Od 1 listopada na kierowców zostawiających samochody gdzie popadnie czeka niespodzianka: blokady na kołach.

O najnowszym pomyśle pruszkowskich strażników opowiedział w poniedziałek, na posiedzeniu Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska rady miasta, ich szef, komendant Włodzimierz Majchrzak. – Kupiłem sześć blokad na koła samochodów, startujemy pod koniec tego miesiąca, a najpóźniej pierwszego listopada – zakomunikował. Funkcjonariusze będą unieruchamiać nie tylko pojazdy, które z powodu nieprzepisowego parkowania utrudniają ruch, ale w ogóle stojące „na zakazie”.

Jaka jest procedura usunięcia blokady? Kierowca, na którego będzie czekała taka niespodzianka, znajdzie karteczkę z numerem telefonu do straży miejskiej. Będzie musiał zadzwonić i cierpliwie poczekać na przyjazd radiowozu. Strażnicy spiszą go, wystawią mandat, którego wysokość uzależniona jest od przewinienia, naliczą punkty karne i dopiero wtedy zdejmą blokadę.

Na wielopoziomowym parkingu przy ulicy Sienkiewicza czekają aż 394 miejsca. 14 października urzędnicy przeprowadzili test. Okazało się, że nocą zajętych było około 70 miejsc, a w środku dnia, kiedy zapełnienie jest maksymalne, zaledwie 180.

Dlaczego straż miejska intensyfikuje walkę z kierowcami łamiącymi przepisy? Otóż mimo wybudowania w Pruszkowie bezpłatnych parkingów właściciele pojazdów niechętnie z nich korzystają. Na wielopoziomowym parkingu przy ulicy Sienkiewicza czekają aż 394 miejsca. 14 października urzędnicy przeprowadzili test. Okazało się, że nocą zajętych było około 70 miejsc, a w środku dnia, kiedy zapełnienie jest maksymalne, zaledwie 180. Tymczasem okoliczne ulice dzień w dzień zastawione są samochodami utrudniającymi przejazd i tarasującymi chodniki. Wystarczy zobaczyć, co dzieje się na Ołówkowej czy Sienkiewicza. Lada dzień po remoncie otwarta zostanie Stalowa, powrócą na nią autobusy i ich kierowcy znów zaczną mieć problem z przejazdem. Dlatego blokady na kołach mają nie tylko być karą za łamanie przepisów, ale też swoistą zachętą do korzystania z darmowych miejsc postojowych.

Podczas poniedziałkowej komisji radni narzekali, że wielu kierowców ma problem z tym, żeby przejść do sklepu choćby pięćdziesiąt metrów, żartowali, że niektórzy najchętniej wjechaliby samochodem do środka i zrobili zakupy nie wysiadając z niego. Do radnych spływa zresztą wiele skarg od mieszkańców, że straż miejska jest zbyt pobłażliwa, a dotychczasowa walka z dzikim parkowaniem okazuje się nieskuteczna. Dlatego wzmożenie represyjności ma pomóc zdyscyplinować kierowców.