Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Wniosek o informację, czyli donos

Jakub DOROSZ-KRUCZYŃSKI
Słowo „donos” zrobiło w Pruszkowie błyskawiczną karierę… i stało się narzędziem do politycznej połajanki.
Facepalm.jpg
Ilustracja: Facepalm.jpg

Instytucja „donosu” budzi w Polsce fatalne skojarzenia. Przywołuje pamięć zdrajców i współpracowników wrogich sił (państw zaborczych, hitlerowców, komunistów itd. itp.). Nawet dzieci w przedszkolach posługują się rymowankami godzącymi w donosicieli („Skarżypyta bez kopyta!”). Nic zatem dziwnego, że łatkę „donosiciela” próbuje się w polityce tym osobom, które zgłaszają nieprawidłowości instytucjom zewnętrznym. A chodzi tylko o to by takiego osobnika zohydzić w oczach opinii publicznej.

Taktyka ta jest ostatnio często stosowana przez przedstawicieli pruszkowskiego magistratu. Już na sesji absolutoryjnej prezydenci w pierwszej leszej chwili zapytywali Arka Gębicza: „Ile było tych donosów?”. Narracja ta powróciła na ostatniej sesji Rady Miasta, kiedy radni PiS oskarżali prezesa stowarzyszenia „Za Pruszków!” o złożenie donosu do rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Natomiast wczoraj wiceprezydent Konrad Sipiera wytknął Arkowi Gębiczowi, że ten wystąpił z pismem do PINB:

„Szanowny Pisarzu donosów, tych podpisanych oczywiście. Donosów na własne Miasto i realizowane w nim inwestycje. W kolejnych swoich donosach bardzo oszczędnie gospodaruje Pan prawdą.” (całość tekstu w poście poniżej).

https://www.facebook.com/ksipiera/posts/2704101936572163

Taka reakcja powinna budzić zdziwienie. Przedstawiciele władzy samorządowej, którzy oskarżają mieszkańców o „donosicielstwo”, narażają się na zarzut, że nie rozumieją na czym polega istota samorządu terytorialnego i nie wiedzą do czego służy prawo administracyjne.

Powszechnie przyjmuje się, że istotą prawa administracyjnego jest zapewnienie kontroli jednostki nad władzą publiczną. Jeśli przyjrzeć się z tej perspektywy działalności Arka Gębicza i stowarzyszenia „Za Pruszków!”, to mieści się ona w pojęciu „kontroli”.

Jakub Dorosz: “(…) czynienie zarzutu z faktu, że jakiś podmiot (radny lub mieszkaniec) chce doprowadzić do wszczęcia postępowania kontrolnego przewidzianego przepisami prawa, to nieporozumienie. Zwłaszcza w realiach w państwa demokratycznego.”

Arek Gębicz korzysta z możliwości jakie daje mu prawo: składa skargi i wnioski w rozumieniu działu VIII kodeksu postępowania administracyjnego. Jego organizacja przystępuje do postępowań administracyjnych w odpowiednim trybie. Kiedy trzeba, skarży działanie organu administracji do sądu administracyjnego. Warto przypomnieć, że na skutek działań aktywisty doszło do usunięcia nielegalnego parkingu wybudowanego przez miasto w okolicy Parku Mazowsze. To również w wyniku działań Gębicza Prezydent Pruszkowa przegrał jedną ze spraw dot. dostępu do informacji publicznej.

Istotą kontroli w prawie administracyjnym jest patrzenie na ręce władzy. Istnieją specjalne organy powołane do tego, jednak prawo wykonywania kontroli społecznej przysługuje również obywatelom i organizacjom społecznym. Jest to bardzo ważne, bo konstytucyjne prawo. Zostało ono zawarte w art. 63 Konstytucji RP.

Dlatego zdumiewające jest nazywanie obywatela, który korzysta ze swoich konstytucyjnych uprawnień, „donosicielem”. Zwłaszcza, że słowa te padają ze strony funkcjonariusza publicznego.

Sam Arek Gębicz w rozmowie z portalem zpruszkowa.pl wyraził swoje zaskoczenie podejściem Konrada Sipiery: „W piśmie, do którego odnosi się Konrad Sipiera nie napisałem, że władze miasta działają niezgodnie z prawem.”. Prezes stowarzyszenia tłumaczy, że zauważył roboty budowlane prowadzone w okolicy toru kolarskiego i postanowił sprawdzić co zaplanowano w tym miejscu w wyszukiwarce pozwoleń na budowę prowadzonej przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego. „Ponieważ nie znalazłem w niej stosownych informacji wystąpiłem do PINBu z prośbą o udzielenie mi stosownej informacji w sprawie. Nikogo nie oskarżyłem o nielegalne działanie.” – zaznacza Arek Gębicz.


Mówiąc o „donosach” w Pruszkowie warto przypomnieć sytuację sprzed roku. Na zpruszkowa.pl relacjonowaliśmy wtedy sprawę tzw. „elizagate”. Sprawa dotyczyła wiceprzewodniczącej Elizy Kurzeli. Tajemnicza osoba skierowała do wojewody pismo w którym twierdziła, że radna naruszyła przepisy ustawy o samorządzie gminnym i konieczne jest wygaszenie jej mandatu. Sama Eliza Kurzela próbowała ustalić kto był autorem pisma. Jednak wojewódzcy urzędnicy skutecznie uniemożliwi ujawnienie autora dokumentu. Ostatecznie oskarżenie okazało się bezpodstawne i radna zachowała mandat. Nie ulega jednak wątpliwości, że powodzenie tej akcji (o której Konrad Sipiera mógłby powiedzieć, że była oparta na donosie) byłoby rozstrzygnięciem korzystnym dla pro-prezydenckiej części Rady Miasta (w tym dla lokalnego klubu PiS).

Ocenę zachowania Konrada Sipiery należy pozostawić naszym czytelniczkom i czytelnikom. Niemniej czynienie zarzutu z faktu, że jakiś podmiot (radny lub mieszkaniec) chce doprowadzić do wszczęcia postępowania kontrolnego przewidzianego przepisami prawa, to nieporozumienie. Zwłaszcza w realiach w państwa demokratycznego. Osoby sprawujące funkcje publiczne muszą liczyć się z tym, że ich działalność może być bacznie obserwowana.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Aleja Niepodległości Infrastruktura i Budownictwo

Aleja Niepodległości do remontu. To może być jedna z najpiękniejszych ulic w Pruszkowie, o ile inwestycja nie stanie się okazją do wycinki drzew

Sławomir BUKOWSKI

Czy z krajobrazu miasta zniknie następny szpaler lip? A może przeciwnie – droga w centrum miasta zostanie w całości przekształcona w urokliwą, zieloną aleję? Urząd miasta zleci przygotowanie projektu inwestycji, na którą będą skierowane oczy wszystkich osób sprzeciwiających się betonowaniu miasta.

REDAKCJA POLECA
Rada Gminy Michałowice będzie obradować nad przystąpieniem do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla obszaru "Sokołów, Suchy Las" Gospodarka Przestrzenna

Mieszkańcy Pęcic kontra hale magazynowe. Dziś ważne głosowanie

Konstanty CHODKOWSKI

Rada Gminy Michałowice będzie dziś obradować nad przystąpieniem do planu zagospodarowania terenu na styku Sokołowa i Pęcic. Mieszkańcy obawiają się skutków budowy hali magazynowej w sąsiedztwie ich działek. Na szali jest spokój i komfort życia w Pęcicach. W tle duże pieniądze i wątpliwości co do czystości intencji jednego z radnych.