Wojna w Ukrainie przyćmiła inne wydarzenia. Napływ uchodźców i konieczność zapewnienia im dachu nad głową, jedzenia, środków higieny, wreszcie przyjmowanie dzieci do szkół i przedszkoli – to wszystko ogniskuje uwagę urzędników samorządowych w całej Polsce. Pruszków również stanął przed ogromnym wyzwaniem. Jak sobie z tym radzi? To wiedzą głównie urzędnicy miejscy – szczegółowa wiedza dla mieszkańców nie jest dostępna. Chwilami można odnieść wrażenie, że dla władz miasta wyższą rangę ma informacja o pierwszym dniu wiosny niż o tym, ile dzieci z Ukrainy muszą przyjąć przedszkola.

Zanim wrócimy do Pruszkowa zróbmy szybki przegląd informacji z sąsiednich gmin. Skupimy się na 2 podstawowych kanałach: stronach www oraz profilach wójtów i burmistrzów na Facebooku. Tam powinny wpadać wszystkie niezbędne informacje dla mieszkańców zainteresowanych tym, co się w mieście dzieje.

Podkowa Leśna – żywo, dynamicznie

Zdecydowanie najaktywniejszą politykę informacyjną w naszej okolicy prowadzi burmistrz Podkowy Leśnej Artur Tusiński. Posty na Facebooku zamieszcza niemal codziennie, gros z nich dotyczy pomocy dla uchodźców. Opisuje akcję organizowania transportów autokarowych do Holandii, informuje, ile jest wolnych miejsc. Zauważa, że Kongres Władz Lokalnych i Regionalnych Rady Europy jednogłośnie przyjął deklarację potępiającą wojnę Federacji Rosyjskiej z Ukrainą jako rażące naruszenie prawa międzynarodowego. „Podkowa Leśna od początku wojny w Ukrainie niesie pomoc jej obywatelom, tu na miejscu, w Polsce i w Ukrainie. Staramy się kierować pomoc tam, gdzie są największe potrzeby. Wczorajszy transport artykułów medycznych oraz sprzętu rehabilitacyjnego trafi do osób z niepełnosprawnościami w Warszawie i szpitala w Ukrainie” – pisze Tusiński. „Po rozmowie z organizacjami wspierającymi niepełnosprawnych, zrozumieliśmy, jak ogromna jest to skala nieszczęścia i jak wiele jest potrzeb w tym zakresie. Samych kul i lasek teleskopowych naliczyliśmy 350 (większość par), poza tym balkoniki, wózki, toalety nie wspomnę o setkach sztuk artykułów pierwszej pomocy, pampersów i podkładów dla dorosłych, cewników, worków stomijnych, kroplówek i lekarstw (itp.) Udało się też indywidualnie zorganizować dla pięcioosobowej rodziny wyjazd i opiekę medyczną oraz psychologiczną w Holandii, która swoją sparaliżowaną seniorkę przywiozła z Ukrainy w bagażniku, a jedna z pań w wyniku zrzuconej bomby straciła małe dziecko. Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie wielkie serca naszych przyjaciół Holendrów”.

Strona www Urzędu Miasta Podkowy Leśnej już od wejścia na nią prowadzi do miejsc, w których umieszczono ważne informacje: gdzie wpłacać darowizny dla uchodźców, gdzie Ukraińcy mogą rejestrować swój pobyt, jak wygląda procedura nadawania numeru PESEL.

Ożarów Mazowiecki, Michałowice – przyzwoity standard

Sporo informacji o pomocy dla uchodźców znajdziemy również na fejsbukowym profilu burmistrza Ożarowa Mazowieckiego Pawła Kanclerza. Włodarz opisuje zbiórki organizowane w mieście i ich efekty. „Po tygodniu ciężkiej pracy naszych wolontariuszy, wydaliśmy całą masę ubrań dla gości z Ukrainy. Dzisiaj wiemy co jeszcze jest nam potrzebne, jeżeli macie rzeczy z listy poniżej, dostarczcie je do naszej OSP” – pisze i wylicza, co jeszcze można przynosić. W najnowszym poście opisuje procedurę nadawania numeru PESEL. Zaś na stronie internetowej urzędu pojawiła się specjalna zakładka „Pomoc dla Ukraińców” z kompletem podstawowych informacji.

Organizowane na terenie gminy zbiórki darów szeroko opisywała wójt gminy Michałowice Małgorzata Pachecka. Pani wójt w swoich postach próbowała też nakreślić szerszą perspektywę. W jednym z nich cytowała fragment artykułu z portalu Onet: „Polacy, udzielając niezwykłej pomocy uchodźcom wojennym z Ukrainy, pokazują, że ludzkość ma też zdolność do czynienia dobra i nie ma lepszego sposobu na uhonorowanie tego niż przyznanie Polsce Pokojowej Nagrody Nobla – pisze w środę korespondent dziennika Daily Telegraph Matthew Day. – Jeśli nie jest się uczestnikiem, niemal niemożliwe jest wyrazić, w jak niezwykły sposób Polacy wznieśli się, by przyjąć setki tysięcy ukraińskich uchodźców, którzy co tydzień napływają do ich kraju”. Na stronie www urzędu gminy informacje dotyczące uchodźców zgrupowane są, podobnie jak w Ożarowie Maz., pod specjalną zakładką.

Brwinów i Nadarzyn – duże kontrasty

Skromniej wypada Brwinów. Ostatnie posty burmistrza Arkadiusza Kosińskiego dotyczące uchodźców pochodzą z lutego. Na stronie internetowej urzędu miasta i gminy nie ma dedykowanej zakładki, ale zestaw wiadomości dotyczących pomocy Ukraińcom znajduje się w pierwszej od góry informacji – jest na bieżąco aktualizowana.

Za to fejsbuk wójta Nadarzyna Dariusza Zwolińskiego aż kipi od najświeższych doniesień. Relacje ze zbiórek, informacje o zajęciach dla ukraińskich dzieci, plakat po ukraińsku o lekcjach języka polskiego dla gości zza wschodniej granicy. W najświeższym poście – filmowa relacja na temat tego, jak nadarzynianie pomagają. Niestety, z aktywnością wójta kontrastuje statyczna, pozbawiona najświeższych newsów dotyczących akcji wsparcia strona www urzędu gminy. Na głównej stronie – ani jeden link nie prowadzi do informacji choćby o tym, jak wyrobić w gminie numer PESEL.

Powiat pruszkowski – profesjonalnie

Bardzo dobrze na tle wszystkich pozostałych wypada fejsbukowy profil starosty pruszkowskiego Krzysztofa Rymuzy. Są informacje o akcjach pomocowych, są osobne posty z fotografiami bombardowanych na Ukrainie miast, jest zdjęcie prezydenta Ukrainy Wołodyma Zełenskiego przemawiającego w Kongresie USA. Z całą pewnością to jeden z najlepiej dziś prowadzonych profili samorządowych w okolicach Pruszkowa. Profesjonalnie prezentuje się też główna strona www powiatu pruszkowskiego – informacje dla Ukraińców w postaci skanów ulotek przygotowanych m.in. przez Kancelarię Prezydenta są czytelne i zawierają pakiet niezbędnych porad.

Pruszków: od kwiatka do kwiatka

Jak na tle sąsiadów wypada Pruszków? W mediach społecznościowych – nie najlepiej. Po wejściu na fejsbukowy profil prezydenta Pawła Makucha trzeba scrollować długo i cierpliwie, by natrafić na post z numerem konta, na które można wpłacać darowizny dla Ukraińców. Tuż nad nim – post o pierwszym dniu wiosny z hasłem „Czekaliśmy na Ciebie”, nieprzyjemnie kontrastujący z wiadomościami o pomocy ofiarom wojny. Tuż pod postem o darowiznach… zdjęcie kolorowych zjeżdżalni budowanych na basenie „Kapry”. Chciałoby się powiedzieć: w Pruszkowie impreza nigdy się nie kończy… Jedziemy w dół – jest post o punkcie z odzieżą dla uchodźców w Przystanku Pruszków, tuż pod nim hulajnogi w Pruszkowie, a jeszcze niżej Paweł Makuch z bukietem żółtych goździków życzy paniom z okazji Dnia Kobiet, by były „szczęśliwe, zdrowe i doceniane” (czy dotyczy to też kobiet z Ukrainy, które straciły dorobek życia?). Większy zestaw informacji związanych z uchodźcami odnajdujemy na profilu prezydenta na przełomie lutego i marca, w tym filmik nagrany w punkcie noclegowym na dworcu PKP.

Zbliżony zestaw informacji znajduje się na fejsbukowym profilu „Miasto Pruszków”, choć tu dodatkowo pojawił się plakat zapraszający na koncert „Ukraino, nie jesteś sama” – w maju.

Strona www Pruszkowa – dobra robota 

Administratorzy strony internetowej www.pruszkow.pl stworzyli zakładkę dedykowaną informacjom związanym z uchodźcami, choć nie jest wyeksponowana i na pierwszy rzut oka jej nie widać (a wystarczyłoby zrobić ją w narodowych barwach Ukrainy). Kiedy ją już wypatrzymy, dostaniemy zestaw niezbędnych informacji o zasadach nadawania numeru PESEL, organizacji tego procesu, dyżurach ZUS – zarówno w języku polskim, jak i ukraińskim. Jest zaproszenie na spacer po Pruszkowie z przewodnikiem, na który Miejska Rada Seniorów zaprasza nowych mieszkańców. Będzie tłumacz! Są też bezpłatne ogłoszenia pruszkowskich przedsiębiorców oferujących usługi z rabatem dla gości ze Wschodu.

Całość tworzy solidny poradnik, zdecydowanie najlepszy spośród gmin w naszej okolicy. Szkoda, że słabo wyeksponowany na stronie głównej i praktycznie niepromowany na miejskich kanałach społecznościowych.

Pruszków na czwórkę z minusem

Czego w pruszkowskich kanałach informacyjnych brakuje? Zdecydowanie aktualizowanych informacji o skali napływu uchodźców. Tym bardziej, że urząd miasta dysponuje nimi na bieżąco, a w czwartek 24 marca nawet podzielił się nimi z radnymi z Komisji Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa. Tyle że relacja z komisji trwała kilka godzin i mało kto był w stanie ją obejrzeć w całości, a zaraz po zakończeniu została tradycyjnie usunięta z kanału YouTube.

Informacje zanotowała skrzętnie aktywistka Małgorzata Kochańska i opublikowała na swoim fejsbukowym profilu „Małgorzata Kochańska w Pruszkowie”. „236 uczniów zapisanych do szkół podstawowych. 77 dzieci zgłoszonych do przedszkoli. 1788 osobom udzielono pomocy. Miasto organizuje noclegi tylko dla przejezdnych, nie dla tych którzy chcą u nas zostać. Nie wiadomo, ilu jest uchodzców w mieście, założenie statystyczne to ok. 2 tysięcy, ale może być więcej. Urząd jest w trakcie zatrudnienia 3 osób z Ukrainy. Informacje od radnego Piotra Bąka: wydanie PESEL dla jednej osoby trwa ok. pół godziny. Urzędnik obsługujący system rejestrów państwowych musi mieć upoważnienie, wydaje się je w jednym miejscu w Polsce i trwa to ok. 2 tygodni. Nie słyszałam czy o takie dodatkowe upoważnienia wystąpiono. Komputery muszą mieć odpowiednie certyfikaty, był z tym jakiś problem. Zmieniono system kolejkowania, ale już wiadomo, że nowy też nie jest dobry i trwa poszukanie lepszych rozwiązań. Szkoda, że urząd miasta nie podał tych informacji wcześniej w ramach objaśniania sytuacji” – pisze Kochańska. I zauważa, że komisji nie zaszczycił obecnością nikt z trójki prezydentów: „W pierwszej chwili wydało mi się niestosowne, że nie było nikogo z Prezydentów. Ale w sumie nie żałowałam, bo przynajmniej było w miarę merytorycznie”.

Urzędowi Miasta Pruszkowa z całą pewnością nie można postawić zarzutu, że nie zaangażował się w akcję pomocy przybywającym do nas uchodźcom. Członkowie specjalnego zespołu, powołanego przez Pawła Makucha, pracują po kilkanaście godzin dziennie koordynując akcję i rozwiązując problemy, które były i zawsze będą trudne do przewidzenia. A to po pomoc zgłasza się uchodźca chory na Alzheimera, a to matka z maleńkimi dziećmi, która nie ma gdzie zamieszkać. O tym wszystkim wiedzą jednak tylko pracownicy urzędu. Mieszkańcy informacji są pozbawieni.

Mimo upływu czasu polityka informacyjna miasta pozostaje przypadkowa, chaotyczna i niespójna – pisaliśmy o tym już w październiku ub. roku. Każdy z trójki prezydentów (Paweł Makuch, Beata Czyżewska, Konrad Sipiera) wrzuca posty, jakie akurat mu pasują, do tego dochodzi zestaw informacji na miejskim profilu fejsbukowym plus – w przypadku uchodźców – dobrze przygotowana (choć mało promowana) zakładka na stronie www. Całość nie robi jednak dobrego wrażenia. Owszem, wypadamy nieco lepiej niż Podkowa Leśna i Ożarów Mazowiecki, wręcz błyszczymy na tle Nadarzyna, Michałowic czy Brwinowa, ale do ideału jednak daleko... Brakuje koordynacji, spójnego pomysłu, o czym i jak informować. Chwilami brakuje wyczucia, co publikować – prezydencki lans z żółtymi goździkami 8 marca, w chwili gdy do Pruszkowa trafiają setki kobiet z dziećmi, które uszły z życiem z bombardowanych miast, prowokuje pytanie, czy ktokolwiek doradza prezydentowi, co robić, gdy jemu samemu wyłącza się bezpiecznik przyzwoitości.

Mieszkańcy Pruszkowa mają prawo dostawać od urzędu miasta zestaw informacji, co się w sprawie uchodźców dzieje. Szkoda, że z tego prawa nie mogą w pełni skorzystać.