Śmiech przez łzy: przeczytaliśmy raport o stanie gminy 2019

(298)

Poważny dokument czy humor z zeszytów szkolnych? Magistrat opublikował raport o stanie gminy za 2019 rok.

Kiedyś, w zamierzchłych, licealnych czasach bywało tak, że „facetka zadała prezentację z biologii na jutro” i trzeba było coś z tym fantem zrobić. Byłoby łatwiej nie tracić czasu na głupoty i zasiąść do komputera od razu po lekcjach ale wiadomo jak jest – wypad ze znajomymi na kebaba, powrót do domu, rodzinny obiad („nie mamo, oczywiście, że nic nie jadłem po lekcjach”), rodzicielska pogadanka, gra na komputerze i tak z godziny 15 robi się 21:30, a my w folderze „szkoła/biologia” mamy okrągłe zero bajtów.

I tak właśnie robiło się zbyt późno, żeby „przysiąść na serio” do przygotowań i czegoś naprawdę się nauczyć. Trzeba było improwizować! No to do boju! Do tematu wprowadza nas niezastąpiona Wikipedia. Tam też znajdujemy kilka akapitów którymi – w połączeniu z bardzo dużymi obrazkami – zapełnimy jakieś pięć slajdów. Do tego trochę tekstu z encyklopedii Onet WIEM (czy ona jeszcze w ogóle istnieje?), trochę linijek z jakiejś strony przyrodniczej, kilka diagramów, grafów i schematów, potem jeszcze więcej bardzo dużych obrazków i… gotowe! 

Prezentacja na 30 slajdów czeka na swój wielki dzień w szkole, a my, nie przyswajając po drodze nawet grama wiedzy, możemy położyć się spać przed północą. Nazajutrz czeka nas 10 minut wstydu, trója w dzienniku (lub trója z plusem, jeśli tuż przed lekcją doczytamy kilka „ciekawostek” na Wikipedii) i o biologii na jakiś czas możemy zapomnieć. 

Te wspomnienia przywodzi na myśl lektura zaprezentowanego przez magistrat „Raportu o stanie gminy 2019”. Czytając go bowiem, trudno uniknąć wrażenia, że był przygotowany dokładnie w ten sam sposób, jak ta nieszczęsna prezentacja na biologię. 

Trochę Wikipedii, trochę obrazków i 300 stron gotowe 

Na wstępie warto zaznaczyć jasno i wyraźnie – z lektury raportu o stanie gminy za 2019 rok niewiele dowiemy się o stanie naszej gminy w 2019 roku. Znajdziemy tam mnóstwo obrazków, zdjęć, cytatów z wikipedii, nic nie wnoszących tabelek i całą masę innych bajerów. Jednak rzadko który z nich powie nam cokolwiek o tym, czym Pruszków Anno Domini 2019 różni się od Pruszkowa w latach poprzednich. Dowiemy się natomiast wielu rzeczy, co do których będziemy zachodzić w głowę: „jak one w ogóle się tutaj znalazły?”. 

I tak na przykład raport informuje nas o tym, ilu radnych zasiada w Radzie Miasta Pruszkowa. Dowiadujemy się też który radny bądź która radna zasiada w której komisji Rady albo jakie organy uczestniczą w zarządzaniu gminą i jakie mają kompetencje. Wszystkie te rewelacje niosą ze sobą niewiele ładunku poznawczego, ale mają za to inną zaletę – udało się nimi zapełnić prawie 20 stron. 

Zaznaczanie losowych akapitów tej tyrady i wklejanie ich do paska wyszukań Google pozwala odkryć, że całe strony raportu są niemal identyczne z odpowiadającym im hasłom na Wikipedii (chociaż, kto wie? Może to Wikipedia cytuje obszernie raport o stanie miasta Pruszkowa?). A dzięki sprytnemu listowaniu wszystkiego, czym gmina zarządza (patrz na przykład: spis jednostek organizacyjnych Miasta lub – to nie żart – lista wszystkich ulic na terenie gminy) – sukcesywnie zapełniono dziesiątki stron dokumentu tekstem pozbawionym treści. 

W raporcie możemy też liczyć na mniej wyrafinowane formy tzw. „wodolejstwa”, jak na przykład informacje o tym, że noworodkom nadaje się w Pruszkowie cyt.: „numery PESEL, które są niezbędne do dokonywania wszelkich czynności w późniejszym życiu”, albo że pracownicy Urzedu Stanu Cywilnego „swoją wiedzą, postawą, wysoką kulturą osobistą i empatią kształtują wizerunek Urzędu Miasta Pruszkowa”.

Nie brakuje też stron poświęconych w całości fotografiom z pruszkowskich ceremonii ślubnych. W ogóle – fotografie, w tym w szczególności fotografie Pawła Makucha, to to, na co w raporcie nie można narzekać.  

Czy ktoś to w ogóle przeczytał przed publikacją? 

Poza wspomnianymi powyżej technikami seryjnego zapełniania stron tekstem i obrazkami, rzuca się w oczy niespójność logiczna tekstu lub nawet brak sensu poniektórych zdań lub całych akapitów i stron.  

Tak oto, w pierwszym akapicie rozdziału „Demografia” czytamy, że „Miasto Pruszków zajmuje powierzchnię 19,2 km2 i położone jest na Równinie Łowicko-Błońskiej, nad rzeką Utratą, na południowy zachód od Warszawy. Zlokalizowane jest w zachodniej części województwa mazowieckiego, w powiecie pruszkowskim”. Powraca pytanie: jak to się ma do stanu gminy w 2019 roku? I jak to się ma do demografii? 

Jeszcze ciekawszą konstatację znajdziemy w informacji o realizacji strategii ochrony zdrowia psychicznego dla Miasta Pruszkowa. Wyczytamy z niej głównie kilka nazw aktów prawa krajowego, definicję zdrowia psychicznego według WHO i… tyle. Zupełnie, jakby autor odszedł od klawiatury w połowie akapitu i nigdy nie powrócili. 

Warto zauważyć, że jeśli objętość i szczegółowość materiału zawartego w raporcie miałaby świadczyć o wadze, jaką magistrat przywiązuje do poszczególnych problemów, to można dojść do ciekawych wniosków. Okaże się bowiem, że w 2019 r. miasto włożyło więcej wysiłku w profilaktykę antynarkotykową, niż w zarządzanie spółkami miejskimi oraz że imprezy okolicznościowe i pikniki cieszyły się większą uwagą miejskich urzędników niż np. zabezpieczenie przeciwpowodziowe miasta. 

Autorzy dokumentu nie zadali sobie trudu wyjaśnienia czytelnikowi na czym dokładnie polegały zmiany kapitałowe w spółce CKiS, do których doszło w 2019 roku. Nie omieszkali jednak zamieścić informacji o druku bajki „Żbik Pruszek i dzielny maluszek” (aż w 2000 egzemplarzy). Co więcej – relacji z pikniku „Czyste powietrze dla zdrowia najlepsze” (na którym – ważna informacja – wręczano mieszkańcom magnesy) poświęcono więcej miejsca, niż chociażby zmianom, do których w minionym roku dochodziło w spółce MZO.

O istnieniu klubu sportowego PTS „Lider” nie zająknięto się choćby w jednym zdaniu, a wkład miasta w rozwój społeczeństwa obywatelskiego (tj. jeden z celów strategicznych dla rozwoju miasta) streszczono w dwóch punktach o „realizacji szeregu (bliżej nieokreślonych – przyp. K.Ch.) zadań”. Co ciekawe – do tego podpunktu zakwalifikowano również działania „z zakresu sztuki, ochrony dóbr i dziedzictwa narodowego” (sic!).

Gdyby tego było mało – w raporcie nie brakuje też lapsusów rodem z humoru ze szkolnych zeszytów. Co chwila napotykamy zwrot typu: „Pruszków to Miasto, a przede wszystkim ludzie”, lub „Jednym słowem POZNASZ – POLUBISZ”. Wpadając na nie co chwila możemy tylko wyobrażać sobie potencjalne reakcje pruszkowskich polonistek i polonistów. 

Nie wszystko źle 

Rozdział o inwestycjach miejskich zdecydowanie odstaje jakością od reszty dokumentu. W pozytywnym znaczeniu tego zwrotu.

Może i brakuje w nim obrazków, zdjęć sylwetki Prezydenta oraz list wszystkich pruszkowskich ścian i chodników, ale za to zawiera dobrze zsyntetyzowany, zwięzły i przejrzysty spis inwestycji zakończonych przez magistrat w 2019 roku. Bez zbędnego lania wody, począwszy od 157. strony raportu każdy zainteresowany mieszkaniec Pruszkowa może zapoznać się z najważniejszymi realizacjami infrastrukturalnymi, robotami budowlanymi i remontami zeszłego roku.  W tym rozdziale zmianie ulega stylistyka wypowiedzi, co sugeruje, że spisywała go osoba bardziej biegła w języku polskim, niż choćby autorzy rozdziału o demografii.

Mamy w nim również do czynienia z większą ilością konkretnych i przydatnych informacji (koszt, terminy realizacji, źródła finansowania inwestycji), niż w reszcie dokumentu. To wszystko sprawia, że rozdział ten zajmuje tyle, ile powinien, tj. „zaledwie” 8 stron. Oraz że nawet nie umywa się do 20-stronicowego i raczej niedorzecznego spisu radnych i komisji miejskich zawartych w rozdziale „Zarządzanie samorządowe”.

To była szansa na zrobienie czegoś porządnie

Ustawa o Samorządzie Gminnym nakazuje wójtom, burmistrzom i prezydentom miast przedstawienie raportu o stanie gminy raz do roku, jednak nie precyzuje, co w takim raporcie powinno się znaleźć. W ten sposób przed włodarzami polskich gmin otwarto doskonałą okazję na pochwalenie się swoimi osiągnięciami i wykorzystanie raportu jako doraźnego środka na podreperowanie wizerunku. Aby to się jednak udało, raport powinien spełniać jakieś, chociażby minimalne standardy. Mógłby na przykład być przejrzysty, łatwy do przyswojenia i odpowiednio atrakcyjny dla odbiorców, którymi w tym przypadku są wszyscy mieszkańcy gminy. 

Okazji na taki wybieg nie zmarnowała Małgorzata Pachecka, Wójt Gminy Michałowice, która niedawno zaprezentowała raport sporządzony w formie atrakcyjnej prezentacji multimedialnej dostępnej online. W jej zawartości znajdziemy wyłącznie relewantne informacje o objętości wyważonej zgodnie z priorytetami gminy i utrzymane na odpowiednim poziomie ogólności. Całość została ubrana w atrakcyjną szatę graficzną i stanowi przyjemny dla oka album rzeczy, z których Urząd Gminy chce być dumny i którymi chce się swoim mieszkańcom pochwalić. Bez punktów, podpunktów i pod-pod-podpunktów, bez zbędnych informacji i bez analizy położenia geograficznego gminy – jedynie suche fakty zaprezentowane w sposób napawający czytelnika wrażeniem, że rok 2019 był jaki był, ale na pewno nie został zmarnowany.

Raport pruszkowski zdaje się być przeciwieństwem michałowickiego. Nawet czytelnik o przeciętnej wrażliwości na słowo pisane szybko zorientuje się, że najprawdopodobniej był on tworzony w pośpiechu, “na kolanie” i bez głębszego zamysłu co do treści, jakie faktycznie powinny się w nim znaleźć. A niechlujstwo i “naodwalsizm” nigdy nie robi dobrego wrażenia. Zamiast tego zniechęca do przeczytania dokumentu “od deski do deski”, co w przypadku tak skomponowanego materiału nie jest zadaniem ani prostym, ani przyjemnym. Wystarczy wspomnieć, że autorowi niniejszego artykułu analiza całego dokumentu zajęła tydzień, podczas gdy raport michałkowicki daje się przyswoić w godzinę (i przy okazji wynieść z niego więcej wiedzy).

A szkoda, bo to właśnie raport o stanie gminy jest punktem wyjścia dla Rady Miasta do głosowania nad votum zaufania dla prezydenta Pawła Makucha.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Konstanty Chodkowski

Warszawiak z urodzenia, pruszkowiak z wyboru. Były dziennikarz zajmujący się tematyką Europy Wschodniej. Dziś hobbystycznie pisuje o Pruszkowie. Z zawodu programista. Szczęśliwy narzeczony swojej narzeczonej. Właściciel psa.

PROFIL REDAKTORA