Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Zdalna nauka w Pruszkowie. Sukces czy porażka?

Sławomir BUKOWSKI
Lekcje na platformie Teams, sprawdziany, odpytywanie. Niby jak na normalnych lekcjach, ale to nie jest taka szkoła, jaką znamy.
Zdalna Nauka.jpg
Ilustracja: Zdalna Nauka.jpg

Na wiosennym lockdownie, spowodowanym pierwszą falą koronawirusa, pruszkowskie szkoły w większości poległy. Zdalna nauka oznaczała zadawanie prac domowych poprzez dziennik elektroniczny Librus i ich egzekwowanie. Uczniowie zakuwali sami, w domowym zaciszu. Niektórzy nauczyciele próbowali uruchamiać lekcje z wykorzystaniem bezpłatnych platform konferencyjnych, ale byli w mniejszości. Niektórzy wręcz pogubili się, a lekcje przekształcili w parodię. W jednej ze szkół w Pruszkowie nauczycielka wychowania fizycznego, zamiast polecać ćwiczenia do samodzielnego wykonania w domu, zadawała… przygotowywanie prezentacji w programie Power Point! Kto nie zrobił, miał wstawiane nieprzygotowanie. Dopiero interwencja rodziców skłoniła nadgorliwą nauczycielkę do zmiany podejścia do swojej pracy.

Teraz nauka znów odbywa się zdalnie, ale jej jakość jest diametralnie inna. Z inicjatywy urzędu miasta szkoły otrzymały dostęp do platformy Microsoft Teams, nauczyciele przeszli szkolenie, a lekcje nieco upodobniły się do klasycznych. Uczniowie widzą i słyszą nauczycieli, choć nie obywa się to bez problemów – nie wszyscy uczniowie włączają kamerki, nie zawsze w domu dobrze działa internet, nie zawsze jest dostęp do komputera. 

Jak zdalne lekcje oceniają rodzice uczniów? Zdania są podzielone, bo nauczyciele swoje nawyki z klasycznej szkoły przenieśli do wirtualnej. Kto nie potrafił przekazać wiedzy, nie umie tego nadal. Jeden z rodziców opisuje sposób prowadzenia lekcji przez panią od fizyki, która nie cieszy się zbytnią sympatią uczniów. „Klasa niby słucha, ale niewiele z tego, co ta pani mówi, rozumie, dla nauczycielki nie ma to jednak znaczenia. Ostatnio wysłała uczniom Librusem ponad trzydzieści zadań do zrobienia, dała im trzy dni. Poinformowała, że kto nie odeśle w terminie, dostanie ocenę niedostateczną. Owszem, zadania były krótkie, wystarczyło udzielić jednozdaniowych odpowiedzi, ale wyszukanie ich w podręczniku zajęło dobrym uczniom kilka godzin, a słabsi albo machnęli ręką, albo zaangażowali do odrabiania lekcji rodziców. Jeśli tej pani chodzi o to, żeby zamordować u dzieci, które siedzą zamknięte w domach, ciekawość świata, żeby znienawidzili fizykę, to jest na dobrej drodze do pełnego sukcesu”.

Takie sytuacje to chyba na szczęście wyjątek. Nie brakuje pedagogów, którzy ambitnie i z ogromnym zaangażowanie podeszli do nowej formy przekazywania wiedzy. W Szkole Podstawowej nr 6 nauczycielka matematyki zorganizowała dla uczniów ósmej klasy zajęcia przygotowujące do egzaminu na koniec szkoły. Chętnych nie brakowało. W Szkole Podstawowej nr 2 furorę robi chemiczka, która po rozpoczęciu się lekcji sprawdza obecność, a następnie pyta uczniów o samopoczucie, nastrój, czy wszystko jest OK, czy zjedli śniadanie. „W każdej klasie, którą uczy, zrobiła chemparty, dzieci przebierały się za pierwiastki chemiczne. Sama przebrała się za węgiel. Uczniowie bardzo pozytywnie ją odebrali” – opisuje matka jednej z uczennic. „Owszem, jest wymagająca, odpytuje uczniów, ale który nauczyciel nie pyta… Ja z tą szkołą jestem związana już tyle lat i doceniam wszystkich nietuzinkowych nauczycieli, takich, którzy wychodzą poza schemat. Czasy są inne, ciężkie, ale fajnie, jak rozpoczyna się lekcja, a po drugiej stronie jest nauczyciel uśmiechnięty, radosny i pełen optymizmu” – dodaje. Matka w imieniu grupy rodziców zamierza napisać do dyrektora szkoły wniosek o nagrodę dla chemiczki.

Wysiłek pedagogów warto docenić – jak podał Związek Nauczycielstwa Polskiego, aż 73 procent nauczycieli w Polsce pracuje na własnym sprzęcie, a 85 proc. poświęca na pracę zdalną więcej niż 40 godzin w tygodniu. Tak wynika z ankiety przeprowadzonej od 11 do 20 listopada z udziałem 8107 nauczycieli. Uczestnicy sondażu odpowiadali na pięć pytań. Prawie 43 proc. respondentów zwróciło też uwagę, że dyrektorzy szkół nie skorzystali z możliwości skrócenia lekcji do 30 minut. – Bez wątpienia ten fakt wpływa na zachwianie równowagi ilości czasu spędzanego przez ucznia przy komputerze – zauważa ZNP.

A jak Wy oceniacie zdalną naukę w pruszkowskich szkołach? Piszcie w komentarzach.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Jan Starzyński Fot.: Urząd Miasta Pruszkowa Społeczeństwo

Honorowe obywatelstwo Pruszkowa dla Jana Starzyńskiego. To postać równie znacząca w historii miasta, co kontrowersyjna

Sławomir BUKOWSKI

Budował drogi, szkoły i obiekty sportowe, ale zarzucano mu też betonowanie miasta, nadmierne sprzyjanie deweloperom i kosztowne inwestycje, których finansowe konsekwencje Pruszków odczuwa do dziś. Jan Starzyński, który przez dwie dekady rządził miastem, ma zostać jego Honorowym Obywatelem. Czy jego prezydentura to historia sukcesu? A może także błędy, o których pomysłodawcy wyróżnienia woleliby nie pamiętać?

Czy tak będzie wyglądać promocja Pruszkowa za granicą? [źródło: opracowanie własne] Turystyka

Zamiast na Kanarach, urlop w Pruszkowie? Miasto chce promować się wśród turystów. Koszty: nawet 150 tys. zł rocznie

Sławomir BUKOWSKI

Pruszków rusza na podbój rynku turystycznego. Będą foldery, targi, szlaki turystyczne, a może nawet promocja za granicą – w Berlinie czy Kopenhadze. Radni zgodzili się na przystąpienie miasta do Mazowieckiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Co mieszkańcy dostaną w zamian? Na to pytanie odpowiedź jest już znacznie mniej konkretna.