Znicz Basket Pruszków prawie gotowy do nowego sezonu w drugiej lidze!
Pierwsze dwa ogłoszenia w składzie nadeszły dość szybko, ale dały jasny sygnał, jaki kierunek chce utrzymywać ekipa Znicza. Już z początkiem czerwca klub poinformował o pozostaniu na stanowisku pierwszego trenera - Michała Tomaszewskiego. Tuż po nim do kibiców dotarła informacja o pozostaniu w składzie także kapitana - Pawła Łapińskiego. Będzie to już dla niego czwarty kolejny sezon w Pruszkowie. Prawdziwy lider drużyny, potrafiący przejmować i dominować mecze. Średnio 16.3 punktu, 8 zbiórek oraz prawie 3 wymuszone faule na mecz. Wskaźnik EVAL średni na poziomie 18.5. Człowiek instytucja i żelazna karta w talii trenera Tomaszewskiego. Wokół tak wszechstronnego zawodnika można budować rotacje.
W klubie pozostał także cały trzon zespołu, który przecież tak dobrze funkcjonował w drugiej połowie minionych rozgrywek: Mykyta Bilko, Antoni Michalski, Patryk Jankowski, Michał Szymański i Bartosz Habiera. W zespole pozostanie także dwóch zdolnych młodszych graczy - Marek Zarychta i Michał Zawarczyński. To ósemka, która pozostała.
Jakub Gomółka, Aleksander Pawłowski oraz Olaf Górski nie zagrają w kolejnym sezonie w naszych barwach. Strefa podkoszowa wymagała natychmiastowego wzmocnienia i klubowi udało się zakontraktować dwóch graczy. Do Pruszkowa wraca Adam Linowski. Niezwykle doświadczony, bo już 39-letni zawodnik, reprezentował żółte barwy w sezonach 2013/2014 oraz 2014/2015. Już wtedy był tym doświadczonym.
Minęła ponad dekada, a Adam wykuwa sobie w zasadzie pomnik jednej z legend mazowieckiej koszykówki. Zdobywca Pucharu Polski z Legią Warszawa, ostatnie dwa sezony grał w rywalizującym o najwyższe cele Legionie Legionowo. Był ważną postacią w układance trenera Pacochy. Czy zdrowie i forma pozwolą na kolejne mecze na wysokich obrotach? Taki zawodnik może być dla młodej i zdolnej ekipy niezwykle cenny. Uspokoi kiedy trzeba, ale i rzuci mocniejszą reprymendę, aby pobudzić do walki. Można powiedzieć, że Adam będzie asystentem trenera Tomaszewskiego, ale tym od grania na boisku. Niezwykle ciekawy ruch Znicza Basket!
Rotację uzupełnił 20-letni Edward Miller. Przypisana pozycja to niski skrzydłowy, jednak ze względu na swoje warunki jest bardzo wszechstronnym zawodnikiem. W przypadku grania niskim ustawieniem jego 200 centymetrów może pozwolić rywalizować o miejsce pod koszem, a w przypadku podwyższenia składu wyobrażamy sobie scenariusz dwóch podkoszowych - Linowskiego i Michalskiego, a skład uzupełniają na 2 i 3 Łapiński oraz Miller właśnie. Młody zawodnik poprzednie dwa lata spędził w ŁKS Politechnice Łódzkiej. Zaliczył nawet krótkie epizody w 1-ligowym ŁKSie, który przecież miał mocarstwowe plany i pomysł powrotu do ekstraklasy.
W ramach sentymentalnej ciekawostki, pokazującej jaką potężną moc w dalszym ciągu ma pruszkowska koszykówka, warto odnotować, że wśród młodzieży trenującej i walczącej o miejsce w pierwszej drużynie znalazł się... Piotr Szybilski. Tak i to nie jest błąd w artykule. Syn legendarnego Piotra Szybilskiego - Piotr Szybilski Junior - rozegrał swoje minuty podczas towarzyskich meczów w Białymstoku. Młody podkoszowy to rocznik 2010, dysponujący bardzo dobrymi warunkami fizycznymi. Ostatnie dwa lata spędził trzecioligowym GLKS Orzeł Nadarzyn, a jest wychowankiem Brwinowskiej Akademii Koszykówki.
2 liga mężczyzn rusza już za tydzień. Na pierwszy ogień wyjazdowe starcie z Dzikami II Warszawa. Ten mecz w niedzielę 20 września w Warszawie. Następnie kolejny wyjazd - do Pisza. W Pruszkowie widzimy się 3 października na meczu z ŁKSem II Politechniką Łódzką. Dobrym prognostykiem może wydawać się najnowszy wynik meczu sparingowego. Znicz Basket pokonał na parkiecie hali "MOS" Lubliniankę, aż 88:58. Zaczynamy!



.jpg?key=thumbnail-jpg)