Czyw lipcu prezydent Paweł Makuch zbyt mocno ograniczył radnym prawo do kontrolidokumentów w urzędzie miasta? Jakie w ogóle uprawnienia mają radni? Dyskutowanoo tym podczas Samorządowego Forum Kapitału i Finansów.

W ubiegłym tygodniu w Katowicach odbyło się XVII Samorządowe Forum Kapitału i Finansów, jedna z największych tego typu imprez w Polsce – dla prezydentów miast, burmistrzów, wójtów, radnych, naczelników wydziałów w urzędach, prezesów spółek komunalnych. Forum to tak naprawdę 10 równoległych dwudniowych konferencji tematycznych poświęconych różnym aspektom samorządowej działalności. Bierze w nich udział w sumie około 1300 osób. Na jednej z nich, zatytułowanej Forum Przewodniczących Rad, prelegentką była wiceprzewodnicząca Rady Miasta Pruszkowa Eliza Kurzela, z wykształcenia radca prawny i doradca podatkowy. Wypowiadała się na temat uprawnień kontrolnych radnych oraz komisji rewizyjnej.

„Takzwane indywidualne uprawnienia kontrolne radnych to nic innego jak dostęp doinformacji publicznej, aby móc rzetelnie wykonywać swój mandat (a nie być tylkomaszynką do głosowania), ale za to bez żadnych konsekwencji dla pytanego wrazie zignorowania pytań radnego albo udzielenia mu niepełnej lubwprowadzającej w błąd odpowiedzi. Ustawodawca zapomniał nawet dodać termin naudzielenie odpowiedzi” – napisała Eliza Kurzela w podsumowaniu swojego udziałuw dyskusji, na prośbę portalu zpruszkowa. pl. „Radni, korzystający zindywidualnych uprawnień kontrolnych, wyłącznie w zakresie spraw związanych zbieżącym funkcjonowaniem rady miasta, a nie zaspokojeniem swojej ciekawości,powinni znać się na przepisach prawa i ekonomii, aby móc z tego uprawnieniaskorzystać. Radny bez doświadczenia ani wykształcenia kierunkowego (i zdrowegorozsądku czy umiejętności wyciągania logicznych wniosków) nie będzie w staniepoprosić o miarodajne informacje ani analizować otrzymanych materiałów.Zdarzają się radni (nie dotyczy Pruszkowa), którzy filmują moment wejścia na terenspółki komunalnej i opatrują to komentarzem typu: teraz sprawdzimy, co tak naprawdę dzieje się w spółce X i udowodnimy tezę, że dochodzi tu do nadużyć nawielką skalę… Co ciekawe, tzw. indywidualne uprawnienia kontrolne radnego miałysię stać kalką uprawnień posłów i senatorów, jednak zapomniano też o tym, żeradni nie są chronieni immunitetem w zakresie wykonywanych przez siebieobowiązków”.

Dlategoto komisja rewizyjna rady miasta, jak zauważa Eliza Kurzela, na czele którejstoi przedstawiciel tzw. opozycji, posiada szerokie uprawnienia do wnikliwejkontroli, m.in. spółek komunalnych. A radny, któremu odmówiono udzieleniainformacji, może zawnioskować do przewodniczącego komisji rewizyjnej oprzeprowadzenie doraźnej kontroli poza planem. „Jeżeli jednak radny (to możedotyczyć Pruszkowa) wystąpił do spółki komunalnej o wydanie konkretnegodokumentu, o którego istnieniu powziął wiadomość ze sprawdzonych źródeł, aspółka przedstawiła inny dokument, z którego zdaniem spółki wynika, żedokument, o który prosił radny – nie istnieje, wówczas radny ten powinienzawiadomić odpowiednie organy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zamiastskładać wniosek o przeprowadzenie kontroli w tym zakresie przez komisjęrewizyjną” – pisze Kurzela. „Wniosek radnego o udzielenie informacji powinienbyć sformułowany na piśmie, aby spółka komunalna miała czas na zweryfikowanietego, czy udostępnienie tej informacji nie narazi spółki na szkodę. W dyskusji(podczas katowickiego Forum – przyp. aut.) zwracano uwagę, że radny zamiastodwiedzać siedzibę spółki czy jednostki organizacyjne urzędu miasta i namiejscu zadawać pytania upoważnionym osobom, powinien raczej korzystać zmożliwości otrzymania informacji od kierownika jednostki w drodze odpowiedzi nainterpelacje czy zapytania. Ja jednak bardzo sobie cenię możliwość rozmowy zpracownikiem urzędu i uzyskania od niego od ręki ustnych informacji czypodpowiedzi na dany temat, zamiast czekać dwa tygodnie na odpowiedź na piśmie.Tym bardziej, że jako radna, której doświadczenie w samorządzie liczy siędopiero w miesiącach, takich zapytań kierowałabym wyjątkowo dużo, obligując tymsamym pracowników urzędu do oficjalnej odpowiedzi”.

Eliza Kurzela w swojej relacji odnosi się także do kontrowersyjnego zarządzenia prezydenta Pruszkowa Pawła Makucha, w którym, zdaniem wielu radnych, w bezprawny sposób ograniczone zostało ich uprawnienie do pozyskiwania w urzędzie miasta odpowiedzi na ważne pytania. Na łamach zpruszkowa.pl pisał o tym Konstanty Chodkowski. Przypomnijmy: na mocy zarządzenia, wydanego 31 lipca każdy, kto chciał uzyskać dostęp do informacji publicznej, powinien był złożyć wniosek poparty uzasadnieniem. Radni wykazywali, że akty prawa niższego rzędu, czyli np. zarządzenie prezydenta miasta, nie mogą regulować postanowień ustaw. Zarządzenie wykraczało więc poza regulacje ustawowe, obwarowując dostęp do informacji publicznej dodatkowymi obostrzeniami. Po zmasowanej krytyce prezydent Makuch wydał nowe rozporządzenie, a poprzednie anulował. Ostatecznie radni nie muszą już uzasadniać wniosku o wydanie informacji i dokumentów, zaś ich udostępnienie nie jest warunkowane dodatkowymi przepisami.

Problem legalności zarządzenia prezydenta Pruszkowa nie został poruszony w oficjalnej części katowickiej konferencji, ale Eliza Kurzela dyskutowała o nim w kuluarowych rozmowach. Co usłyszała od innych samorządowców? „O dziwo, pozytywnie skomentowano próbę uregulowania radnym miasta Pruszkowa prawa dostępu do informacji, jednak pod warunkiem, że intencją prezydenta było skierowanie zarządzenia nr 160/2019 z 31 lipca 2019 r. wyłącznie do pracowników urzędu miasta, a nie do samych radnych”. Czy jednak jego adresatem byli wyłącznie urzędnicy? Wiceprzewodnicząca pruszkowskiej rady uważa, że nie, biorąc pod uwagę nałożenie na radnych m.in. obowiązku złożenia oświadczeń, zawierających uzasadnienie wniosku o wgląd do akt sprawy. Dodatkowym argumentem jest to, że 12 września 2019 r. prezydent wydał zarządzenie nr 190/2019 w sprawie wprowadzenia procedury udostępniania radnym Pruszkowa informacji i materiałów w Urzędzie Miasta Pruszkowa, w którym nie ma już mowy o uzasadnianiu wniosku czy obowiązku potwierdzenia ich otrzymania ani też samego wzoru pisemnego wniosku.

Ichoć pierwsze zarządzenie Pawła Makuch było szeroko komentowane, analizowane ikrytykowane, Eliza Kurzela ocenia je tak: „Osobiście nie czuję, aby moje prawodo informacji było ograniczane przez konieczność posłużenia się wzorem wnioskuczy jego uzasadnianie. Bynajmniej. W każdym przypadku, gdy prosiłam o danydokument czy możliwość zrobienia jego kopii, wypełniałam wszystkie wnioski, októre prosił mnie pracownik urzędu. I za każdy razem, gdy wystąpiłam z prośbą oinformację, otrzymywałam satysfakcjonującą odpowiedź” – kwituje.