Społecznicy z Malich przygotowali szereg wskazówek, jak ją zrealizować, żeby uzyskać piękny efekt przy minimalnej ingerencji w przyrodę. Czekają na spotkanie z Pawłem Makuchem i Konradem Sipierą.
Całe przedsięwzięcie nosi nazwę „Poprawa jakości środowiska poprzez kompleksowy rozwój terenów zielonych w Pruszkowie – etap II”, jego wartość to ok. 11 mln zł, z czego ponad 6 mln zł to dotacja unijna. W tej chwili w Urzędzie Miasta Pruszkowa trwa przetarg na wyłonienie firmy, która przygotowuje projekt wykonawczy i następnie go zrealizuje. Zadanie, jakie otrzyma, jest skomplikowane i wymaga profesjonalnej wiedzy z zakresu ochrony przyrody oraz budowy terenów rekreacyjnych z poszanowaniem naturalnych skarbów.

Co jest w planach? Przede wszystkim wzdłuż całego odcinka Utraty na terenie Pruszkowa – od Malich po Gąsin – ma powstać utwardzona ścieżka pieszo-rowerowa o szerokości 2,5 metra wraz z oświetleniem. Jednak najwięcej zmian planowanych jest na odcinku od parku Potulickich do Malich.
Dzięki porozumieniu z marszałkiem województwa mazowieckiego, któremu podlega szpital tworkowski, mieszkańcom udostępniony zostanie kompleks leśny na wysokości szpitala, dziś zapuszczony, dziki, bardziej przypominający rezerwat niż park. Władze Pruszkowa chcą teren nieco uporządkować, wytyczyć alejki, którymi można by spacerować.

W tym rejonie ma powstać kilka parków edukacyjnych. Pierwszy to ogród kolekcyjny „Flora polska”, w północnej części parku Potulickich, w rejonie rozlewiska i starorzecza. Będzie tam można podziwiać kolekcję roślin wodnych, roślin strefy brzegowej, bagiennych i bylin runa, drzew i krzewów krajowych oraz gatunków chronionych. Stanie altana oraz ławki.

Następnie polana edukacyjna „Motyla łąka” – na terenie sąsiadującym z parkiem tworkowskim, przyległym do Utraty, z drewnianymi podestami do leżenia i siedzenia w otoczeniu łąki kwietnej.
Dalej polana edukacyjna „Żabi staw” na terenie parku tworkowskiego, przy dwóch zbiornikach wodnych – z pomostami wyposażonych w miejsca do siedzenia, alejkami spacerowymi wokół zbiornika. 
To nie wszystko. Kolejna będzie polana edukacyjna „Ptasi port” – z 11-metrową drewnianą wieżą do obserwacji ptaków na terenie półwyspu w rozwidleniu Utraty i doprowadzalnika, którym płynie woda do stawów w parku Potulickich. Na szczycie wieży zamontowany zostanie stół, tablice z opisami gatunków ptaków, a także – i to będzie absolutny hit – dwie stacjonarne lornetki! W bliskim sąsiedztwie wieży obserwacyjnej, po wizji terenowej z udziałem ornitologa, zamontowane zostaną budki lęgowe dla ptaków.

Wreszcie polana edukacyjna „Wierzbowy park” – z kolekcją gatunków wierzb i innych gatunków łęgowych, placem do wypoczynku, podestami i… labiryntem wierzbowym. Przed słońcem i deszczem będzie można się schronić w altanie.

Na całym projektowanym odcinku stanie oświetlenie, ustawione zostaną stojaki rowerowe. Powstanie trasa, o której już dziś można powiedzieć, że będzie jedną z najpiękniejszych na Mazowszu.
Wykonawca projektu budowlanego będzie musiał kierować się zaleceniami zawartymi w tzw. programie funkcjonalno-użytkowym, stanowiącym element procedury przetargowej. Jednak kilka szczegółów zawartych w tym programie budzi wątpliwości. Przeanalizowali je społecznicy z Malich z udziałem lokalnego działacza Jana Słupskiego, co więcej, zorganizowali spacer brzegiem Utraty, aby w terenie rozpoznać możliwość budowy tego wszystkiego, co zaplanowały władze miasta. I przygotowali szereg wskazówek, które – jak mówią – tylko wzbogacą oczekiwaną przez mieszkańców Pruszkowa inwestycję. Złożyli je w piśmie adresowanym do prezydenta Pawła Makucha i wiceprezydenta Konrada Sipiery.
Co proponują? Przede wszystkim, żeby na terenie Malich trasę rowerową poprowadzić uliczkami osiedla, a nie brzegiem rzeki. Uliczki są utwardzone, a ruch samochodów znikomy. Nie trzeba by ingerować w przyrodę wzdłuż Utraty, co więcej, nie byłoby ryzyka wymywania infrastruktury podczas wysokiego stanu wody w rzece – tereny przy Utracie mają charakter zalewowy, zdarza się, że wiosną czy po gwałtownych letnich burzach znajdują się okresowo pod wodą. Puszczając rowerzystów uliczkami zmalałyby koszty samej inwestycji, jak i potem jej utrzymania.

Jest jeszcze jeden twardy argument przemawiający za tym rozwiązaniem: jak wynika z mapki wyrysowanej przez urząd miasta, ścieżka rowerowa w Malichach kończyłaby się ślepo przy płocie posesji stojącej już na terenie gminy Michałowice. Gmina nie ma planów jej wykupu. Trasa rowerowa budowana przez Michałowice dojdzie do Malich w innym miejscu – do ul. Zielonej, dlatego rezygnacja z prowadzenia ścieżki brzegiem rzeki na rzecz uliczek osiedlowych pozwoliłoby płynnie zespolić infrastrukturę rowerową.

Propozycji społecznicy mają więcej. Na wysokości Tworek postulują odsunąć ścieżkę o kilka, kilkanaście metrów od rzeki. Z kilku powodów. Przy brzegach żyje wiele zwierząt, gniazdują ptaki, rosną drzewa. Poprowadzenie ścieżki tamtędy oznaczałoby wycinkę bądź podcięcie korzeni drzew oraz naruszenie siedlisk zwierząt. Lepiej zostawić wydeptaną ścieżkę, która tamtędy prowadzi, w obecnej postaci, a trasę wytyczyć równolegle.

Natomiast co do parku tworkowskiego – społecznicy proponują ograniczenie skali interwencji. Ten teren przypomina dziś las. „Nie chcemy, żeby powstał drugi park Potulickich. Park, piękny, z alejkami, z którego jesteśmy dumni, już mamy. Niech teren w rejonie szpitala, który jest dziś swoistym uroczyskiem, zachowa jak najwięcej ze swojego obecnego charakteru” – mówią.

Kim są aktywiści z Malich? To mieszkańcy tej części Pruszkowa sympatyzujący politycznie „od prawa do lewa”. Jest wśród nich rodzina pruszkowskiej radnej PiS, jest inna radna PiS Ewa Białaszewska-Szmalec, jest radny SPP Olgierd Lewan oraz wspomniany już społecznik, zapalony rowerzysta i kajakarz Jan Słupski. Ten ostatni to zresztą ogromny entuzjasta zagospodarowania brzegów Utraty. – Od zawsze byłem zwolennikiem tej inwestycji, w kampanii wyborczej zbierałem deklaracje od wszystkich kandydatów, w których jednym z postulatów było procedowanie tego projektu. I podtrzymuję to do dziś – mówi Słupski. – Chcemy teraz pomóc miastu w realizacji wskazując słabe punkty koncepcji, które bez ponoszenia dodatkowych kosztów można zmienić. Pamiętajmy, że ścieżka rowerowa przyciągnie do Pruszkowa tłumy turystów, trzeba nad nimi zapanować, ruch należy więc zaplanować tak, żeby maksymalnie chronić nasze unikatowe zasoby przyrodnicze.

– Nasza inicjatywa nie jest skierowana przeciwko komukolwiek, to pozytywna akcja mająca usprawnić projektowanie i poprawić to, co można i warto poprawić – dodaje Olgierd Lewan.

Społecznicy poprosili Pawła Makucha i Konrada Sipierę o spotkanie, na którym omówią propozycje. Otrzymali deklarację, że dojdzie do niego w najbliższych dniach. Wiceprezydent Sipiera do inicjatywy mieszkańców Malich podchodzi z dużym zainteresowaniem. – Rozmawiałem już z panem prezydentem Pawłem Makuchem i na pewno zaproponujemy termin spotkania. Deklaruję, że będziemy rozmawiać. To na tyle ważna inwestycja i dotykająca różnych części naszego miasta, że każda uwaga, każdy postulat jest wart rozważenia i poświęcenia mu uwagi – mówi Konrad Sipiera. – Mam nawet zaplanowane spotkanie z pracownikami Wydziału Ochrony Środowiska, na którym będziemy postulaty przedstawione nam przez mieszkańców omawiać w kontekście założeń przetargu. Chciałbym, żeby spotkanie z mieszkańcami było merytoryczne i żebyśmy mogli odnieść się na nim do wszelkich uwag i sugestii. Obiecuję, że będziemy działać wspólnie – deklaruje.

Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Elżbieta Jakubczak-Garczyńska zastrzega, że nie każda propozycja mieszkańców będzie mogła zostać z automatu zaakceptowana na etapie projektowania. Finansowanie unijne zostało przyznane dla konkretnej koncepcji, daleko idące zmiany oznaczałyby ryzyko utraty dofinansowania. – Oczywiście, możliwe są pewne odstępstwa, ale każde musi być bardzo dobrze umotywowane i zyskać akceptację Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej jako instytucji przekazującej środki unijne – mówi Jakubczak-Garczyńska. – Będziemy rozmawiać z mieszkańcami, słuchać ich postulatów, nie mamy przecież zamiaru niszczyć przyrody i chcemy, żeby inwestycja spełniała oczekiwania jak największej grupy pruszkowian. Musimy jednak poruszać się w obrębie koncepcji zaaprobowanej przez NFOŚiGW – zaznacza.

Rewitalizacja brzegów Utraty będzie największym w historii Pruszkowa projektem w dziedzinie rekreacji. Jego znaczenie jest ponadlokalne, bo ile parki Mazowsze czy Potulickich są przede wszystkim dla mieszkańców, o tyle ścieżka rowerowa wraz z polanami edukacyjnymi przyciągną miłośników dwóch kółek z całej okolicy, niewykluczone, że nawet z Warszawy. Ta inwestycja musi być dopięta na ostatni guzik i zaplanowana w każdym szczególe. Portal zpruszkowa.pl będzie przyglądał się jej na każdym etapie.