Ruszamy z play-off! Kapitan Znicza Basket Pruszków, Paweł Łapiński w krótkiej rozmowie
.png?key=full-jpg)
Rewelacyjna runda rewanżowa dała koszykarzom Znicza Basket Pruszków siódmą pozycję na koniec rundy zasadniczej. Dzięki lepszemu bilansowi małych punktów w bezpośrednich meczach i wpadce Żyrardowa na Bemowie z rezerwami Legii Warszawa, pruszkowianie uniknęli już w pierwszej rundzie potyczek z Legionowem. Już dziś do hali Znicz przyjeżdża HydroTruck Radom i z pewnością jest to rywal, z którym możemy podjąć walkę!
Zaraz po ostatnim meczu domowym meczu w ramach 2 Ligi Mężczyzn "złapaliśmy" kapitana drużyny, Pawła Łapińskiego, na krótką rozmowę. Już po rozstrzygnięciu w tabeli postanowiliśmy kontynuować pogawędkę, podpytując o nastroje w drużynie oraz inne sprawy.
Łukasz Dmochowski: Pruszków pamięta fazę play-off z sezonu 2022/2023. Wtedy w ćwierćfinale lepsze okazały się Niedźwiadki z Przemyśla, późniejszy pierwszoligowiec. Sezon później druga runda z Rzeszowem. Teraz już wiemy, że obecną faze play-off zaczniemy od starć z Radomiem, spadkowiczem z 1-ligi. Czujecie już ten dreszczyk przed startem tej fazy sezonu?
Paweł Łapiński: Nie ukrywam, że kiedy dotarła do nas informacja odnośnie awansu do fazy play-off, ucieszyliśmy się jako zespół. Później ucieszyliśmy się drugi raz, kiedy dowiedzieliśmy się, że gramy z Radomiem. Jest to bardzo mocna ekipa, ale nie czujemy się od nich słabsi. Mamy podobny styl gry. Warto podkreślić, że oba nasze mecze podczas sezonu były wyrównane. Wiadomo, że play-off rządzi się swoimi prawami, ale jesteśmy dobrej myśli.
ŁD: Jesteś kapitanem młodej i trochę nieokrzesanej w koszykarskim rzemiośle ekipy, z drugiej strony trochę szalonej. Jak czujesz się w roli mentora dla młodszych kolegów?
PŁ: Słowo „mentor” to bardzo dużo. Nie czuję się tak w zespole. Jestem kilka lat starszy od chłopaków, ale na treningach i meczach nie daję tego po sobie poznać, czuję się, jakbym był w ich wieku. To, że jestem trochę starszy, wykorzystuje tylko, gdy czasami trzeba krzyknąć, gdy wkrada się niepotrzebne rozluźnienie. Wiem, że chłopaki są bardzo kulturalni i starszemu koledze z grzeczności nie odpowiedzą. To prawda, że czasami gramy szaloną koszykówkę, ale uważam, że jest to nasza bardzo silna broń i właśnie dzięki temu jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. W rundzie rewanżowej nasz bilans wynosi 12-4, co jest dużym osiągnięciem. Mamy potencjał.

ŁD: Opowiedz trochę o sobie. Jak zaczynałeś z koszykówką?
PŁ: Koszykówką zainteresowałem się od mojego rodzeństwa. Odkąd pamiętam, mieliśmy na podwórku zawieszony na ścianie naszego domu kosz, do którego rzucaliśmy. Grałem ze starszym Bratem 1 na 1, później poszedłem śladami siostry i zapisałem się na SKS w szkole podstawowej do Trenera Dariusza Jabłońskiego. Wszystko działo się w Łapach, to moje rodzime miasto. Później, w gimnazjum, grałem w UKS „Łapa” Łapy, gdzie zrobiłem największy postęp, jeżeli chodzi o moją motorykę, jak również technikę pod okiem Trenera Grzegorza Cholewy. Jako junior grałem w Żubrach Białystok u Trenera Jakuba Jakubca, który później bardzo mi pomógł w znalezieniu klubu, kiedy pojechałem na studia do Warszawy. Z każdego miejsca wyciągnąłem coś dobrego, z czego jestem dumny i wdzięczny.
ŁD: Następnie ruszyłeś na Mazowsze, gdzie odwiedziłeś sporo ekip, w tym legendarne „Shmoolky” Warszawa. Opowiedz coś więcej o tym projekcie.
PŁ: Do dziś jestem bardzo wdzięczny Trenerowi Tomaszowi Wakulskiemu za to, że przyjął mnie wtedy do drużyny. Uważam to za sukces, że udało mi się grać już wtedy w 2 lidze. Poznałem tam świetnych ludzi, z wieloma utrzymuje relacje do teraz. Byliśmy beniaminkiem, ale mieliśmy naprawdę mocny skład. Zakwalifikowaliśmy się do play-off, gdzie odpadliśmy w serii z Przemyślem.
ŁD: Kto wspiera Cię podczas meczów? Warto dodać, że jest to niesamowity widok.
PŁ: Dziękuję bardzo. Wspiera mnie na każdym meczu Żona i 10-miesięczny Syn. Odkąd się pojawili w moim życiu, koszykówka nabrała dla mnie całkiem nowego znaczenia. Mam dla kogo grać, widzę, jak wszystko przeżywają razem ze mną. Dobrze jest widzieć Ich podczas meczu za naszą ławką. Liczę na to, że zainspiruję Synka sportem. Jeszcze mało rozumie, ale na pewno w jakiś sposób tym nasiąka.

ŁD: Wróćmy do basketu. Pruszkowska koszykówka swego czasu była kultowa w całym kraju. Kojarzysz legendarnych poprzedników? Może masz swoich ulubionych?
PŁ: Tutaj na pewno chce wymienić zawodników grających w Pruszkowie, których znam/znałem osobiście i zawsze ceniłem ich grę. Na pierwszą myśl oczywiście przychodzi nasz Prezes Dominik Czubek, ale również z późniejszych czasów Grzegorz Malewski, Kamil Czosnowski, Łukasz Bonarek oraz śp. Roman Janik.
ŁD: Cofając się do tych czasów, znów można przypomnieć, ze pruszkowski basket kilka razy w historii musiał się odbudowywać. Tym razem jesteśmy już nie na samym początku, ale jednak w początkowych fazach kolejnej, nowej drogi. Jak to jest być kapitanem w tych słabszych momentach?
PŁ: Nie jest to łatwe zadanie. Wiem, że kibice oraz cała społeczność jest przyzwyczajona do poziomu 1-ligowego w Pruszkowie. Tego też na pewno oczekują. Jesteśmy w stanie im dać na ten moment tyle, ile dajemy. Widzę, że bardzo Nas wspierają i nie zostawiają w trudnych momentach. Myślę, że właśnie po tym można poznać prawdziwych wiernych kibiców. Chcemy, żeby przychodziło jeszcze więcej ludzi na mecze, wypełnienie hali jest dla nas równie ważne co wynik sportowy. Frekwencja jeszcze nie jest taka jak sprzed kilku lat, ale jesteśmy na dobrej drodze, aby to odbudować.
ŁD: Walczymy na całego, ale do tego potrzebne jest wsparcie fanów. Twoje miejsce, by zachęcić ich do przyjścia na play-off z Radomiem jest właśnie tutaj!
PŁ: Jako kapitan Znicza Basket Pruszków, zapraszam wszystkich na pierwszy mecz fazy play-off. Gramy u siebie, więc naszą przewagą jest wsparcie kibiców. Tego potrzebujemy. My na pewno damy z siebie wszystko co możliwe, aby wygrać. DO ZOBACZENIA!
źródło: pzkosz.pl
Już dziś o 20:00 Hala Znicz ma szansę znowu zapłonąć! Play-off wracają do Pruszkowa! Przeciwnikiem w pierwszej rundzie druga ekipa sezonu zasadniczego - HydroTruck Radom. Przypomnijmy wyniki z tego sezonu. W Radomiu pruszkowianie ulegli 71:80, ale w rundzie rewanżowej w Pruszkowie już "nowy i odmieniony" Znicz Basket uległ radomianom jedynie 84:86 po niezwykle emocjonującej końcówce. Zgodnie z regulaminem, w pierwszej rundzie rozgrywamy "dwumecz", pierwszy mecz już dziś, rewanż za tydzień w Radomiu. Decydują "małe punkty", a przypadku wyrównania ich stanu po drugim meczu, rozstrzygnie wszystko klasyczna dogrywka. Drabinka 2LM jest bardzo szeroka, ponieważ z czterech grup powstała jedna duża rywalizacja. Wygrany z tej pary zmierzy się ze zwycięzcą dwumeczu - AZS AGH Kraków (3 miejsce grupa C) kontra KKS Zagłębie Sosnowiec (6 miejsce grupa C). Zapraszamy na mecz!

![Wioletta Kiuliak [fot. MKS Pruszków]](https://api.zpruszkowa.pl/assets/387a6e70-257c-4507-b1a5-def035904521/Projekt%20bez%20nazwy-4.png?key=thumbnail-jpg)

.jpg?key=thumbnail-jpg)