Artykuł poświęcony finansom pruszkowskiej koszykówki i zamieszaniu wokół pana radnego Jacka Rybczyńskiego spotkał się z żywą reakcją ze strony pruszkowskiej opinii publicznej.

Gwoli wyjaśnienia – celem poprzedniej publikacji była analiza zaistniałej w Pruszkowie sytuacji w odniesieniu do przepisów ustawy o samorządzie gminnym. Nie było moją intencją stawianie oskarżeń, były to zwykłe rozważania prawne w stosunku do danego stanu faktycznego.

Wszystkie uwagi, jakie pojawiły się pod poprzednim tekstem, przeczytałem z autentycznym zainteresowaniem. W reakcji na artykuł pojawiły się opinie, że p. Jacek Rybczyński powinien był zostać wyłączony z głosowania nad zmianami w budżecie dotyczącymi przesunięcia środków na rzecz MKS Pruszków, na podstawie art. 25a u.s.g.

Jakub Dorosz-Kruczyński: czas istnieją poważne wątpliwości czy nie doszło do naruszenia przepisów ustawy o samorządzie gminnym

Przepis ten stanowi, że: „Radny nie może brać udziału w głosowaniu w radzie ani w komisji, jeżeli dotyczy ono jego interesu prawnego.”. Takie stanowisko nie jest uzasadnione, ponieważ radny Jacek Rybczyński nie miał interesu prawnego związanego z przywołaną nowelizacją budżetu.

„Jak to nie miał?” –zapyta zapewne zdziwiony czytelnik – „Przecież głosuje za dodatkowymi środkamidla swojego pracodawcy. Musi mieć w tym interes!”. Niekoniecznie. Warto podkreślić w tym miejscu,że to co potocznie może być rozumiane jako „interes prawny” nie jest nim wsensie prawnym. Nauki prawne i prawodawca każą wyróżniać cały szereg„interesów” (mam nadzieję, że żadnego nie pominąłem):

  1. interes faktyczny,
  2. interes prawny,
  3. interes społeczny,
  4. interes publiczny,
  5. interes państwa.

Słowem- jest ich sporo i każdy co innego znaczy. Dla prawnikalub absolwenta prawa taki stan rzeczy jest okazją do analizy i dywagacji, całareszta społeczeństwa może poczuć konsternację.

W tej historii istotne jest rozróżnienie pomiędzy „interesemprawnym”, który występuje w art. 25a u.s.g. i „interesem faktycznym”. Wyjaśnienieczym jest dla prawa administracyjnego „interes prawny” było już przedmiotemwielu rozpraw (jedną z nich popełnił swego czasu skromny doktor z UniwersytetuJagiellońskiego – Andrzej Duda i zatytułował ją „Interes prawny w polskimprawie administracyjnym”), jednak najzgrabniej pojęcie to (na użytek omawianejsprawy) objaśnił wrocławski WSA:

„Pod pojęciem interesu prawnego należy rozumieć osobisty,konkretny i aktualny prawnie chroniony interes, który może być realizowany napodstawie określonego przepisu, bezpośrednio wiążący się z indywidualnie iprawnie chronioną sytuacją strony. Radny nie może więc brać udziału wgłosowaniu w sprawach, które dotyczą jego osoby, z uwagi na to, że z mocy art.25a u.s.g. podlega wyłączeniu.” (Wyrok WSA we Wrocławiu z dnia 17 maja 2016 r.,II SA/Wr 229/16, LEX nr 2116728).

A zatem o interesie prawnym p. Jacka Rybczyńskiegomówilibyśmy jeśli istniałaby norma prawna, która wiązałaby jego osobę z takpozyskanymi środkami. Mogłaby ona wynikać z ustawy lub z umowy. Taka normaustawowa nie istnieje, natomiast o normie umownej nic mi nie wiadomo (więcdomniemuję, że także nie istnieje). Nie było więc podstawy do wyłączania radnegoRybczyńskiego z głosowania. Nie zmienia to faktu, że faktycznie był onzainteresowany dokapitalizowaniem swojego pracodawcy (wskazują na to zasadyprawidłowego rozumowania). Niemniej, interes faktyczny nie jest kwalifikowanyprawnie. W kontekście art. 25a u.s.g. nic złego się nie stało.

Szereg ciekawych pytań postawił również pan radny Jakub Kotelecki:

Jakub Kotelecki - komentarz na Facebooku

Ponieważ nie dane mi było polemizować z panem radnym via Facebook, albowiem zostałem przezeń (najpewniej prewencyjnie) zablokowany, to odpowiem na nie tutaj. Odniosę się tylko do pytań nr 2 i nr 3, na które odpowiedź według pana Koteleckiego jest korzystna dla pana Rybczyńskiego:

Ad 2. Co to jest mienie komunalne? Pojęcie to zdefiniowanejest w art. 43 u.s.g.: „Mieniem komunalnym jest własność i inne prawa majątkowenależące do poszczególnych gmin i ich związków oraz mienie innych gminnych osóbprawnych, w tym przedsiębiorstw.”. Oznacza to, że mieniem komunalnym gminy jesttakże dotacja, która zostaje udzielona podmiotowi prywatnemu. Takie stanowiskoznajduje potwierdzenie w orzecznictwie sądów administracyjnych.Zainteresowanych odsyłam do wyroku NSA z dnia 13 sierpnia 2014 r., II OSK1734/14, LEX nr 1582051. W orzeczeniu tym NSA potwierdził dopuszczalnośćwygaszenia mandatu radnemu – członkowi zarządu klubu sportowego(stowarzyszenia), który otrzymywał od gminy dotacje na swoją działalność. Kazusten różni się od sprawy pruszkowskiej tym, że p. Jacek Rybczyński nie był i niejest członkiem zarządu takiego podmiotu, a tylko go reprezentował. Niemniejjednak skutki prawne działania jako pełnomocnik i działania jako członekzarządu zostały przez prawodawcę zrównane.

Ad 3. Czy mienie komunalne wykorzystywane jest na potrzebydziałalności gospodarczej? Ano orzecznictwo sądów administracyjnych przyjmuje,że wystarczający jest związek funkcjonalny. Wystarczy, że środki z dotacjiprzeznaczane są do finansowania wyjazdów na mecze, albo promocji klubu.Wszystkie takie czynności umożliwiają należyte prowadzenie działalnościsportowej i uzyskiwanie z niej zysku. Tym samym umożliwiają prowadzeniedziałalności gospodarczej. Klub sportowy nie wyjeżdżający na mecze, niepromujący się, nie trenujący zawodników itp. nie sprzeda biletów na swojemecze. Z drugiej strony jeżeli dotacje z budżetu miasta nie byłyby przeznaczonena taką działalność klubu, to sens ich udzielania byłby żaden.

Z powyższego wynika zatem, że cały czas istnieją poważnewątpliwości czy nie doszło do naruszenia przepisów ustawy o samorządziegminnym. Ze swojej strony nie chciałbym niczego przesądzać. Raczej pewne jest,że p. Jacek Rybczyński mógł głosować nad zmianami w budżecie – nie wpływały onena jego pozycję prawną. Natomiast sprawa wygaszenia mandatu powinna podlegaćdalszej analizie. Przepisy ustawy dotyczące zakazu działalności radnego wniepokojący sposób wpisują się w pruszkowską rzeczywistość. Właściwym organamido załatwienia sprawy są rada miasta albo wojewoda (jeśli rada nie podejmiedziałań). Niemniej jednak niepokojąca jest postawa części opinii publicznej,która zamiast rozjaśniać obraz sytuacji stara się go jeszcze bardziejzaciemnić.