Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Wielki ogień na miejskiej imprezie w zabytkowym Parku Potulickich. Park, na szczęście, ocalał

Sławomir BUKOWSKI
Od ponad tygodnia próbujemy potwierdzić, że ogromny fire show zorganizowany w pobliżu drzew, latem, w czasie suszy, odbył się zgodnie z prawem. Ani Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego, ani Urząd Miasta Pruszkowa, wciąż nie przedstawiły nam dowodów potwierdzających legalność tego wydarzenia.
Fire Show W Parku Potulickich. Fot. Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego
Ilustracja: Fire Show W Parku Potulickich. Fot. Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego

To był ostatni weekend sierpnia, VI edycja festiwalu Artefakty organizowanego przez Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego. W tym roku motywem przewodnim wydarzenia było „ZŁOTO PÓŁNOCY – Opowieść zachowana w bursztynie”. Muzeum zachęcało: „Odkryj tę niezwykłą opowieść przez fascynującą zabawę, eksperymenty naukowe i bezpośrednie spotkania z przeszłością! Wspólnie wkroczymy w świat archeologii i dawnego rzemiosła poprzez interaktywne wyzwania”.

W programie przewidziano „spotkania z rekonstruktorami, spektakl, pokazy, warsztaty, animacje, gry, działania artystyczne”. Ta zapowiedź pozwalała pomieścić dosłownie wszystko, nawet ogromny nocny fire show połączony z widowiskowymi wybuchami ognia. Co ma ogień do bursztynu? Raczej nic, ale organizatorom zapewne chodziło o to, żeby było głośno, wesoło i gorąco. Mówiąc wprost, żeby się działo. I się zadziało. W sobotni wieczór w niebo wystrzeliły potężne jęzory i kule ognia.

Pokaz zorganizowano w niedużej odległości od drzew, na terenie zabytkowego Parku Potulickich – ostoi przyrody, zamieszkiwanej przez dzikie zwierzęta. Dlaczego nie wybrano utwardzonego terenu, choćby przed Pałacem Ślubów? Czy prezydent Pruszkowa udzielił pisemnej zgody na ognisko, bo tego wymaga regulamin przyjęty raptem kilka tygodni temu przez radnych? A przede wszystkim, czy zachowane zostały elementarne zasady bezpieczeństwa?

Od ponad tygodnia szukamy odpowiedzi na te pytania. W większości – bezskutecznie.

Co o ogniskach w parku mówi prawo

Regulamin Parku Potulickich w § 9 pkt 2 rozstrzyga wprost: na obszarze parku bez pisemnej zgody prezydenta zakazane jest „organizowanie ognisk poza miejscami wyznaczonymi”.

Ten przepis ma dwie konsekwencje. Jeżeli istnieje miejsce oficjalnie wyznaczone na ognisko, z literalnego brzmienia regulaminu wynika, że pisemna zgoda prezydenta nie jest wymagana. Jeżeli natomiast ognisko ma zostać zorganizowane gdziekolwiek indziej, pisemna zgoda jest obowiązkowa.

Jednak ani regulamin, ani stanowiąca jego załącznik mapa nie wskazują żadnego miejsca przeznaczonego na ogniska. Mapa pokazuje tylko granice parku. W publicznie dostępnych materiałach BIP i na stronie miasta nie znaleźliśmy informacji o wyznaczeniu konkretnego miejsca palenie ognia w Parku Potulickich.

Istotne jest również to, że regulamin nie przewiduje wyjątków dla imprez organizowanych przez urząd miasta, miejskie jednostki czy instytucje kultury. To oznacza, że muzeum również powinno dysponować pisemną zgodą prezydenta. Sama zgoda na organizację imprezy, patronat prezydenta, umieszczenie wydarzenia w miejskim kalendarzu czy ustne uzgodnienie z urzędnikiem – takiej zgody nie zastąpią.

Czy prezydent Pruszkowa dał pisemną zgodę?

Z takim pytanie zwróciliśmy się bezpośrednio do Piotra Bąka. Dodatkowo chcieliśmy wiedzieć, czy w takiej zgodzie (o ile była udzielona) zostało wskazane konkretne miejsce zorganizowania pokazu ognia.

Zamiast prezydenta odpisał rzecznik miasta Krzysztof Olszewski. I zamiast odpowiedzi przysłał nam… opis festiwalu. Z jego e-maila dowiadujemy się, że festiwal Artefakty odbywa się od dziesięciu lat, „ma formułę pikniku historycznego połączonego z rekonstrukcją, podczas której rekonstruktorzy odtwarzają elementy codziennego życia ludzi zamieszkujących te tereny około 2000 lat temu”.

Czy należy rozumieć, że fire show był integralnym elementem codziennego życia mieszkańców tych terenów w czasach starożytnych?

Dalej Olszewski pisze, że „ogień, wykorzystywany w sposób kontrolowany i z zachowaniem zasad bezpieczeństwa, był stałym elementem wszystkich sześciu dotychczasowych edycji festiwalu Artefakty. Jest on nieodłącznym elementem rekonstrukcji historycznych tej epoki – zarówno przy prezentowaniu codziennego życia, jak i dawnych technologii, rzemiosła czy sposobów wytwarzania przedmiotów”. A na koniec odsyła do „organizatora wydarzenia, którym jest Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego im. Stefana Woydy w Pruszkowie”.

Ani słowa o tym, czy prezydent Bąk dał zgodę na ognisko, jak wymaga tego regulamin – przygotowany w Urzędzie Miasta Pruszkowa, którym Piotr Bąk kieruje, i przyjęty przez radnych, którym projekt regulaminu prezydent przedłożył do przegłosowania.

Z identycznym pytaniem zwracamy się więc do dyrektor muzeum Doroty Słowińskiej-Kamasy. Dodatkowo chcemy wiedzieć, czy pokazy zabezpieczali strażacy – zawodowi albo ochotnicy.

„Pokaz został zorganizowany na skraju Parku Potulickich, w miejscu pozbawionym drzew. Był to pokaz w pełni kontrolowany i bardzo krótki. Wykorzystanie ognia stanowi element rekonstrukcji historycznej podczas Festiwalu Artefakty. Pokaz został zabezpieczony w następujący sposób: przygotowano gaśnice, piasek i koce gaśnicze, a dodatkowym zabezpieczeniem była woda. Po zakończeniu pokazu teren został skontrolowany, zabezpieczony i uprzątnięty” – odpisuje dyrektorka.

Także ona nie odpowiada, czy kierowana przez nią instytucja wystąpiła o formalną zgodę i czy prezydent Piotr Bąk jej udzielił.

Ponownie prosimy więc Dorotę Słowińską-Kamasę o potwierdzenie posiadania stosownego dokumentu, bo tego wymaga prawo. Tym razem dyrektorka przesyła dłuższą odpowiedź:

„Pragnę zapewnić, że staram się rzetelnie odpowiedzieć na wszystkie pytania i wyjaśnić pojawiające się nieścisłości. Park Potulickich to również dla mnie szczególne miejsce. Jeden z najcenniejszych obiektów zabytkowych Pruszkowa związany z historią miasta, ale jednocześnie nasz przyrodniczy skarb, z którego zasobów korzystają wszyscy mieszkańcy. Pracownicy pruszkowskiego muzeum przestrzeń parku traktują z należytym szacunkiem, dbamy o jego dobrostan, pilnujemy jego bezpieczeństwa – natychmiast reagując na różne sytuacje. Dlatego jeszcze raz chciałam podkreślić bardzo ważny aspekt w naszej dyskusji. Omawiany pokaz został zorganizowany na skraju Parku Potulickich, w miejscu pozbawionym drzew. Był to pokaz w pełni kontrolowany i bardzo krótki. W naszym Parku Potulickich po pokazie nie pozostał żaden ślad, nic nie zostało naruszone, nie uszkodzono żadnej rośliny”.

Na koniec pada zdanie: „Informuję ponadto, że Prezydent Miasta Pruszkowa wyraził zgodę na organizację wydarzenia”.

Czy była to zgoda pisemna, jak wymaga tego regulamin, czy jedynie ustna – pani dyrektor nie podaje.

O zasadach bezpiecznego posługiwania się ogniem

Zarówno prezydenta, jak i panią dyrektor, poprosiliśmy przy okazji korespondencji o komentarz odpowiadający na pytanie, jak organizowanie w parku, w pobliżu drzew, latem, w porze suchej, pokazów fire show, koreluje z wiedzą o zasadach bezpiecznego posługiwania się ogniem, przekazywaną uczniom w szkołach, także w Pruszkowie.

Piotr Bąk na pytanie nie odpowiedział.

Dorota Słowińska-Kamasa stwierdziła: „W odniesieniu do kwestii edukacji młodzieży, nie posiadam w tym zakresie odpowiednich kompetencji. W ostatnim czasie jednak zdarzyło mi się gasić palące się kosze na śmieci, w których ktoś pozostawił niedogaszony papieros. Takie zdarzenia wskazują na potrzebę edukacji społeczeństwa w zakresie bezpieczeństwa ppoż.”.

Nie podejmujemy się choćby próby zinterpretowania odpowiedzi pani dyrektor.

Do wiceprezydent Pruszkowa Doroty Kossakowskiej wysłaliśmy odrębnego maila: „Park jest najcenniejszym przyrodniczo fragmentem Pruszkowa, bytują tam dzikie zwięrzęta, trwa okres gniazdowania ptaków. Pani odpowiada w Urzędzie Miasta Pruszkowa za problematykę ochrony środowiska” – napisaliśmy. I poprosiliśmy o komentarz, jak ocenia zorganizowanie pokazu ognia w takim właśnie miejscu z punktu widzenia ochrony przyrody.

Wiceprezydent Kossakowska na prośbę o komentarz nie zareagowała.

Artykuł zilustrowaliśmy zdjęciami z oficjalnego profilu FB Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego w Pruszkowie. To nie jest AI. Ten pokaz naprawdę tak wyglądał.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Znicz Pruszków - Cracovia [źródło: youtube.com/@tvp_sport | facebook.com/MKSzniczPr] Sport

Znicz Pruszków eliminuje Cracovię i gra dalej! 17-latek bohaterem!

Łukasz DMOCHOWSKI

Ależ historię napisała młoda i ambitna ekipa Znicza Pruszków, sprawiając dużą niespodziankę w pierwszej rundzie Pucharu Polski. Po bardzo długiej i wyczerpującej rywalizacji obejmującej regulaminowe 90 minut, 30 minut dogrywki oraz serię rzutów karnych, pruszkowianie wyrzucili z Pucharu Polski Cracovię. To Znicz zagra w 1/16 Pucharu Polski! Pruszków ma także nowego bohatera. Nieoczywistego, ale wartego zapamiętania - Norbert Gzowski.