Władze Pruszkowa szukają pieniędzy – i podnoszą mieszkańcom podatek od nieruchomości

Projekt uchwały dotyczącej podwyżek podatku przygotował urząd miasta, a radnym przedłożył ją prezydent. Rada Miasta Pruszkowa przegłosowała ją na sesji 24 września, nowe stawki będą obowiązywały od 1 stycznia 2027 roku.
Najbardziej interesująca dla mieszkańców Pruszkowa jest stawka dotycząca mieszkań i domów. Obecnie za metr kwadratowy powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego płaci się w Pruszkowie 98 gr rocznie. Od stycznia będzie to 1,08 zł. W praktyce nie jest to duża kwota. Za mieszkanie o powierzchni 50 mkw. podatek od samego lokalu wzrośnie o 5 zł rocznie, a za 70-metrowe – o 7 zł. W przypadku domu o powierzchni 150 m kw. będzie to 15 zł więcej. Trzeba jednak pamiętać, że właściciel domu płaci także podatek od gruntu.
Stawka za tzw. grunty pozostałe wzrośnie z 62 do 68 groszy za metr kwadratowy. Oznacza to, że w przypadku działki o powierzchni 500 m kw. sam wzrost podatku od gruntu wyniesie 30 zł rocznie.
Więcej zapłacą przedsiębiorcy
Bardziej dotkliwa będzie podwyżka dla firm. Stawka podatku od budynków związanych z działalnością gospodarczą rośnie z 32,70 do 35,97 zł za metr kwadratowy powierzchni użytkowej. To o 3,27 zł na każdym metrze. Przykładowo, przedsiębiorca posiadający lokal użytkowy o powierzchni 100 mkw. zapłaci od samego budynku o 327 zł więcej rocznie. Przy 500 mkw. różnica wyniesie już 1635 zł, a przy 1000 m kw. – 3270 zł.
Droższe będą także grunty wykorzystywane do działalności gospodarczej. Stawka wzrośnie z 1,20 do 1,32 zł za metr kwadratowy.
Miasto liczy na około 4 mln zł więcej
Z dokumentów przygotowanych dla radnych wynika, że obecne stawki dają około 61,2 mln zł wpływów do budżetu miasta. Analizowano kilka wariantów podwyżki: o 5, 10, 15 i 20 proc., a także zastosowanie maksymalnych stawek dopuszczonych przepisami. Ostatecznie wybrano wariant 10-procentowy. W uzasadnieniu uchwały urząd szacuje, że dzięki nowym stawkom dochody Pruszkowa z podatku od nieruchomości wzrosną w 2027 r. o około 4 mln zł. Miasto tłumaczy, że pieniądze są potrzebne na realizację zadań publicznych i utrzymanie infrastruktury. Jednocześnie podkreśla, że przyjęte stawki i tak będą niższe od maksymalnych, dopuszczonych przez państwo.
I rzeczywiście – przykładowo maksymalna stawka dla mieszkań w 2027 roku wynosi 1,29 zł za metr, podczas gdy Pruszków ustalił ją na 1,08 zł. Dla budynków związanych z działalnością gospodarczą ustawowy limit to 36,49 zł, a stawka pruszkowska wyniesie 35,97 zł.
Jak Pruszków wypada na tle sąsiadów?
Ciekawe informacje zawiera również analiza porównawcza przygotowana dla radnych. Zestawiono w niej obowiązujące w 2026 roku stawki Pruszkowa z dziewięcioma innymi gminami: Grodziskiem Mazowieckim, Michałowicami, Brwinowem, Ożarowem Mazowieckim, Piasecznem, Legionowem, Żyrardowem, Piastowem i Nadarzynem. W przypadku mieszkań Pruszków nie należy obecnie do najdroższych samorządów. Stawka wynosi 98 gr za metr. Dla porównania, w Piasecznie jest to 1,25 zł, w Ożarowie Mazowieckim i Żyrardowie – po 1,23 zł, w Piastowie – 1,14 zł, a w Grodzisku Mazowieckim – 1,11 zł. Ale są też gminy mające niższe stawki, przykładowo: Nadarzyn – 95 gr, Michałowice – 82 gr.
Inaczej wygląda sytuacja przedsiębiorców. W 2026 roku Pruszków pobiera od budynków związanych z działalnością gospodarczą 32,70 zł za metr kwadratowy. Dla porównania, w Ożarowie Mazowieckim stawka zależy od powierzchni i dopiero dla budynków powyżej 1000 mkw. wynosi maksymalne 35,53 zł. W Żyrardowie jest to 34,64 zł. Z drugiej strony w Legionowie stawka wynosi 28,72 zł, a w Grodzisku Mazowieckim – 32,60 zł.
Po przyszłorocznej podwyżce do 35,97 zł pruszkowska stawka dla firm znajdzie się już bardzo blisko ustawowego maksimum wynoszącego 36,49 zł.
Nietypowe rozwiązanie dla przychodni
W uchwale znalazło się również rozwiązanie dotyczące nieruchomości zajętych przez podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych. Dotychczasowa stawka wynosi 1,86 zł za metr kwadratowy. Od 2027 roku zostanie zróżnicowana w zależności od powierzchni użytkowej zajętej na udzielanie świadczeń. Dla powierzchni do 200 mkw. będzie to 3,74 zł za metr, powyżej 200 do 1000 mkw. – 2,05 zł, a powyżej 1000 mkw. – 1,95 zł. Oznacza to, że w przypadku najmniejszych powierzchni stawka wzrośnie aż o 1,88 zł za metr, czyli o ponad 100 proc. W większych obiektach wzrost będzie zdecydowanie mniejszy. Z analizy porównawczej wynika jednocześnie, że dotychczasowa pruszkowska stawka – 1,86 zł – była zdecydowanie najniższa spośród wszystkich dziesięciu porównywanych gmin.
O podwyżkach radni dyskutowali bez kamer
Zanim uchwała trafiła pod głosowanie rady miasta, nad wysokością podwyżek pracowała Komisja Gospodarki Komunalnej i Finansów Miasta kierowana przez Marzenę Wieteskę (Pruszkowska Wspólnota Samorządowa). To właśnie podczas jej posiedzenia radni analizowali przedstawione przez urząd warianty.
Mieszkańcy nie mogli tej dyskusji obejrzeć ani na żywo, ani później w internecie. Posiedzenie zorganizowano nie zwyczajowo w urzędzie miasta, gdzie znajduje się sprzęt umożliwiający transmisję, lecz w siedzibie miejskiej spółki TBS „Zieleń Miejska”. Jak tłumaczyła Wieteska, radni skorzystali z zaproszenia prezesa spółki, ale w tym miejscu nie było technicznych możliwości realizacji transmisji.
Posiedzenie było formalnie jawne – każdy mieszkaniec mógł przyjść osobiście, a po obradach sporządzany jest protokół. W praktyce oznaczało to jednak, że aby poznać argumenty radnych dotyczące podwyżki podatków, trzeba było osobiście pojawić się w TBS. Komisja rozpoczęła obrady o godz. 17.30 i zakończyła je dopiero przed godz. 23. Nagrania, do którego można byłoby wrócić następnego dnia, nie ma.
Brak transmisji skrytykowała m.in. radna KO Katarzyna Włodarczyk. Zwracała uwagę, że protokół nie pozwoli mieszkańcom dowiedzieć się wszystkiego, co padło podczas wielogodzinnej dyskusji, i apelowała, aby takie posiedzenia były nagrywane i transmitowane. Podczas tej samej komisji radny Michał Maj z KO wskazywał na błędy rachunkowe w materiałach przygotowanych dla radnych.
Sprawa jest o tyle istotna, że radni nie rozmawiali o marginalnej korekcie miejskich opłat. Opiniowali zmianę, która ma przynieść budżetowi Pruszkowa około 4 mln zł dodatkowych dochodów rocznie – pieniędzy pochodzących z wyższych podatków płaconych przez mieszkańców i przedsiębiorców.
Mieszkanka Pruszkowa do radnych: „Czy chodzi o to, żebyśmy was nie słyszeli i nie widzieli?”
Problem braku transmisji posiedzeń komisji powrócił podczas sesji rady miasta. Głos zabrała telefonicznie Małgorzata Kochańska, publicystka prowadząca na Facebooku profil „Małgorzata Kochańska w Pruszkowie”. Jej telefon został przełączony na głośniki, dzięki czemu mogła zwrócić się bezpośrednio do radnych.
Kochańska przekonywała, że problem nie dotyczy jednego posiedzenia, podczas którego dyskutowano o podwyżkach podatków, lecz szerszej praktyki obecnej kadencji. Jak wyliczała, spośród dziewięciu tegorocznych posiedzeń Komisji Oświaty transmitowane było tylko jedno – czerwcowe. Cztery posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska odbyły się poza urzędem i bez transmisji. Bez możliwości śledzenia w internecie odbyły się również trzy ostatnie posiedzenia Komisji Gospodarki Komunalnej i Finansów Miasta.
– To były nasze dobre praktyki, które właśnie stopniowo jako wspólnota zaprzepaszczamy. I to nie jest dobre – mówiła Małgorzata Kochańska.
Zwracała uwagę, że możliwość osobistego przyjścia na posiedzenie komisji nie rozwiązuje problemu. Nie każdy mieszkaniec może pojawić się o określonej godzinie w urzędzie czy siedzibie miejskiej spółki. Tymczasem – argumentowała – właśnie podczas komisji odbywa się zasadnicza dyskusja: radni przedstawiają swoje stanowiska, spierają się, zadają pytania i dochodzą do kompromisów. Sesja rady jest już tylko ostatnim etapem tego procesu, zakończonym głosowaniem.
Jej zdaniem brak nagrań ma jeszcze jeden skutek: mieszkańcy znają ostateczną decyzję, ale nie wiedzą, dlaczego radni ją podjęli i jakie argumenty za nią przemawiały. To może prowadzić do spadku zaufania i podejrzeń dotyczących sposobu podejmowania decyzji. Pisemne protokoły – przekonywała – nie są w stanie zastąpić nagrania całej dyskusji.
Kochańska nie kwestionowała przy tym, że przepisy nie nakazują transmitowania posiedzeń komisji. Jej argument był inny: skoro Pruszków wypracował wcześniej wyższy standard jawności, nie powinien z niego rezygnować tylko dlatego, że prawo na to pozwala.
Publicystka zaapelowała więc, aby radni wyjaśnili mieszkańcom, dlaczego kolejne komisje przenoszone są poza urząd. Zaproponowała również rozdzielenie wizyt radnych w szkołach, spółkach czy innych miejskich placówkach od formalnych posiedzeń komisji. Jeśli transmisja obrazu nie jest możliwa, rozwiązaniem mogłoby być przynajmniej nagrywanie i późniejsze udostępnianie dźwięku.
Najostrzej zabrzmiało skierowane do radnych pytanie: „Czy chodzi o to, żebyśmy was nie słyszeli i nie widzieli?”. Kochańska zakończyła wystąpienie apelem: „Nie wykluczajcie nas, zabiegajcie o to, żeby wszystkie spotkania komisji były transmitowane”.
Co znamienne, po jej wystąpieniu żaden z radnych nie odniósł się do przedstawionych argumentów ani nie odpowiedział na zadane pytania. Małgorzata Kochańska milczenie radnych skomentowała na swoim facebookowym profilu. Uznała brak polemiki za potwierdzenie jej argumentacji. „Jakbym głupio albo nieprawdę mówiła, na pewno ktoś by skomentował, żeby mnie naprostować” – napisała.
Ostatecznie pytanie, które zadała podczas sesji, pozostało bez odpowiedzi: dlaczego posiedzenia komisji dotyczące ważnych dla mieszkańców spraw – w tym podwyżek podatków – organizowane są w obecnej kadencji w sposób, który uniemożliwia mieszkańcom śledzenie dyskusji przez internet?
Sięganie głębiej do kieszeni mieszkańców i radość na twarzach radnych
Po sesji rady miasta oficjalny profil Miasta Pruszkowa opublikował relację. Na zdjęciach część radnych uśmiecha się, żartuje i pozuje do fotografii. Wzbudziło to kontrowersje. Oczywiście, trudno oczekiwać, że radni przez kilka godzin obrad będą siedzieć z ponurymi twarzami. Uśmiech nie świadczy o lekceważeniu mieszkańców. Sęk w tym, że właśnie takie kadry urząd miasta wybrał do zbudowania oficjalnego przekazu z wydarzenia, podczas którego zapadały decyzje o sięganiu głębiej do kieszeni mieszkańców i przedsiębiorców.
Kontekst ma tu znaczenie. Prace nad podwyżką podatków prowadzono na komisji, której przewodnicząca Marzena Wieteska postanowiła nie transmitować – mieszkańcy nie mogli śledzić obrad w internecie. Podczas sesji mieszkanka Małgorzata Kochańska zwróciła radnym uwagę na ograniczanie w ten sposób dostępu do debaty – i nie doczekała się odpowiedzi. A finałem komunikacyjnym całej sprawy jest fotorelacja pokazująca rozbawionych samorządowców.
Zabrakło wyczucia – i po stronie osób odpowiedzialnych w urzędzie za przekaz informacyjny, i po stronie części radnych. Jeżeli władze miasta oczekują od mieszkańców większych wpłat do wspólnej kasy, powinny szczególnie zadbać o to, by pokazać, że traktują poważnie i samą decyzję, i własnych mieszkańców. Pruszkowianie mieli pełne prawo poczuć się zlekceważeni przez ludzi sprawujących w mieście władzę – i jest to bardzo przykra konstatacja.

Od lewej: Julia Kossakowska (prywatnie córka wiceprezydent Doroty Kossakowskiej) i Maria Biernacka (przewodnicząca Komisji Ochrony Środowiska i Innowacji), obie z klubu Pruszków Obywatelski. Źródło: FB Miasto Pruszków

Na górze: Radosław Majewski, Małgorzata Widera (wiceprzewodnicząca Rady Miasta Pruszkowa).
Na dole: Marzena Wieteska (przewodnicząca Komisji Gospodarki Komunalnej i Finansów Miasta), Agnieszka Kostera (przewodnicząca Komisji Oświaty, Kultury i Sportu) oraz Ewa Nowacka.
Małgorzata Widera należy do klubu Pruszków Obywatelski, pozostałe osoby są w klubie Pruszkowska Wspólnota Samorządowa.
Źródło: FB Miasto Pruszków


.jpg?key=thumbnail-jpg)
