Na mieście wciąż brakuje rozkładów, w autobusach nie działa system zapowiedzi przystanków, a na trasy wyjeżdżają stare scanie. Rewolucja udała się na razie tylko w połowie.

Zmiany w pruszkowskiej komunikacji anonsowane były od wielu miesięcy. Dzień przed ich wprowadzeniem urząd miasta zorganizował prezentację autobusów na placu przed Urzędem Stanu Cywilnego. Prezydent Paweł Makuch pozował do zdjęć za kierownicą, a mieszkańcy mogli podziwiać nowiutki tabor. 1 lipca komunikacja zaczęła działać na nowych zasadach. Przez tydzień testowałem linie, starając się przynajmniej raz dziennie którąś przejechać kilka przystanków.

Zacznijmy od tego, co się udało.

1. Pojawiła się nowa linia nr 7 łącząca Piastów z Pruszkowem, autobusy podjeżdżają w naszym mieście zarówno pod dworzec PKP, jak i do stacji WKD. Już pierwszego dnia w pojazdach pojawili się pasażerowie i z każdym dniem ich przybywa. Na przykład we wtorek 7 lipca kursem o godz. 15.40 spod dworca kolejowego jechało 10 osób, a na trasie dosiadały się kolejne. Można postawić tezę, że linia zda egzamin.

2. Przynajmniej połowa autobusów na trasie to fabrycznie nowy tabor. Ukraińskie i białoruskie pojazdy, mimo wcześniejszych obaw, okazały się komfortowe, nowoczesne, ciche i wygodne – nie ustępują polskim solarisom.

3. Elektroniczne wyświetlacze na czole pojazdów są wysokiej jakości, oznaczenie numeru linii i kierunek jazdy są znakomicie widoczne.

4. Autobusy kursują na razie bardzo punktualnie. Znacznie lepiej, niż przed wprowadzeniem zmian.

5. Obsługujący linie PKS Grodzisk Mazowiecki obiecuje, że jeszcze w lipcu 100 proc. taboru w Pruszkowie stanowić będą fabrycznie nowe autobusy. To znacznie szybciej niż przewidywały wymagania postawione w przetargu – zgodnie z nimi przewoźnik ma 5 miesięcy na zakup docelowego taboru.

6. Poprawiła się częstotliwość kursów, szczególnie w weekendy. Zauważyli to zwłaszcza seniorzy, dla których długie wędrówki po mieście albo oczekiwanie, aż ktoś z rodziny podwiezie samochodem, zawsze były dużym problemem.

7. Komunikacja jest darmowa dla posiadaczy Pruszkowskiej Karty Mieszkańca. Kierowcy rzadko sprzedają komuś bilet, co pozytywnie wpłynęło na punktualność całej komunikacji.

8. Nie spełniły się pesymistyczne prognozy, że autobusy zablokują zatoczkę przy stacji WKD, gdzie podjeżdża dziś aż 5 linii. To dobrze, bo powstało wygodne centrum przesiadkowe, pozwalające dotrzeć spod kolejki do wszystkich, nawet odległych dzielnic Pruszkowa. Kłopot sprawiają tam jedynie kierowcy samochodów osobowych i dostawczych parkujący nieprzepisowo auta, utrudniając autobusom wyjazd. Przydałyby się częstsze wizyty przy WKD strażników miejskich.

A co się nie udało?

1. Choć od wprowadzenia zmian minął tydzień, na części przystanków wciąż brakuje kompletów rozkładów jazdy. Na przykład na al. Armii Krajowej przy pałacyku Teichwelda powinny być rozkłady linii: 2, 4, 7 (w obu kierunkach) oraz 8. Są tylko: 7 oraz 8, nie został też usunięty rozkład linii 2 BIS, która została zlikwidowana. Po drugiej stronie ulicy – podobna sytuacja. Na ul. Bolesława Prusa obok Cornera powinny wisieć rozkłady linii 2, 4 i 7, a są tylko 2 i 7. Co prawda wszystkie rozkłady opublikowane zostały w internecie na stronie Urzędu Miasta Pruszkowa, ale część pasażerów, zwłaszcza seniorzy, szuka ich bezskutecznie na przystankach. Czy wydrukowanie ich i umieszczenie na mieście oraz usunięcie starych jest aż tak pracochłonne, że będzie trwało tygodniami?

2. W autobusach generalnie nie działa system dynamicznej informacji pasażerskiej. Kierowcy w ogóle go nie uruchamiają. Jedyną linią, na której udało mi się usłyszeć zapowiedzi, była jedynka.

3. Są kłopoty z klimatyzacją. Kierowcy nawet w gorące dni jej nie włączają, albo jest ona mało wydajna. Kilkakrotnie byłem świadkiem, jak pasażerowie zwracali kierowcom uwagę, że nie taki standard podróży obiecywał im prezydent Pruszkowa.

4. W przejściowym okresie, do czasu zakupu nowego taboru, przewoźnik ma prawo podstawiać kilkuletnie pojazdy. Tymczasem grodziski PKS wbrew zapisom przetargu wypuszcza na trasy stare, zdezelowane scanie, pozbawione klimatyzacji, z niedziałającymi przyciskami „na żądanie”. Zdarza się, że kierowcy nie zatrzymują się na przystankach, mimo że pasażerowie stoją przy drzwiach i chcieliby wysiąść, co owocuje kłótniami. Spotkałem się z tym na liniach 4 i 7.

Mankamenty i niedociągnięcia, które przez tydzień udało mi się zaobserwować, łatwo usunąć. Dobrze by było, gdyby pruszkowscy urzędnicy zaczęli naciskać na przewoźnika, żeby poprawił standard, za który przecież miasto płaci. Gdy to nastąpi, o komunikacji w Pruszkowie będzie wreszcie można z czystym sumieniem powiedzieć, że jest najlepsza w okolicy.

Na koniec ciekawostka. Postanowiłem sfotografować autobus, żeby zilustrować ten artykuł. Akurat pod dworzec PKP podjechała dwójka w kierunku os. Staszica. Kierowca widząc, że robię zdjęcia, wysiadł z autobusu, podbiegł do mnie i zacząć krzyczeć, że nie mam prawa tego robić. Najpierw zażądał oddania mu telefonu, potem zagroził wezwaniem patrolu policji, w końcu powiedział, że jest byłym policjantem i wie, jak wymierzyć mi sprawiedliwość. Stał przy mnie kilka minut, w końcu wrócił do autobusu i odjechał. Od razu zaznaczam: kierowca był Polakiem, nie Ukraińcem. Nie mam pojęcia, co go tak zdenerwowało. Może się bał, że napiszę, że jechał dwie minuty spóźniony? Z troski o nerwy kierowcy linii nr 2 na zdjęciu jest więc autobus linii nr 1.