“Ta wiadomość zaskoczyła nas tak samo jak i Was. Niespodziewanie z dnia na dzień okazało się, że musimy opuścić lokal. Otóż zmienił się właściciel, który chce go sobie spożytkować na własny użytek, a my mamy kilka dni żeby się wynieść” – czytamy na Facebooku popularnego, klimatycznego lokalu “Eskaem cafe”. Wszystko wskazuje na to, że po “Eskaemka” dołączyła do listy lokali, których nie dane nam będzie odwiedzić po zniesieniu obostrzeń. Według relacji prowadzących przybytek, zanim nowi właściciele lokalu poprosili ich o wyniesienie się, kafejka stoczyła rok walki o przetrwanie. Zaznaczają jednak, że finalnie to nie pandemia ich pokonała.

Z problemami borykają się też inne pruszkowskie lokale. Z mapy miasta zniknęła popularna Alkomania (ul. Powstańców). Z ulicy Prusa zniknęło bistro “Poczekalnia” oferujące wcześniej pyszne dania domowe. Przy ul. Kraszewskiego zakończył działalność Paprika Club, który przed pandemią zawsze mógł liczyć na wysoką frekwencję. Co ciekawe – zanim do tego doszło, klub był wystawiony w popularnym sprzedażowym serwisie internetowym za kwotę 100 000 złotych. Na miejscu “papryki” powstała restauracja z kuchnią indyjską.

Zdecydowanie lepiej radzą sobie za to restauracje oferujące dania na wynos i z dowozem do domu. Restauracje takie jak Piccola Calabria (al. Armii Krajowej), Fabrizio Italian Bar (ul. Ceramiczna) czy Maraga Smaki Świata (ul. Kościuszki) cały czas pracują na pełnych obrotach i póki co (na szczęście!) nic nie zapowiada, żeby miały upaść. Pandemia okazała się najcięższym ciosem dla tych lokali, których główną osią działalności były posiłki i napoje serwowane na miejscu.

Wiele wskazuje na to, że po zakończeniu pandemii Pruszków mocno zmieni swoje oblicze. Gdy wreszcie wszystkie obostrzenia zostaną zniesione, wyjdziemy na ulice ogołocone z popularnych niegdyś miejscówek. Może się wtedy okazać, że liczba miejsc, w których można spotkać się ze znajomymi znacznie stopniała.