Zakładajmy w Pruszkowie ogrody deszczowe

(302)

Retencjonują wodę, zmniejszają skutki suszy, ale także obfitych deszczów, nie wymagają podlewania. Ogrody deszczowe stają się modne w polskich miastach.

Urząd Miasta Pruszkowa uruchomił nabór wniosków na dofinansowanie systemów małej retencji. Pieniądze można dostać nie tylko na przydomowe zbiorniki na deszczówkę czy oczka wodne, ale i na ogrody deszczowe – potwierdziła to w czerwcu, zaraz po przyjęciu uchwały przez radnych, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Elżbieta Jakubczak-Garczyńska. – Zapisy w uchwale są tak pojemne, żeby obejmowały jak najwięcej korzystnych dla środowiska rozwiązań – powiedziała.

Co to jest ogród deszczowy? Przypomina rabatę, na pierwszy rzut oka może nie różnić się od klasycznego ogrodu, gdy jednak przyjrzeć mu się dokładnie zobaczymy nieckę terenową, zagłębienie, które gromadzi wodę. Drugim charakterystycznym elementem są rośliny, zazwyczaj połowa z nich to gatunki hydrofitowe, czyli wodne lub wodnolubne. Najczęściej trzciny, pałki, irysy, funkie. Wśród nich rosną rośliny, które mają głównie walory estetyczne, na przykład kwitnące jeżówki.

Głównym zadaniem takiego ogrodu jest zbieranie wody opadowej z terenów utwardzonych: parkingów, chodników, dróg lub z dachów budynków. Bardzo często można przy nim zobaczyć jakiś element techniczny, który ułatwia lub umożliwia doprowadzenie wody – rury, korytka, albo chociaż otwory wycięte w krawężnikach otaczających parking. To nie jest rabata zasilana wyłącznie tym, co bezpośrednio spadnie w postaci deszczu, jej rolą jest osuszanie miejsc, na których zastoiska wody są niepożądane. Woda zmagazynowana w niecce częściowo trafia do głębszych warstw gruntu, a częściowo paruje. Dzięki temu rosnące tam rośliny nie wymagają podlewania. Wyjątkiem są rzadkie okresy długotrwałej suszy, ale na przykład w Gdańsku, w którym założono już dziesiątki ogrodów deszczowych, jeszcze nie zdarzyło się sztucznie ich nawadniać.

Jak dużo wody jest w stanie zretencjonować ogród deszczowy? To wypadkowa potrzeb odwadnianego obszaru i powierzchni, którą można przeznaczyć na obiekt małej retencji. Pojemność pojedynczych obiektów waha się od kilku do kilkunastu metrów sześciennych, w przypadku całych systemów możliwe jest zmagazynowanie nawet kilku tysięcy metrów sześciennych wody. Retencję wspomagają też kłącza, łodygi czy liście roślin, które pochłaniają wodę. Ważną funkcją ogrodu deszczowego jest oczyszczanie wód opadowych. To, co spływa z terenów utwardzonych, niesie różne zanieczyszczenia. Przenikając przez warstwę filtracyjną, którą tworzy urodzajna ziemia przemieszana z piaskiem, drobnymi otoczakami oraz kłącza roślin, woda oczyszcza się. Do warstwy wodonośnej trafia już ta wstępnie oczyszczona.

W zeszłym roku podczas Jarmarku Dominikańskiego Urząd Miasta Gdańska przygotował pokazowe ogrody deszczowe w formie rabat. Były ich tam trzy rodzaje: mokre, suche i mieszane. Typ ogrodu zależy bowiem od podłoża, na którym jest zakładany. Gdy teren jest gliniasty, szczelny, woda nie będzie przesiąkać do głębszych warstw i jej ubytki to głównie efekt parowania. W takim miejscu zazwyczaj widać oczko wodne. To ogród mokry. Jeśli teren jest półprzepuszczalny, mówimy o ogrodzie mieszanym, a tam, gdzie woda szybko infiltruje do gruntu i jej zwierciadło widać przez krótki czas po wystąpieniu opadów, zakładamy ogród suchy. Wszystkie spełniają taką samą funkcję retencyjną, jednak należy w nich sadzić inne gatunki roślin. Na terenach miejskich najlepiej wybierać odmiany wieloletnie odmian z uwagi na aspekt ekonomiczny. Nie chodzi o to, żeby efekt wizualny był celem nadrzędnym, nie dąży się do niego za wszelką cenę. Funkcję estetyczną i użytkową trzeba połączyć i traktować na równi.

Dobroczynny wpływ ogrodów na mikroklimat miejski ujawnia się w miarę ich przybywania.
Są przyjaznym miejscem dla owadów, zwiększają bioróżnorodność. Pochłaniają pył miejski, przez co redukują smog. Zwiększają wilgotność powietrza, obniżając jego temperaturę w upalne letnie dni, co zauważalnie podnosi jakość życia w mieście. Zmniejszają koszty utrzymania terenów zielonych – nie trzeba ich kosić ani podlewać. W końcu odciążają tradycyjną sieć kanalizacji burzowej, która podczas intensywnych opadów bywa przeciążona i nie jest w stanie w krótkim czasie przyjąć nadmiaru wody. Przekonał się o tym Gdańsk. Do niedawna deszcze nawalne nawiedzały stolicę Pomorza statystycznie raz na sto lat, dziś w miarę ocieplania się klimatu są każdego roku. Zmienia się też charakter opadów. Coraz rzadziej mamy do czynienia z umiarkowanym deszczem, który powoduje, że gleba przez dłuższy czas utrzymuje wilgoć. Opady mają charakter punktowy, bardzo intensywny, krótkotrwały i są trudne do przewidzenia, a między nimi występują długie okresy bez deszczu. Mimo że w Gdańsku jest wysoki odsetek terenów biologicznie czynnych, one takiej ilości wody nie są w stanie wchłonąć, bo po okresie suszy ziemia jest twarda, uszczelniona. Ogrody deszczowe są zaś chłonne przez cały czas. I sprawdzają się w czasie letnich ulew.

Oczywiście, ogród deszczowy nie zlikwiduje całkowicie niebezpieczeństwa podtapiania budynków czy powodzi, ale może zmniejszyć skutki ulewnych deszczy. Niecka w ogrodzie ma określoną pojemność, nie przyjmie każdej ilości wody, podobnie jak kanalizacja burzowa. Dlatego wiele ogrodów posiada tak zwane przelewy awaryjne, które bezpiecznie kierują nadmiar wody do kolejnego zbiornika albo do kanalizacji burzowej.

Gdańska spółka miejska Gdańskie Wody przygotowała nawet poradnik zawierający wszystkie podstawowe informacje i porady dotyczące zakładania i utrzymania ogrodów deszczowych. Można go pobrać ze strony: www.gdmel.pl, zakładka: Poradnik – ogród deszczowy w 5 krokach.

W Pruszkowie nabór wniosków na dotacje na przydomowe systemy małej retencji trwa do 10 listopada. Dotacja może pokryć do 80 proc. udokumentowanych kosztów inwestycji, maksymalnie 5 tys. zł w przypadku osób fizycznych i 10 tys. zł dla pozostałych podmiotów prawnych. Właściciele będą mieli obowiązek utrzymać wykonaną instalację przez co najmniej 3 lata od daty podpisania umowy pod rygorem zwrotu dotacji. To całkiem atrakcyjne pieniądze i wystarczające na założenie ogrodu deszczowego nie tylko przy domu, ale i przy budynku wielorodzinnym.

Artykuł ilustruje zdjęcie ogrodu deszczowego w Gdańsku (Fot. Gdańskie Wody). Ale przykładów realizacji jest w Polsce wiele, wystarczy wpisać do wyszukiwarki hasło „ogród deszczowy”, aby przekonać się, jaką pomysłowością wykazują się zarówno polskie miasta, jak i wspólnoty mieszkaniowe. Ogrody deszczowe bywają też zgłaszane do budżetów obywatelskich, na przykład w Krakowie.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA