Walka o zachowanie zielonego skwerku przy ulicy Dobrej – ostatniego takiego miejsca na osiedlu Staszica – nie ustaje. Sprawdźmy, kto w tej sprawie wykazuje się największym zaangażowaniem, kto usiłuje przeszkadzać, a do kogo należeć będzie ostateczna decyzja.

W ubiegłym tygodniu radni Pruszkowa przyjęli miejscowy plan zagospodarowania zabraniający lokowania w miejscu skwerku budynku wielorodzinnego. Opisał to w swoim artykule pt. „Czy władze miasta obronią skwer przy Dobrej?” Jakub Dorosz-Kruczyński. Tytuł jego tekstu precyzyjnie oddaje, kto w tej sprawie był pozytywnym bohaterem. Inicjatywę obrony skwerku podjął bowiem prezydent Pruszkowa Paweł Makuch. Jesienią 2020 roku przedstawił mieszkańcom swój pomysł przeznaczenia działek przy ul. Dobrej (osiedle Staszica) i ul. Sadowej (Malichy): „Chcę stworzyć tam tereny rekreacyjne, z których moglibyśmy wszyscy korzystać”. I nakłonił radnych do podjęcia uchwały w sprawie podjęcia prac zmierzających do zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (umożliwiał on budowę przy Dobrej 7-kondygnacyjnego bloku).

Prace nad nowym planem trwały w urzędzie miasta rok. Wbrew pozorom, to nie jest długo – są na tyle skomplikowane, wymagają wielu uzgodnień, wyłożenia projektu, zebrania uwag, przeanalizowania ich, ustosunkowania się do nich, że potrafią zająć nawet kilka lat.

Mieszkańcy trzymali w tym czasie rękę na pulsie. W lutym 2021 r. stowarzyszenie Za Pruszków! kierowane przez społecznika Arka Gębicza wystosowało do prezydenta Pawła Makucha petycję w sprawie przyspieszenia prac nad nowym planem zagospodarowania, podpisaną przez ponad 100 osób. Zgodnie z przepisami, petycja trafiła najpierw do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta Pruszkowa w celu zaopiniowania. I tu pierwsze zaskoczenie: komisja uznała ją za niezasadną! Za taką oceną zagłosowali jednomyślnie: Mieczysław Maliszewski (przewodniczący z SPP), Olgierd Lewan, Józef Moczuło (obaj SPP), Małgorzata Widera (KO) oraz Dariusz Krupa (PiS). Radni oparli się na wyjaśnieniach prezydenta, że prace postępują zgodnie ze sztuką, a ostateczny projekt nowego planu przedstawiony zostanie w możliwie najszybszym terminie. Niedługo po werdykcie Komisji Skarg, Wniosków i Petycji identycznie do petycji podeszli radni na sesji. Aż 18 z nich uznało, że nadaje się ona do kosza. Przeciw takiemu rozstrzygnięciu było tylko dwóch: Eugeniusz Kulpa (SPP) i Andrzej Kurzela (niezrzeszony), a dwoje się wstrzymało: Eliza Kurzela (niezrzeszona) oraz Edgar Czop (KO).

O ile jednak wyniki tamtego głosowania można jeszcze próbować racjonalnie wytłumaczyć – wszak prezydent zapewniał, że prace trwają, a radni wyrazili swoje poparcie dla konieczności zabezpieczenia terenu przy Dobrej na cele rekreacyjne – o tyle zdumienie budzi ostateczne głosowanie 9 listopada. Prezydent przedłożył wtedy radnym gotowy projekt nowego planu, który zabrania lokowania na skwerku zabudowy mieszkaniowej. Teren miałby pozostać zielony, a jedyna dopuszczalna forma zabudowy to mały pawilon kulturalny. I właśnie to wzbudziło ogromne kontrowersje. Radni SPP i KO przez godzinę wylewali kubły żali i pretensji, że pawilon mógłby tam powstać – choć przecież inwestycja wymagałaby ich dodatkowej zgody w postaci akceptacji wydatku w budżecie miasta. Prezydent Paweł Makuch odpowiadał radnym, że nieprzyjęcie projektu planu oznacza automatycznie utratę skwerku – deweloper już czeka na wydanie pozwolenia na budowę bloku! Obiecywał, że formy zagospodarowania skwerku będą szeroko konsultowane. Wręcz prosił o przyjęcie planu zabezpieczającego interesy i potrzeby mieszkańców. Nie przekonał jednak wszystkich. Choć wciśnięcie przycisku „przeciw” i albo „wstrzymuję się” oznaczało de facto przyzwolenie na postawienie na skwerku bloku, głos „wstrzymuję się” oddało aż 6 radnych: Dorota Kossakowska (KO), Eugeniusz Kulpa, Mieczysław MaliszewskiJózef Moczuło (wszyscy trzej z SPP) oraz Eliza Kurzela i Andrzej Kurzela (niezrzeszeni). Na szczęście dla mieszkańców osiedla Staszica, ich decyzja nie wpłynęła na końcowy wynik głosowania. Pozostała szesnastka opowiedziała się za przyjęciem nowego planu zagospodarowania.

Wyścig z czasem jednak nie ustaje. Nowy plan zagospodarowania przestrzennego nie jest prawomocny. Musi przejść przez nadzór prawny wojewody i zostać ogłoszony w dzienniku urzędowym, dopiero wtedy stanie się obowiązujący. Tymczasem starosta pruszkowski Krzysztof Rymuza proceduje już wniosek dewelopera o pozwolenie na budowę bloku na skwerku przy Dobrej. Nie musi się spieszyć. Jeżeli plan zagospodarowania zdąży się uprawomocnić, starosta będzie musiał wydać deweloperowi odmowę. Jeśli jednak Krzysztof Rymuza z decyzją nie zaczeka, górą będzie deweloper: mając wydane pozwolenie na budowę przed uprawomocnieniem się planu zagospodarowania mógłby przystąpić do wznoszenia bloku na skwerku.

Co zrobi starosta? W bardzo podobnej sytuacji, gdy chodziło o budowę supermarketu Lidl w Komorowie, wydał pozwolenie na budowę na dwa dni przed uprawomocnieniem się nowego planu zagospodarowania przestrzennego w gminie Michałowice! Decyzję argumentował obawą przed postępowaniem odszkodowawczym. „Zawiódł tym samym mieszkańców i radnych Michałowic oraz przedstawicieli Zarządu Osiedla Komorów, którzy liczyli na solidarność i wsparcie starosty w swojej sprawie” – skomentował red. Jakub Dorosz-Kruczyński. Dziś Krzysztof Rymuza unika konkretnych deklaracji, nie odpowiedział na pytania zadane mu w mediach społecznościowych czy stanie po stronie mieszkańców osiedla Staszica, choć sam zaczął rozmowę na ten temat. Odpisał jedynie autorowi tego artykułu, że jest „skrajnie nieobiektywny”.

W sprawie skwerku na osiedlu Staszica mamy więc nieoczywisty układ sił. Walczącego w jego obronie prezydenta Pawła Makucha, podzieloną radę miasta, w tym radnych SPP i KO z ustami pełnymi pretensji o pawilon kulturalny, który i tak bez ich zgody nie powstanie, oraz starostę pruszkowskiego Krzysztofa Rymuzę, od którego w tym momencie zależy przyszłość skwerku. Czekamy na rozwój wydarzeń.