Arek Gębicz wygrał sprawę w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Prezydent Pruszkowa będzie musiał rozpatrzyć jego wniosek o udostępnienie informacji publicznej.

Zakończyła się sprawa o udostępnienie planów osiedla deweloperskiego w Parku Potulickich. Prezydent Pruszkowa Paweł Makuch został zobowiązany do rozpatrzenia wniosku Arka Gębicza z 4 sierpnia 2019 roku o udostępnienie informacji publicznej. Ponadto, sąd nakazał Prezydentowi wypłatę 100 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.

Przypomnijmy – latem zeszłego roku rozgorzała dyskusja na temat budowy osiedla w otulinie Parku Potulickich w Pruszkowie. Przeciwko planom inwestycji wystąpili mieszkańcy Pruszkowa organizując pikietę pod hasłem “Ocalmy Potulika”. W akcję zaangażowany był wówczas m.in. Arek Gębicz, który chcąc upublicznić plany dewelopera, wystąpił o odpowiednie dokumenty do magistratu. Urząd Miasta odmówił mu zasłaniając się ochroną praw autorskich. Gdy zaś o te same plany wystąpili radni (Piotr Bąk i Edgar Czop/Koalicja Obywatelska), urzędnicy Wydziału Architektury zażądali odpowiedniej zgody Prezydenta. Po nerwowej konsultacji z miejskim radcą prawnym, urzędnicy ustąpili dopuszczając radnych do dokumentacji. Nie pozwolili jednak na kopiowanie jej zawartości.

Pokłosiem walk o transparentność w urzędzie było słynne zarządzenie Prezydenta Pruszkowa nr 160/2019, na mocy którego każdy, kto chce uzyskać dostęp do informacji publicznej, powinien złożyć odpowiedni wniosek poparty uzasadnieniem. Co ciekawe – wzór przygotowanego na tę okoliczność formularza zawiera specjalną rubrykę do uzupełnienia przez pracownika Urzędu w sytuacji odmownego rozpatrzenia wniosku. Zarządzenie to – na co zwracaliśmy uwagę na łamach zpruszkowa.pl – ponad wszelką wątpliwość zmieniało postanowienia Ustawy o samorządzie gminnym, przez co stanęło w sprzeczności z obowiązującym prawem.

Zarządzenie nr 160 zostało uchylone we wrześniu 2019 roku i zastąpione nowym (nr 190/2019), tym razem dostosowanym do obowiązujących w Polsce norm prawnych. Zanim to jednak nastąpiło, Arek Gębicz postanowił dochodzić swoich praw przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Wyrok zapadł w minionym tygodniu.

W imię zasad

Jak zaznacza Arek Gębicz na stronie Stowarzyszenia “Za Pruszków!”, walka toczyła się “o pietruszkę”, ponieważ plany inwestycji udało mu się zdobyć zwracając się do starostwa powiatowego (tam, jak się okazało, prawa autorskie ani decyzje Starosty nie stanęły mu na drodze). Nie wycofał jednak swojej skargi z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, chcąc zmusić Urząd Miasta do stosowania polskiego prawa. “Dokumenty istotne z punktu widzenia kształtowania przestrzeni miejskiej, które zostały załączone do postępowania administracyjnego są informacją publiczną. Magistrat nie może trzymać jej w tajemnicy przed mieszkańcami.” – komentuje sprawę Arek Gębicz.

Na tym nie koniec. W rozmowie z portalem zpruszkowa.pl Gębicz zapowiada walkę w sądzie o dostęp do kolejnych dokumentów, którego odmówiono mu w magistracie. Jak się dowiedzieliśmy, chodzi o dokumentację dotyczącą ul. Działkowej.

Wyrok jeszcze nie prawomocny

Prezydent Pruszkowa ma 14 dni, licząc od doręczenia wyroku, na złożenie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Nie da się ukryć, że Arek Gębicz postawił go w dość niekorzystnym położeniu. Jeśli Prezydent zdecyduje się walczyć dalej, może to być odczytane jako upór w zatajaniu dokumentów urzędowych przed mieszkańcami. Jeśli zaś postanowi wykonać wyrok WSA – Gębicz będzie mógł odbębnić sukces. Wygląda na to, że najlepszym wyjściem było legalne udzielenie informacji publicznej jeszcze zanim sprawa trafiła do sądu. Ale to – zdaje się – chyba nigdy nie było brane pod uwagę.