Pomysł wybudowania w Pruszkowie wodnego placu zabaw sięga 2018 r. Była to jedna z obietnic wyborczych Jana Starzyńskiego i Samorządowego Porozumienia Pruszkowa. Temat powrócił w 2020 r. kiedy prezydent Paweł Makuch zaproponował budowę wodnego placu zabaw jako jedną z głównych inwestycji roku 2021.

Magistrat oszacował koszty wykonania instalacji na prawie 6 mln. zł. Roczne koszty jej utrzymania na 50-100 tys. zł. Jako lokalizację wybrano skwer przy ulicy Lipowej w Parku Potulickich. Koncepcja ta nie spotkała się z uznaniem większości w radzie miasta.

Główne argumenty krytyków (radnych i części mieszkańców), to:
• wysokie koszty zadania;
• brak oszacowania realnych kosztów utrzymania;
• lokalizacja zadania w Parku Potulickich.

Jak się wydaje to lokalizacja jest głównym problemem. Krytycy sprzeciwiają się dalszej ingerencji w tereny zielone w Parku Potulickich. Budowa placu zabaw i towarzyszącego mu parkingu oznacza usunięcie trawy, krzew i drzew.

W przestrzeni publicznej proponowano inne miejsce dla wodnego placu. Mówiono o terenach w okolicy toru kolarskiego, albo o parku na os. Prusa. Magistrat jednak nie podjął tematu. Kwestia lokalizacji komentowana jest krótko: „Otrzymaliśmy zezwolenie od konserwatora zabytków.”.

Kontrowersje co do zaproponowanej przez prezydenta Pawła Makucha koncepcji wodnego placu zabaw ujawniły się od razu po przedstawieniu projektu budżetu na 2021 r. Radni chcąc zaznaczyć swój sceptycyzm wobec polityki finansowej prezydenta w grudniu 2020 r. uchwalili budżet, ale odrzucili projekt wieloletniej prognozy finansowej. Od 17 grudnia wiadomo było, że budżet będzie musiał zostać znowelizowany. Można było się spodziewać zmian w miejskich wydatkach.

Mimo licznych zapewnień ze strony miejskiej skarbniczki o konieczności ustabilizowania miejskich finansów przed zaciąganiem zobowiązań w dn. 30 grudnia 2020 r. miasto rozpisało przetarg na wodny plac zabaw…

Tymczasem w styczniu 2021 r. nad Pruszkowem zawisła groźba uchylenia budżetu. RIO domagała się uzgodnienia treści budżetu i WPF. 17 lutego wymóg ten został zrealizowany. Radni podjęli decyzję o ograniczeniu wydatków. Z budżetu zniknął m.in. wodny plac zabaw.

W maju okazało się, ze zdaniem magistratu nie można skutecznie usunąć z budżetu tej inwestycji. Zdaniem miejskich prawników przetargu nie można unieważnić. Jeśli prezydent podejmie taką decyzję narazi miasto na odszkodowania.

Co to oznacza w praktyce? Pułapkę na radnych. Jeśli uznać tę interpretację za prawdziwą to magistrat ograniczy radnym prawo do dokonywani zmian w budżecie. Wystarczy rozpisywać przetarg na niepopularną inwestycję za nim radni zdołają usunąć ją z budżetu. W taki sposób można faktycznie ograniczyć rolę rady w kreowaniu miejskiej polityki finansowej.

Taka taktyka została zastosowana na ostatniej sesji rady miasta Pruszkowa. Większość radnych nie podzieliła jednak obaw miejskich prawników. Wodny plac zabaw nie wrócił do budżetu.

Tym samym pułapka na radnych stała się pułapką na prezydenta. Paweł Makuch znalazł się w na pozór patowej sytuacji. W ubiegły piątek teoretycznie powinien był unieważnić przetarg albo (mimo braku finansowania) podpisać umowę z wykonawcą. W pierwszym przypadku mógłby naruszyć dyscyplinę finansów publicznych (jakkolwiek zdaniem autora niniejszego artykułu przetarg można zgodnie z prawem unieważnić). W drugim naruszyłby ją na pewno.

Co zrobił prezydent? Tego jeszcze nie wiemy. Jest jednak wysoce prawdopodobne, że Paweł Makuch zachował się jak rasowy szachista i w trudnej sytuacji dokonał roszady. Teoretycznie możliwe jest dalsze opóźnienie w rozstrzygnięciu przetargu. W takim układzie oznacza to, że sprawa wodnego placu zabaw powróci na sesję rady miasta.