Źródło: PR24TV HD

Radny, pieniądze, koszykówka – cz. 2.

(106)

Artykuł poświęcony finansom pruszkowskiej koszykówki i zamieszaniu wokół pana radnego Jacka Rybczyńskiego spotkał się z żywą reakcją ze strony pruszkowskiej opinii publicznej.

Gwoli wyjaśnienia – celem poprzedniej publikacji była analiza zaistniałej w Pruszkowie sytuacji w odniesieniu do przepisów ustawy o samorządzie gminnym. Nie było moją intencją stawianie oskarżeń, były to zwykłe rozważania prawne w stosunku do danego stanu faktycznego.

Wszystkie uwagi, jakie pojawiły się pod poprzednim tekstem, przeczytałem z autentycznym zainteresowaniem. W reakcji na artykuł pojawiły się opinie, że p. Jacek Rybczyński powinien był zostać wyłączony z głosowania nad zmianami w budżecie dotyczącymi przesunięcia środków na rzecz MKS Pruszków, na podstawie art. 25a u.s.g.

Jakub Dorosz-Kruczyński: czas istnieją poważne wątpliwości czy nie doszło do naruszenia przepisów ustawy o samorządzie gminnym

Przepis ten stanowi, że: „Radny nie może brać udziału w głosowaniu w radzie ani w komisji, jeżeli dotyczy ono jego interesu prawnego.”. Takie stanowisko nie jest uzasadnione, ponieważ radny Jacek Rybczyński nie miał interesu prawnego związanego z przywołaną nowelizacją budżetu.

 „Jak to nie miał?” – zapyta zapewne zdziwiony czytelnik – „Przecież głosuje za dodatkowymi środkami dla swojego pracodawcy. Musi mieć w tym interes!”.  Niekoniecznie. Warto podkreślić w tym miejscu, że to co potocznie może być rozumiane jako „interes prawny” nie jest nim w sensie prawnym. Nauki prawne i prawodawca każą wyróżniać cały szereg „interesów” (mam nadzieję, że żadnego nie pominąłem):

  1. interes faktyczny,
  2. interes prawny,
  3. interes społeczny,
  4. interes publiczny,
  5. interes państwa.

Słowem- jest ich sporo i każdy co innego znaczy. Dla prawnika lub absolwenta prawa taki stan rzeczy jest okazją do analizy i dywagacji, cała reszta społeczeństwa może poczuć konsternację.

W tej historii istotne jest rozróżnienie pomiędzy „interesem prawnym”, który występuje w art. 25a u.s.g. i „interesem faktycznym”. Wyjaśnienie czym jest dla prawa administracyjnego „interes prawny” było już przedmiotem wielu rozpraw (jedną z nich popełnił swego czasu skromny doktor z Uniwersytetu Jagiellońskiego – Andrzej Duda i zatytułował ją „Interes prawny w polskim prawie administracyjnym”), jednak najzgrabniej pojęcie to (na użytek omawianej sprawy) objaśnił wrocławski WSA:

„Pod pojęciem interesu prawnego należy rozumieć osobisty, konkretny i aktualny prawnie chroniony interes, który może być realizowany na podstawie określonego przepisu, bezpośrednio wiążący się z indywidualnie i prawnie chronioną sytuacją strony. Radny nie może więc brać udziału w głosowaniu w sprawach, które dotyczą jego osoby, z uwagi na to, że z mocy art. 25a u.s.g. podlega wyłączeniu.” (Wyrok WSA we Wrocławiu z dnia 17 maja 2016 r., II SA/Wr 229/16, LEX nr 2116728).

A zatem o interesie prawnym p. Jacka Rybczyńskiego mówilibyśmy jeśli istniałaby norma prawna, która wiązałaby jego osobę z tak pozyskanymi środkami. Mogłaby ona wynikać z ustawy lub z umowy. Taka norma ustawowa nie istnieje, natomiast o normie umownej nic mi nie wiadomo (więc domniemuję, że także nie istnieje). Nie było więc podstawy do wyłączania radnego Rybczyńskiego z głosowania. Nie zmienia to faktu, że faktycznie był on zainteresowany dokapitalizowaniem swojego pracodawcy (wskazują na to zasady prawidłowego rozumowania). Niemniej, interes faktyczny nie jest kwalifikowany prawnie. W kontekście art. 25a u.s.g. nic złego się nie stało.

Szereg ciekawych pytań postawił również pan radny Jakub Kotelecki:

Jakub Kotelecki - komentarz na Facebooku

Ponieważ nie dane mi było polemizować z panem radnym via Facebook, albowiem zostałem przezeń (najpewniej prewencyjnie) zablokowany, to odpowiem na nie tutaj. Odniosę się tylko do pytań nr 2 i nr 3, na które odpowiedź według pana Koteleckiego jest korzystna dla pana Rybczyńskiego:

Ad 2. Co to jest mienie komunalne? Pojęcie to zdefiniowane jest w art. 43 u.s.g.: „Mieniem komunalnym jest własność i inne prawa majątkowe należące do poszczególnych gmin i ich związków oraz mienie innych gminnych osób prawnych, w tym przedsiębiorstw.”. Oznacza to, że mieniem komunalnym gminy jest także dotacja, która zostaje udzielona podmiotowi prywatnemu. Takie stanowisko znajduje potwierdzenie w orzecznictwie sądów administracyjnych. Zainteresowanych odsyłam do wyroku NSA z dnia 13 sierpnia 2014 r., II OSK 1734/14, LEX nr 1582051. W orzeczeniu tym NSA potwierdził dopuszczalność wygaszenia mandatu radnemu – członkowi zarządu klubu sportowego (stowarzyszenia), który otrzymywał od gminy dotacje na swoją działalność. Kazus ten różni się od sprawy pruszkowskiej tym, że p. Jacek Rybczyński nie był i nie jest członkiem zarządu takiego podmiotu, a tylko go reprezentował. Niemniej jednak skutki prawne działania jako pełnomocnik i działania jako członek zarządu zostały przez prawodawcę zrównane.

Ad 3. Czy mienie komunalne wykorzystywane jest na potrzeby działalności gospodarczej? Ano orzecznictwo sądów administracyjnych przyjmuje, że wystarczający jest związek funkcjonalny. Wystarczy, że środki z dotacji przeznaczane są do finansowania wyjazdów na mecze, albo promocji klubu. Wszystkie takie czynności umożliwiają należyte prowadzenie działalności sportowej i uzyskiwanie z niej zysku. Tym samym umożliwiają prowadzenie działalności gospodarczej. Klub sportowy nie wyjeżdżający na mecze, nie promujący się, nie trenujący zawodników itp. nie sprzeda biletów na swoje mecze. Z drugiej strony jeżeli dotacje z budżetu miasta nie byłyby przeznaczone na taką działalność klubu, to sens ich udzielania byłby żaden.

Z powyższego wynika zatem, że cały czas istnieją poważne wątpliwości czy nie doszło do naruszenia przepisów ustawy o samorządzie gminnym. Ze swojej strony nie chciałbym niczego przesądzać. Raczej pewne jest, że p. Jacek Rybczyński mógł głosować nad zmianami w budżecie – nie wpływały one na jego pozycję prawną. Natomiast sprawa wygaszenia mandatu powinna podlegać dalszej analizie. Przepisy ustawy dotyczące zakazu działalności radnego w niepokojący sposób wpisują się w pruszkowską rzeczywistość. Właściwym organami do załatwienia sprawy są rada miasta albo wojewoda (jeśli rada nie podejmie działań). Niemniej jednak niepokojąca jest postawa części opinii publicznej, która zamiast rozjaśniać obraz sytuacji stara się go jeszcze bardziej zaciemnić.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Jakub Dorosz

Pruszkowiak od urodzenia. Prawnik zajmujący się prawem administracyjnym. W wolnym czasie interesuje się historią i koleją. Pasjonat gier strategicznych (planszowych i komputerowych).

PROFIL REDAKTORA