Wszystkie grzechy pruszkowskiej komunikacji

(319)

Kierowcy potrafią nie zatrzymać się na przystanku, nie włączają klimatyzacji, nie chce im się umieścić tablicy z właściwym numerem linii.

– Haaaaloooo!!! Nie zatrzymał się pan! – krzyk pasażera słychać w całym autobusie. Kierowca naciska hamulec i autobus linii 1 zatrzymuje się na Stalowej jakieś dwadzieścia metrów za przystankiem. – Przystanku pan nie widzi?! –  krzyczy pasażer. – Guzik się naciska – odpowiada kierowca. – No przecież nacisnąłem! – wrzeszczy wściekły pasażer. Wysiada, w tym momencie do autobusu dobiegają osoby, które czekały na przystanku, ale pojazd nie zatrzymał się, mimo że machały w jego kierunku. Kierowca był zmęczony? Roztargniony? A może swoim zwyczajem zamiast patrzeć na drogę zajęty był rozmową przez telefon? Jakakolwiek przyczyna by nie była, ta sytuacja nie należy do odosobnionych. Kierowcom zdarza się omijać przystanki na różnych liniach, na przykład 7 czy 8, mimo że pasażerowie sygnalizują zamiar wysiadania naciskając przyciski umieszczone przy drzwiach.

Ale grzeszków na sumieniu kierowcy mają więcej. W weekendy autobusy na niektórych liniach kursują naprzemiennie, na przykład na 1 i 7. Kierowca dojeżdża jedynką do pętli przy PKP i powinien zmienić tablicę boczną na siódemkę. Ale mu się nie chce. W efekcie co drugi kurs wykonuje z niewłaściwym oznakowaniem. Autobusy wyposażone są w klimatyzację, jednak rzadko jest uruchamiana. We wrześniu ciepłych dni nie brakowało, a pasażerom pozostawało odsuwać małe boczne okienka, żeby było czym oddychać.

Opisane sytuacje to ewidentne przewinienia kierowców, to oni mają obowiązek odpowiednio oznakować autobus, jechać wyznaczoną trasą i zatrzymywać na przystankach. Ale żeby być sprawiedliwym, trzeba podkreślić, że Ukraińcy za kierownicą są bardziej uprzejmi od polskich kierowców. Widząc pieszego zbliżającego się do przejścia – niemal zawsze zatrzymają pojazd, by pozwolić mu przejść przez jezdnię. Jazda z Ukraińcem bywa wręcz denerwująca, bo autobus co chwilę kogoś przepuszcza.

Za wiele niedoróbek związanych z pruszkowską komunikacją odpowiadają jednak nie kierowcy, ale ich zwierzchnicy z PKS. W autobusach miał działać system dynamicznej informacji pasażerskiej, czyli wyświetlane oraz głosowe zapowiedzi przystanków. Jeśli w ogóle jest uruchamiany, to na linii nr 1. Na pozostałych ośmiu jest rzadkością, a gdy zapowiedzi już słychać, okazuje się, że są nieskalibrowane i już po przejechaniu kilometra od pętli przestają „trafiać” w przystanki. Na przykład na linii nr 2 autobus jadąc w kierunku osiedla Staszica dopiero skręca z alei Armii Krajowej w Bolesława Prusa, tymczasem głosowa zapowiedź informuje, że dojeżdża do ulicy Jasnej. 

Teoretycznie klimatyzacja i system informacji pasażerskiej to drobiazgi, ważne żeby autobus dojechał na miejsce. Jednak za obie usługi Pruszków płaci! Obie były warunkiem wygrania przetargu i jak można się domyśleć, miały wpływ na cenę złożonej oferty. Skoro więc płacimy za nie z naszych podatków, to powinny być przez przewoźnika zapewnione.

Sporo zarzutów trzeba też niestety postawić Referatowi ds. Transportu Publicznego w pruszkowskim urzędzie miasta. Choć od wprowadzenia zmian w układzie linii i rozkładach jazdy minęły już prawie trzy miesiące, informacja o tym, co gdzie i jak jeździ, jest niedoskonała. Na tablicach umieszczonych na przystankach panuje bałagan. Rozkłady wiszą przyklejone byle jak, krzywo, część spada i zasłania inne. Czy nie można kupić solidnych gablot na rozkłady i umieścić we wiatach tak, jak jest w całej Warszawie? Oczywiście, rozkłady znajdują się też na stronie www.pruszkow.pl, problem w tym, że… bywają nieprawdziwe. Linia nr 5 od kilku tygodni kursuje objazdem, ale stukając w zakładkę z rozkładem nie dowiemy się o tym. Nie ma rozkładu zastępczego. Także na tymczasowych przystankach na trasie nie ma wywieszonych rozkładów jazdy. Albo linia nr 4 – przez weekend miała skróconą trasę i autobusy kończyły kursy przy elektrowni, nie dojeżdżając do WKD. W internecie wisiał zaś rozkład, który w praktyce nie funkcjonował. Trudno powiedzieć, czy bieżąca aktualizacja informacji przerasta umiejętności urzędników, czy po prostu brakuje im dobrej woli.

Dlaczego wpadkom kierowców, ich zwierzchników z PKS oraz urzędników poświęcam tyle miejsca? Z prostej przyczyny – komunikacja miejska w Pruszkowie stopniowo zyskuje na popularności. Widać to gołym okiem. W autobusach linii 2 pasażerom zdarza się podróżować na stojąco już nie tylko na odcinku od osiedla Staszica do dworca PKP, ale też dalej – do szpitala na Wrzesinie i na Ostoję. Z autobusów korzystają chętnie seniorzy, młodzież dojeżdżająca do szkół, matki z wózkami. Im więcej pasażerów, tym częściej niedoróbki będą wychwytywane. 

Kilka dni temu na jednym z internetowych forów dyskusyjnych pewien pasażer nie wytrzymał: „Co z tą naszą komunikacją miejską? Wieczorem autobus linii 2 w ogóle nie przyjechał na godzinę 19:51 na przystanek Os. Staszica-pętla. Drugi, linii 1, przyjechał z 3-minutowym opóźnieniem. Zamiast na 20:00 to na godzinę 20:03. A kto mu co zrobi. Moje częste interwencje w PKS Grodzisk Mazowiecki w ogóle nie przekładają się na poprawę sytuacji. Jak mam korzystać z komunikacji miejskiej, skoro nie mogę być pewny jej funkcjonowania? Dodam, że na połączenie z PKP w Pruszkowie zdążyłem w ostatniej chwili, a powinienem jeszcze czekać na SKM 6 minut”. Post wywołał serię komentarzy. „Dziś również nie było autobusu linii nr 4 (przystanek Urząd Celny godz. 18.45). Przejście z ul. Przejazdowej na Żbików to wątpliwa przyjemność. Po przetargu i wprowadzeniu nowych autobusów miało być lepiej, a wracają sytuacje z ubiegłego roku”.

W komentarzach przewija się spostrzeżenie, że PKS Grodzisk Mazowiecki nie reaguje na skargi. Może powinna więc powstać dedykowana pruszkowskiej komunikacji skrzynka e-mailowa obsługiwana przez Referat ds. Transportu Publicznego w urzędzie miasta? 

Radny Piotr Bąk, przewodniczący specjalnej komisji ds. komunikacyjnych, planuje zwołać jej posiedzenie w najbliższych tygodniach. Będzie więc okazja zadać odpowiedzialnym urzędnikom pytania o jakość usług, za które miasto płaci. Może też dowiemy się, ile osób korzysta dziś z autobusów? Pojazdy miały być wyposażone w system automatycznego zliczania pasażerów. Oby w przeciwieństwie do klimatyzacji i informacji o mijanych przystankach chociaż on działał.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA