Obecna kadencja w powiecie pruszkowskim upływa od skandalu do skandalu, a w centrum wydarzeń za każdym razem znajduje się ta sama postać: starosta Krzysztof Rymuza. Pierwszy kryzys wybuchł wiosną 2019 roku, kiedy radna Magdalena Beyer z Prawa i Sprawiedliwości opublikowała na Facebooku post, w którym poinformowała, że ze szpitala powiatowego w Pruszkowie odejdą wszyscy lekarze zatrudnieni na oddziale wewnętrznym. Sprawa utrzymywana była przez starostę w tajemnicy, światło dzienne ujrzała przypadkiem. Jak zareagował Rymuza? W typowy dla siebie sposób: milczeniem. Nie odpowiadał na stawiane w mediach społecznościowych zarzuty, choć z Facebooka zwykł korzystać. Na portalu zpruszkowa.pl Konstanty Chodkowski opublikował listę pytań do niego, dotyczących skali problemów szpitala i kroków podjętych, żeby je rozwiązać. Dziennikarz o wywiad dopraszał się przez miesiąc! Gdy wreszcie udało się spotkać, Rymuza winą za kłopoty w szpitalu obarczył… media. „Wszystko to dzieje się, ponieważ o tym oddziale i o tym szpitalu od kilku tygodni w całym kraju mówi się wyłącznie źle” – skwitował.

Kolejny kryzys wybuchł w lutym 2020 roku. Na sesję rady powiatu przyszła grupa zdenerwowanych mieszkańców Komorowa. Protestowali, bo starosta wydał pozwolenie na budowę supermarketu Lidl. Byli wściekli, że nie poczekał trzech dni, aż uprawomocni się miejscowy plan zagospodarowania uniemożliwiający ulokowanie takiej inwestycji. Rymuza próbował się tłumaczyć, że musiał tak postąpić, bo naraziłby powiat na wypłatę odszkodowania. W międzyczasie wyszło na jaw, że kilka tygodni wcześniej zarząd powiatu podpisał z Lidlem umowę regulującą warunki budowy dużego ronda, które umożliwi tirom dowóz towarów do sklepu. Michał Jeżewski, przewodniczący Zarządu Osiedla Komorów, tłumaczył, że Rymuza nie miał obowiązku dogadywania się z Lidlem i umawiania na cokolwiek, a podpisanie umowy było aktem uznaniowym! Czy starosta z premedytacją zadziałał na szkodę komorowian? „Wbiliście nam nóż w plecy!”. „Komorów panu tego nie zapomni!” – krzyczeli mieszkańcy. Na Facebooku pojawiły się głosy, że powinien odejść.

Niezależnie od gwałtownych wydarzeń Rymuza od miesięcy znajduje się w ogniu krytyki za wydanie pozwolenia na budowę tzw. “megabloku” przy parku Potulickich w Pruszkowie. Arkadiusz Gębicz, prezes stowarzyszenia Za Pruszków!, zdobył dokumenty, z których wynika, że starosta nie powinien był wydawać pozwolenia na budowę apartamentowca. Społecznik z dokumentami pod pachą poszedł do starosty, ale ten do ustaleń odniósł się, jak mówi Gębicz, lekceważąco. Także na internetowym forum dyskusyjnym Rymuza potraktował go z góry i nazwał publicznie pieniaczem. 

Afera szczepionkowa to kolejny rozdział w życiu powiatu. Krzysztof Rymuza miał domagać się zaszczepienia przeciwko COVID-19 w podległym sobie szpitalu poza kolejką. Publikacja portalu zpruszkowa.pl spotkała się z oficjalną reakcją. Według rzeczniczki starostwa Agnieszki Kuruliszwili, Rymuza, jako lekarz z czynnym prawem wykonywania zawodu, dostał skierowanie w elektronicznym systemie pacjent.gov.pl. Tę wersję podważają oficjalne wytyczne Ministerstwa Zdrowia, zgodnie z którymi prawo do wykonywania zawodu lekarza nie wystarcza, aby zostać zakwalifikowanym do „Etapu 0” Narodowego Programu Szczepień. Dziennikarze Wirtualnej Polski dotarli do dokumentu sugerującego, że Rymuza został zgłoszony jako pracownik w placówce medycznej swojej żony. Rzeczniczka przedstawiła wtedy nową wersję, wedle której mógł on uzyskać skierowanie na szczepienie jako… wolontariusz z tej placówki (sic!).

Jakby zamieszania było mało, zaraz po wybuchu afery ze stanowiska odwołana została dyrektor szpitala powiatowego na Wrzesinie. Czy obie sprawy się łączą? Jedno nie ulega wątpliwości: karuzela stanowisk w szpitalu napędzana przez zarząd powiatu, na którego czele stoi Krzysztof Rymuza, znów zaczęła się kręcić.

Starostwo pruszkowskie od lat mierzy się też z krytyką dotyczącą wywiązywania się z ustawowych obowiązków, przede wszystkim braku konkretnych działań zmierzających do zorganizowania komunikacji autobusowej na terenie powiatu. Podczas gdy nasi urzędnicy ze stoickim spokojem czekają na wyniki analiz, strategii i innych opracowań, w powiecie grodziskim tamtejszy starosta dogadał się z burmistrzami i wójtami i właśnie tworzą związek komunikacyjny. Można? Można. Rymuza milczy, choć od dawna bezskutecznie proszony jest też o większe zaangażowanie w negocjacje dotyczące wprowadzenia drugiej strefy biletowej ZTM na linii WKD. A temat autobusu z Pruszkowa do Warszawy, choć jego uruchomienie tak naprawdę powinno być zadaniem powiatu, dla starosty nie istnieje.

Atmosfera gęstnieje, krytyka z każdym miesiącem się wzmaga, jednak Rymuza nie zamierza rezygnować i usiłuje za wszelką cenę dotrwać do końca kadencji. Czy sprawę powinni wziąć w swoje ręce radni? Odpowiedź wydaje się oczywista, tym bardziej, że to nie tylko proste w realizacji, ale dawałoby nadzieję na uspokojenie chaosu, zakończenie skandali i powrót normalności. Potencjalny kandydat na nowego starostę jest na miejscu. Nazywa się Michał Landowski. Pracuje na stanowisku sekretarza powiatu pruszkowskiego.

Sławomir Bukowski: “Wymiana Rymuzy na Landowskiego w najmniejszy sposób nie wpłynęłoby na układ sił i parytety w organach decyzyjnych. Do zmiany potrzeba więc tylko jednego: głosowania radnych (starostę, w przeciwieństwie do prezydenta miasta, radni wybierają sami).”

Landowski dał się poznać mieszkańcom Pruszkowa jako wiceprezydent w czasach Jana Starzyńskiego. Młody, ambitny, kontaktowy. Nie boi się dziennikarzy, nie chowa za plecami rzeczników. W 2018 roku zasłynął tym, że gotów był umówić się o 5 rano na peryferiach Żbikowa z mieszkańcami, którzy chcieli mu udowodnić, jak źle działała wówczas pruszkowska komunikacja miejska. Zna procedury administracyjne, w samorządzie czuje się jak ryba w wodzie. Sztuką jest dziś znaleźć w Pruszkowie osobę, która o Landowskim wypowiadałaby się źle. Jedyne, co może go obciążać, to dawna przynależność do Samorządowego Porozumienia Pruszkowa w czasach budowy „Titanica”, czyli przeskalowanego i piekielnie drogiego gmachu Centrum Dziedzictwa Kulturowego.

O kompetencjach Landowskiego wyłącznie w superlatywach wypowiadał się zawsze jego polityczny patron Andrzej Kurzela, także wiceprezydent Pruszkowa w czasach Starzyńskiego, dziś radny powiatu pruszkowskiego (Kurzela uznawany jest za głównego rozgrywającego w powiatowej polityce).

Jeśli przyjąć, że Landowski to dobry kandydat na miejsce Rymuzy, to czy taka wymiana politycznie jest możliwa? Radę powiatu pruszkowskiego tworzy 27 radnych. Koalicja rządząca to kluby: Nowoczesna – KO (9 radnych), Mazowiecka Wspólnota Samorządowa (5) oraz Dobro Wspólne (4). W opozycji jest Prawo i Sprawiedliwość (9). Przewodniczący rady Stanisław Dymura należy do Nowoczesnej – KO. Starosta Krzysztof Rymuza do rady dostał się z listy Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej. W gronie zastępców przewodniczącego i starosty oraz w zarządzie powiatu zasiadają wyłącznie członkowie klubów koalicyjnych.

Michał Landowski zwłaszcza przez radnych Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej (MWS) traktowany jest jak swój. To ugrupowanie uchodzi za odpowiednik miejskiego SPP (Andrzej Kurzela, dawniej prominentny członek SPP, do rady powiatu też dostał się z listy tego ugrupowania). Wymiana Rymuzy na Landowskiego w najmniejszy sposób nie wpłynęłoby na układ sił i parytety w organach decyzyjnych. Do zmiany potrzeba więc tylko jednego: głosowania radnych (starostę, w przeciwieństwie do prezydenta miasta, radni wybierają sami).

A co samorząd zyskałby na tym „przewrocie”? Landowski miałby szansę uspokoić sytuację w szpitalu na Wrzesinie i zakończyć próby ręcznego sterowania pracą lecznicy. Jako człowiek koncyliacyjny potrafi nawiązać dialog ze wszystkich ugrupowaniami, także z PiS, które przez pozostałych radnych traktowane jest dziś jak wcielenie zła (choć w poprzedniej kadencji MWS nie widziało niczego złego w koalicji z PiS, a Krzysztof Rymuza był zastępcą starosty Zdzisława Sipiery). Landowski ma wreszcie bardzo ważną cechę: poczucie zobowiązania wobec mieszkańców. Nie ucieka po schodach, rozmawia, gdy trzeba, organizuje pomoc. Wyobrażenie sobie Landowskiego występującego w interesie Lidla wydaje się z gatunku science-fiction. Mieszkańcy zyskaliby samorządowca z krwi i kości.

Landowskiemu pokierowanie powiatem też mogłoby się opłacić. Gdyby w przeciwieństwie do Rymuzy zdobywał punkty, a nie je tracił, zbudowałby solidny kapitał wzmacniający jego szanse w wyborach na prezydenta Pruszkowa w 2023 roku. Byłby najgroźniejszym kontrkandydatem dla ubiegającego się o drugą kadencję Pawła Makucha.

A co z samym Krzysztofem Rymuzą? Skoro skierowanie na szczepienie przeciwko COVID-19 miała mu wystawić żona, u której jest wolontariuszem, to obowiązki w starostwie wreszcie nie kolidowałyby z wolontariatem i mógłby więcej czasu poświęcić pacjentom – w tych trudnych czasach byliby mu za to bardzo wdzięczni.

Co sądzicie o możliwości zmiany na stanowisku starosty? Piszcie w komentarzach.