Specjalna komisja Rady Miasta Pruszkowa ds. jazu na Utracie jest w tej kadencji jedną z najważniejszych. To ona powinna analizować kluczowe dla przyszłości parku Potulickich opracowania naukowe dotyczące ekosystemu, to ona powinna słać do Wód Polskich wnioski, postulaty, stanowiska i oczekiwania. To ona mogłaby mobilizować Urząd Miasta Pruszkowa do przyspieszenia działań zmierzających do naprawy uszkodzonego jazu na Utracie i do podjęcia prac w całym systemie zasilającym park w wodę, żeby stawy nie wysychały. Mogłaby wiele, gdyby jej członkowie… nie bojkotowali jej prac.

Komisji przewodniczy Anna-Maria Szczepaniak (niezrzeszona, dawniej PiS), jej zastępcą jest Olgierd Lewan (SPP), członkami: Dorota Kossakowska (KO), Józef Osiński (SPP), Jakub Kotelecki (niezrzeszony). Tylko przewodnicząca wydaje się zdeterminowana, by prace posuwały się naprzód. Gdy objęła funkcję nie zgodziła się, mimo nacisków radnych, na utajnienie przed mieszkańcami pierwszego spotkania komisji. Zorganizowała obrady w terenie (Kossakowska i Kotelecki nie przyszli). Jako jedyna z komisji wzięła udział w wizji lokalnej przy jazie na Utracie z udziałem prezydenta Pawła Makucha i przedstawicieli Wód Polskich (pozostali radni nie zjawili się, mimo zaproszenia). 27 czerwca wszyscy członkowie speckomisji – poza Szczepaniak – całkowicie zbojkotowali jej obrady, choć zaproszeni zostali naukowcy z SGGW, autorzy opracowania poświęconego parkowi Potulickich, które powstało na zlecenie urzędu miasta. Komisja odbyła się, ale z braku kworum miała nieformalny przebieg.

W czwartek 21 lipca miało się odbyć kolejne posiedzenie. Jak mówiła Szczepaniak w rozmowie z portalem zpruszkowa.pl., termin został ustalony wspólnie z członkami komisji, wydawał się pewny i bezpieczny. – Chciałabym skupić się na omówieniu obecnego stanu stawów w parku Potulickich oraz sytuacji na Utracie. Zależy mi też, aby dowiedzieć się, jakie działania miasto podejmuje dzisiaj, aby przywrócić sprawność jazu – mówiła przewodnicząca speckomisji.

Jednak dzień wcześniej spotkanie… zostało odwołane! Próbowaliśmy ustalić przyczynę. Nie było to łatwe, bo radni nabrali wody w usta. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że decyzję podjęła sama przewodnicząca Anna-Maria Szczepaniak nie mogąc dojść do porozumienia z członkami komisji, a jej determinacja, żeby normalne obrady w końcu się odbyły, rozbiła się o mur niechęci.

Do Doroty Kossakowskiej, Olgierda Lewana oraz Jakuba Koteleckiego wysłałem SMS-a z pytaniem: „Czy prawdą jest, że odmówił(a) Pani/Pan udziału w obradach dzisiejszej komisji ds. jazu na Utracie?”. Cała trójka odpisała, SMS-em bądź na Messengerze. Kossakowska: „Nieprawda”, Lewan: „Absolutnie NIE! (I dlaczego mnie to nie dziwi, że znowu ma pan jakieś fałszywe informacje?). Kotelecki: „Nie jest prawdą”. Wysłałem więc kolejne pytanie, dlaczego w takim razie komisja się nie odbyła? Kossakowska: „Proszę pytać panią przewodniczącą”. Kotelecki: „To nie do mnie niestety to pytanie. Sam zostałem o tym poinformowany jakieś 24 h temu”. Olgierd Lewan nie odpowiedział, mimo że pytanie dostał dobę przed publikacją tego artykułu.

Anna-Maria Szczepaniak odpisała za to, że posiedzenie odbędzie się, „gdy tylko uda nam się dojść w tej sprawie do porozumienia”. Na kolejne pytania odpisywała, że w jej odpowiedzi kryją się wszystkie informacje, jakie może oficjalnie przekazać.

W nocy z czwartku na piątek na lokalnym forum dyskusyjnym Malich nieoczekiwanie zaktywizował się Olgierd Lewan. Napisał w komentarzu, że doszło do spotkania członków speckomisji z przewodniczącym Rady Miasta Pruszkowa Krzysztofem Biskupskim z SPP. Spotkanie miało być pokłosiem „afery medialnej o rzekomym lekceważeniu swoich obowiązków przez radnych rozpętanej przez wiadomych życzliwych”. Co było tematem spotkania – nie wiadomo, bo zostało ono utajnione przed mieszkańcami. Z wpisu Lewana dowiedzieliśmy się przy okazji, że wkrótce ma dojść do spotkania przedstawicieli Urzędu Miasta Pruszkowa i Wód Polskich, którego tematem będzie naprawa jazu na Utracie.

Speckomisja ds. jazu na Utracie powstała z inicjatywy Rady Miasta Pruszkowa, a radni jej członkami są dobrowolnie. Obrady komisji powinny być jawne (gwarantuje to Konstytucja RP, ale także ustawa o dostępie do informacji publicznej). Komisja z początku traktowana była niezwykle prestiżowo. Doszło nawet do złamania przez radnych prawa (przewodniczącym wybrali Olgierda Lewana, który był niezwykle zainteresowany tym stanowiskiem, mimo zakazu przewodniczenia dwóm komisjom naraz zapisanego w Statucie Miasta – zakaz jest w Statucie m.in. dzięki Lewanowi, który go przegłosował). Lewan musiał zrezygnować z kierowania jedną komisją – wolał pozostać przy Komisji Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa, a szefową speckomisji ds. jazu została młoda, ambitna radna z Malich Anna-Maria Szczepaniak. Odkąd ona kieruje pracami, pozostali radni sprawiają wrażenie, że na naprawie jazu na Utracie oraz ratowaniu ekosystemu parku Potulickich przestało im już zależeć.

Komentarz autora:

W speckomisji ds. jazu na Utracie jak w soczewce skupiają się patologie pruszkowskiego samorządu. Zainteresowanie radnych problemami parku Potulickich, ekologią, procedurami administracyjnymi związanymi z naprawą jazu na Utracie, dramatycznie spadło, kiedy tylko stanowiska (przewodniczącego, wiceprzewodniczącego) zostały rozdane. Radny Olgierd Lewan, który obiecywał mieszkańcom Malich reprezentować ich w komisji (z powodu awarii jazu Utrata podtapia domy w Malichach), nie przyszedł na spotkanie z Wodami Polski, potem zbojkotował posiedzenie z udziałem naukowców SGGW, a dziś, zamiast zająć się głównym celem swojej obecności w komisji (jaz, Utrata, park Potulickich etc.) pisze na Facebooku o spotkaniu z przewodniczącym Rady Miasta Pruszkowa powięconym „aferze medialnej”

Sytuacja jest więc następująca. Radni rozmawiają we własnym gronie w tajemnicy przed mieszkańcami, zaś mieszkańcy pod wodzą społecznika Arka Gębicza sami dbają o to, by woda zasilała parkowe stawy: regulują poziom urządzeń hydrotechnicznych, odmulają doprowadzalnik, rozszczelniają tamę bobrów, by kanał był drożny. Radny Lewan w jednym z komentarzy dostał zaproszenie, by zjawił się przy jazie z łopatą i pomógł wybierać muł. Nic nam nie wiadomo, aby z tego zaproszenia skorzystał.