Stacja rowerowa przy parku Sokoła, u zbiegu alei Niepodległości z ulicą Chopina. Stoją cztery rowery. Biorę pierwszy, ale obluzowane siodełko kiwa się we wszystkie strony. Nie mam przy sobie kluczy, żeby spróbować je dokręcić (można regulować tylko wysokość za pomocą śruby motylkowej). Biorę drugi rower – to samo. W trzecim urwane są zaczepy mocujące tablice z nazwą systemu umieszczone po obu stronach tylnego koła. Gdy zaczynam jechać – telepią się i stukają. Wracam, biorę ostatni, czwarty rower. Wydaje się sprawny. Udaje mi się przejechać 50 metrów, wtedy spostrzegam, że linka ręcznego hamulca jest wyrwana. Działa tylko hamulec w pedałach.

Postanawiam dojechać do stacji rowerowej przy ul. Sienkiewicza, obok dworca. Zwracam rower i biorę pierwszy z brzegu. Znów – siodełko obluzowane, nie daje się dokręcić. Wyciągam z elektrozamka drugi rower, wsiadam. Nie ma łańcucha. Zwracam, biorę trzeci. Dopiero ten okazuje się w porządku. Aby trafić na nieuszkodzony musiałem w sumie wypożyczyć i zwrócić sześć popsutych. Na szczęście, nie płaciłem za to, bo pierwsze 20 minut każdego wypożyczenia jest bezpłatne. Nie zmienia to faktu, że Nextbike, operator systemu, najwyraźniej nie radzi sobie z serwisowaniem.

Wysyłam do biura prasowego spółki pytanie, co niedobrego dzieje się z pruszkowskimi rowerami, że tak dużo jest niesprawnych. Po dwóch dniach czekania i przypominania się, że proszę o odpowiedź, dostaję w końcu standardową formułkę: „Skala uszkodzeń jest porównywalna z zeszłym rokiem, nie odnotowaliśmy większej ilości usterek czy dewastacji. Jeśli chodzi o przeglądy i serwis, to nasze ekipy jeżdżą do Pruszkowa na bieżąco, relokując i naprawiając wszystkie zgłoszone rowery. Usterkę roweru można zgłosić samodzielnie poprzez aplikację lub dzwoniąc na infolinię”.

Nextbike ma kłopoty finansowe – to nie jest żadną tajemnicą. Tegoroczny start wypożyczalni w całym kraju opóźnił się z powodu pandemii koronawirusa. Dodatkowo w zeszłym roku upadła spółka zależna NB Tricity, która była operatorem rowerów w Trójmieście. Nextbike’owi zajrzało w oczy widmo niewypłacalności i w połowie maja polski oddział koncernu złożył wniosek o tzw. upadłość układową. W komunikacie giełdowym firma podkreśla jednak, że zamierza kontynuować działalność i przeprowadzić restrukturyzację.

W obecnej sytuacji finansowej spółka musi ciąć koszty, gdzie się da. Mam wrażenie, że skutki tej polityki widać już w Pruszkowie w postaci ograniczenia serwisowania rowerów. W ubiegłych latach również wiele z nich bywało niesprawnych, ale dopiero pod koniec sezonu, jesienią. Tegoroczny sezon dopiero się rozpoczął. Nie rokuje to dobrze dla miłośników rowerowych przejażdżek.