Rozłam w PiS. Morawiecki buduje własny obóz. Co czeka lokalne struktury partii w powiecie pruszkowskim?

Mateusz Morawiecki i skupieni wokół niego politycy utworzyli klub parlamentarny Rozwój Plus. Nowe środowisko nie jest jeszcze partią polityczną, ale ma własne zaplecze parlamentarne, stowarzyszenie i rozpoczyna budowę struktur w całym kraju. Teraz pytanie o przyszłość PiS dotyczy już nie tylko Warszawy i Sejmu, ale również lokalnych struktur partii.
Rozwój Plus deklaruje działalność „w całej Polsce”, zbiera zgłoszenia sympatyków i członków według kodów pocztowych oraz zapowiada kontakt poprzez osoby budujące organizację w poszczególnych regionach. To wskazuje, że polityczny podział może w kolejnych tygodniach i miesiącach przenieść się z poziomu centralnego do struktur terenowych.
Do wszystkich radnych Prawa i Sprawiedliwości w Pruszkowie – zarówno w mieście, jak i powiecie – wysłaliśmy identyczne pytanie: „Czy swoją przyszłość polityczną widzi Pan/i nadal w PiS z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele, czy też zadeklaruje się Pan/i jako zwolennik/zwolenniczka inicjatywy Rozwój Plus?”, z prośbą o kilka zdań uzasadnienia.
Rada Miasta Pruszkowa: 3 z 4 radnych deklaruje pozostanie w PiS
W radzie miasta klub PiS jest 4-osobowy. Tworzą go: Paweł Zagrajek (przewodniczący), Dariusz Krupa, Kamil Augustyniak oraz Robert Jancik. Na nasze pytanie odpowiedziała pierwsza trójka.
Paweł Zagrajek: Nie planuję porzucać dotychczasowej przynależności
„Informacje o podziałach w naszym środowisku są dla mnie bardzo martwiące. Umownie rozumiana prawica historycznie radziła sobie najlepiej gdy była zjednoczona. W ostatnich wyborach do Rady Miasta Pruszkowa również dało się zauważyć negatywne skutki naszego wewnętrznego podziału, gdzie z uwagi na rozkład głosów i system wyborczy, premiujący duże ugrupowanie, nasza reprezentacja w składzie rady jest niestety zaniżona.
To co cenię sobie najbardziej w Prawie i Sprawiedliwości na tle innych propozycji konserwatywnych, to faktyczna sprawczość polityczna i konkretne dokonania. Ten aspekt dla mnie nie uległ zmianie. Z tego powodu nie planuję porzucania dotychczasowej przynależności”.
Dariusz Krupa: Kiedy idziesz na wojnę, to patrzysz, kto będzie tobą dowodził
„W polityce, jak w życiu, często w ramach tej samej formacji dochodzi do różnicy zdań, do ścierania się poglądów na różne kwestie, do szukania rozwiązań lepszych, niż te, które obowiązywały dotychczas. Nie ma w tym nic dziwnego, ani złego. W polityce to naturalne. Bo różnić się wcale nie znaczy dzielić. Ważne jest jedno: dążyć do tego samego celu, określonego poglądami i wartościami. W przypadku Prawa i Sprawiedliwości jest to wspólne dzielenie wartości konserwatywnych i patriotycznych, troska o ludzi słabszych, o pomoc rodzinom, o zapewnienie szerokiego bezpieczeństwa dla wszystkich obywateli.
Dokonam pewnego porównania. Kiedy idziesz na wojnę to patrzysz, kto będzie tobą dowodził, kto na czele sztabu będzie wydawał najważniejsze rozkazy. Będziesz liczył, ile stoczył bitew i ile z nich wygrał. A kiedy uznasz, że ma charyzmę, odwagę, mądrość, niezbędne doświadczenie, i dzieli z tobą te same wartości, to zaciągasz się i walczysz pod tym samym sztandarem.
Najkrócej, jak potrafię, chciałem uchwycić przywództwo Jarosława Kaczyńskiego w Prawie i Sprawiedliwości. Mnie przekonał lata temu autentycznością, niezłomnością, dbaniem o interes Ojczyzny i przywództwem w licznych zwycięstwach Prawa i Sprawiedliwości i całej Zjednoczonej Prawicy. Do tego dochodzi ogromna sprawczość w działaniu. Dlatego tu i teraz, niezmiennie, jestem w klubie radnych Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Miasta Pruszkowa. Tu nic się nie zmieniło i nie zmieni”.
Kamil Augustyniak: Swoją przyszłość nadal widzę w PiS
„Z niepokojem obserwuję sytuację, jaka ma miejsce po prawej stronie sceny politycznej, moim zdaniem wszelkie podziały nie będą korzystnie wpływały na wyniki najbliższych wyborów. Każdy ma prawo do swojej opinii i szkoda, że nie udało się utrzymać jedności ze zwolennikami Mateusza Morawieckiego.
Swoją przyszłość polityczną w Pruszkowie widzę nadal w PiS z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele”.
Rada Powiatu Pruszkowskiego: wiele niewiadomych
W Radzie Powiatu Pruszkowskiego klub PiS liczy 7 osób: Konrad Sipiera (przewodniczący), Magdalena Beyer, Michał Kucharski, Grzegorz Mroczek, Aneta Pawłowska, Ewa Rybka oraz Aurelia Zalewska.
Z list PiS do rady weszła również Ewa Borodzicz, ale postanowiła nie wstępować do klubu. Spośród tego grona na nasze pytanie odpowiedziały 4 osoby, w tym Ewa Borodzicz.
Warto zauważyć, że wypowiedzi członków klubu PiS nie są jednobrzmiące, ale… niezwykle do siebie podobne.
Konrad Sipiera: Pozostaję związany z Prawem i Sprawiedliwością

„Startowałem z listy Prawa i Sprawiedliwości, jestem członkiem Prawa i Sprawiedliwości i nadal zamierzam działać w jego szeregach na rzecz mieszkańców powiatu pruszkowskiego. Uważam, że okres rządów Prawa i Sprawiedliwości był czasem dynamicznego rozwoju samorządów. Powiat pruszkowski i samo miasto Pruszków są tego dobitnym przykładem. W tym czasie pozyskano znaczące środki na inwestycje, dzięki którym zrealizowano lub rozpoczęto wiele ważnych przedsięwzięć.
Moim zdaniem od ponad dwóch lat tempo rozwoju inwestycyjnego Pruszkowa i powiatu wyraźnie osłabło. Gdyby nie projekty rozpoczęte i przygotowane wcześniej, dziś mieszkańcy nie obserwowaliby tak wielu realizowanych inwestycji.
Cały czas jestem przekonany, że polska prawica pod przywództwem Prawa i Sprawiedliwości zapewni w niedalekiej przyszłości ponowny, szybki rozwój Polski, w tym lokalnych samorządów. Z tego względu nie widzę żadnych powodów do zmiany swojej przynależności politycznej i pozostaję związany z Prawem i Sprawiedliwością”.
Aneta Pawłowska: Będę konsekwentnie sympatyzować z PiS

„Startując do Rady Powiatu z listy Prawa i Sprawiedliwości działam i zamierzam działać w jej szeregach na rzecz mieszkańców powiatu pruszkowskiego, chociaż formalnie nie jestem członkiem PiS. Jako sympatyk tej partii uważam, że okres rządów Prawa i Sprawiedliwości był czasem dynamicznego rozwoju samorządów, co można było zobaczyć choćby na terenie Pruszkowa i jego powiatu. W tym czasie pozyskano znaczące środki na inwestycje, dzięki którym zrealizowano lub rozpoczęto wiele ważnych przedsięwzięć.
Od ponad dwóch lat obserwuję wyraźny spadek rozwoju inwestycyjnego Pruszkowa. Gdyby nie projekty rozpoczęte i przygotowane wcześniej, dziś mieszkańcy nie widzieliby wielu inwestycji, które są po prostu kontynuowane obecnie.
Mam nadzieję, że Polska prawica pod przywództwem Prawa i Sprawiedliwości zapewni w niedalekiej przyszłości ponowny szybki rozwój Polski, w tym lokalnych samorządów, a ja konsekwentnie będę sympatyzować z tą partią”.
Ewa Rybka: Pozostaję wierna wartościom, z którymi ubiegałam się o mandat

„Startując do rady powiatu z listy Prawa i Sprawiedliwości deklarowałam i nadal deklaruję chęć działania na rzecz mieszkańców powiatu pruszkowskiego. Choć formalnie nie jestem członkiem Prawa i Sprawiedliwości, utożsamiam się z wartościami oraz programem tej formacji i konsekwentnie zamierzam wspierać jej działania.
Uważam, że okres rządów Prawa i Sprawiedliwości był czasem dynamicznego wzrostu gospodarczego, wzmacniania samorządów lokalnych, poprawy poziomu życia wielu Polaków oraz zwiększania bezpieczeństwa i suwerenności państwa.
Wierzę, że polska prawica pod przywództwem Prawa i Sprawiedliwości, będzie miała możliwość ponownej realizacji programu służącego rozwojowi Polski i lokalnych wspólnot samorządowych. Jako radna pozostaję wierna wartościom, z którymi ubiegałam się o mandat”.
Ewa Borodzicz: Nepotyzm, chamstwo i kolesiostwo nie są wyznacznikami działania partii, która powołuje się na prawo i sprawiedliwość
Zanim zacytujemy wypowiedź radnej, krótki wstęp, gdyż kontekst jej wypowiedzi jest istotny. Chodzi o aferę „Swoi na swoim”, która wybuchła w Pruszkowie pod koniec poprzedniej kadencji, kiedy prezydentem Pruszkowa był Paweł Makuch (formalnie bezpartyjny), a jego zastępcą Konrad Sipiera (PiS). Ujawnił ją portal zpruszkowa.pl, dotyczyła sposobu przydzielania mieszkań należących do TBS „Zieleń Miejska” osobom powiązanym rodzinnie, zawodowo lub politycznie z ówczesnym obozem władzy. Dziennikarze – Konstanty Chodkowski oraz Jan Ochnio – wskazali kilka przypadków, w których lokale otrzymały osoby z rodzin lub otoczenia miejscowych polityków i urzędników. O przydziale lokali decydowała komisja, w której zasiadali przedstawiciele TBS oraz władz samorządowych. Nie funkcjonował przejrzysty mechanizm oparty wyłącznie na kolejności zgłoszeń, a obowiązujące zasady pozostawiały znaczną przestrzeń do uznaniowej oceny wniosków.
Sprawa odbiła się szerokim echem na finiszu kampanii wyborczej i stała się jednym z symboli krytyki ówczesnego układu władzy w Pruszkowie. Sam reportaż „Swoi na swoim” został później nagrodzony w ogólnopolskim konkursie SGL Local Press 2024.
Ewa Borodzicz w swoim komentarzu odwołuje się m.in. do tamtych wydarzeń.

„W 2006 roku przystąpiłam do Prawa i Sprawiedliwości – jedynej partii, której byłam i jestem (?) członkiem. Nie wyobrażałam sobie wejścia w inne szeregi, zważywszy na wielopokoleniowe tradycje narodowe moich przodków, walkę mojego Ojca w szeregach NSZ, więzienie stalinowskie, którego doświadczył w latach pięćdziesiątych i późniejsze szykany ze strony władzy ludowej, jakie dotyczyły całej mojej rodziny.
Pracę w ramach lokalnych struktur PiS zawsze traktowałam jako pracę do Polski realizowaną przez pracę dla naszej małej Ojczyzny, która jest dla mnie wartością nadrzędną.
Wielokrotnie byłam wybierana przez lokalne struktury PiS na przewodniczącą piastowskiego komitetu, od 2010 roku dzięki woli Mieszkańców Piastowa reprezentuję nasze miasto jako radna Rady Powiatu Pruszkowskiego – obecnie już 4. kadencję.
Uważałam, że przynależność do Prawa i Sprawiedliwości zobowiązuje wszystkich do zachowania wysokich standardów moralnych, uczciwości i godnego postępowania. Te wartości wpisane są zresztą w statut partii i każdy jej członek zobowiązuje się do ich przestrzegania. Życie pokazało jednak, że owe standardy obowiązują tylko na papierze – dziś jest to jedyny wniosek, jaki po 20 latach w partii mogę wysnuć.
Wiosną 2024 roku, w przededniu wyborów samorządowych, lokalne media publiczne (m.in. portal zpruszkowa.pl) ujawniły informacje dotyczące skandalicznych nieprawidłowości przy przydziale poza kolejnością lokali mieszkalnych w ramach TBS osobom znajomym i skoligaconym z byłym wiceprezydentem Pruszkowa i jego ojcem, byłym „posłem tej ziemi", a także, niemieszczące się w jakichkolwiek ramach, zachowanie Konrada Sipiery wobec byłych członków PiS w trakcie otwartej, prezydenckiej debaty wyborczej, co ujawniła we wpisie na FB z 5 kwietnia 2024 jedna z mieszkanek Pruszkowa.
Zważywszy na fakt, że wspomniany syn posła po wyborach został radnym Rady Powiatu Pruszkowskiego i namaszczony przez ojca (pełnomocnika struktur powiatowych PiS) na szefa klubu radnych PiS w radzie powiatu kadencji 2024-2029, odmówiłam wejścia do tego klubu składając jednocześnie do władz partii obszerne wyjaśnienie powodów pozostania radną niezależną. Miałam głębokie przekonanie, że nepotyzm, chamstwo i kolesiostwo nie są wyznacznikami działania partii, która powołuje się na prawo i sprawiedliwość.
W efekcie, na wniosek pełnomocnika Sipiery, jesienią 2024 zostałam zawieszona w prawach członka partii i sprawę skierowano do Rzecznika Dyscyplinarnego PiS, pana Karola Karskiego.
Sprawa trwa do dzisiaj (prawie dwa lata!). Konsekwentnie odmawiam wejścia do klubu do czasu ukarania winnych, ujawnionych publicznie, patologicznych sytuacji w PiS (co potwierdziłam w piśmie skierowanym w czerwcu tego roku do pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego), a pan rzecznik argumentuje, że choć racja jest po mojej stronie, nałożenie kar dyscyplinarnych na winnych spowoduje „awanturę w PiS"...
Jedynym moim „przewinieniem" jest odmowa wejścia do klubu radnych, w którym szefem zostaje osoba ewidentnie niedotrzymująca standardów będących na sztandarach PiS.
Obecnie, ze względu na pozbawienie mnie prawa do działania w partii spowodowane zawieszeniem, od prawie dwóch lat PiS w Piastowie praktycznie nie funkcjonuje, a wiele prawicowych osób rozczarowanych panującymi „zasadami" opuściło już szeregi tej partii.
Stowarzyszenie „Rozwój plus" Mateusza Morawieckiego przynosi nadzieję, że prawica, także ta rozczarowana realiami serwowanymi przez PiS (według mojej wiedzy nie jestem odosobnionym przykładem w skali całego kraju), może pracować dla dobra naszej Ojczyzny, może wnieść do życia społecznego obok wartości, które nas jako Polaków łączą historycznie także nowoczesne spojrzenie na gospodarkę, bezpieczeństwo i ochronę interesów polskich przedsiębiorców.
Jako kraj potrzebujemy zgody i wielopłaszczyznowego rozwoju uwzględniającego zmieniające się warunki życia i nowe technologie.
Żałuję, że obecne władze PiS podjęły działania w celu zablokowania, a potem wypchnięcia ze swoich szeregów wartościowych ludzi, którzy chcieli przywrócić coś, co Prawo i Sprawiedliwość zgubiło na przestrzeni ostatnich lat – otwartość na różne prawicowe wrażliwości i umiejętność porozumienia w ramach nadrzędnej wartości, którą jest Polska”.
Co dalej z PiS w Pruszkowie? Najważniejsi mogą być ci, którzy milczą
Na razie nie można mówić o rozpadzie lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości w Pruszkowie i powiecie. Z odpowiedzi, które otrzymaliśmy, wynika, że spora część radnych zamierza pozostać w dotychczasowym ugrupowaniu. Paweł Zagrajek, Dariusz Krupa i Kamil Augustyniak z rady miasta oraz Konrad Sipiera, Aneta Pawłowska i Ewa Rybka z rady powiatu jednoznacznie deklarują dalsze związki z PiS. W kilku wypowiedziach pojawia się przekonanie, że podział prawicy może jej zaszkodzić w kolejnych wyborach.
Odpowiedzi nie udzielili Robert Jancik z rady miasta oraz Magdalena Beyer, Michał Kucharski, Grzegorz Mroczek i Aurelia Zalewska z rady powiatu. To pięć osób spośród jedenastu radnych należących obecnie do klubów PiS w obu samorządach. Innymi słowy, niemal połowa lokalnej reprezentacji klubowej partii nie zdecydowała się publicznie ujawnić, po której stronie widzi swoją polityczną przyszłość.
Oczywiście, samo milczenie nie oznacza poparcia dla inicjatywy Mateusza Morawieckiego. Może wynikać z niechęci do komentowania wewnętrznych sporów, oczekiwania na dalszy rozwój wydarzeń albo po prostu z decyzji, by nie odpowiadać mediom. Lub zwyczajnie: są na wakacyjnych urlopach. Jednak w momencie, gdy na poziomie krajowym powstał konkurencyjny wobec dotychczasowego kierownictwa PiS ośrodek polityczny, brak jednoznacznej deklaracji również nabiera znaczenia – po prostu nie wiadomo, jaką drogę obiorą ci radni.
Jeszcze inaczej wygląda sytuacja Ewy Borodzicz. Radna nie weszła do klubu Prawa i Sprawiedliwości w radzie powiatu. W swojej bardzo krytycznej wypowiedzi opisuje wieloletni konflikt z lokalnymi strukturami i ich władzami, a jednocześnie wprost pisze o nadziejach związanej ze stowarzyszeniem Rozwój Plus. Nie zadeklarowała wprawdzie formalnego przejścia do obozu Morawieckiego, ale spośród wszystkich pytanych to właśnie jej wypowiedź najdobitniej pokazuje, że nowa inicjatywa może stać się polityczną alternatywą dla osób rozczarowanych funkcjonowaniem PiS w dotychczasowej formule.
Na razie jedno jest pewne: pruszkowskie PiS nie rozpadło się. Ale również nie ma dziś podstaw, by stwierdzić, że pozostanie w obecnym składzie. Najważniejsze decyzje mogą być dopiero przed jego działaczami.



