Zamiast na Kanarach, urlop w Pruszkowie? Miasto chce promować się wśród turystów. Koszty: nawet 150 tys. zł rocznie
![Czy tak będzie wyglądać promocja Pruszkowa za granicą? [źródło: opracowanie własne]](https://api.zpruszkowa.pl/assets/1d635ee8-d268-4c49-8e1b-549a6bf929d0/miniaturka%202.jpg?key=full-jpg)
Pruszków turystyczną perłą Mazowsza? Kto wie, może już niedługo mieszkańcy Warszawy zamiast weekendu na Mazurach wybiorą spacer po Parku Potulickich, a turyści z Niemiec i Szwecji zaczną uwzględniać w swoich planach wakacyjnych Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego.
Brzmi humorystycznie? Władze Pruszkowa najwyraźniej traktują te plany na poważnie i są przekonane, że miasto ma potencjał, który warto pokazać światu. Dlatego postanowiły, że Pruszków przystąpi do Mazowieckiej Regionalnej Organizacji Turystycznej (MROT). Sama organizacja oczywiście jest poważna, zrzesza samorządy, instytucje i firmy związane z turystyką. Pytanie brzmi: jaki konkretnie sens ma członkostwo w niej Pruszkowa i ile mieszkańcy będą za te ambicje płacić?
Najpierw 10 tysięcy. Potem zrobi się znacznie drożej
Przed głosowaniem uchwały na ostatniej sesji, wyrażającej zgodę na przystąpienie do MROT, wiceprezydent Michał Landowski przedstawił radnym długą listę potencjalnych korzyści. Mówił o promocji miasta, udziale w targach turystycznych, publikacjach, kampaniach informacyjnych, szkoleniach, rozwoju turystyki biznesowej i współpracy z innymi samorządami. Koszty – na początek skromne: 500 zł wpisowego i 10 tys. zł rocznej składki.
Radny PiS Dariusz Krupa zaczął dopytywać, ile naprawdę ma kosztować udział Pruszkowa w turystycznych przedsięwzięciach. Zwrócił uwagę, że obecność na targach, przygotowywanie stoisk, materiałów reklamowych czy delegowanie pracowników wiążą się z dodatkowymi kosztami. Chciał poznać przewidywane wydatki w perspektywie trzech lub czterech lat.
Początkowo usłyszał od Landowskiego o 30 tys. zł zaplanowanych na przygotowanie broszury informacyjno-turystycznej. Wiceprezydent tłumaczył też, że podczas wielu wydarzeń Pruszków będzie mógł korzystać ze wspólnego stoiska MROT, zamiast finansować własne.
Krupa nie odpuszczał. Pytał o realne koszty całego przedsięwzięcia, a nie tylko o foldery i składkę. I wreszcie padła kwota, której wcześniej nie było w oficjalnej prezentacji pomysłu.
150 tysięcy złotych rocznie
Jak wyjaśnił Michał Landowski, w roboczym planie działań przewidziano stopniowe zwiększanie aktywności promocyjnej, w tym udział pracowników miasta w wystawach i konferencjach. W trzecim roku realizacji takiego programu łączne roczne wydatki na turystykę i promowanie Pruszkowa mogłyby osiągnąć właśnie 150 tys. zł.
Wiceprezydent zastrzegł, że jest to suma hipotetyczna, a ostateczne decyzje budżetowe należeć będą do rady miasta.
Foldery, targi, konferencje w Berlinie, Kopenhadze czy Paryżu
Wiceprezydent przekonywał, że Pruszków powinien szerzej promować swoje parki, zabytki, instytucje kultury, miejsca pamięci i obiekty sportowe. Zapowiedział przygotowanie broszury turystycznej oraz stworzenie oficjalnego szlaku turystycznego po mieście. Mówił również o promocji podczas wydarzeń organizowanych przez MROT, także poza Polską. Wskazywał, że materiały o Pruszkowie mogłyby pojawiać się na wspólnych stoiskach Mazowsza m.in. w Berlinie, Kopenhadze czy Paryżu.
I tu pojawia się pytanie: ile osób, które dostaną folder za granicą, może zdecydować się przyjechać nie do Krakowa, Gdańska, Sopotu, ale właśnie do Pruszkowa? Odpowiedzi nie znamy, bo podczas dyskusji na sesji nie przedstawiono choćby przybliżonych prognoz dotyczących liczby dodatkowych odwiedzających, spodziewanych korzyści ekonomicznych czy sposobu mierzenia skuteczności zapowiadanej promocji. Nie zaprezentowano żadnych mierzalnych celów, które pozwoliłyby za trzy lata ocenić, czy wydane pieniądze rzeczywiście przyniosły miastu korzyści. Radni usłyszeli jedynie o zwiększaniu rozpoznawalności, budowaniu współpracy, tworzeniu produktów turystycznych i marketingu miejsca.
Czy Pruszków potrzebuje turystycznej promocji?
Nie sposób odmówić Pruszkowowi ciekawych miejsc. Mamy Park Potulickich, Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego, Muzeum Dulag 121, a lokalne instytucje kultury realizują ciekawe projekty historyczne i społeczne. Warto je promować. Pytanie tylko, czy do tego konieczne jest rozbudowywanie miejskiego programu promocji turystycznej do poziomu 150 tys. zł rocznie? Czy władze Pruszkowa potrafią wskazać taki produkt turystyczny, który dzięki nowej strategii przyciągnie znaczącą liczbę odwiedzających? Odpowiedzi na te pytania na sesji również nie padły.
A może Mazopiknik w Pruszkowie?
Jednym z pomysłów przedstawionych przez wiceprezydenta jest udział miasta w wydarzeniach pod nazwą Mazopiknik. Michał Landowski zadeklarował nawet, że chciałby, aby takie przedsięwzięcie odbyło się w przyszłości w samym Pruszkowie. Oczywiście organizacja wydarzenia oznaczałaby kolejne koszty. I znów wracamy do podstawowego pytania: po co? Jeżeli celem miałaby być atrakcyjna impreza dla mieszkańców, można przecież dyskutować o zorganizowaniu jej niezależnie od członkostwa w turystycznym stowarzyszeniu. Jeżeli natomiast chodzi o ściągnięcie turystów, wypadałoby wcześniej ustalić, ilu ich miasto chce przyciągnąć i jakie korzyści powinno to przynieść. Takiego rachunku podczas sesji zabrakło.
Radni poparli pomysł. Dyskusję zamknięto
Nie wszyscy radni mieli wątpliwości dotyczące turystycznych planów miasta. Wiceprzewodnicząca rady Miasta Pruszkowa Małgorzata Widera pomysł przystąpienia do MROT-u oceniła pozytywnie. Podkreśliła, że turystyka była dotychczas traktowana w miejskim budżecie po macoszemu i wyraziła nadzieję, że członkostwo pozwoli to zmienić. Zapytała także o spodziewane korzyści. W odpowiedzi ponownie radni usłyszeli jednak ogólnikowo o promocji lokalnych atrakcji, wspieraniu organizacji pozarządowych, rozwoju inicjatyw turystycznych i korzystaniu z wiedzy ekspertów.
Dalszą dyskusję zakończono na wniosek radnego Łukasza Ruszczyka (Pruszków Obywatelski). Za jej zamknięciem zagłosowało 10 radnych, przeciw było 7, a 4 wstrzymało się od głosu. Sama uchwała uzyskała już znacznie szersze poparcie: 17 radnych zagłosowało za przystąpieniem do MROT, nikt nie był przeciw, a 4 osoby wstrzymały się od głosu.
Władze Pruszkowa dostały więc zielone światło na rozpoczęcie nowego rozdziału w promocji turystycznej miasta.
Naprawdę nie ma pilniejszych potrzeb?
W miejskim budżecie 150 tys. zł to nie jest kwota, która przesądzi o kondycji finansowej miasta. Ale to nadal 150 tys. zł z publicznych pieniędzy. Pieniędzy, które można przeznaczyć na konkretne potrzeby mieszkańców: utrzymanie przestrzeni publicznych, naprawy infrastruktury, doposażenie miejskich placówek czy lokalne inicjatywy społeczne.
Nie można kategorycznie stwierdzić, że każda złotówka wydana na promocję jest zmarnowana. Samorządy mają prawo, a czasami wręcz powinny inwestować w budowanie swojej rozpoznawalności. Jednak im większe wydatki, tym bardziej konkretna powinna być odpowiedź na pytanie, co miasto zamierza dzięki nim osiągnąć. W przypadku Pruszkowa podczas sesji radni usłyszeli o możliwościach, jakie daje członkostwo w organizacji turystycznej, a nie o wymiernych rezultatach, które mają z tego wyniknąć.
Za trzy lata może się okazać, że Pruszków jest obecny w katalogach turystycznych, folderach i na targowych stoiskach w Europie. Ale może być bardzo trudno udowodnić, że warto było to zrobić.



