Ale nie w fizycznym sensie. Zmieńmy nazwę na mniej banalną, taką, która Pruszków wyróżni. W Polsce nie brakuje ulic o nazwach charakterystycznych, zaskakujących, czasem wręcz zabawnych.

W Nowej Soli (woj. lubuskie) będzie rondo Wadima Tyszkiewicza, prezydenta miasta w latach 2002–2019 – zdecydowali tamtejsi radni. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Tyszkiewicz… żyje. Ma się bardzo dobrze, w tej kadencji jest opozycyjnym senatorem. Zasłynął tym, że uratował Nową Sól, która po przemianach gospodarczych w latach 90. zmagała się z gigantycznym, sięgającym 42 proc. bezrobociem. Dziś miasto to synonim sukcesu i kreatywności, a bez pracy jest zaledwie kilka procent nowosolan – tych, którzy po prostu nie chcą nic robić. Nowa Sól sławę zdobyła w 2015 roku, kiedy Beata Szydło, jeszcze zanim została premierem, zorganizowała konferencję prasową pod hasłem „Polska w ruinie” na tle murów upadłej fabryki nici „Odra” – choć miasto już wtedy świetnie się rozwijało i prosperowało. Wadim Tyszkiewicz nie przebierał w słowach mówiąc, co o tym myśli. Od lat jest zresztą zajadłym przeciwnikiem PiS-u, a swoim poglądom i emocjom daje często upust w social mediach.

Tyszkiewicz po wygranych wyborach do Senatu namaścił swojego następcę Jacka Milewskiego i ten 5 stycznia 2020 roku wygrał w cuglach przedterminowe wybory na prezydenta zdobywając w pierwszej turze 76 proc. głosów. Z pomysłem nazwania ronda imieniem Wadima Tyszkiewicza wyszli radni z klubu Milewskiego. Rzecz jasna, PiS był przeciw, ale głosów miał za mało, żeby inicjatywę zablokować. A jak skomentował fakt sam zainteresowany? – Mam swoje rondo i teraz będę je musiał pielić – zażartował Tyszkiewicz. Na poważnie dodał, że sytuacja jest niezręczna, bo nie chce wyjść na megalomana.

Wyobrażacie sobie w Pruszkowie ulicę Pawła Makucha albo Jana Starzyńskiego? Kto wie, może za parędziesiąt lat… 😉

W Polsce nie brakuje ulic nazwanych imieniem osób związanych z danym miastem i w przeciwieństwie do Tyszkiewicza znanych tylko lokalnie. W Podkowie Leśnej w taki sposób uhonorowany został jeden z założycieli tego miasta Stanisław Lilpop. W Pruszkowie upamiętniony jest hrabia Antoni Potulicki, zasłużony dla rozwoju naszego miasta społecznik z przełomu XIX i XX wieku.

Generalnie nazwy ulic można by podzielić na: związane z postaciami i wydarzeniami historycznymi, nawiązujące do miejsca (fabryk, produktów, okoliczności przyrody) oraz… abstrakcyjne. Niektóre są nieoczywiste i zabawne.

W Krakowie jest ulica Poniedziałkowy Dół. Tyle że nie jest to aluzja do poweekendowego nastroju, po prostu ulica biegnie w wąwozie należącym niegdyś do Józefa Poniedziałka. Jest też ulica Kupa – nazwa pochodzi od położonej tam synagogi Kupa. Krakowska uliczka Zaczarowane Koło jest, wbrew temu co sugeruje, całkowicie prosta.

Nazwa wrocławskiej ulicy Na Ostatnim Groszu wzięła się od knajpy, gdzie mieszkańcy przepijali pieniądze. W samym centrum Wrocławia znajduje się ulica Psie Budy – stoją tam wąskie budynki nazywane ironicznie w taki sposób.

Nazwa ulicy Pamiętajcie o Ogrodach w Warszawie upamiętnia piosenkę Jonasza Kofty, wykonywaną m.in. przez Michała Bajora czy Marka Grechutę. W Ursusie znajduje się ulica Posag 7 Panien – nazwa nawiązuje do faktu, że pieniądze na założenie fabryki traktorów zgromadzono z posagów córek założycieli fabryki. Na Białołęce są Cudne Manowce – w sumie nie wiadomo dlaczego, a na Bielanach Burleska, choć nie ma tam żadnego teatru. Nad Wisłą leży skwer Radiowej Rodziny Matysiaków (to tytułowi, fikcyjni bohaterowie słuchowiska Programu I Polskiego Radia), a skrzyżowanie przy Dworcu Centralnym to rondo Czterdziestolatka – dworzec w telewizyjnym serialu budował inżynier Karwowski, grany przez Andrzeja Kopiczyńskiego.

W Pruszkowie jest ulica Niecała, choć, co ciekawe, Całej nie ma. Jest Kręta, która w sumie kręta nie jest. Mamy Kubusia Puchatka i Słonia Trąbalskiego koło szkoły podstawowej. Jest Topiel, gdzie w XIX wieku były bagna (pruszkowska legenda miejska głosi, że utopił się tam pijany woźnica z końmi i całym wozem). Prostopadła uliczka do Komorowskiej nosi nazwę Przeskok. Odbijająca od alei Armii Krajowej droga w kierunku toru kolarskiego to Cyklistów. Na Żbikowie mamy Guzikową i Pętelki. Na ponurym wydawałoby się Gąsinie są: Agrestowa, Morelowa, Magnolii, Konwaliowa, Winogronowa, Jałowcowa. Jest też… Kacza, Gęsia i łącząca je Podmokła. Do tego Radosna, która bynajmniej nie dochodzi do Wesołej na Żbikowie.

Uczniom mieszkającym na osiedlu Bolesława Prusa na pewno łatwiej zdać klasówkę z twórczości tego pisarza, bo ulice noszą tam nazwy nawiązujące do jego utworów i postaci. Są więc: Lalki, Emancypantek, Ramzesa, Pani Latter czy Izabeli Łęckiej.

Przy dawnej Fabryce Ołówków są Ołówkowa i Grafitowa – dziś fabryka St. Majewski działa na Gąsinie przy ulicy – a jakże – Kredkowej. Przy nieistniejącym już Porcelicie jest Ceramiczna. W rejonie dawnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego znajdziemy Warsztatową, Kolejową i Mierniczą. Co ciekawe, ulica Sprawiedliwości wcale nie biegnie koło sądu. Mamy nawet ulicę Radnych. Jakich? Tego nie wiadomo. Radnych mogłaby krzyżować się z ulicą Prezydenta (gdyby taka w Pruszkowie była, choć z drugiej strony pewnie dochodziłoby tam do stłuczek z powodu licznych prób wymuszania pierwszeństwa).

W Pruszkowie nie brakuje też nazw tak zwyczajnych, że aż nudnych. Staszica, Kościuszki, Kraszewskiego są w większości polskich miast. Ale królową banału jest aleja Wojska Polskiego – trudno znaleźć w Polsce miejscowość bez uliczki poświęconej naszemu wojsku. A gdyby tak zmienić tę nazwę? Dla mnie na pierwszym miejscu na liście nowych patronów jest generał Ryszard Kukliński ps. „Jack Strong”, który przez wiele lat przekazywał Amerykanom z Centralnej Agencji Wywiadowczej plany Układu Warszawskiego, a informując o przygotowaniach do wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, zdaniem niektórych historyków, zapobiegł wybuchowi trzeciej wojny światowej. Kukliński związany był z Pruszkowem poprzez swojego ojca, który pracował tu w fabryce pilników. Nie miałbym nic przeciwko, aby aleja Wojska Polskiego stała się aleją Jacka Stronga.

Przechrzciłbym jeszcze jedną ulicę: Ludwika Waryńskiego na Gąsinie. Chyba nie potrzebujemy już ideologa ruchu socjalistycznego, założyciela partii robotniczej Proletaryat. Kim go zastąpić? Dla mnie sprawa oczywista. Patronem powinien być Luke Skywalker z „Gwiednych wojen”. Pomysłodawcą uhonorowania tej postaci jest miłośnik gwiezdnej sagi Adrian Zwoliński. Petycja w tej sprawie – choć bez wskazania lokalizacji – trafiła do pruszkowskich radnych. Ulica na Gąsinie byłaby dla tej postaci idealna. To tam mieści się elektrociepłownia, dającą nam moc (dobrą!) i światło, niezbędne nam niczym laserowy miecz. Faktur za prąd z adresem wystawcy przy ul. Luke’a Skywalkera zazdrościłby nam cały świat!

A Wy, którym ulicom najchętniej zmienilibyście nazwę?