Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Za 3 mln zł Pałacyk Teichfelda przejdzie w ręce miasta. „Płacimy za błędy sprzed lat”

Sławomir BUKOWSKI
Informacja o planowanej transakcji z deweloperem wzbudziła falę pozytywnych komentarzy, ale nie zabrakło też krytyki pod adresem obecnych i poprzednich władz Pruszkowa, że miasto wykłada publiczne pieniądze na zakup obiektu, który powinno mieć za darmo.
Pałacyk Teichfelda
Ilustracja: Pałacyk Teichfelda

W czwartek 3 września Rada Miasta Pruszkowa przegłosowała uchwałę wyrażającą zgodę na podpisanie przez prezydenta Pruszkowa umowy kupna-sprzedaży zabytkowego Pałacyku Teichfelda. Uchwała wieńczy negocjacje prowadzone z właścicielem od wielu lat.

Najwięcej gratulacji pod adresem władz Pruszkowa pojawiło się pod postem prezydenta Piotra Bąka, który zaraz po sesji rady miasta napisał: „Wyjątkowy dzień dla historii Miasta Pruszków. Rada Miasta Pruszkowa wyraziła zgodę na nabycie przez Miasto nieruchomości przy al. Armii Krajowej 77, zabudowanej zabytkowym Pałacem Teichfelda. Pałac wybudowano dla Jakuba Teichfelda, właściciela pruszkowskiej fabryki fajansu, pod koniec XIX wieku, a ukończono w 1907 roku. Neorenesansowa rezydencja fabrykanta jest ważnym świadectwem przemysłowej historii Pruszkowa. Nieruchomość ma powierzchnię 3342 mkw., a jej wartość rynkową oszacowano na blisko 5,93 mln zł. Po negocjacjach uzgodniono cenę zakupu w wysokości 3 mln zł netto oraz 5 tys. zł brutto za artefakty”.

Z gratulacjami pospieszyli m.in. poseł KO Piotr Kandyba i wiceburmistrz Milanówka Mirosław Kaznowski. Post prezydenta zebrał ponad pół tysiąca lajków i ponad 70 komentarzy.

„Za błędne decyzje samorządu płaci się po latach – pieniędzmi mieszkańców”

Historię walki o pałacyk najdokładniej zrelacjonował Konrad Sipiera, wiceprezydent Pruszkowa w poprzedniej kadencji. Co trzeba podkreślić, to właśnie Sipiera uratował najbliższe sąsiedztwo pałacyku przed zabudową deweloperską – złożył do konserwatora zabytków wniosek o wpisanie do rejestru terenu otaczającego pałacyk. Konserwator do wniosku się przychylił, dzięki temu deweloper nie zdołał postawić tam jeszcze jednego bloku.

Sipiera przypomniał, że Zakłady Porcelitu Stołowego „Pruszków” ogłosiły upadłość w 2021 roku, a teren po fabryce kupiła od syndyka spółka deweloperska. Miasto dysponowało prawem pierwokupu, jednak z niego nie skorzystało.

Kolejna ważna data to 28 października 2004 roku. „Rada Miasta przyjmuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który otwiera drogę do realizacji inwestycji mieszkaniowej na terenie dawnego Porcelitu. I właśnie tutaj, moim zdaniem, popełniono największy błąd. To był moment, w którym miasto miało silną pozycję i powinno postawić twarde warunki. Chcecie wybudować tutaj duże osiedle? W porządku. Ale zabytkowy pałacyk Teichfelda wraz z odpowiednim terenem powinien zostać przekazany miastu, bez dodatkowych kosztów. Tak się nie stało. Deweloper dostał możliwość realizacji osiedla, zabudował teren, a pałacyk pozostał w jego rękach. Przez kolejne lata niszczał i popadał w coraz większą ruinę” – pisze Konrad Sipiera.

Wspomina, że za jego kadencji prowadzone były rozmowy dotyczące przejęcia pałacyku przez miasto – bez większego efektu. Właściciel miał oczekiwać kwoty na poziomie 10 mln zł. „Taka cena była dla miasta nie do zaakceptowania”.

Obecny finał negocjacji z deweloperem Sipiera podsumowuje: „I dobrze, że pałacyk Teichfelda w końcu stanie się własnością Pruszkowa. Naprawdę dobrze”. I stawia pytanie: dlaczego mieszkańcy Pruszkowa mają płacić miliony za pałacyk, który ponad 20 lat temu mógł zostać przekazany miastu, kiedy to właśnie miasto otwierało deweloperowi drogę do zabudowy terenu dawnego Porcelitu? „Wtedy był czas na stawianie warunków. Dzisiaj pozostało naprawianie skutków tamtych decyzji. I jest w tym pewna przewrotność historii. Dzisiaj Pruszkowem rządzą wychowankowie „Betonowego Andrzeja”, jak przez lata określano jednego z głównych architektów pruszkowskiego samorządu. I to właśnie im przyszło naprawiać błędy popełnione ponad 20 lat temu. Historia zatoczyła koło. Tyle że rachunek za tamte decyzje zapłacą dzisiaj mieszkańcy Pruszkowa. Najbardziej szkoda jednak nie samych 3,69 mln zł. Szkoda straconych ponad dwóch dekad. Bo pałacyk Teichfelda mógł należeć do miasta już od początku lat 2000. Mógł być dawno wyremontowany, zagospodarowany i służyć mieszkańcom. Za błędne decyzje samorządu czasami płaci się dopiero po latach. Niestety, pieniędzmi mieszkańców”.

„Interes życia, szkoda że nie dla miasta”

Krytyczne komentarze pojawiły się także na Facebooku pod profilem Miasta Pruszków. Mieszkańcy szybko zwrócili uwagę, że nie tylko aktywiści walczący o ratowanie historycznego dziedzictwa mogą dziś świętować, ale i deweloper.

„Deweloper kupił gigantyczną działkę za bezcen od syndyka masy upadłościowej po Porcelicie. Nie wiem czy umowa mówiła coś o pałacyku i czy powinni go wyremontować. Teraz odkupuje to miasto za 3 mln z publicznych pieniędzy. No interes życia! Szkoda, że nie dla miasta”.

„Ale zaraz zaraz. To przecież developer dostał tę ziemię za promesę odbudowania tego pałacu. To teraz nie dość, że zniszczył i nie odbudował to jeszcze teraz za 3 bańki z NASZYCH pieniędzy dostanie ekstra kaskę? Czas rozważyć zawiadomienie do Prokuratury. Tu chyba skończyły się żarty a zaczyna kryminał”.

„Za nasze zrobiliście dobrze deweloperowi. Oby po wyremontowaniu nie znaleźli się spadkobiercy założycieli Porcelitu z chęcią przejęcia, bo wtedy za nasze po raz drugi zrobicie komuś dobrze”.

„Na ten moment czekaliśmy 26 lat”

Pozytywnych reakcji było jednak najwięcej. Zareagowali miłośnicy historii. Krzysztof Ciechoński i Ewa Golis, prowadzący na Facebooku profil Zakłady Porcelitu Stołowego „Pruszków”, napisali: „Miasto wykupuje pałacyk Jakuba Teichfelda! Na ten moment czekaliśmy wszyscy 26 lat! (…) To przełomowa decyzja dla naszego lokalnego dziedzictwa. Po ponad dwóch dekadach niepewności pojawia się realna szansa, że ten wyjątkowy, niszczejący dotąd obiekt wreszcie odzyska dawne piękno i zostanie oddany mieszkańcom lecz do tego momentu jeszcze długa droga. Miejsce, w którym wykuwała się historia pruszkowskiego przemysłu i ceramiki, zasługuje na drugie życie”. I zapowiedzieli: „Będziemy śledzić kolejne kroki urzędników oraz szczegóły transakcji i na bieżąco informować Was o postępach. Bądźcie czujni – przed nami nowy rozdział w historii Pruszkowa!”.

Warto wspomnieć, że Krzysztof Ciechoński to nie tylko miłośnik historii pruszkowskiego fajansu i znawca wyrobów, ale i aktywista. Wiosną 2025 roku to on wszczął alarm, że przy ulicy Chopina deweloper rozbiera dom z elewacją wyłożoną porcelitową stłuczką. „To nie tylko strata architektoniczna, ale również historyczna. Mozaika z talerzy, kubków i wielu innych ciekawych obiektów z Porcelitu Pruszków zdobiła jego ściany przez ponad półwieku, była świadectwem wyjątkowego okresu w dziejach miasta”. To był jeden z nielicznych już, zachowanych w przestrzeni publicznej, dowodów na działalność fabryki, która stała się integralną częścią historii naszego miasta i przyczyniła do jego rozwoju i rozpoznawalności w Polsce.

Sprawą zainteresowały się media, a mazowiecki wojewódzki konserwator zabytków zapowiedział audyt na terenie województwa, „żeby wpisać do rejestru zabytków inne, ciekawe mozaiki i objąć je ochroną”. Po fali krytyki deweloper postanowił uratować fragment mozaiki i przekazał go Urzędowi Miasta Pruszkowa. Trafiła na przechowanie do spółki TBS Zieleń Miejska. „O dalszych losach i możliwości wyeksponowania zabezpieczonej elewacji, która nie jest wpisana do Gminnej Ewidencji Zabytków Gminy Pruszków, ani też nie jest objęta żadną ochroną konserwatorską, poinformujemy, gdy zapadną wiążące decyzje w tej sprawie” – podał wtedy urząd miasta, jakby zapominając, że nie tylko to, co jest w ewidencji, przedstawia historyczną wartość, a i sama ewidencja zabytków wydaje się w Pruszkowie bardzo wybrakowana. Do dziś o dalszych losach zabezpieczonej półtora roku temu mozaiki miasto nie poinformowało.

O akcji ratowania porcelitowej mozaiki pisaliśmy w portalu zpruszkowa.pl TUTAJ i TUTAJ.

Co dalej z Pałacykiem Teichfelda?

To pytanie pojawia się teraz chyba najczęściej. Stawiają je Pruszkowianie, także w komentarzach na oficjalnych profilach władz miasta, ale ani władze, ani rzecznik prasowy urzędu – nieraz przejawiający ogromną aktywność w internetowych potyczkach personalnych z mieszkańcami – na razie nie zareagowali, ani nie zarysowali choćby możliwości czy wstępnych planów. Mieszkańcy zaczęli więc sami proponować: ośrodek kultury, sala aktywności dla seniorów, filia urzędu miasta, siedziba Muzeum Miasta Pruszkowa. Ta ostatnia propozycja wydaje się szczególnie interesująca. 

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Znicz Pruszków - Cracovia [źródło: youtube.com/@tvp_sport | facebook.com/MKSzniczPr] Sport

Znicz Pruszków eliminuje Cracovię i gra dalej! 17-latek bohaterem!

Łukasz DMOCHOWSKI

Ależ historię napisała młoda i ambitna ekipa Znicza Pruszków, sprawiając dużą niespodziankę w pierwszej rundzie Pucharu Polski. Po bardzo długiej i wyczerpującej rywalizacji obejmującej regulaminowe 90 minut, 30 minut dogrywki oraz serię rzutów karnych, pruszkowianie wyrzucili z Pucharu Polski Cracovię. To Znicz zagra w 1/16 Pucharu Polski! Pruszków ma także nowego bohatera. Nieoczywistego, ale wartego zapamiętania - Norbert Gzowski.