Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Strajk na WKD zakończony. Pieniądze na podwyżki jednak się znalazły!

Jasiek OCHNIO
Straszenie utratą płynności finansowej i podwyżkami cen biletów na nic się zdały. Kolejarze zdołali wywalczyć upragnione podwyżki.
Strajk generalny na WKD zakończony

Dziś w godzinach popołudniowych doszło do kolejnej rundy rozmów między Zarządem Warszawskiej Kolei Dojazdowej a strajkującymi maszynistami. W toku negocjacji stronom udało się osiągnąć porozumienie. Zgodnie z relacją opublikowaną na stronie internetowej Radio Dla Ciebie, rozmowy trwały prawie trzy godziny.

Udało się wynegocjować podwyżkę w wysokości 700 złotych od 1 lutego. Tym samym, z dniem 24 stycznia (środa), strajk generalny na WKD został oficjalnie zakończony. Ze źródeł w spółce wiemy, że podana do publicznej wiadomości kwota 700 złotych została uśredniona. W rzeczywistości podwyżki będą wahać się od 650 (dla pracowników biurowych) do 750 złotych (dla kolejarzy i pracowników infrastruktury).   

Przypomnijmy: strajk trwał od 18 stycznia 2024 r. Maszyniści zatrudnieni w WKD domagali się podwyżki w wysokości 800 złotych do uposażenia podstawowego, wypłacanej od 1 stycznia. 

ROZMOWY ZAKOŃCZONE SUKCESEM - NASTĄPIŁO ODSTĄPIENIE OD STRAJKU. "Porozumienie wprowadza podwyżki wynagrodzeń w spółce w wysokości średnio 700 zł brutto w uposażeniu zasadniczym od 1 lutego 2024 roku."

Opublikowany przez WKD Info Środa, 24 stycznia 2024

Pieniądze jednak się znalazły

Warszawska Kolej Dojazdowa jest spółką samorządową, w której 99% udziałów posiada Samorząd Województwa Mazowieckiego. Na jego czele stoi zaś Marszałek Adam Struzik (PSL). 

23 stycznia udzielił on obszernego wywiadu dla Polskiej Agencji Prasowej. W swojej wypowiedzi odniósł się do trwającego strajku twierdząc, że samorząd nie ma zabezpieczonych środków na dodatkowe wsparcie dla WKD. Zaznaczył również, że nie widzi możliwości dokapitalizowania spółki.

– Pokrycie wydatków związanych z podwyżką może mieć dwa źródła: albo budżet województwa albo podwyższenie cen biletów – powiedział Marszałek Struzik. Żeby spełnić żądania strajkujących pracowników, to samorząd będzie musiał pożyczyć pieniądze z banku – dodał.

Wcześniej, w trakcie trwania strajku generalnego, Struzik krytycznie wypowiadał się w mediach na temat protestujących maszynistów. Jak stwierdził 19 stycznia, w rozmowie na falach Radio Dla Ciebie

– Oni rozpoczęli ten strajk, do czego ja krytycznie podchodzę, bo nie wyczerpali wszystkich możliwości dialogu i nigdy nie było oficjalnego wystąpienia do mnie, żebym ja podjął się jakiejś roli mediacyjnej.

Ponadto, według Adama Struzika, Warszawska Kolej Dojazdowa jest samodzielną spółką prawa handlowego, dlatego powinna radzić sobie sama.

Jak się dziś okazało, na nic się zdały deklaracje o pustkach w mazowieckim budżecie i straszenie utratą płynności finansowej przez WKD. Pieniądze na podwyżki nagle się znalazły, co pozwoliło zakończyć spór między Zarządem spółki, a jej pracownikami. 

Struzik mija się z prawdą?

Czy Samorząd Województwa Mazowieckiego faktycznie nie ma pieniędzy? Fakty zdają się przeczyć tej tezie. W lipcu 2023 roku, gdy o losie przebudowy skrzyżowania al. Wojska Polskiego z al. Niepodległości w Pruszkowie miał zaważyć brakujący milion złotych, radni Sejmiku Województwa Mazowieckiego momentalnie go odnaleźli. Dodajmy, że przebudowie wyraźnie sprzeciwiła się Rada Miasta Pruszkowa, kierując do sejmiku aż dwie rezolucje. 

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku procesu projektowania przebudowy DW 718 (ul. Poznańska) i DW 719 (al. Jerozolimskie) na wysokości Gminy Michałowice i Pruszkowa. Zgodnie z informacjami przedstawicieli MZDW udzielanymi podczas spotkań z mieszkańcami Pruszkowa, budżet przebudowy ma przekraczać miliard złotych. Sam tzw. “węzeł Znicz” ma kosztować ponad 100 milionów złotych. 

Paszkowianka natomiast, czyli planowana droga wojewódzka łącząca S8 w Paszkowie z A2 w Pruszkowie, ma kosztować województwo kolejne kilkaset milionów złotych. W obu przypadkach nie ma ani słowa o braku pieniędzy, poszukiwaniu oszczędności bądź bilansowaniu strat poprzez pobieranie opłat za korzystanie z dróg.

Drogi to jednak nie wszystko. Województwo nie ma również nic przeciwko dotowaniu transportu lotniczego. Tylko w zeszłym roku samorząd Mazowsza przeznaczył 7,5 mln zł na pożyczkę długoterminową dla spółki zawiadującej nierentownym lotniskiem Warszawa-Modlin. Co więcej - władze województwa wielokrotnie deklarowały publicznie gotowość do wykupu akcji w spółce Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa-Modlin i tym samym do przejęcia lotniska z rąk obecnych właścicieli: Agencji Mienia Wojskowego i Polskich Portów Lotniczych. O pustkach w budżecie i konieczności zaciągnięcia kredytów na ten cel nikt się nawet nie zająknął. 

Adam Struzik wyraźnie mija się z prawdą mówiąc o braku możliwości dokapitalizowania spółki WKD. Jak się okazuje, ostatnia tego typu operacja miała miejsce w listopadzie 2022 roku. Województwo przekazało wtedy na rzecz kolei kwotę 165 mln złotych. Czyli jednak można.  

"Nie ma pieniędzy na kolej"? Już to słyszeliśmy

Choć Adam Struzik był jedną z osób, które 20 lat temu walczyły o przejęcie WKD od Polskich Kolei Państwowych, dzisiaj zdaje się nie poczuwać do odpowiedzialności za tę spółkę. To nie jest zresztą pierwszy raz, kiedy marszałkowi Struzikowi jest nie po kolei z koleją.

Najpierw, w 2005 roku, nie był zainteresowany obsługą połączenia Płock-Kutno przez należące do Samorządu Województwa Mazowieckiego Koleje Mazowieckie. Później, w 2006 roku, nie przejmował się wizją zlikwidowania 42 pociągów spółki PKP Przewozy Regionalne, które jeździły po województwie mazowieckim. Dopiero wybory samorządowe skłoniły go wielkich deklaracji w obronie kolei. 

Podobne sytuacje miały miejsce w czasie wyborów parlamentarnych w 2007 roku oraz wyborów samorządowych w 2010 roku i w 2014 roku. Zwykle w okolicach wyborów Marszałek Struzik przypomina sobie o kolei, dofinansowuje spółki, wznawia połączenia, inwestuje w tabor i proponuje budowę nowych linii kolejowych. Gdy kurz wyborczy opada, pociągi przestają być “sexy”, a na pierwszym miejscu znowu stawiane są drogi i lotniska.

No chyba, że po drodze można gdzieś się pokazać, przeciąć wstęgę i porobić zdjęcia. Wtedy na chwilę kolej staje się dla Adama Struzika znowu “fajna”.

Uważny obserwator mógłby dojść do wniosku, że bohaterskie gaszenie pożarów tuż przed wyborami to swoiste modus operandi marszałka Struzika. Dlatego nie powinniśmy być zdziwieni, jeżeli za miesiąc lub dwa on pierwszy wyjdzie z inicjatywą, by władze wojewódzkie jednak wsparły WKD. Oczywiście pod warunkiem, że Adam Struzik będzie ubiegał się o reelekcję.

WKD nie przeżyje bez maszynistów, my nie przeżyjemy bez WKD

Podwyżka cen biletów powoduje zmniejszenie liczby pasażerów. Zmniejszenie liczby pasażerów powoduje zmniejszenie rentowności. Zmniejszenie rentowności powoduje cięcia kursów. Cięcie kursów powoduje wzrost kosztów. Wzrost kosztów powoduje podwyżkę cen biletów. Koło się zamyka, a Warszawska Kolej Dojazdowa zmierza prosto do likwidacji. Co wtedy?

Dziewięć milionów pasażerów, które jeszcze przed pandemią przewoziła WKD, musiałaby podziać się gdzie indziej. Dziesiątki tysięcy osób dziennie przesiadłoby się do swoich aut albo do Kolei Mazowieckich. Niewielka, jednak znacząca część po prostu zrezygnowałaby z lepszej pracy albo szkoły poza miejscem zamieszkania. Korki na drogach oraz ścisk w pociągach Kolei Mazowieckich byłyby coraz bardziej nie do zniesienia. Chociaż wtedy zapewne Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich wyszedłby z inicjatywą poszerzenia DW 719 do trzech pasów ruchu w każdym kierunku, a Koleje Mazowiecki uruchomiły jedno dodatkowe połączenie w godzinach szczytu.

A co z maszynistami? Rozpierzchliby się. Część maszynistów WKD znalazłaby zatrudnienie w Kolejach Mazowieckich, PKP Cargo czy PKP Intercity. Część musiałaby się “przebranżowić”. Spotkalibyśmy ich w magazynach, na kasach w sklepach lub w busach na trasach międzynarodowych – wszędzie tam, gdzie obecnie zarobki są lepsze niż w WKD.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

REDAKCJA POLECA Mariusz Misiura - Znicz Pruszków Społeczeństwo

Mariusz Misiura: jestem bardzo szczęśliwy w Pruszkowie

Marcin RAJCHEMBA

Zdobywał szlify w Niemczech i w akademii piłkarskiej Realu Madryt. Do polskiej piłki chce tchnąć ducha nowoczesnych, zachodnich technik szkoleniowych. Redakcja portalu zpruszkowa.pl wybrała go Pruszkowskim Człowiekiem Roku 2023, choć zanim do tego doszło, kibice Znicza Pruszków zdążyli okrzyknąć go cudotwórcą. Poznajmy Mariusza Misiurę - trenera MKS Znicz Pruszków!