Załoga karetki pogotowia: Kierowcy stukali się w głowę kiedy na sygnale jechaliśmy do wypadku

(112)

Karetka pogotowia utknęła w tunelu pod torami w Brwinowie.

“Wasze wymowne gesty stukania się w głowę kiedy my na sygnale staraliśmy się dotrzeć do wypadku w Otrębusach napawają optymizmem.” – czytamy w emocjonalnym wpisie na Facebooku zamieszczonym prawdopodobnie przez jednego z członków karetki pogotowia. Według jego relacji, ratownicy usiłowali dotrzeć do wypadku w Otrębusach. Pozostali uczestnicy ruchu drogowego nie ułatwiali im zadania. “Troje poszkodowanych mogą przecież poczekać, bo Wy macie zielone.” – kwituje sytuację autor relacji.

Głośny post został zamieszczony na jednej z brwinowskich grup na Facebooku. Całość posta publikujemy poniżej.

Użytkownicy Facebooka nie ukrywali oburzenia. “Nie wierzę….wstyd”, “Brak słów…”, “Przerażająca znieczulica!” – czytamy w komentarzach pod postem.

Przypomnijmy, że za utrudnianie przejazd pojazdowi uprzywilejowanemu grozi mandat o wysokości nawet 500 zł. To jednak nie wszystko. W wyjątkowych sytuacjach sprawa może skończyć w sądzie, gdzie wyjątkowo oporni kierowcy mogą odpowiadać na zarzuty karne. Narażają się w ten sposób na karę – w zależności od kwalifikacji czynu – grzywny lub pozbawienia wolności. Dokładnie taki scenariusz miał miejsce w głośnej sprawie niebieskiego busa, który uporczywie blokował drogę karetce na autostradzie A4. Karetka wiozła serce do przeszczepu.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Konstanty Chodkowski

Warszawiak z urodzenia, pruszkowiak z wyboru. Były dziennikarz zajmujący się tematyką Europy Wschodniej. Dziś hobbystycznie pisuje o Pruszkowie. Z zawodu programista. Szczęśliwy narzeczony swojej narzeczonej. Właściciel psa.

PROFIL REDAKTORA