W ciągu ostatniej doby przybyło w Polsce ponad 12000 przypadków zdiagnozowanych zakażeń wirusem SARS-CoV-2, liczba zgonów wzrosła o prawie 170. Rząd opracowuje kolejne serie obostrzeń oraz strategie doraźnej walki z chorobą. Sytuacja ta nie omija również Pruszkowa – 37 nowych przypadków zakażeń i 695 osób objętych kwarantanną – to wynik tylko z ostatniej doby na terenie powiatu pruszkowskiego. Duże skupiska ludzi są najczęstszym źródłem skokowych wzrostów liczby zakażeń. Wiele z nich zaś pozostaje pod władzą samorządów lokalnych.

“Nikt nie wie jak jest naprawdę”

Dyrektor Miejskiej Pływalni “Kapry” odmawia podania danych o liczbie zarażeń i osób objętych kwarantanną zasłaniając się RODO. Pod naporem pytań radnych rąbka tajemnicy uchyla Wiceprezydent Pruszkowa Beata Czyżewska: dwa stwierdzone przypadki zarażenia. Ile osób na kwarantannie? Nie wiadomo. “Dyrektor ze swoją kadrą jest w stanie w taki sposób zorganizować funkcjonowanie pływalni, żeby była ona dalej dostępna” – zapewnia Wiceprezydent Czyżewska – “nie wyobrażam sobie aby intencją Pana Dyrektora było ukrywanie informacji (o zakażeniach – przyp. K.Ch.)” – dodaje.

Alarmujące telefony od pracownic i pracowników pływalni nakazują wątpić w te twierdzenia. “Oficjalnie podają tylko zarażenia wśród pracowników etatowych, a przecież niektórzy pracują na basenie na umowach cywilnoprawnych i na własnej działalności” – komentuje oficjalne informacje jedna z informatorek. Nieoficjalnie mówi się o pięciu przypadkach, choć w momencie pisania niniejszego artykułu odbieramy informację o kolejnym. Dane te są niezwykle trudne do zweryfikowania, co przyznaje pracowniczka pływalni – “Nikt nie wie jak jest naprawdę, dyrekcja nas o tym nie informuje. Dowiadujemy się tylko w rozmowach między sobą, a przecież nie ze wszyscy pracownicy dobrze się znają”.

Pracowniczkę niepokoi przede wszystkim zjawisko, które ona nazywa “ozdrowieńcami”: “pod koniec tygodnia ktoś mówi, że miał wynik dodatni, a za trzy dni widzimy go w robocie”. O kwestii objęcia zagrożonych zarażeniem kwarantanną mówi: “dyrekcja czeka na oficjalną decyzję sanepidu a przecież wiadomo, że te przychodzą z opóźnieniem. Do tego czasu ludzie sami idą na zwolnienia lekarskie”.

“Mieszkańcy powinni być poinformowani o przypadkach Covid-19 w jednostkach organizacyjnych miasta tj. przedszkolach, szkołach, na basenie czy w MOK-u. Pozwoli to na podejmowanie racjonalnych decyzji przez zainteresowanych (rodziców, opiekunów, użytkowników). Odmowa podania takiej informacji może być odbierana za próbę skrycia lub przemilczenia ważnej informacji. A powoływanie się na zapisy RODO jest dalece idącym nadużyciem niezgodnym z prawem.” – komentuje doniesienia na temat sytuacji na pływalni Wiceprzewodniczący Rady Miasta Piotr Bąk (KO, zawodowo również specjalista ds. ochrony danych osobowych).

To tylko plotki

Podobnie sytuacja wygląda w Starostwie Powiatowym w Pruszkowie. Oficjalne dane mówią jedno, a kontaktujący się z nami pracownicy – co innego.

“W Starostwie Powiatowym w Pruszkowie, dwa tygodnie temu, został stwierdzony 1 przypadek zakażenia SARS-CoV-2.” – czytamy w oficjalnej odpowiedzi na nasze zapytanie. W załączeniu otrzymujemy również oficjalne pismo z pruszkowskiego SANEPID-u, potwierdzające ten stan: “po otrzymaniu informacji o uzyskaniu dodatniego wyniku badania w kierunku SARS-CoV-2 u jednego z pracowników Starostwa Powiatowego w Pruszkowie oraz przeprowadzeniu dochodzenia epidemiologicznego ustalono, że pozostali pracownicy Starostwa nie są zobowiązani do odbywania kwarantanny”.

Niespełna dwadzieścia minut po otrzymaniu oficjalnej odpowiedzi okazuje się, że liczba potwierdzonych zakażeń w Starostwie wzrosła do dwóch. “Gdy dowiedzieliśmy się o godz. 15.40, że mamy potwierdzoną 2. osobę, wprowadziliśmy system pracy rotacyjny/zdalny w Starostwie. Pracownicy wydziału, w którym jest potwierdzony przypadek zostali skierowani na pracę zdalną. Obecnie 3 osoby są na kwarantannie.” – skomentował ten fakt Sekretarz Powiatu Pruszkowskiego, Michał Landowski.

Wiadomości te konfrontujemy z doniesieniami “z wnętrza urzędu”, pochodzącymi od pracownika starostwa. Schemat się powtarza – oficjalne informacje swoje, a ludzie swoje. “Zarażonych i zdiagnozowanych jest więcej osób. Wszyscy o tym wiedzą, nikt o tym nie mówi – to tajemnica poliszynela” – twierdzi w rozmowie telefonicznej z redakcją portalu zpruszkowa.pl pracownik Starostwa. Gdy autor niniejszego artykułu skonfrontował te doniesienia z Michałem Landowskim, ten odparł, że to tylko plotki.

Przed 17 października “koronawirus” nie istniał?

Szkoła Podstawowa nr 2 w Pruszkowie. Zaniepokojony rodzic informuje jednego z redaktorów zpruszkowa.pl o wycieczce integracyjnej dla nauczycieli, która miała się odbyć w dniach 16-17 października. Tj. w przeddzień i w dniu, w którym cały kraj został objęty tzw. “żółtą strefą”. Według relacji rodzica, na wycieczkę tę miało zapisać się blisko 50 nauczycieli, jednak finalnie uczestniczyło w niej tylko około trzydziestu. Wycieczka miała być formą uczczenia Dnia Edukacji Narodowej. Doniesienia te potwierdza jeden z nauczycieli pracujący w szkole.

“Bezmyślne. Sama pracuję w szkole. Nie na miejscu. Nie w tym czasie, w którym jesteśmy.” – komentuje rewelacje użytkowniczka Facebooka na jednym z pruszkowskich forów. “Takie wyjazdy integracyjne w obecnej sytuacji są bardzo nieodpowiedzialne. Tak samo jak lekcje w szkole w ogóle.” – czytamy w komentarzu innego użytkownika. Zdanie to podziela również redaktor zpruszkowa.pl, Sławomir Bukowski, którego zdaniem “grupowy wyjazd akurat tej grupy zawodowej, w sytuacji gdy liczba zakażeń w Polsce zbliża się do 10000 dziennie, gdy w Warszawie budowany jest szpital polowy, gdy zajęcia w SP 8 zostały zawieszone z powodu absencji nauczycieli – jest przejawem nieodpowiedzialności.”

Sprawa ta została podniesiona podczas obrad Komisji Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa w miniony wtorek – o wyjazd zapytała radna Małgorzata Widera (KO). Naczelnik Wydziału Edukacji Aneta Rosłoń-Nowak stwierdziła, że do wydziału nie dotarła informacja o podobnym zdarzeniu, natomiast radną odesłała po informacje do dyrektora Szkoły nr 2. Prezydent Paweł Makuch zasugerował zaś, że istotnym jest termin w którym wskazana wycieczka miałaby się odbyć, ponieważ, jak wskazał “w żółtej strefie jesteśmy wiadomo od kiedy”.

W obu wypowiedziach, zarówno Pani Naczelnik jak i Pana Prezydenta, trudno było wyczuć autentyczną wolę wyjaśnienia sytuacji. Z jednej strony próba odesłania radnej do samodzielnego poszukiwania informacji, z drugiej zaś sugestia, że problem może być błahy, jeśli wycieczka odbyła się przed 17 października. Obie te rzeczy nie sprzyjają budowaniu poczucia, że władze miasta mają wszystko pod kontrolą. Albo że chociaż chcą zrobić coś, aby coś pod kontrolą mieć.

Odpowiedzialność przynosi rezultaty

Pruszkowski Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej nie zbagatelizował zagrożenia. Po tym jak wykryto zakażenie wirusem u pracowników placówki, sanepid objął kwarantanną blisko 30 osób. “Najważniejsze w tej sytuacji to przeprowadzić wywiad i nic nie ukrywać. Podać – kto mógłby być zagrożony zarażeniem? Gdzie mógł nastąpić kontakt? Dokładnie na tej podstawie skierowano u nas na kwarantannę 28 pracowników” – relacjonowała Pani Teresa Kostrzewska, dyrektor pruszkowskiego MOPS-u, podczas wtorkowego posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa.

Rozwój sytuacji “od wewnątrz” zrelacjonowała dla nas jedna z pracownic MOPS-u: “o żadnej panice nie może być mowy” – twierdzi – “trzeba usiąść, porozmawiać ze wszystkimi i wykryć tych, co mogli mieć kontakt z zarażonym. Przecież od tego zależy również nasze zdrowie. A od decydowania kto z tych osób ma iść na kwarantannę jest sanepid, nikt inny”.

Warto dodać, że odpowiedzialne podejście dyrekcji ośrodka do problemu przyniosło rezultaty – kolejne przypadki zarażeń wykryto jedynie wśród pracownic i pracowników przebywających na kwarantannie. Dzięki temu udało się ograniczyć rozprzestrzenianie wirusa wewnątrz placówki i uchronić ją przed paraliżem.

Tylko nie mów nikomu

Jeden ze wymienianych w artykule informatorów, w rozmowie telefonicznej z redakcją zpruszkowa.pl spostrzegł, że w jego środowisku pracy za problem nie zwykło uważać się wirusa, lecz osobę zakażoną. Wedle jego relacji, niekiedy osoby, u których zdiagnozowano zarażenie “koronawirusem”, nakłaniane są do pozostawienia tej informacji dla siebie. To z kolei ułatwia transmisję wirusa na kolejnych współpracowników aż do momentu, kiedy sytuacja stanie się trudna do przemilczenia (i do opanowania). Po krótkim czasie zakażeni będą już niemal wszyscy.

Do ciekawych wniosków może doprowadzić nas również analiza oficjalnych statystyk: w pruszkowskim MOPS-ie jeden przypadek zakażenia spowodował objęcie kwarantanną niemal trzydziestu pracownic i pracowników. W Komorowie i Nadarzynie z powodu wykrycia przypadków na kwarantannę wysyła się całe klasy. Podobnie w szkole podstawowej nr 10 w Pruszkowie. W tym samym czasie w starostwie powiatowym przy dwóch zakażeniach na kwarantannie wylądowały trzy osoby, zaś na pływalni “Kapry” nie sposób dotrzeć do informacji, aby objęto przymusem izolacji domowej choć jedną osobę. Wynika stąd, że być może jedynie w Ośrodku Pomocy Społecznej z wywiadem epidemiologicznym rozprawiono się należycie. Trudno bowiem uwierzyć, że zarażeni pracownicy pływalni lub starostwa mieli do czynienia tylko z jedną, dwiema lub trzema innymi osobami w pracy (lub nie mieli do czynienia z nikim).

Te wszystkie spostrzeżenia sprowadzają nas do prostego pytania – czy władze samorządowe (miasta i powiatu) mówią nam całą prawdę? Jaki jest priorytet lokalnych polityków – dbałość o wizerunek czy troska o zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców?

Wszelkie dane, które mogłyby wskazywać na tożsamość informatorów wymienianych w niniejszym artykule, zostały zmienione.