“Czyn zarzucany oskarżonemu nie wypełnia znamion przestępstwa” – czytamy w postanowieniu Sądu Rejonowego w Pruszkowie. W miniony piątek Sąd umorzył postępowanie w sprawie dewelopera FIB J. Murawski przeciwko prezesowi Stowarzyszenia “Za Pruszków!” Arkowi Gębiczowi.

Przypomnijmy: deweloper FIB J. Murawski oskarżył Arka Gębicza, prezesa Stowarzyszenia “Za Pruszków!”, o liczne pomówienia rzekomo zawarte w postach działacza zamieszczanych przez niego na Facebooku. Chodziło między innymi o wpisy Gębicza, w których ten ujawniał kolejne dokumenty świadczące według niego o nieprawidłowościach w procesie zezwalania na budowę osiedla na skraju Parku Potulickich. Wpisy te miały być zamieszczane na lokalnych forach na Facebooku oraz na stronie Stowarzyszenia “Za Pruszków!”.

Arek Gębicz nie przekroczył granic dozwolonej krytyki

Jak się okazało w miniony piątek, sąd umorzył postępowanie zanim doszło do procesu. Podczas posiedzenia sądu ogłoszono postanowienie, w którym stwierdzono między innymi, że “analiza wpisów i wiadomości zamieszczanych przez oskarżonego prowadzi do wniosku, że z całą pewnością zachowanie oskarżonego mieściło się w granicach dozwolonej krytyki, swobody wypowiedzi i formułowania opinii”. Sąd stwierdził również, że “działanie oskarżonego w postaci kierowania zarzutów wobec organów, instytucji, urzędów czy też samego oskarżyciela prywatnego, nie stanowi pomówienia przestępnego.”.

Sąd Rejonowy w Pruszkowie: “Analiza wpisów i wiadomości zamieszczanych przez oskarżonego prowadzi do wniosku, że z całą pewnością zachowanie oskarżonego mieściło się w granicach dozwolonej krytyki, swobody wypowiedzi i formułowania opinii”

Co ciekawe, Sąd zwrócił uwagę deweloperowi na fakt, że ten powinien “zdawać sobie sprawę, że niemal każda inwestycja budowlana spotyka się z oporem określonych grup społecznych, które za pomocą dostępnych i legalnych metod mogą zgłaszać swój sprzeciw, zachowując przy tym umiar i nie przekraczając granic dozwolonej debaty publicznej oraz krytyki”. Innymi słowy przyznano więc, że sam fakt podjęcia krytyki działań dewelopera nie jest jeszcze przestępstwem, a tym bardziej powodem do podejmowania kroków prawnych celem stłumienia niezadowolenia.

Gębicz: “nikt w Pruszkowie nie musi się bać tego Pana”

“Na szczęście dla wolności słowa i demokracji istnieją jeszcze w Polsce wolne sądy. Na szczęście dla Pruszkowa jeden z nich znajduje się przy ul. Kraszewskiego” – skomentował sprawę Arek Gębicz w rozmowie z portalem zpruszkowa.pl przeprowadzonej “na gorąco” po ogłoszeniu – “uzasadnienie, które otrzymaliśmy od sądu wskazuje jasno, że sędzia dokładnie pochylił się nad sprawą i dobrze uargumentował swoją decyzję”.

Warto przypomnieć, że zanim doszło do piątkowej rozprawy, wezwania przedsądowe od dewelopera otrzymali również inni mieszkańcy Pruszkowa, którzy – podobnie jak Gębicz – podejmowali się krytyki kontrowersyjnej inwestycji na skraju Parku Potulickich w Pruszkowie. Ich historie zostały opisane m.in. w magazynie “Interwencja” wyemitowanym w październiku zeszłego roku na antenie telewizji Polsat.

“Teraz najważniejsze, to przekazać wszystkim mieszkańcom Pruszkowa, że nikt nie musi się bać tego Pana, ani żadnego innego dewelopera. Mamy prawo mówić głośno co sądzimy o tej i innych inwestycjach. Mamy prawo robić co w naszej mocy, by ochronić nasze miasto przed zabetonowaniem.” – komentuje sprawę prezes Stowarzyszenia “Za Pruszków!”.

Postanowienie wydane w piątek przez Sąd Rejonowy w Pruszkowie jest nieprawomocne. Stronom przysługuje prawo skargi do sądu wyższej instancji.