Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Transmisje obrad komisji? Piotr Bąk, wiceprzewodniczący Rady Miasta: To inicjatywa do zastanowienia się

Sławomir BUKOWSKI
Trwa zbiórka podpisów pod petycją o jawność życia publicznego w Pruszkowie. Pierwsze opinie radnych są raczej pełne dystansu. Zamiast szans dla demokracji widzą głównie trudności.
Piotr Bąk
Ilustracja: Piotr Bąk

Przypomnijmy: przewodniczący Rady Miasta Pruszkowa Krzysztof Biskupski (SPP) arbitralną decyzją zlikwidował transmisje obrad komisji, na których pruszkowscy radni podejmują kluczowe decyzje dotyczące pieniędzy mieszkańców, inwestycji, rozwoju miasta. Kto chciałby dowiedzieć się, dlaczego radni głosują tak a nie inaczej, musi teraz osobiście fatygować się na posiedzenia odbywające się w budynku urzędu miasta przy Kraszewskiego w maleńkiej salce. Nie zachęca to do uczestnictwa w życiu publicznym i nie sprzyja budowie postaw obywatelskich.

W Pruszkowie ruszyła zbiórka podpisów pod petycją w sprawie przywrócenia transmisji z obrad wszystkich komisji z udziałem radnych. O powodach jej uruchomienia można przeczytać TUTAJ. Petycję można podpisać KLIKAJĄC W TEN LINK. A my zbieramy pierwsze reakcje radnych.

O opinię na początek poprosiliśmy wiceprzewodniczącego Rady Miasta Pruszkowa Piotra Bąka, który jednocześnie jest szefem klubu radnych mającego obywatelskość w nazwie (Koalicji Obywatelskiej). Zapytaliśmy: „Co Pan sądzi o inicjatywie transmitowania posiedzeń komisji RM w internecie, jak było do tej pory? Czy podejmie Pan jakieś działania w tym kierunku?".

– Jest to inicjatywa do zastanowienia z uwagi na „zwiększenie” zakresu dostępności do prac rady – odpisał Piotr Bąk. – Jednakże należy uwzględnić wszelkie aspekty nie tylko natury technicznej, ale również prawnej i społecznej. Na wczorajszym (w środę – przyp. red.) posiedzeniu Komisji Prawa, Bezpieczeństwa i Administracji poruszyłem ten temat z prośbą do koleżanki i kolegów radnych o wydanie swojej opinii. W wyniku dyskusji nasunęło się kilka wątpliwości, które należy omówić (nie tylko w gronie rady miasta) chociażby w zakresie: jaki charakter mają mieć transmisje, co z możliwością zabierania głosu, co z prawem mieszkańców i pracowników urzędu do ochrony wizerunku, co z komisjami tzw. wyjazdowymi – czyli poza siedzibą urzędu itp. Ten temat będę poruszał również na innych komisjach, w których będę uczestniczył. Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że zarówno posiedzenia komisji, jak i obrady sesji rady miasta w dalszym ciągu dostępne są dla mieszkańców i w żaden sposób nie jest ograniczane prawo wynikające z art. 11b ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym.

Artykuł ustawy, na który powołał się Piotr Bąk, gwarantuje każdemu obywatelowi prawo wstępu na sesje rady gminy i posiedzenia jej komisji, a także dostęp do dokumentów wynikających z wykonywania zadań publicznych. Warto jednak pamiętać, że ustawa o samorządzie gminnym pochodzi z 1990 roku, kiedy internet raczkował, poczty mejlowej nikt nie używał, a internetowe transmisje można było zobaczyć na filmach science-fiction. Dziś aplikacje do transmisji dostępne są w każdym telefonie, młodzież używa ich na co dzień, zaś jawność działań władz publicznych realizowana jest nie poprzez ustawienie paru krzeseł dla gości na sali obrad (co oczywiście trzeba zrobić), ale poprzez udostępnienie relacji na dowolnym kanale internetowym. Transmisję można dziś przeprowadzić mając w ręku komórkę za paręset złotych, nie trzeba do tego wynajmować ekipy telewizyjnej z reżyserem i makijażystkami.

O decyzji przewodniczącego Krzysztofa Biskupskiego napisaliśmy po raz pierwszy w środę na naszym fejsbukowym profilu Jestem z Pruszkowa. Zareagowała Dorota Kossakowska (podobnie jak Piotr Bąk z klubu Koalicji Obywatelskiej). „A jak było przed pandemią? Zarówno redaktorzy jak i inni społecznicy, mieszkańcy uczestniczyli w spotkaniach na żywo! Ja osobiście też wolałabym kontynuować spotkania online” – napisała.

Edgar Czop, obecnie niezrzeszony, do niedawna w klubie KO (opuścił klub z własnej inicjatywy): „To wymagałoby dodatkowej obsługi technicznej i generowało koszty dla miasta (co prawda małe, ale zawsze). Osobiście jestem za pełną transparentnością działania władzy uchwałodawczej i wykonawczej i temat transmisji online, ale ten temat jakoś nie może się przebić. Mimo wszystko zapraszam na posiedzenia Komisji w trybie stacjonarnym – wstęp dla mieszkańców i innych zainteresowanych osób jest wolny”. Na stwierdzenie, że sam przyznał, że transmisje nie oznaczają znaczących wydatków dla budżetu miasta, odparł: „Ten temat był już wielokrotnie poruszany, nawet przed pandemią. Nie widać jednak głosów poparcia i woli. A szkoda”.

Głosy w dyskusji pojawiły się też na profilu stowarzyszenia Za Pruszków! Radna Małgorzata Widera (klub KO) napisała: „Osobiście jestem za przywróceniem transmisji i transparentnością przekazu z komisji. A pretensje w tej sprawie to powinien Pan (tu zwraca się do Sławomira Bukowskiego, autora tego artykułu) kierować do Wiceprezydenta, który mocno się starał, aby wrócić do stacjonarnych spotkań. Była tym mowa na sesji. Szkoda, że Pan o tym nie wspomniał i nie poruszył tematu w artykule. Pan wiceprezydent Sipiera i Przewodniczący RM w tej kwestii się wypowiadali przy okazji mojego zapytania o udział w Prezydenta Konwencie. Niezależnie od tego czy wrócą komisje RM zdalne/czy będą nagrywane to zapraszamy na posiedzenia. Kto jak kto, ale Pan na pewno napisze rzetelne sprawozdanie bez wycieczek osobistych i uszczypliwości. To przecież Pana chleb powszedni”.

W komentarzy radnej Widery kryje się manipulacja. Wiceprezydent Konrad Sipiera wielokrotnie postulował przywrócenie stacjonarnych obrad, ale nie udało nam się dotrzeć do ani jednej jego wypowiedzi, w której żądałby lub chociaż wnioskował o zaprzestanie internetowych transmisji. Na prośbę o wskazanie, kiedy wiceprezydent miał taki postulat sformułować, Małgorzata Widera odpisała, że nie ma możliwości kontynuowania rozmowy. I dodała: „Ja ze swojej strony mogę zapewnić, że podejmę starania o to, by komisje były transmitowane”. 

Czy deklaracje radnych można traktować poważnie? Temat transmisji obrad nie jest nowy. Już w 2021 roku aktywistka Małgorzata Kochańska oraz dziennikarz prawny Jakub Dorosz-Kruczyński w obawie, że relacje online z obrad pruszkowskich radnych zostaną zlikwidowane, zwrócili się w tej sprawie do rady miasta. Wiceprzewodniczący Piotr Bąk 23 czerwca 2021 r. odpisał, że kontynuowanie ich będzie technicznie trudne chociażby z tego powodu, że nie ma kamery. Od tamtej pory minęło blisko półtora roku, trudności techniczne nie zmalały, kamery nadal nie ma. I przychylność dla demokratycznych reguł też jakby nie wzrosła.

Tymczasem problemu jawności życia publicznego w Pruszkowie nie wolno odpuszczać. – Jeśli nic z tym nie zrobimy, niedługo dojdziemy do punktu, w którym śledzenie poczynań Rady Miasta w Pruszkowie będzie zajęciem zarezerwowanym wyłącznie dla garstki zapaleńców. Demokrację będziemy mieć na papierze, a w praktyce małą Białoruś – mówi Konstanty Chodkowski, redaktor naczelny portalu zpruszkowa.pl. – Gdy cały demokratyczny świat prześciga się w wymyślaniu kolejnych rozwiązań mających ułatwić dostęp obywateli do informacji publicznej i zwiększyć ich udział w życiu publicznym, pruszkowscy politycy wykonują kolejne szpagaty logiczne by wykazać, że zwiększanie transparentności ich działań jest albo niemożliwe albo (sic!) niezgodne z prawem. My mówimy: dość!

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować: