Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Są nagrania, jest nazwisko i jest adres zamieszkania. Ale policja nie znalazła sprawcy

Konstanty CHODKOWSKI
Rozwój wydarzeń w głośnej sprawie gangu nastolatek terroryzujących pruszkowskie osiedla woła o pomstę do nieba. Pomimo ewidentnych dowodów, pruszkowska policja nie ustaliła danych sprawców.
Mlode Gangsterki.jpg
Ilustracja: Mlode Gangsterki.jpg

W poniedziałek na antenie telewizji TVN wyemitowano reportaż programu “UWAGA” traktujący o gangu pruszkowskich nastolatek terroryzujących pruszkowskie osiedla. Dziewczynki znęcają się nad rówieśniczkami psychicznie i fizycznie – biją je, wyzywają i publicznie upokarzają. Sprawa nabrała rozgłosu za sprawą publikacji w mediach ogólnokrajowych. Kilka tygodni temu dziennikarze “Super Expressu” ukazali nagranie, w którym widać agresywne nastolatki w akcji. Sprawą zajęła się policja, która skierowała sprawę do sądu rodzinnego. Jak się później okazało, sąd umorzył postępowanie, ponieważ pruszkowska policja… nie dostarczyła dowodów pozwalających na zidentyfikowanie sprawców.

Na absurd zakrawa fakt, że oprawczynie są w Pruszkowie powszechnie znane. Rodzice ofiar gangu dysponują nagraniami, na których widać ich twarze. Dziennikarze “Super Expressu” nie mieli większego problemu z namierzeniem imienia, nazwiska oraz konta na Facebooku głównej prowodyrki. W poniedziałkowym wydaniu magazynu reporterów “UWAGA” dziennikarze TVN dotarli nawet do jej mieszkania. Krótkie rozeznanie w Internecie oraz przeprowadzenie kilku rozmów z rodzicami pruszkowskich dzieci pozwala na określenie dzielnicy i osiedla na którym młodociane gangsterki spotyka się regularnie. Wiele wskazuje jednak na to, że pruszkowscy policjanci nie byli w stanie sprostać tym prostym czynnościom.

Jak dowiedzieliśmy się z materiału wyemitowanego w telewizji, pruszkowski sąd odmówił wszczęcia postępowania, ponieważ w dostarczonym mu materiale dowodowym nie znaleziono danych pozwalających na wskazanie tożsamości sprawczyń. Pruszkowska komenda, zapytana o przyczyny takiego stanu rzeczy przez dziennikarza TVN… odsyła do sądu. Jest tylko jeden problem – to nie sądy, lecz policja zajmuje się w Polsce ściganiem sprawców wykroczeń i przestępstw. Jaką trudność napotkała pruszkowska policja w ustaleniu imienia i nazwiska dziewczynki, o której media od tygodni rozpisują się jako o “Patrycji M.”? Nie wiadomo.

Z drugiej strony, komenda powiatowa w Pruszkowie nie szczędzi wysiłków na chwalenie się dokonaniami na innych polach. Kto nie wierzy – niech zajrzy na stronę internetową naszego komisariatu. Z niej dowiadujemy się na przykład, że w poniedziałek, 22 marca, dzielni funkcjonariusze ujęli 33-letniego mężczyznę, który w kieszeni posiadał “torebkę foliową z białym proszkiem”. We wtorek, 9 marca, policjanci zatrzymali 27-latka, który w schowku samochodowym trzymał “woreczek foliowy z suszem roślinnym”. Co ciekawe – do zatrzymania doszło w miejscowości Puchały, która – zgodnie z informacją zamieszczoną na oficjalnej stronie komendy – znajduje się “na Alei Krakowskiej”.

Analizując te wiadomości, na myśl nasuwa się pytanie – ile redakcji w kraju powinno nagłośnić sprawę młodocianego gangu, aby pruszkowska policja znalazła w sobie motywację do ustalenia tożsamości napastniczek? Czy pruszkowska policja jest w stanie zaangażować się w to zadanie równie mocno, co w ściganie młodych ludzi z foliowymi torebkami wypełnionymi nielegalnymi substancjami?

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Karolina Sorbian Jamiołkowska Społeczeństwo

„Desant z Pruszkowa” i zarzuty o nepotyzm. Burza wokół warszawskiego USC i byłej pruszkowskiej urzędniczki Karoliny Sorbian-Jamiołkowskiej

Sławomir BUKOWSKI

Za prezydentury Pawła Makucha była jego bliską współpracowniczką w Urzędzie Miasta Pruszkowa. Po zmianie władzy najpierw zniknęła, a niedługo potem odnalazła się w Urzędzie Stanu Cywilnego w Warszawie, gdzie wcześniej pracowała jej matka. „Gazeta Wyborcza” opisała mechanizm kadrowy oparty na nepotyzmie i towarzyskich układach.

REDAKCJA POLECA
Liceum Ogólnokształcące im. Tomasza Zana w Pruszkowie Edukacja i Oświata

Wyluzowany wuefista czy przekroczenie granic? Skargi na nauczyciela w "Zanie" wpływały przez cały rok, ale rzecznik dyscyplinarny ich nie zobaczył

Konstanty CHODKOWSKI

Przez cały rok szkolny 2025/2026 do dyrekcji Liceum Ogólnokształcącego im. Tomasza Zana w Pruszkowie wpływały skargi na zachowanie nauczyciela wychowania fizycznego wobec uczennic: od niestosownych komentarzy, przez wizyty w żeńskiej przebieralni, po zamknięcie trzech uczennic w szkolnym magazynku. Dyrekcja ani razu nie zawiadomiła rzecznika dyscyplinarnego, choć wymaga tego Karta Nauczyciela. Rodzice załamują ręce z bezradności, nauczyciele mówią o zamiataniu sprawy pod dywan.