Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Wioletta Kiuliak, jedna z liderek MKS-u Pruszków, w rozmowie przed startem play-off

Łukasz DMOCHOWSKI
Zbliża się decydującą faza rozgrywek 1 ligi kobiet. MKS Pruszków rzutem na taśmę wspiął się na pierwsze miejsce. Przed rozpoczęciem play-off zapraszamy na rozmowę z Wiolettą Kiuliak, jedną z liderek MKS-u Pruszków. Porozmawialiśmy o początkach, o pokręconej historii prowadzącej do Pruszkowa z Białorusi przez Szczecin i Sokołów Podlaski, a także o nastrojach w drużynie.
Wioletta Kiuliak [fot. MKS Pruszków]
Ilustracja: Wioletta Kiuliak [fot. MKS Pruszków]

Łukasz Dmochowski: Witam Cię bardzo serdecznie i od razu zadaje jedno ważne pytanie - wolisz, gdy mówi się do Ciebie Vialetta, czy Wioletta z polskiego? Bo wiem, że taki dylemat miało już wielu spikerów i komentatorów.

Wioletta Kiuliak: Dzień dobry. Wolę Wioletta w polskiej wersji. Rodzina ze strony mojego taty pochodzi z Polski, więc nadano mi polskie imię.

fot. MKS Pruszków

ŁD: Zanim przejdziemy do bieżącej ligowej sytuacji w Pruszkowie, pomówmy trochę o przeszłości i początkach. Skąd pochodzisz i jak zaczęła się Twoja przygoda z koszykówką?

WK: Pochodzę z Grodna, z zachodniej Białorusi. Tam zaczęła się moja przygoda z koszykówką. Mój tata był koszykarzem i od najmłodszych lat próbował zarazić mnie pasją do tego sportu. W końcu mu się udało. Dość wcześnie trafiłam do klasy sportowej, a później do Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Z czasem koszykówka zaczęła zajmować coraz ważniejsze miejsce w moim życiu. Najpierw były rozgrywki młodzieżowe, później seniorska koszykówka i możliwość gry na coraz wyższym poziomie. Reprezentowałam Białoruś w młodzieżowych kadrach U16, U18 i U20, również w starszym roczniku. Z reprezentacją U20 zajęłyśmy 4. miejsce w Dywizji A Mistrzostw Europy. Później byłam także powoływana do kadry seniorskiej, z którą miałam okazję wyjechać na kilka spotkań w Europie.

ŁD: Polscy kibice mogą kojarzyć Cię przede wszystkim z występów w Sokołowie Podlaskim i teraz w Pruszkowie. W jakich klubach i w jakich ligach grałaś wcześniej?

WK: Grałam wcześniej na Białorusi, gdzie zaczynałam swoją karierę, między innymi w Wiktorii Grodno i później w Olimpii Grodno. Występowałam tam w najwyższej klasie rozgrywkowej, ponieważ na Białorusi funkcjonuje jedna główna liga. Następnie grałam w zespołach z Mińska takich jak Tsmoki Mińsk oraz Horyzont Mińsk. W sezonie 2020/2021 grałam w drużynie Wołogda-Czewakata, gdzie występowałam na poziomie pierwszej ligi. W sezonie 2021/2022 wróciłam do rodzinnego miasta z powodów rodzinnych i podpisałam kontrakt z Olimpią Grodno.

fot. MPKK Sokołów Podlaski

ŁD: Jak trafiłaś do drużyny z Sokołowa Podlaskiego? Przy okazji, z nią udało Ci się wygrać całe rozgrywki 1 ligi.

WK: W marcu 2022 roku, po rozwiązaniu kontraktu z Olimpią Grodno, wyjechałam z rodziną do Polski, do Szczecina, gdzie mieszka moja siostra. Powoli zaczęłam szukać możliwości grania w Polsce na kolejny sezon, ale nie było to takie łatwe. W sierpniu, tuż przed rozpoczęciem sezonu, kiedy prawie wszystkie składy drużyn już były zamknięte, zaczęłam pisać prywatne wiadomości do trenerów. Sama szukałam kontaktów na stronach klubów. Już następnego dnia odezwał się do mnie trener z Sokołowa Podlaskiego, Maciej Kruszewski, który miał prowadzić zespół w 1 lidze w sezonie 2022/2023. Po załatwieniu wszystkich formalności i ustaleniu warunków, po trzech tygodniach wyjechałam do Sokołowa Podlaskiego. Tam zaczęła się moja przygoda z polską koszykówką, która trwa do dziś, z czego bardzo się cieszę.

fot. MPKK Sokołów Podlaski

ŁD: Wracając do mistrzowskiej drużyny z Sokołowa Podlaskiego i tamtej pierwszej ligi podzielonej na dwie grupy, a obecnych rozgrywek i jednej grupy centralnej zaplecza ekstraklasy - czy faktycznie poziom mocno się podniósł?

WK: W mistrzowskim sezonie w Sokołowie przed play-off było w pewnym sensie wiadomo, na którą drużynę lepiej trafić, żeby ta droga była trochę łatwiejsza. W obecnym sezonie wygląda to zupełnie inaczej - poziom jest dużo bardziej wyrównany i każda z ośmiu drużyn grających w play-off może być realnym kandydatem do gry w półfinale.

ŁD: Twoje koleżanki z tamtej drużyny, która wygrywała w rozgrywkach pierwszej ligi, tworzą trzon drużyny w ekstraklasie w Jeleniej Górze (Kinga Dzierbicka, Jastina Kosalewicz). Czy otrzymywałaś propozycje albo sygnały od klubów z OBLK, że ktoś chętnie widziałby Cię w swoim składzie?

WK: Dziewczyny zasłużyły na awans do ekstraklasy swoją ciężką pracą, charakterem i zaangażowaniem. Wywalczyły go razem z drużyną z Jeleniej Góry, wygrywając 1 ligę. Ja skupiam się teraz na tym, żeby z moją obecną drużyną, MKS Pruszków, również powalczyć o awans. Byłoby to dla mnie bardzo ważne i na pewno dałoby mi szansę, żeby spróbować swoich sił w OBLK.

fot. MKS Pruszków

ŁD: Były w tym sezonie mecze, które w opinii kibiców były mniejszymi bądź większymi wpadkami. Wysoka porażka w Łańcucie oraz przegrane na własnym parkiecie z Ziębicami i Uniwersytetem Warszawskim. Czy po kolejnych tygodniach i miesiącach udało się naprawić wtedy występujące mankamenty w grze? Czy czujecie, że zostało to dobrze przepracowane?

WK:  Na pewno były takie mecze, które nie wyglądały tak, jak byśmy tego chciały. Każdy sezon ma swoje trudniejsze momenty i dla nas to też była ważna lekcja. Myślę, że z czasem wyciągnęłyśmy z tego wnioski i poprawiłyśmy kilka elementów naszej gry, przede wszystkim koncentrację i konsekwencję na boisku. Teraz czujemy, że jako drużyna wyglądamy lepiej i jesteśmy bardziej stabilne, co widać w ostatnich meczach.

fot. MKS Pruszków

ŁD: Wydaje się, że forma zwyżkuje. Całkiem niedawno pewnie rozbiłyście liderki tabeli, czyli ŁKS Łódź, a następnie wygrałyście w Gdańsku.

WK: Bardzo się cieszę, że udało nam się tak pewnie i dobrze zagrać w tych meczach. Mam nadzieję, że to da nam pewność siebie i pomoże w najważniejszych spotkaniach, które są jeszcze przed nami.

ŁD: W zeszłym sezonie MKS Pruszków, głównie przez kontuzje, miał bardzo duży problem w strefie podkoszowej w fazie play-off. W aktualnym składzie rotacja pod koszem również wydaje się wąska - jesteś Ty, jest Kasia Świeżak, która momentami jest oczywiście ligową dominatorką, a następne niższe już w rotacji skrzydłowe, które są dodatkowym zabezpieczeniem. Czy nasi kibice mają się o co martwić? Czy jest plan, jak uniknąć powtórki z poprzedniego sezonu?

WK: Mamy jeszcze Oliwię Trzymkowską, która w ostatnim meczu z Gdańskiem zdobyła 10 punktów, oraz Martę Wieczyńską, która potrafi bardzo dobrze grać pod koszem. Myślę więc, że jako drużyna jesteśmy przygotowane na różne sytuacje, które mogą się zdarzyć w trakcie sezonu. To jest sport kontaktowy, więc nie da się całkowicie uniknąć kontuzji ani czegokolwiek przewidzieć. Natomiast każda z nas podchodzi do tego bardzo profesjonalnie – robimy wszystko i dbamy o swoje zdrowie najlepiej, jak potrafimy, żeby być w jak najlepszej formie i dobrze reprezentować klub.

fot. MKS Pruszków

ŁD: Zmieńmy nieco temat. Czy interesujesz się innymi koszykarskimi rozgrywkami? Może masz swój ulubiony zespół, koszykarza, koszykarkę? Z Europy albo zza oceanu. 

WK: Interesuję się Euroligą – zarówno męską, jak i żeńską. Jeśli chodzi o zespoły, bardzo lubię Olympiacos oraz Crvenę Zvezdę z męskiej Euroligi. To drużyny, które zawsze grają bardzo fizycznie, z charakterem i dużą intensywnością. Jeśli chodzi o zawodniczki, to cenię takie koszykarki jak Emma Meesseman, Alina Jagupowa czy Marine Johannès. Każda z nich ma swój styl, ale wszystkie są bardzo inteligentne na boisku i potrafią robić różnicę w kluczowych momentach.

ŁD: Jakbyś miała prześledzić swoją dotychczasową sportową przygodę, jakich miałaś na swojej drodze ulubionych "teammates" lub trenerów, którzy zapadli Ci w pamięć? 

WK: Jeśli chodzi o zawodniczki, to na pewno Elena Lewczenko i Natalia Trafimawa – reprezentantki Białorusi, z którymi miałam okazję grać i trenować w kadrze narodowej. Jeśli chodzi o trenerów, to na pewno Mladen Manojlović, serbski szkoleniowiec. Obecnie jest asystentem trenera w męskiej Eurolidze, w Crvenej Zvezdzie. Miałam okazję grać pod jego okiem i śmiało mogę powiedzieć, że nauczył mnie bardzo dużo i miał ogromny wpływ na mój rozwój jako zawodniczki. Dzięki niemu zaczęłam patrzeć na koszykówkę w dużo szerszej perspektywie. Duży wpływ na moją drogę miał również Aliaksandr Szymkowiak – trener z mojego rodzinnego miasta, który zaszczepił we mnie miłość do tej dyscypliny. 

fot. MKS Pruszków

ŁD: Kończąc już powoli rozmowę, pozwól się bliżej poznać kibicom. Co lubisz robić w wolnym czasie? Czym zajmujesz się poza koszykówką? Czy masz może jakieś sportowe marzenia do zrealizowania?

WK: Jeśli chodzi o czas wolny, którego nie mam aż tak dużo, lubię spędzać go spokojnie – czytać książki, spacerować z rodziną, jeździć na rowerze, wybrać się w góry czy na kajaki. Lubię też saunę i jogę. No i oczywiście bardzo lubię podróżować. Poza koszykówką pracuję w szkole jako asystent międzykulturowy. Z wykształcenia jestem nauczycielką wychowania fizycznego, a dodatkowo pracuję jako technik masażysta w gabinecie fizjoterapeutycznym. W poprzednim sezonie pracowałam również jako trenerka – prowadziłam grupę chłopców U15 w Szczecinie, w klubie Bombardier. Miałam też okazję uczestniczyć w kilku szkoleniach, w tym jednym zagranicznym w Walencji w Hiszpanii. Jeśli chodzi o sportowe marzenia, na ten moment najważniejszym celem jest awans do ekstraklasy w tym sezonie. A dalej – krok po kroku.

ŁD: Za chwilę zaczyna się decydująca część sezonu, czyli play-off, do którego najprawdopodobniej wejdziecie z rozstawieniem. Jak nastroje i mobilizacja w drużynie? Czy "czujecie w kościach", że może to być udany sezon?

WK:  Na pewno czujemy, że zbliża się najważniejszy moment sezonu. Nastroje w drużynie są bardzo dobre – jesteśmy zmotywowane i skupione na swoim celu. Myślę, że przez cały sezon wykonałyśmy dużo pracy i teraz chcemy to pokazać na boisku. Każda z nas jest świadoma swojej roli i wiemy, o co gramy. Play-off wygrywa się charakterem i mam nadzieję, że tego charakteru nam nie zabraknie. Czy czujemy, że to może być udany sezon? Myślę, że tak, ale najważniejsze jest to, żeby podejść do play-off krok po kroku i w każdym meczu dawać z siebie maksimum.

ŁD: Ostatnie zdanie w naszych sportowych rozmowach zawsze należy do gościa, więc co chciałabyś przekazać kibicom i sympatykom pruszkowskiej koszykówki właśnie przed startem play-off?

WK: Na pewno chciałabym podziękować kibicom za wsparcie, które czujemy przez cały sezon. Naprawdę je zauważamy i często o tym rozmawiamy w drużynie. To dla nas bardzo ważne i daje nam dużo energii na boisku. Przed nami najważniejsze mecze i wiemy, że w play-off takie wsparcie ma jeszcze większe znaczenie. Dlatego bardzo na Was liczymy – razem jesteśmy silniejsi.

ŁD: Dziękuję serdecznie za miłą rozmowę i oby do szybkiego usłyszenia, bo to oznaczałoby końcowy ligowy sukces! 

WK: Do zobaczenia na hali!

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować: