Początek czerwca w Pruszkowie przyniósł ze sobą nie lada zwrot akcji. Okazało się, że likwidacja skwerku przy stacji PKP i budowa łącznika ulic Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Sienkiewicza może zostać wstrzymana - przynajmniej na jakiś czas. 

W sprawie interweniował Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który nakazał Mazowieckiemu Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków wszczęcie postępowania, którego celem ma być sprawdzenie, czy pozostałości dawnego parku Bersohna w Pruszkowie należy uznać za zabytek. 

Do czasu rozstrzygnięcia tego zagadnienia skwer ma zostać objęty ochroną tymczasową. To z kolei oznacza opóźnienie w realizacji inwestycji. Od rozstrzygnięcia postępowania zależy zaś, czy budowa zostanie zatrzymana na dobre. 

Zanim do tego doszło, pruszkowscy politycy (na szczeblu miejskim i powiatowym) zadali sobie niemało trudu, by inwestycję tę (nierzadko określaną przez nich “strategiczną”) przygotować. Zanim sprawa trafiła na biurko ministra, podjęto szereg decyzji, które doprowadziły do stanu, w którym znajdujemy się dziś. 

Konstanty Chodkowski: Zawiłość tej sprawy pozwala politykom na łatwe zrzucanie z siebie odpowiedzialności za decyzje, które faktycznie podjęli. 

Jak do tego doszło? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przygotowaliśmy kompletne zestawienie głosowań, kluczowych pism i etapów procesu decyzyjnego, który ma się zakończyć likwidacją skweru i budową łącznika. 

Łącznik bez tunelu

6 marca 2019 roku Wiceprezydent Pruszkowa Konrad Sipiera zwrócił się do władz Powiatu Pruszkowskiego z prośbą o “podjęcie przez Starostwo działań zmierzających do budowy przedłużenia ul. Sienkiewicza w Pruszkowie do ul. Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej”. Powołał się tym samym na wniosek Miasta Pruszkowa złożony do budżetu Powiatu Pruszkowskiego jeszcze w 2017 roku, a zatem w poprzedniej kadencji samorządu terytorialnego. 

Warto zauważyć, że projekt budowy łącznika ulic Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Sienkiewicza figurował w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego dla tego terenu już od 2014 roku. Co ciekawe, plan ten zakłada - oprócz budowy łącznika - powstanie tunelu pod torami PKP, który łączyłby ulice Kościuszki z ulicą Waryńskiego (po drugiej stronie torów). W ten sposób skrzyżowanie ulic Sienkiewicza i Kościuszki miało stać się skrzyżowaniem dwupoziomowym, z założenia bezkolizyjnym.

Jeśli pominąć straty dla środowiska i zieleni miejskiej, należy przyznać, że pierwotny plan mógł istotnie poprawić płynność ruchu między ul. Sienkiewicza i al. Wojska Polskiego. Problem polega jednak na tym, że lokalne władze zdecydowały się na porzucenie koncepcji budowy tunelu i budowę samego łącznika. W ten sposób MPZP ma zostać zrealizowany jedynie w części, co de facto pozbawia całą koncepcję upłynnienia ruchu drogowego między al. Wojska Polskiego a ul. Waryńskiego sensu. 

Mające powstać przedłużenie ul. Sienkiewicza zetknie się z ul. Kościuszki na tym samym poziomie i będzie zwieńczone przejściem dla pieszych. W jaki sposób usprawni to płynność ruchu samochodowego przy stacji PKP Pruszków? Miejskim i powiatowym samorządowcom można zadawać to pytanie wiele razy - żaden z nich jeszcze nigdy nie udzielił na nie wyczerpującej, przekonującej, ani nawet logicznej odpowiedzi. Najczęściej uznają oni stwierdzenia typu “łącznik jest ważną/potrzebną/strategiczną (niepotrzebne skreślić) inwestycją” za argumentację wystarczającą do uzasadnienia wydania 11 mln złotych (bo tyle ma wynieść koszt inwestycji), na wycinkę skweru i budowę kilkudziesięciu metrów drogi. 

Łubu dubu, łubudubu, niech nam żyje poseł z naszego klubu

Przetarg na przygotowanie projektu budowy tzw. “łącznika” został rozpisany jeszcze w 2019 roku przez Starostwo Powiatowe w Pruszkowie. Wyłoniono w nim wykonawcę, który za sam projekt otrzymał 159 tysięcy złotych. 

Kolejną kwestią do rozstrzygnięcia było sfinansowanie wykonania inwestycji. Jak wiemy dziś - na budżet projektu złożyły się trzy podmioty: polski rząd (poprzez Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych), Miasto Pruszków oraz Powiat Pruszkowski. 

1 kwietnia 2021 roku na stronie powiatu pruszkowskiego na facebooku z pompą ogłoszono cyt. “Kolejny sukces Mieszkańców Powiatu Pruszkowskiego”. Przyczynkiem do radości “Mieszkańców” (a przynajmniej tej ich części, która zasiada we władzach samorządowych), miała być informacja o przyznaniu starostwu dofinansowania w kwocie 4 mln złotych z rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. 

Kolejny sukces Mieszkańców Powiatu Pruszkowskiego❗ Powiat otrzymał 💰 dofinansowanie w wysokości 1️⃣0️⃣ mln zł z...

Opublikowany przez Powiat Pruszkowski Czwartek, 1 kwietnia 2021

W kontekście pieniędzy rządowych, wiele mówiło się o tym, że w pozyskaniu przychylności rządu wobec pruszkowskich inwestycji miał pomóc Poseł na Sejm RP Zdzisław Sipiera, prywatnie ojciec Wiceprezydenta Pruszkowa, Konrada Sipiery. Tezę tę zdaje się potwierdzać pismo z dnia 22 kwietnia 2021 wystosowane przez Starostę Pruszkowskiego Krzysztofa Rymuzę do Zdzisława Sipiery, w którym czytamy: “W imieniu Zarządu Powiatu Pruszkowskiego składam serdeczne podziękowania za pomoc i zaangażowanie w uzyskaniu dofinansowania z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych na realizację dwóch inwestycji (...)”. Z całą treścią pisma można zapoznać się poniżej.

Szanowny Panie Pośle

Mając w ręku pieniądze z rządu, powiat pruszkowski zamieścił odpowiednie zadanie w budżecie na rok 2022. Budżet został przegłosowany w grudniu 2021 roku, a ostatnim brakującym elementem układanki pozostało już tylko wsparcie finansowe, które starostwo miało otrzymać od miasta. Współpraca pomiędzy podmiotami miała być przedmiotem spotkania Konrada Sipiery i Krzysztofa Rymuzy, o którym ten pierwszy poinformował na Facebooku 10 czerwca 2021 roku. Skutkiem ich ustaleń miało być przygotowanie i przedłożenie Radzie Miasta odpowiedniego zestawu uchwał.

Przebudowa ulicy Kościuszki✅ Przebudowa ulicy Sienkiewicza wraz z połączeniem z ulicą Miry Zimińskiej...

Opublikowany przez Konrad Sipiera Zastępca Prezydenta Miasta Pruszkowa Czwartek, 10 czerwca 2021

Rada rządzi, Rada radzi, Rada nic tu nie poradzi

Uchwała o podjęciu współpracy miasta Pruszkowa z powiatem pruszkowskim oraz - co za tym idzie - wprowadzeniu zmian do budżetu, była głosowana Sesji Rady Miasta Pruszkowa, w lutym tego roku. Zanim jednak do tego doszło, stosowne wnioski musiały zostać przedyskutowane (i przegłosowane) na posiedzeniach komisji Rady Miasta. W tym przypadku sprawą zajęły się dwie z nich - Komisja Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska (uchwała o udzieleniu wsparcia finansowego powiatowi pruszkowskiemu) oraz Komisja Skarbu, Budżetu i Finansów (uchwała o wprowadzeniu zmian do budżetu miasta). 

Posiedzenie pierwszej z nich odbyło się 21 lutego 2022. Podczas obrad dopuszczono do głosu m.in. Radnego Powiatu Pruszkowskiego Przemysława Siecińskiego (PiS), który agitował za pozytywnym zaopiniowaniem projektu uchwały. Jak później skomentował to zdarzenie społecznik Arek Gębicz - poparcie radnego Siecińskiego dla planów budowy łącznika miało wynikać stąd, że on sam mieszka przy jednej z okolicznych dróg, na której ruch miałby być odciążony po wydłużeniu ul. Sienkiewicza. Z całością przebiegu obrad można zapoznać się poniżej.

Finalnie projekt został zaopiniowany pozytywnie, dzięki 6 głosom “za”, w stosunku do jednego “przeciw” i jednego “wstrzymującego się”. Za podjęciem współpracy z Powiatem Pruszkowskim opowiedzieli się: Piotr Bąk i Dorota Kossakowska (KO), Marta Dziudzi (PiS), Jakub Kotelecki (niezrzeszony) oraz Olgierd Lewan i Józef Osiński (SPP). Przeciwko zagłosował radny Andrzej Kurzela (niezrzeszony), od głosu wstrzymał się Karol Chlebiński (SPP). Z kompletnymi wynikami tego głosowania można zapoznać się tutaj.

Mniej jednomyślności wykazali pruszkowscy radni uczestniczący w posiedzeniu Komisji Skarbu, Budżetu i Finansów - tam projekt zmian w budżecie został zaopiniowany negatywnie z jednym głosem “za” (oddanym przez Pawła Zagrajka z PiS), trzema głosami “przeciw” (Eugeniusza Kulpy i Józefa Moczuło z SPP oraz Elizy Kurzeli - niezrzeszonej) oraz czterema “wstrzymującymi się” (Krzysztofa Biskupskiego, Mieczysława Maliszewskiego i Józefa Osińskiego z SPP oraz Doroty Kossakowskiej z KO). Link do wyników tego głosowania znajduje się tutaj.

Warto jednak zauważyć, że w tym punkcie obrad nie głosowano nad jedną tylko zmianą w budżecie dotyczącą wsparcia finansowego powiatu na rzecz budowy łącznika, lecz nad całą serią zmian proponowanych przez różne wydziały Urzędu Miasta. Wyników tego głosowania nie należy więc jednoznacznie utożsamiać z poparciem (lub brakiem poparcia) dla pomysłu wycinki skweru przy PKP pod budowę nowej drogi.

Należy pamiętać również, że opinie wydawane przez komisje Rady Miasta nie są wiążące dla całej Rady Miasta. Podczas sesji radni mają swobodę głosowania zgodnie z własnym uznaniem i mogą to robić wbrew pozytywnym lub negatywnym opiniom wydawanym poszczególnym projektom uchwał przez komisje. 

Do rozstrzygającego (jak się wtedy wydawało) głosowania doszło podczas Sesji Rady Miasta, która odbyła się 24 lutego 2022 roku. Przyniosło ono dość zaskakujący wynik - uchwała “przeszła” przy 10 głosach “za”, 7 “przeciw” i 6 “wstrzymujących się”. “Za” głosowali radni skupieni wokół obozu Prezydenta Pawła Makucha oraz klubu Prawa i Sprawiedliwości (wraz z trzema radnymi SPP). Z klubu PiS “za” przyjęciem uchwały byli: Ewa Białaszewska-Szmalec, Marta Dziudzi, Dariusz Krupa, Kazimierz Mazur, Paweł Zagrajek. Niezrzeszeni: Jakub Kotelecki oraz Grzegorz Szachogłuchowicz. Z SPP: Krzysztof Biskupski, Józef Osiński, Jacek Rybczyński. “Przeciw” zagłosowali radni: Edgar Czop i Małgorzata Widera z KO, Eugeniusz Kulpa, Józef Moczuło i Katarzyna Wall z SPP, Anna-Maria Szczepaniak z PiS oraz niezrzeszony Andrzej Kurzela. Pozostali radni - niezrzeszona Eliza Kurzela, Piotr Bąk i Dorota Kossakowska z KO, a także Karol Chlebiński, Olgierd Lewan i Mieczysław Maliszewski z SPP - wstrzymali się od głosu. 

Sprawa łącznika nabrała już wtedy dużego rozgłosu. Wiadomo było, że na rzecz jego budowy trzeba będzie wyciąć pozostałości najstarszego założenia parkowego w Pruszkowie. Wiadomo było również, że nie jest to decyzja, która spotka się z jednoznacznie optymistycznym przyjęciem w opinii publicznej. Projekt uchwały jednak przeszedł, choć - co warto zauważyć - był możliwy do zablokowania. Wszak radni SPP i KO dysponują większością w Radzie Miasta i do tej pory nie raz pokazywali, że potrafią głosować solidarnie przeciwko pomysłom serwowanym im przez Prezydenta i Urząd Miasta, jeśli tylko uznają je za szkodliwe. Tym razem tak się nie stało - głosowanie przeszło po myśli Prezydenta i jego zastępcy. Głównie dzięki głosom “wstrzymującym” podarowanym im przez opozycję. 

Sesja Rady Miasta 24 lutego - głosowanie ws. łącznika

Rada vs. Drzewa (spoiler: drzewa dostały łomot)

Nie oznaczało to jednak zakończenia procesu decyzyjnego w sprawie łącznika. Rada Miasta dostała od losu dwie dodatkowe szanse na rewizję swojego stanowiska, czyli innymi słowy - dwie dodatkowe szanse na zablokowanie inwestycji. 

Pierwszą z nich podłożył im “pod sam nos” społecznik Arek Gębicz (Stowarzyszenie “Za Pruszków!”), jeszcze przed głosowaniem nad wprowadzeniem odpowiednich zapisów do budżetu miasta. Na jesieni 2021 roku zaproponował on objęcie najstarszych drzew w skwerze przy ul. Sienkiewicza ochroną prawną, poprzez nadanie im statusu pomników przyrody. Przygotował w tym celu specjalny projekt uchwały, nad którym radni obradowali podczas sesji Rady Miasta 7 października. 

Był to najszybszy, najprostszy i zarazem najbardziej elegancki sposób na załatwienie sprawy. Gdyby drzewa na terenie skwerku przy ul. Sienkiewicza zostały ogłoszone pomnikami przyrody (a warto zaznaczyć, że najstarsze z nich wypełniały wszystkie ku temu ustawowe wymogi), pomysł budowy łącznika można by natychmiast włożyć między bajki. Drzewa znalazłyby się bowiem pod ochroną, co uczyniłoby ich wycinkę niemożliwą. Czy tak się stało?

Nie. Ku wielkiemu rozczarowaniu wielu obserwujących obrady, radni postanowili rozwiązanie to odrzucić. Wśród wszystkich członków Rady Miasta zaledwie dwie osoby - Eugeniusz Kulpa (SPP) i Andrzej Kurzela (niezrzeszony), opowiedziały się za objęciem prastarych drzew ochroną prawną. Od głosu wstrzymali się Olgierd Lewan (SPP) oraz Anna-Maria Szczepaniak (PiS), na głosowaniu nieobecny był Edgar Czop (KO). Pozostali rajcowie - ze wszystkich ugrupowań - byli przeciwko (link do wyniku głosowania znajduje się tutaj), zaś stosowaną przez nich argumentację truno określić inaczej, niż mającą niewiele wspólnego z elementarnymi zasadami logiki (przebieg dyskusji i absurdy w argumentacji radnych komentowaliśmy na łamach zpruszkowa.pl tu  i tu).

Głosowanie w sprawie ustanowienia pomników przyrody w Pruszkowie

Na wszystko jest paragraf

Drugą szansę na ostateczne zablokowanie projektu miejscy radni otrzymali od losu w marcu tego roku. Okazało się wtedy, że przy rozpisywaniu budżetu miasta popełniono błąd, polegający na przypisaniu środków przeznaczonych na budowę łącznika do niewłaściwego paragrafu. Aby skorygować nieprawidłowość, konieczne było kolejne głosowanie. To z kolei oznaczało, że głosując “przeciw”, radni mieli (kolejną już) okazję na powstrzymanie inwestycji. 

Można było się spodziewać, że na skutek kontrowersji wywołanych pomysłem wycinki skweru oraz presji opinii publicznej, jaka narosła wokół sprawy, radni nabiorą do niej więcej dystansu. Stało się jednak dokładnie odwrotnie - stanowisko Rady uległo usztywnieniu. Tym razem bowiem, ze “strefy komfortu” znanej szerzej jako konsekwentne wstrzymanie się od głosu, wyłamał się radny Piotr Bąk, który (jako jedyny radny Koalicji Obywatelskiej) zagłosował wespół z radnymi PiS i SWPR. Do obozu prezydenckiego w tym głosowaniu przystali również Józef Osiński i Krzysztof Biskupski z SPP. Na pozycjach “wstrzymujących się” pozostali radni: Karol Chlebiński i Olgierd Lewan z SPP oraz Dorota Kossakowska z KO. Przeciwko byli: Edgar Czop i Małgorzata Widera z KO, Eugeniusz Kulpa, Józef Moczuło i Katarzyna Wall z SPP oraz niezrzeszeni Andrzej Kurzela i Eliza Kurzela

W ślad za przykładem Bąka zdali się podążyć radni Koalicji Obywatelskiej w Radzie Powiatu, którzy wespół ze swoimi koalicjantami (Mazowiecką Wspólnotą Samorządową i Dobrem Wspólnym) oraz radnymi Prawa i Sprawiedliwości ostatecznie przypieczętowali los skweru przy ul. Sienkiewicza podczas sesji, która odbyła się 17 maja tego roku. 

Odpowiednie zmiany w budżecie powiatu pruszkowskiego, razem z wynikającymi z nich zmianami w Wieloletniej Prognozie Finansowej zostały przegłosowane jednogłośnie po długiej i burzliwej dyskusji. Żeby jednak nie było zbyt łatwo - zmiany te Starostwo Powiatowe przedłożyło radnym w pakietach, pod głosowanie blokowe. Oznacza to, że Rada Powiatu nie głosowała wyłącznie “za” lub “przeciw” finansowaniu budowy łącznika, lecz “za” lub “przeciw” całym zestawom zmian, w pomiędzy które “wciśnięto” zapisy dotyczące skweru przy ul. Sienkiewicza. 

W debacie poprzedzającej głosowanie powiatowi politycy sięgali po argumenty nie tylko nieprzyzwoite, ale też całkowicie mijające się z prawdą. Tak na przykład, radny Przemysław Sieciński (PiS) przekonywał - wbrew najbardziej oczywistym faktom - że budowa łącznika przyczyni się do powstania nowych terenów zielonych w Pruszkowie (sic!). Z kolei wicestarosta Grzegorz Kamiński (KO) uparcie twierdził, że w bliżej nieokreślonej “dokumentacji” będącej w posiadaniu władz miasta znajdują się analizy potwierdzające, że budowa łącznika ma logistyczny i organizacyjny sens (tutaj niespodzianka - pruszkowski magistrat nie tylko nie dysponuje taką dokumentacją, ale i stwierdził to oficjalnie i na piśmie, w odpowiedzi na zapytanie Arka Gębicza). 

Finalnie, zmiany w budżecie “przeszły” większością 24 głosów “za” wobec ani jednego głosu “wstrzymującego” i “przeciw”. Podobnie stało się z projektem zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej, z tą jednak (wartą odnotowania) różnicą, że radni Adrian Ejssymont (KO) oraz Ewa Borodzicz (PiS) opuścili salę obrad by powrócić zaraz po zakończeniu głosowania (link do protokołu z obrad znajduje się tutaj).

Konserwator na zagrodzie sprzyja wojewodzie

Wszystko szło jak po maśle, aż do początku czerwca tego roku. Jak się bowiem okazało, w styczniu bieżącego roku społecznik Arek Gębicz wystąpił do Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z wnioskiem o wpis skweru przy ul. Sienkiewicza do rejestru zabytków jako pozostałości skweru Bersohna. 

11 maja konserwator zabytków wydał postanowienie, w którym odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie. Swoją decyzję uzasadnił stwierdzeniem, że skwer nie posiada obecnie żadnej wartości historycznej. Popełnił tym samym błąd, który bezlitośnie wykorzystał prezes Stowarzyszenia “Za Pruszków!”. 

Na czym dokładnie ów błąd polegał? Konserwator, uzasadniając swoją decyzję, de facto dokonał rozstrzygnięcia w sprawie, w której dopiero co odmówił wszczęcia postępowania. Rozstrzygnięcie to zaś, zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego, winno być efektem finalnym postępowania, a nie przyczynkiem do odmowy jego wszczęcia. 

Kierując się tym tropem, Gębicz złożył stosowne odwołanie do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 7 czerwca Minister przychylił się do argumentacji społecznika i zdecydował o uchyleniu rozstrzygnięcia konserwatora. Zdaniem wiceministra Jarosława Sellina ocena wartości historycznej skweru została dokonana przedwcześnie, a ustalenie, czy skwer może zostać uznany za zabytek, może nastąpić dopiero po przeprowadzeniu pełnego postępowania administracyjnego.

Co to oznacza dla wycinki skweru i budowy łącznika? Na czas prowadzenia postępowania skwer przy PKP Pruszków zostanie objęty tzw. „ochroną tymczasową”. Jej skutkiem będzie wstrzymanie wszystkich prac (w tym prac budowlanych), aż do wydania prawomocnego rozstrzygnięcia w sprawie. To z kolei oznaczałoby, że budowa łącznika zostanie powstrzymana - przynajmniej tymczasowo. 

Należy pamiętać jednak, że obecnie funkcję Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków pełni Jakub Lewicki, mianowany na to stanowisko jeszcze w 2016 roku przez ówczesnego Wojewodę Mazowieckiego… Zdzisława Sipierę - jednego z pomysłodawców i orędowników budowy łącznika ulic Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Henryka Sienkiewicza w Pruszkowie. 

Wobec powyższego nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której konserwator wykonałby decyzję ministra, wszczął postępowanie, po czym zamknął je kilka dni później. Później zaś zaczęłaby się prawdziwa walka z czasem. Trudno bowiem wyobrazić sobie, że Stowarzyszenie “Za Pruszków!” nie zdecyduje się na skarżenie i zażalenie każdego kolejnego kroku konserwatora. W ten sposób postępowanie może się wydłużyć o miesiące, a być może nawet o lata. Jeśli zaś stowarzyszeniu Arka Gębicza uda się wstrzymać procedurę do końca tej kadencji - inwestycja może zostać powstrzymana na dobre. 

To nie ja, to oni

Accountability, czyli rozliczalność polityków przed wyborcami i opinią publiczną, to jedna z podstawowych zasad demokracji. Wraz za nią kroczą zasady jawności i transparentności życia publicznego. Każdy obywatel powinien mieć dostęp do pełni informacji pozwalających mu na jasne określenie, kto odpowiada za którą decyzję i w jaki sposób może zostać pociągnięty do odpowiedzialności w razie, gdyby decyzje te szkodziły interesowi publicznemu.

W przypadku projektu budowy łącznika ulic Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Sienkiewicza, wszystkie te trzy zasady stanęły na głowie. Łańcuch decyzyjny prowadzący do przypieczętowania decyzji o wycince skweru jest długi i nieostry. Składa się na niego kilkanaście głosowań, w tym wiele blokowych (tj. za wprowadzeniem “pakietów” zmian, zamiast za poszczególnymi zmianami głosowanymi oddzielnie).

Zawiłość tej sprawy pozwala politykom na łatwe zrzucanie z siebie odpowiedzialności za decyzje, które faktycznie podjęli. Część radnych miejskich chętnie podkreśla przy każdej okazji, że przecież nigdy nie głosowali “za” wycinką skweru. Inną sprawą pozostaje, że nie głosowali też “za”, gdy wycinkę można było zatrzymać. Sprawa przechodziła przez kolejne etapy głównie dzięki głosom “wstrzymującym się”, których oddanie pozwoliło mniejszościowym ugrupowaniom z obozu prezydenckiego na przeforsowanie swojej sprawy. 

Przestają mieć znaczenie również utarte podziały polityczne. O ile wielu mieszkańców Pruszkowa żywiołowo angażuje się w potyczki słowne między politykami i stronnikami lokalnych odłamów PiS i PO, tak umyka ich uwadze, że w kluczowych momentach (w tym w szczególności w przypadkach “przepychania” najbardziej kontrowersyjnych projektów), obydwa ugrupowania głosują ramię w ramię, bądź (w lepszym przypadku) nie wchodzą sobie w drogę. To zaś, w jaki sposób ich przedstawiciele odnoszą się do siebie publicznie, można traktować jedynie jako element przedstawienia, którego celem jest utwierdzanie nas w przekonaniu, że obóz prezydencki w Pruszkowie faktycznie różni się czymś od opozycji. 

[ Przeczytaj również: Cicha koalicja PiS-KO w sprawie łącznika ]

Przerzucanie się “gorącym kartoflem” i pokazywanie na siebie palcami ułatwia też fakt, że łącznik ma być ulicą finansowaną z trzech źródeł: miasta, powiatu i rządu. Mimo, iż docelowym inwestorem jest powiat pruszkowski, a budowana droga będzie drogą powiatową, decydenci w starostwie nie szczędzą sił w uporczywym przekonywaniu wszystkich, że za inwestycję odpowiada w rzeczywistości magistrat. Grzegorz Kamiński - Wicestarosta Pruszkowski odpowiedzialny za inwestycje, za pośrednictwem Facebooka przekonywał nawet, że nie jest osobą decyzyjną w tej sprawie, a zainteresowani powinni udać się do władz miejskich. 

Postronnych obserwatorów może tylko zastanawiać, dlaczego politycy nie czują się zbyt dumni z pomysłu likwidacji skweru przy PKP Pruszków? Czemu nie prześcigają się w gorliwym popieraniu tej inicjatywy i czemu tak wielu z nich ogranicza swoją rolę do upewnienia się, że odium jej realizacji nie spadnie właśnie na nich? 

Tego nie wie nikt. Ale być może (i tylko “być może”), zwyczajnie zdają sobie sprawę ze szkodliwości i skali absurdu towarzyszącej tej inwestycji. A głosują “za” (lub, pardon, nie głosują “przeciw”) z zupełnie innych, nieznanych nam przyczyn.