Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Skwerek, czy raczej betonek? Co powstaje w rejonie ulic Szczęsnej i Obrońców Pokoju?

Sławomir BUKOWSKI
Plac Cedrowy – tak w projekcie nazywa się nowy plac, którego kształt powoli wyłania się u zbiegu ulic Szczęsnej i Obronców Pokoju. Rozczarowani mogą być ci, którzy spodziewali się okazałego, pogrążonego w zieleni skweru. Ilość betonu będzie tu bowiem niewiele mniejsza od powierzchni przeznaczonej dla roślin.
1
Ilustracja: 1

Ślimacząca się od zeszłego roku przebudowa ulic Szczęsnej, Grafitowej, Przemysłowej, Olszowej i Moniuszki dobiega końca. Nowością dla kierowców jest przebicie Szczęsnej w Grafitową, co pozwoli na w miarę płynny przejazd. Największą nowością ma być jednak nowy placyk, szumnie nazwany w projekcie placem Cedrowym.

O placyku pisaliśmy już w styczniu ubiegłego roku, gdy prezydent Pruszkowa podpisał umowę z wykonawcą przebudowy. W urzędzie miasta tamtemu wydarzeniu nadano ogromną rangę. Oprócz Piotra Bąka do zdjęć pozował jego zastępca Michał Landowski, w uroczystości wziął udział nawet przewodniczący Rady Miasta Pruszkowa Karol Chlebiński. Można było odnieść wrażenie, że szykuje się inwestycja na miarę autostradowego wiaduktu nad torami.

Rok temu opisywaliśmy również, co przewiduje projekt inwestycji. Najciekawszym jego elementem miał być bowiem skwer ze zdrojem wodnym, ławkami, alejką i pergolą ogrodową. Ma na nim stanąć także tablica upamiętniająca Janusza Korczaka z następującą informacją: „W kamienicy położonej nieopodal Placu przy ul. Obrońców Pokoju nr 14 (dawniej ul. Cedrowa) mieścił się zakład wychowawczy dla osieroconych dzieci pn. »Nasz Dom«. Został współtworzony w 1919 r. przez Janusza Korczaka wybitnego pedagoga, lekarza, pisarza i działacza społecznego” (cytujemy dosłownie za dokumentacją przetargową – polszczyzna zastosowana w projekcie aż bolała; mamy nadzieję, że władze Pruszkowa poprosiły jakiegoś polonistę o przygotowanie poprawnej wersji tekstu, pozbawionej choćby nieszczęsnego „został współtworzony”).

Aby upamiętnić dawną ulicę Cedrową i uzasadnić nazwę placu, posadzony ma zostać cedr himalajski. Oprócz niego pojawią się wiązy holenderskie, krzewy, ozdobne byliny i trawy.

Jak plac Cedrowy będzie ostatecznie wyglądał – przekonamy się w najbliższych tygodniach. Już dziś jednak widać jego wielkość, kształt oraz ilość betonu, która znalazła się na tej niewielkiej przestrzeni.

2

Plac – nawet niewielki – powinien być miejscem odpoczynku. Przestrzenią, która w gęsto zabudowanej części miasta pozwala mieszkańcom odetchnąć, schować się przed hałasem, usiąść w cieniu drzew czy spotkać się ze znajomymi. Tymczasem już na etapie budowy widać, że powstaje kolejna przestrzeń z betonem w roli głównej. Uwagę zwraca ogrom utwardzonych nawierzchni. Dominują płyty chodnikowe i jasne pasy kostki. Zieleń potraktowano marginalnie – jako dodatek, dekoracyjną obwódkę dla infrastruktury.

Najbardziej uderza skala dysproporcji między powierzchnią biologicznie czynną a ilością utwardzeń. Skwer, który mógł być zieloną enklawą, latem będzie zapewne przypominał rozgrzaną patelnię. Młode, niewielkie nasadzenia, zginą wśród szerokich połaci szarej nawierzchni. To szczególnie niezrozumiałe w czasach, gdy miasta coraz mocniej odczuwają skutki zmian klimatu. W upalne dni betonowe place nagrzewają się do ekstremalnych temperatur i oddają ciepło jeszcze długo po zachodzie słońca. Dobrze zaprojektowany skwer powinien być naturalnym „klimatyzatorem” okolicy – chłodzić otoczenie dzięki drzewom, retencji wody i dużej ilości zieleni. Tymczasem tutaj mamy rozwiązanie odwrotne: dużo powierzchni utwardzonych i roślinność potraktowaną jedynie jako dodatek.

Ten skwer mógł wyglądać inaczej. Zamiast betonowych płyt można było stworzyć prawdziwy miejski ogród. Alejki mogły być węższe i wykonane z bardziej naturalnych, przepuszczalnych materiałów. Można było zbudować ścieżki mineralne z nawierzchnią wodoprzepuszczalną.

W Pruszkowie wciąż dominuje myślenie z poprzedniej epoki: dużo kostki, mało zieleni i przekonanie, że kilka krzewów wystarczy, by nazwać miejsce „zielonym skwerem”. Patrząc na efekt, który wyłania się w rejonie Szczęsnej i Obrońców Pokoju, trudno oprzeć się wrażeniu, że kolejny raz zwyciężyły wygoda projektowania i urzędniczy minimalizm, a nie wizja miasta przyjaznego ludziom.

W Polsce przybywa miast, które odbetonowują rynki i skwery, przywracając zieleń, którą kiedyś stamtąd usunięto. Urząd Miasta Pruszkowa do takich działań, jak widać na zdjęciach, jeszcze nie dojrzał i wciąż pała miłością do szaro-białej betonowej kostki, która dla urzędników pozostaje synonimem nowoczesności i elegancji. 

Komentarz autora:
A może nie mam racji, bo właśnie tak powinno być? Przecież miasto to asfalt, beton, kamień, stal i szkło. Może na placyku miejskim główną rolę powinny grać zimne, twarde materiały, poprzetykane niskopienną roślinnością? Może najwyższym priorytetem jest wygoda przejścia, a kto szuka bujnej zieleni, niech jedzie do puszczy? Jak myślicie? Piszcie w komentarzach pod postem na FB Jestem z Pruszkowa.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

REDAKCJA POLECA
Liceum Ogólnokształcące im. Tomasza Zana w Pruszkowie Edukacja i Oświata

Wyluzowany wuefista czy przekroczenie granic? Skargi na nauczyciela w "Zanie" wpływały przez cały rok, ale rzecznik dyscyplinarny ich nie zobaczył

Konstanty CHODKOWSKI

Przez cały rok szkolny 2025/2026 do dyrekcji Liceum Ogólnokształcącego im. Tomasza Zana w Pruszkowie wpływały skargi na zachowanie nauczyciela wychowania fizycznego wobec uczennic: od niestosownych komentarzy, przez wizyty w żeńskiej przebieralni, po zamknięcie trzech uczennic w szkolnym magazynku. Dyrekcja ani razu nie zawiadomiła rzecznika dyscyplinarnego, choć wymaga tego Karta Nauczyciela. Rodzice załamują ręce z bezradności, nauczyciele mówią o zamiataniu sprawy pod dywan.