Starania o zablokowanie budowy Lidla oraz ronda dla TIR-ów w Komorowie trwają od kilku lat. Czy Starosta postanowił pomóc sieciówce na ostatniej prostej?

“Wbiliście nam nóż w plecy!” – powtarzał Michał Jeżewski, Przewodniczący Zarządu Osiedla Komorów podczas XVII Sesji Rady Powiatu Pruszkowskiego – “Wbiliście nam nóż w plecy, 2 dni przed terminem!”

W istocie – Starosta Pruszkowski, Krzysztof Rymuza, wydał pozwolenie na budowę sklepu wielkopowierzchniowego w Komorowie. Klamka zapadła na dwa dni przed uprawomocnieniem się miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który uniemożliwiłby ekspansję niemieckiego dyskontu. Gdyby Starosta zdecydował się zaczekać jeszcze kilka dni, byłby zmuszony do wydania decyzji odmownej.

Michał Jeżewski (Zarząd Osiedla Komorów): Dziecko by wiedziało, że mógłby Pan wydać pozwolenie dziś lub jutro. (…) To śmierdzi, ta sprawa śmierdzi na kilometr!

Stało się inaczej, w wyniku czego mieszkańcy Komorowa przybyli tłumnie na obrady Rady Powiatu, by wyrazić swoje oburzenie. “Nic was nie zmuszało (starostwa – przyp. K.Ch.) do wydania decyzji przed dzisiejszym dniem, a dziś uprawomocnia się nasz MPZP (miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – przyp. K.Ch.)” – zarzucał starostwu Michał Jeżewski w dosadnym wystąpieniu. – “Dziecko by wiedziało, że mógłby Pan wydać pozwolenie dziś lub jutro. (…) To śmierdzi, ta sprawa śmierdzi na kilometr!”

Lata wysiłków kontra jeden podpis

O zagrożeniu budową niemieckiego supermarketu w Komorowie mieszkańcy miasta-ogrodu dowiedzieli się pod koniec 2017 roku. Okazało się wtedy, że właściciel działek na zbiegu ulic Kasztanowej, Sanatoryjnej i Alei Starych Lip zawarł wstępne porozumienie z przedstawicielami firmy Lidl. Konsekwencją tego faktu miała być sprzedaż nieruchomości pod budowę marketu. Na nieszczęście mieszkańców, obowiązujący na tym terenie od 2004 roku miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dopuszcza taką możliwość.

Lokalna społeczność próbowała zainteresować problemem władze gminy Michałowice jeszcze za poprzedniej kadencji. To wtedy po raz pierwszy pojawił się pomysł wykupienia działek przez gminę zanim zrobi to Lidl. Według relacji mieszkańców, ówczesny wójt, Krzysztof Grabka, nie był jednak zainteresowany takim rozwiązaniem. Dopiero w maju 2019 r. rada gminy michałowice na wniosek mieszkańców podjęła uchwałę, o wyrażeniu zgody na zakup dzialek pod Lidla. Zakupu tego nie udało się jednak zrealizować.

W poszukiwaniu sposobów na zablokowanie budowy, mieszkańcy postanowili wnieść o wpisanie fragmentu spornych działek do rejestru zabytków. Jak się okazało, teren ten jest elementem szerokiego, XIX-wiecznego projektu urbanistycznego, obejmującego zespoły pałacowe w Komorowie i Pęcicach.

Paradoksalnie, przy okazji działań podjętych przez konserwatora, odnaleziono nieznane wcześniej źródła historyczne na temat zabytkowych alei drzewnych Komorowa. Tezy stawiane przez mieszkańców zostały więc potwierdzone, a historyczne drogi wciągnięte na listę zabytków. O ile sukces ten realnie przyczynił się do wzbogacenia wiedzy o dziedzictwie kulturowym miejscowości, tak – jak się później okazało – nie pomógł w sprawie przeciwko dyskontowi. Na niewiele zdała się również próba podważenia legalności obrotu kontrowersyjnymi działkami.

Ostatecznym środkiem uniemożliwienia budowy Lidla miało być wprowadzenie zmian do istniejącego planu zagospodarowania przestrzennego – Rada Gminy Michałowice podjęła prace nad tematem w maju 2019. Niemiecki moloch szybko jednak zaczął deptać radnym po piętach – w połowie czerwca 2019 roku do Starostwa Powiatowego wpłynął wniosek o pozwolenie na budowę dyskontu.

Zaczął się wyścig z czasem. Mieszkańcy Komorowa liczyli, że przyjęte zmiany w MPZP wejdą w życie zanim Krzysztof Rymuza zdoła wydać pozwolenie na budowę. W interesie firmy Lidl było zaś, by pozwolenie zostało wydane przed uprawomocnieniem się planu. Losy Komorowa oparły się więc o jedną decyzję Starosty. Ten zaś zezwolił na budowę tuż przed nastaniem “dnia 0”, tak wyczekiwanego przez społeczność miasta-ogrodu.

Szanowni Państwo,Starostwo Powiatowe wydało pozwolenie na budowę Lidla w Komorowie.Pozwolenie zostało wydane na 3 …

Opublikowany przez Joanna Kowalczyk – radna gminy Michałowice Niedziela, 2 lutego 2020

To koniec Komorowa jaki znamy

Gminie Michałowice przysługuje prawo odwołania od decyzji Starosty do Wojewody Mazowieckiego. Podważenie pozwolenia na budowę będzie jednak niezwykle trudne, a czasu na zgromadzenie materiału jest mało, bo zaledwie 14 dni od dnia wydania decyzji w Starostwie. Władze gminy zapowiedziały już, że podejmą tę próbę. Nieoficjalnie mówi się jednak, że szanse na zyskanie przychylności Wojewody są niewielkie. Niewykluczone, że prywatna inwestycja dojdzie do skutku i na zawsze zmieni oblicze Komorowa.

“Budowa Lidla wygeneruje dodatkowy ruch tranzytowy (…). W godzinach popołudniowych nastąpi kumulacja: mieszkańców wracających do domu w Komorowie, osób wracających do swoich miejscowości tranzytem przez Komorów, klientów włączających się do ruchu z Lidla. Komorowowi grozi komunikacyjny paraliż.” – czytamy w kompleksowym opracowaniu na stronie stowarzyszenia Komorowianie.

Co więcej – budowa dyskontu nierozłącznie powiązana jest z budową ronda o kolosalnych, jak na tak małą miejscowość, wymiarach. Funkcją tego węzła ma być udrożnienie ruchu w kierunku supermarketu. Co jeszcze bardziej znamienne – jeśli dojdzie do realizacji planów korporacji, ruch w Komorowie zostanie de facto otwarty dla ruchu ciężarowego. To zaś oznacza, że zabytkowe aleje cichej i spokojnej jak dotąd miejscowość, zamienią się w ruchliwe drogi tranzytowe. Za tym idzie znaczne obniżenie standardu życia w Komorowie (uznawanym dotąd za jedną z najbardziej prestiżowych lokalizacji na Mazowszu) i – co najdotkliwiej zaboli mieszkańców – możliwy znaczny spadek wartości nieruchomości usytuowanych wzdłuż głównych alei miejscowości.

Starosta pomagał dyskontowi?

Krzysztof Rymuza, podczas XVII Sesji Rady Powiatu długo uchylał się od odpowiedzi na pytania protestujących mieszkańców Komorowa, wystawiając do wystąpień urzędników starostwa. Dopiero po zdecydowanym naleganiu zgromadzonego tłumu oraz radnego Mirosława Chmielewskiego (Prawo i Sprawiedliwość) zdecydował się zabrać głos.

Według jego “linii obrony” jedyną rolą Starostwa w sprawie było wydanie (bądź nie) pozwolenia na budowę na podstawie funkcjonujących przepisów prawa. Ze zdaniem tym nie zgodzili się mieszkańcy Komorowa, których przedstawiciele raz za razem wykazywali dowody mające świadczyć o autentycznym zaangażowaniu Krzysztofa Rymuzy po stronie korporacji oraz wbrew interesowi lokalnej społeczności.

Za jeden z takich dowodów posłużyła umowa zawarta pomiędzy Zarządem Powiatu Pruszkowskiego a Lidlem 16 stycznia br., na mocy której uregulowano warunki budowy przerośniętego ronda. W umowie znalazło się kilka zapisów wzbudzających szczególne wątpliwości mieszkańców. Jak się okazuje, Zarząd Powiatu ma przekazać Lidlowi pełnomocnictwo do złożenia wniosku o wydanie decyzji ZRID (Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej – przyp. K.Ch.). Wątpliwość polega na tym, że wniosek powstały na podstawie upoważnienia Starostwa miałby zostać skierowany do… tego samego Starostwa (sic!).

Jak podejrzewają komorowscy aktywiści, ten karkołomny zabieg prawny ma dwa cele. Po pierwsze – wywłaszczenie gminy Michałowice z fragmentu ziemi potrzebnego do budowy ronda i tym samym przełamanie ewentualnego oporu radnych wobec inwestycji. Po drugie – intencją decyzji ZRID jest możliwość szybkiego gromadzenia gruntów na rzecz inwestycji drogowych spełniających szczególny interes społeczny. Mieszkańcy Komorowa obawiają się, że umożliwiając Lidlowi zwrócenie się do Starostwa o ZRID, samorząd powiatowy de facto powierza prywatnemu inwestorowi swoją moc sprawczą. To zaś stoi w całkowitej sprzeczności nie tylko z interesem społecznym ale i z ideą samorządności jako taką.

Michał Jeżewski zauważył również, że Krzysztof Rymuza nie miał żadnego obowiązku dogadywania się z Lidlem i umawiania na cokolwiek, a podpisanie umowy z 16 stycznia było aktem uznaniowym. Gdyby Zarząd jej nie podpisał, problem byłby zażegnany zanim jeszcze zdążył eskalować. 

Komorowska Radna Joanna Kowalczyk zarzuciła również Staroście nieuczciwe podejście w toku konsultacji rozwiązań problemu. Według niej, Krzysztof Rymuza miał ignorować napływające od niej, alarmistyczne informacje w sprawie dyskontu, a nawet zwodzić perfidnymi kłamstwami w krytycznym momencie – gdy Zarząd Powiatu podpisywał umowę z molochem.

Według relacji radnej, 27 stycznia odbyło się spotkanie w starostwie z radnymi gminy michalowice. Starosta miał zaprzeczyć wtedy, że umowa między zarzadem powiatu i Lidlem została zawarta. Kowalczyk twierdzi, że było to kłamstwo, które szybko wyszło na jaw. Umowa została zawarta 16 stycznia. Starosta natomiast, w trakcir sesji Rady Powiatu stwierdził, że plik audio z nagraniem rozmowy z radnymi został skasowany.

“Komorów tego Panu nie zapomni!”

“Komorów tego Panu nie zapomni” – zaznaczył stanowczo jeden z mieszkańców miasta-ogrodu występujących podczas Sesji Rady Powiatu. Co ciekawe – do zdania mieszkańców Komorowa przychylił się radny Powiatu Pruszkowskiego Andrzej Kurzela (były, wieloletni wiceprezydent Pruszkowa) – “nie wiem czy to będzie nóż w plecy dla Pana Starosty ale chciałem powiedzieć, że Lidl nie pasuje mi do Komorowa” – wypowiedź ta spotkała się z aplauzem zgromadzonej na sali publiczności – “Dziś trzeba się zastanowić co zrobić, aby ten niepasujący do Komorowa obiekt nie powstał”.

Po stronie protestujących opowiedzieli się również radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy nie dawali za wygraną w zarzucaniu Krzysztofa Rymuzy kolejnymi pytaniami. Szczególną dociekliwością i zorientowaniem w sprawie wykazali się radni Mirosław Chmielewski oraz Przemysław Sieciński.

Smutną puentą tej historii jest fakt, że pomimo najszczerszych nawet chęci aktywistów z gminy Michałowice oraz zaangażowanych radnych, szybko może się okazać, że inwestycji nie uda się zatrzymać. A jeśli tak się stanie, będzie to podręcznikowy przykład, jak kilka decyzji wydanych “zza biurka” może wpłynąć na losy całej miejscowości.

“Teraz zadecyduje wojewoda” – napisał Krzysztof Rymuza podczas internetowej dyskusji z oburzonymi mieszkańcami gminy Michałowice. Miejmy nadzieję, że interes społeczny znajdzie choć trochę więcej zrozumienia za biurkiem Wojewody, niż znalazł za biurkiem Starosty Pruszkowskiego.