zostać odwołany. Wysyłam do biura prasowego starostwa dwa krótkie pytania: 1. Czy poda się pan do dymisji? 2. Czy rozważa pan dziś taką możliwość?”. Wkrótce dostaję odpowiedź od rzeczniczki Agnieszki Kuruliszwili, w której ta dowodzi, że decyzja w sprawie pozwolenia na budowę marketu Lidl została wydana prawidłowo. „Rolą starosty nie jest być za lub przeciw, rolą starosty jest działanie zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa” – kwituje swój wywód. W ostatnim zdaniu informuje, że Krzysztof Rymuza nie planuje dymisji.

Komentarz autora:

Podstawą służby w samorządzie lokalnym jest zaufanie. Nie zawsze prezydent miasta, starosta powiatu czy marszałek województwa wyznaje te same poglądy polityczne, co ja. Owszem, bywam zawiedziony, kiedy na reprezentacyjne stanowisko wybrana zostaje osoba daleka mi ideowo. Jednak staram się nie oceniać jej przez pryzmat politycznych sympatii, próbując wyizolować z jej działalności konkretne decyzje, dotyczące mnie i najbliższego otoczenia. Chcę ufać, że osoba opłacana z moich podatków stoi po mojej stronie, pilnując oświaty, remontów dróg, inwestycji, komunikacji, ładu przestrzennego, służby zdrowia. Dziś mam poczucie, że Krzysztof Rymuza zawiódł mnie i to kilkakrotnie. Raz, nie informując o kłopotach szpitala i unikając odpowiedzi na ważne dla mnie – potencjalnego pacjenta – pytania. Dwa, nie próbując rozwiązać problemu transportu międzygminnego – to jeden z wielu powodów likwidacji linii autobusowej L23 z Pruszkowa do Raszyna. Trzy, działając bez porozumienia z mieszkańcami Komorowa w sprawie budowy Lidla. Decyzja o podpisaniu umowy z przedstawicielami inwestora w sprawie budowy ronda dla tirów jest dla mnie niezrozumiała i nieakceptowalna. Kiedyś wierzyłem, że Krzysztof Rymuza działa w moim – pruszkowiaka – interesie. Tej wiary już nie mam. Ponieważ to radni, a nie bezpośrednio mieszkańcy, wybierają starostę i mogą go w każdej chwili odwołać, uważam, że Krzysztof Rymuza powinien zostać zastąpiony przez osobę, która lepiej rozumie, czym jest przyjazny dla mieszkańców samorząd terytorialny.