[Raport Koszykarski] Sobota w Pruszkowie się udała!
![Znicz Basket Pruszków - KKS Tur Basket Bielsk Podlaski [fot. Jasiek Ochnio]](https://api.zpruszkowa.pl/assets/a51d04e7-fe79-4cdb-92f1-aebfd7f9b863/Projekt%20bez%20nazwy%20(7).jpg?key=full-jpg)
MKS Pruszków
Kobieta zmienną jest? Rozszerzając to pytanie można zapytać, jaka jest prawda o drużynie prowadzonej przez Oskara Blaszkiewicza. Spójrzmy na ostatnie mecze. Walentynkowa potężna wpadka z AZS Uniwersytet Warszawski i przegrana na własnych deskach, następnie wygrana-pogrom prawie 30 punktami w Swarzędzu (a obydwie drużyny bronią się w tym sezonie przed spadkiem). Kolejna delegacja do Łomianek i wygrana wyszarpana dopiero w ostatniej kwarcie. Tym razem do Pruszkowa zawitały liderki z Łodzi - ŁKS. Klub, który budując skład na ten sezon nie ukrywał, że ich ambicje sięgają Orlen Basket Ligi Kobiet. Pierwszy mecz pomiędzy drużynami na koniec listopada to wygrana ŁKSianek różnicą 12 oczek.
Już w pierwszej kwarcie koszykarki MKS-u Pruszków pokazały siłę. Odsłona wygrana 25:15. W drugiej kwarcie goście odrobili aż 8 punktów i do przerwy tylko 2 oczka dzieliły obydwie drużyny. Po przerwie natomiast po parkiecie pruszkowskiej hali Znicz przeszedł huragan. Kleiło się wszystko, piłka wpadała do kosza, kontry wyprowadzane były z niezwykłą łatwością i sprytem, a pod koszem dominowała Katarzyna Świeżak. Efektem była wygrana kwarta aż 31:13, co w praktyce rozstrzygnęło losy meczu.
Jaka jest więc prawda o pruszkowskiej żeńskiej drużynie? Prawdziwa odpowiedź nadejdzie już za miesiąc, kiedy zacznie się faza play-off. Tak grający MKS może wygrać z każdym w tej lidze. Pamiętajmy jednak także o drugim obliczu drużyny - tym z wpadek, czasem dość bolesnych, kiedy MKS Pruszków może... przegrać z każdym w tej lidze. Czasem drużynie, aby "zaskoczyć", potrzebny jest wynikowy bodziec. Wygrana 82:63 z liderem tabeli takim może być. Czekamy na efekty!
źródło: pzkosz.pl
Do końca rundy zasadniczej jeszcze trzy sprawdziany. W najbliższą sobotę wyjazd od Gdańska, następnie ostatni mecz domowy w rundzie zasadniczej z Lesznem, a tydzień później wyjazd na rewanż do Ziębic, które przecież z Pruszkowa wyjeżdżały z wygraną. W tabeli MKS Pruszków wskoczył na 2. miejsce i właśnie tego miejsca będzie bronił do końca sezonu.
Znicz Basket Pruszków
Prawdziwy dreszczowiec rozegraliśmy natomiast kilka godzin wcześniej. Koszykarze Znicza Basket podejmowali wicelidera rozgrywek - Tur Bielsk Podlaski. Wcześniejsze starcia z czołowymi drużynami grupy B rozgrywek 2 ligi pokazały, że na własnych deskach pruszkowianie mogą spróbować wygrać z każdym. Udało się pokonać AWF Warszawa, porażki po walce zanotowaliśmy natomiast z Legionowem i Radomiem. Każdy czuł w kościach zwyżkująca formę i nie bez przyczyny już przed meczem wśród pruszkowskiej publiczności można było usłyszeć pozytywne przewidywania.
Tutaj, odwrotnie jak u pań z MKS, to goście postawili mocne warunki na początku spotkania, a u gospodarzy zdecydowanie zawodziła skuteczność. Pokazała to w szczególności akcja, gdzie zanotowali 3 zbiórki w ataku i ponawiali akcje obwodowe, ale bez skutku. Do przerwy 5 oczek przewagi Tura pozwalało jednak wierzyć w końcowe dobre rozstrzygnięcie. W trzeciej kwarcie najpierw goście nieco podwyższyli prowadzenie, ale kapitalna agresywna obrona młodej ekipy z Pruszkowa powodowała rozbijanie ataków i problemy ze skutecznością gości. Dobrze pokazuje to wynik trzeciej kwarty, gdzie po stronie straconych punktów przez cale 10 minut widnieje jedynie cyferka "7".

W czwartej kwarcie mieliśmy do czynienia już z dobrą skutecznością po obydwu stronach, jednak goście zawieszeni byli na rękach jednego gracza. Bartosz Wróbel cale spotkanie zakończył z dorobkiem aż 40 punktów. To on właśnie na sekundę przed końcem meczu dał remis rzutem za 3 punkty, doprowadzając do dogrywki. Jak się okazało, dodatkowe 5 min nie przyniosło rezultatu, a pod sam koniec tej części meczu kibice zgromadzeni na trybunach hali Znicz mogli przeżyć "deja vu". Ten sam zawodnik gości celnie, na 4 sekundy przed ostatnią syreną, doprowadził do drugiej dogrywki. W tej części meczu Znicz Basket nie pozwolił sobie już na wyrwanie wygranej i ostanie 5 minut wygrał wynikiem 13:6. To duża sztuka, aby 2 razy w meczu dostawać "tróję" na remis w dramatycznych okolicznościach, a mimo to zachować do samego końca koncentrację i siły. Obrazuje to dobrą pracę całego sztabu, a drużyna wydaje się być zarówno mentalnie, jak i fizycznie gotowa do decydującej części sezonu.

Znicz Basket Pruszków pokonuje wicelidera z Bielska Podlaskiego 101:94. Drużynę do wygranej poprowadziła zdecydowanie trójka graczy: Mykyta Bilko (18 punktów, 13 zbiórek i 8 asyst), Antoni Michalski (24 punkty, 12 zbiorek oraz 8 wymuszonych fauli) i niezastąpiony kapitan Paweł "Łapa" Łapiński (20 punktów i 15 zbiórek). Pamiętajmy jednak, że nowy gracz Patryk Jankowski także pokazał kolejny raz dobrą formę (18 punktów), a swoje cenne punkty dorzucili także Michał Szymański (9) i Bartosz Habiera (10).
źródło: pzkosz.pl
Przed Zniczem Basket, jak się wydaje, teraz trzy spokojniejsze mecze, chociaż w tej lidze należy wyszarpywać każdą wygraną. Miejsca 7-8 przed play-off wydają się pewne, ponieważ Pabianice zaliczyły kilka porażek. Sąsiadujący z nami Żyrardów w następnej kolejce jedzie na parkiet Bielska Podlaskiego. Wiele wskazuje na to, że to właśnie Tur Bielsk Podlaski może być rywalem pruszkowian w I rundzie play-off. Czy mamy się czego obawiać? Zapowiada się ciekawa koszykarska wiosna!

.jpg?key=thumbnail-jpg)

