Kombatanci wystosowali oficjalny wniosek do Rady Miasta Pruszkowa w sprawie upamiętnienia kapitana Bolesława Pajączka biorącego udział w walce z hitlerowskim okupantem. Dołączyli obszerny życiorys bohatera. Nad sprawą pochylili się radni Komisji Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa. I podeszli do niej z rezerwą. Olgierd Lewan (SPP) tłumaczył, że we wniosku dominuje opis historycznych wydarzeń i niewiele jest informacji pokazujących zasługi kapitana dla Pruszkowa. Piotr Bąk (KO) podnosił, że osób biorących udział w kampanii wrześniowej było tak wiele, że nie znajduje wystarczającego uzasadnienia dla uhonorowania tej konkretnej postaci. Gdyby rodziny wszystkich uczestników walk drugiej wojny światowej wystąpiły o ich upamiętnienie, w Pruszkowie nie wystarczyłoby dla nich ulic. Radni postanowili odesłać wniosek kombatantom z prośbą o lepsze umotywowanie.

Przyznam, że oglądając posiedzenie komisji odetchnąłem z ulgą. Nie umniejszając zasług kapitana Pajączka (kto chce przeczytać jego życiorys, znajdzie go w portalu eSesja w materiałach na Komisję Prawa 26 sierpnia br.) uważam, że w nazewnictwie ulic, placów, skwerów i parków powinien dominować zdrowy rozsądek. W Pruszkowie znajdziemy sporo ulic noszących czyjeś imię tylko dlatego, że ktoś wpływowy uparł się, by postać X znalazła się na tabliczce zawieszonej na płocie.

Pruszkowski historyk Marian Skwara na jednej z grup dyskusyjnych przypomniał ostatnio ciekawą historię przemianowania ulicy Poprzecznej na Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej: „Poprzeczna pojawia się w źródłach z lat 20. ubiegłego wieku i ukształtowała się jako naturalna nazwa dla łącznika między Prusa a Czarną Drogą. Ta nazwa dotrwała do ostatniej dekady rzeczonego wieku, czyli około 80 lat, ale wtedy przyszli barbarzyńcy, czyli przemianowacze. Radna, inicjatorka przemianowania, podała infantylne uzasadnienie: dzieci ze szkoły podstawowej im. Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej chciały, aby ich patronka miała swoją ulicę. Można było spełnić to życzenie nazywając tak jakąś nową ulicę, wybrano przemianowanie istniejącej. Ówczesny przewodniczący Rady Miasta, powiedział: “Poprzeczna? A co to za nazwa?”. I tak historyczna Poprzeczna, której nazwa miała logiczny rodowód, zniknęła.

Owszem, prowadzący na Gąsin tunel pod torami PKP nie ma dziś patrona, jednak znając presję lokalnych środowisk, jakiegoś w końcu dostanie. Tylko czy na pewno powinien to być kapitan Pajączek, znany wąskiemu gronu mieszkańców? Oczami wyobraźni widzę już, jak kierowcy ostrzegają się na forach: „Nie jedź pajączkiem, bo tam jest korek”, albo przeciwnie: „Przeleć pajączkiem, będzie szybciej”. Pajączek stanie się jak Babka w Warszawie. Fajnie brzmi, ale niemal nikt nie ma pojęcia, dlaczego akurat tak (wiem, nie ma już Babki, jest rondo Radosława, o którym kierowcy piszą do siebie: „przejeżdżam przez Radka”, a przeciętny warszawiak nie wie, jakiego Radosława tam upamiętniono).

A może by nazwać tunel neutralnie. Na przykład: Na Pruszków, albo Na Gąsin (byle nie "Za Pruszków", choć prezes stowarzyszenia o takiej nazwie Arek Gębicz pewnie by nie zaprotestował). Albo Radości, w końcu tak wiele w nas optymizmu. Albo Stasia (w nawiązaniu do osiedla Staszica). A może tunel Jana? Andrzeja? Pawła? Konrada? Tak jak nazwy ulic na Ostoi. Po każdym deszczu ostrzeżenia w internecie typu „Paweł kompletnie zalany” byłyby oczywiste i jednoznaczne (wszelkie próby przyrównania tych imion do postaci pruszkowskiej polityki są oczywiście nieuprawnione).

A może nie ma co szukać nazwy bądź patrona na siłę i niech tunel pozostanie po prostu Tunelem. Jak sądzicie?