W wyborach do Rady Miasta Pruszkowa w 2018 roku Małgorzata Kochańska startowała z list Prawa i Sprawiedliwości. Nie dostała się, ale możliwość objęcia mandatu pojawiła się w 2019 roku, kiedy radny Maciej Roszkowski wygrał konkurs na prezesa spółki TBS „Zieleń Miejska” i zwolnił miejsce w radzie. Zgodnie z ordynacją wyborczą Kochańska była pierwsza w kolejce, jednak zrezygnowała. „Obserwuję kolejne sesje, spory polityczne wśród radnych i mieszkańców, jakieś ataki personalne, mam świadomość mojego braku doświadczenia w samorządzie i widzę, że moja wizja ewentualnej pracy w Radzie Miasta nie ma szansy realizacji (…) Mam nadzieję, że ci z Państwa, którzy rok temu dali mi swój głos, zrozumieją moje intencje i nie wezmą za złe tej decyzji” – napisała w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Od tej pory krytycznie komentuje rzeczywistość polityczną w naszym mieście, nie oszczędzając ani prezydenta, ani radnych.

Teraz zabrała głos w sprawie bezwarunkowego poparcia udzielanego Pawłowi Makuchowi od początku kadencji przez 6-osobowy klub PiS. O ile we wcześniejszych głosowaniach monolit polityczny tych radnych był widoczny, ale jeszcze akceptowalny, o tyle dziś staje się zaskakujący wobec pomysłów prezydenta na bardzo duże zadłużenie Pruszkowa. Rada miasta dwukrotnie już odrzucała przygotowany przez Pawła Makucha projekt Wieloletniej Prognozy Finansowej przewidującej, że w 2023 roku zadłużenie budżetu wyniesie ponad 98 proc. jego dochodów, co grozi utratą płynności finansowej. W obu głosowaniach radni Prawa i Sprawiedliwości głosowali za przyjęciem tak skonstruowanej WPF, mimo że znane im były ostrzeżenia Regionalnej Izby Obrachunkowej. I tylko fakt, że klub jest mniejszościowy, spowodował, że jego głos nie przełożył się na ostateczny wynik.

Krytyka wobec radnych PiS, jaka pojawiła się w mediach społecznościowych ze strony sympatyków Koalicji Obywatelskiej czy Samorządowego Porozumienia Pruszkowa, była przewidywalna i oczywista, ale komentarz zamieszczony w poniedziałek 4 stycznia przez Małgorzatę Kochańską, do niedawna przecież związaną z PiS i bardzo konserwatywną w poglądach, jest już nadzwyczaj wymowny.

„Drodzy Szanowni Państwo Radni! Zwracam się głównie do tych z Rady Miasta, którzy zwykle głosują TAK, w tym za uchwaleniem tej samej wieloletniej prognozy, która już raz była przez Radę Miasta odrzucona” – napisała Kochańska na jednym z pruszkowskich internetowych forów dyskusyjnych. „Jestem pod wrażeniem waszej konsekwencji. Rozumiem, że skoro poparliście włodarzy w wyborach 2018 roku, nadal dajecie świadectwo poparcia głosując za proponowanymi przez nich uchwałami, dajecie świadectwo lojalności i w zasadzie bezwarunkowego zaangażowania, to godne podziwu i duża wartość. Ja nie dałabym rady. Ale nie uwierzę, że możecie bronić rozwiązań obarczonych ryzykiem zadłużenia miasta na kilkadziesiąt lat, pozwalać na prezentowanie jednostronnego obrazu planów finansowych. Nie uwierzę, że nie zależy Wam na tym, żeby nasze wspólne pieniądze były wydawane rozsądnie”.

Pruszkowianka tłumaczy, że nie może zrozumieć, dlaczego miliony z naszych samorządowych pieniędzy, zamiast na wyjście z mniejszych czy większych kryzysów, są przeznaczane na przykład na zamianę jednego placu zabaw na inny. I przybiera ostrzejszy ton: „Macie pełne prawo milczeć. Macie pełne prawo popierać. Możecie powiedzieć, że ja nie mogę Was oceniać, ale ja naprawdę szczerze Wam współczuję. Patrzymy na Was i nie możemy Was zrozumieć. Nie słyszymy Was. Szkoda”. I na koniec zaskakujące wyznanie: „I jeszcze na ucho Wam powiem (bo tu nikt pewnie nie zajrzy), że te wasze działania skutkują tym, że bardziej liczę na radnych z drugiej strony politycznego płotu. Tak, naprawdę, macie w tym swój udział. Warto tę rolę zauważyć. O to chodziło?”.

Prezydent Paweł Makuch stoi dziś przed chyba najtrudniejszym zadaniem od początku tej kadencji. Nie mając szans na przekonanie radnych SPP i KO do poparcia rekordowego zadłużenia Pruszkowa w najbliższych latach, spowodowanego ogromną ofensywą inwestycyjną, musi przepracować dokumenty planistyczne, zapewne z budżetem miasta na 2021 rok włącznie. Krytycznych opinii wobec jego dotychczasowych planów przybywa, ale głos Małgorzaty Kochańskiej, która do tej pory unikała ostrych sformułowań i słynęła z dyplomacji, to jednoznaczny sygnał, że prezydent powinien natychmiast zrobić krok w kierunku ustępstw. Bo choć on, wspierany przez swojego zastępcę Konrada Sipierę z PiS, traktuje spór z radnymi KO i SPP ambicjonalnie, na szali naprawdę leży dziś bezpieczeństwo miasta i jego mieszkańców i ambicje najwyższy czas schować głęboko do kieszeni. Kiedy Paweł Makuch dostrzeże, że w sporze o finanse grono jego zwolenników topnieje? Oby stało się to jak najszybciej.