„Właśnie otrzymaliśmy decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie (KOA 2064/Ar/20) w sprawie „życzliwego donosu” wniesionego przez Stowarzyszenie Za Pruszków o stwierdzenie nieważności decyzji Prezydenta Miasta Pruszkowa z dnia 19 lipca 2019 roku w związku z realizacją inwestycji przy ul. Pawiej i ul. Lipowej w Pruszkowie. Wszyscy zwolennicy przestrzegania prawa w naszym mieście powinni być usatysfakcjonowani. Prawo jest równe dla wszyskich i należy go zawsze przestrzegać❗️” – napisał Konrad Sipiera na swoim profilu na Facebooku.

Wniosek o stwierdzenie nieważności „wuzetki” złożyło stowarzyszenie “Za Pruszków!” kierowane przez Arka Gębicza. SKO w Warszawie na tej podstawie zbadało legalność działań wiceprezydenta Konrada Sipiery.

Po gruntownym przeanalizowaniu sprawy Kolegium uznało, że podczas wydawania decyzji naruszono prawo. W nieprawidłowy sposób ustalono warunki zabudowy dla części działek ewidencyjnych. Zdaniem SKO „wuzetki” mogą obejmować jedną całą, dwie, lub kilka działek ewidencyjnych. Nie ma natomiast możliwości ustalenia warunków zabudowy dla części takiego terenu.

Jakub Dorosz: “Zdaniem SKO naruszenia prawa dotyczące decyzji wydanej przez wiceprezydenta Konrada Sipierę nie mają charakteru „rażącego” i nie mogą doprowadzić do stwierdzenia jej nieważności.”

Zdaniem SKO naruszenia prawa dotyczące decyzji wydanej przez wiceprezydenta Konrada Sipierę nie mają charakteru „rażącego” i nie mogą doprowadzić do stwierdzenia jej nieważności. Kolegium zaznaczyło jednak wprost, że jeżeli od decyzji złożono by odwołanie, to zostałaby ona uchylona.

Wynika stąd, że sprawę mogło uratować w swoim czasie działanie ze strony Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Ta jednak, mimo zawiadomień z Urzędu Miasta, nie zdecydowała się włączyć do postępowania. Jeżeli zarząd PSM postąpiłby inaczej i wniósł odwołanie od decyzji wydanej przez Konrada Sipierę w lipcu, inwestycja mogłaby zostać powstrzymana jeszcze przed wydaniem pozwolenia na budowę.

Kolegium nie wyjaśniło ostatecznie przebiegu granicy Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. Ten aspekt sprawy był przedmiotem licznych polemik pomiędzy Arkiem Gębiczem i Konradem Sipierą. SKO oparło swoje ustalenia w tym zakresie jedynie na dostępnych dokumentach i nie przeprowadziło własnych ustaleń w tym zakresie.

Z decyzji SKO wynika ponadto, że wiceprezydent Konrad Sipiera mógł odmówić ustalenia warunków zabudowy dla terenu o jaki wnioskował deweloper. Jak zauważyło Kolegium wiceprezydent powinien był wezwać stronę do korekty wniosku. Jeżeli do tej by nie doszło, to można było legalnie odmówić wydania „wuzetki”.

Arek Gębicz nie składa broni. Na Facebooku zapowiedział, że decyzja SKO zostanie zaskarżona do sądu administracyjnego: „Są jeszcze w tym kraju Sądy a my nie składamy broni w walce o dobro mieszkańców tego miasta. Jeszcze raz – jesteśmy w tej sprawie STRONĄ a nie DONOSICIELEM i zapewniamy, że skorzystamy z przysługujących praw.”.

Wszystko wskazuje zatem, że tzw. „megablok” powstanie. Niemniej jednak nie wszystko w tej sprawie odbyło się zgodnie z literą prawa.