Starosta zadziałał. Osiedla przy Pawiej (na razie) nie będzie.

(110)

Starosta Krzysztof Rymuza zablokował budowę osiedla w otulinie Parku Potulickich. W czerwcu okaże się, czy skutecznie.

W lipcu i sierpniu, w Urzędzie Miasta rozegrała się batalia o wydanie Warunków Zabudowy (tzw. “wuzetki”) dla działek w otulinie Parku Potulickich. Wiceprezydent Konrad Sipiera, pomimo protestu mieszkańców, wydał decyzję korzystną dla dewelopera. Otworzyło to drogę do ubiegania się o pozwolenie na budowę. Sprawa trafiła na biurko Starosty Pruszkowskiego, Krzysztofa Rymuzy.

Deweloper – pośpiesznie. Starosta – skrupulatnie

Deweloper dostarczył dokumenty do starostwa niemal natychmiast po wydaniu przez miasto “wuzetki”. Po kilku tygodniach okazało się, że jego sprawa została pozostawiona bez rozpoznania. W języku prawa oznacza to, że we wniosku dopatrzono się poważnych braków formalnych. Jak dowiadujemy się z uzasadnienia wydanego przez starostwo, chodziło o wymagane cztery egzemplarze projektu budowlanego zbiorników na wodę deszczową.

Niedługo potem firma złożyła kolejny wniosek, tym razem uzupełniony o brakujące wcześniej załączniki. I to jednak nie poskutkowało. Starosta wezwał dewelopera do uzupełnienia dokumentów o kolejne, wyliczone w 19-punktowej liście. Niektóre z wymogów stawianych przez powiat będą dla wnioskodawcy trudne, jeśli nie niemożliwe do zrealizowania. Zwłaszcza, że na doprowadzenie projektu do zgodności z prawem, deweloper ma zalediwe 21 dni. W ten sposób Staroście udało się doprowadzić do sytuacji, w której czas zaczął grać na niekorzyść inwestora.

Najprawdopodobniej świadomy tego faktu deweloper postanowił odpowiedzieć wnioskiem o zawieszenie postępowania. Ruch ten można interpretować jako próbę kupienia czasu wobec goniącego terminu. Deweloper ma teraz możliwość pochylenia się nad każdym z zastrzeżeń zgłoszonych przez starostwo. Oraz świadomość, że Starosta Rymuza podchodzi do sprawy z należytą w takich sytuacjach skrupulatnością.

Do akcji wkracza prokuratura

Nie czekając na rozstrzygnięcie sprawy w starostwie, Arek Gębicz złożył zawiadomienie do pruszkowskiej prokuratury. Poddał tym samym w wątpliwość legalność Warunków Zabudowy wydanych wcześniej przez Urząd Miasta Pruszkowa. Jednym z punktów wzbudzających zastrzeżenia jest brak drogi dojazdowej do terenu inwestycji. Droga ta, według orzecznictwa polskich sądów, powinna istnieć już w momencie wydawania “wuzetki”. Według doniesień Gębicza, prokuratura wszczęła postępowanie wyjaśniające i na obecnym etapie zapoznaje się z obszernymi aktami w sprawie.

Nie można wykluczyć scenariusza, w którym prokuratura przychyli się do argumentacji mieszkańca Pruszkowa i doprowadzi do unieważnienia decyzji o wydaniu Warunków Zabudowy. Wtedy deweloper straci podstawę do ponownego ubiegania się o pozwolenie na budowę, a sprawa wróci ponownie na forum miasta. Dokładniej – do stanu sprzed lipca bieżącego roku.

Drogi nie ma i być nie musi

Na wczorajszej sesji Rady Miasta, Arek Gębicz poinformował radnych i Zarząd Miasta, że oprócz działań starostwa i prokuratury, w rękach urzędników pojawiło się kolejne narzędzie do zatrzymania kontrowersyjnej inwestycji. Chodzi o umowę między miastem, a deweloperem, na mocy której deweloper zobowiązał się do budowy miejsc parkingowych wzdłuż i w okolicy ulicy Pawiej.

Na mocy prawa, aby budowa blokowiska była możliwa, inwestor powinien zapewnić odpowiednią ilość miejsc parkingowych. Ilość ta określana jest współczynnikiem, który w przypadku Pruszkowa wynosi 1,3. Oznacza to, że na każdy jeden lokal mieszkalny na osiedlu powinno przypaść 1,3 miejsca do parkowania. Zejście poniżej tego współczynnika poskutkuje brakiem podstaw do wydania pozwolenia na budowę.

Jak ten fakt może wykorzystać miasto? Obowiązująca dotychczas umowa dewelopera z miastem jest terminowa i obowiązuje do 30 czerwca 2020 roku. Po tej dacie straci ważność, a wraz z nią gwarancja wypełnienia wymogów co do miejsc parkingowych. Jedyne co musi zrobić miasto, aby zatrzymać zabudowę wartościowych terenów zielonych, to powstrzymać się od podpisania kolejnej, bądź aneksowania obecnej. I dokładnie to Zarządowi Miasta zasugerował Arek Gębicz.

Czy władze przychylą się do jego rady? Czas pokaże. Póki co jednak najważniejsze jest, że czas ten wygrał dla miasta Krzysztof Rymuza. 

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Konstanty Chodkowski

Warszawiak z urodzenia, pruszkowiak z wyboru. Były dziennikarz zajmujący się tematyką Europy Wschodniej. Dziś hobbystycznie pisuje o Pruszkowie. Z zawodu programista. Szczęśliwy narzeczony swojej narzeczonej. Właściciel psa.

PROFIL REDAKTORA