[Raport Koszykarski] Komorów w finałach U17, Znicz Basket kończy sezon, a MKS Pruszków prowadzi 1:0
.jpg?key=full-jpg)
Akademia Koszykówki Komorów
Młodzi koszykarze z Komorowa w miniony weekend udali się na turniej półfinałowy Mistrzostw Polski w kategorii wiekowej U17. Po udanej kampanii w Centralnej Lidze Juniorów i pewnym awansie z ćwierćfinałowej grupy (turniej w Komorowie), oczekiwania urosły. Los skojarzył ekipę trenera Kusego z mocnymi rywalami: Żubrami z Białegostoku, Śląskiem Wrocław oraz gospodarzami, Astorią Bydgoszcz.
Już w piątek nasi powiatowi reprezentanci doznali pierwszej porażki (z Żubrami), która niejednej drużynie mogłaby podciąć skrzydła. Trener Kusy musiał zadbać o utrzymanie nastrojów. Sobotnie zmagania udało się zakończyć bardzo pewnym zwycięstwem nad bydgoską Astorią 86:53. Na parkiecie z dobrej strony zaprezentowali się Wojciech Borek (17 punktów i 8 zbiórek zebrane w zaledwie 17 minut) oraz Olaf Wolszczak (18 oczek).
Decydujące starcie rozegrane zostało w niedzielne przedpołudnie. Akademia Koszykówki Komorów kontra Śląsk Wrocław. Samo to zestawienie robi wrażenie, ponieważ młodzi koszykarze z naszego powiatu starli się z jedną z młodzieżowych drużyn wielkiej koszykarskiej szkoły wchodzącej w skład jednego z największych klubów w kraju.
Mecz ustawiony został już w pierwszej połowie, a na dystansie wszystkich czterech kwart należy zwrócić uwagę na 28 punktów Mikołaja Jarkiewicza oraz 8 punktów i aż 15 zbiórek Wojciecha Borka. Wygraną 78:65 i awans do TOP 8 drużyn do lat 17 w Polsce możemy zapisać jako kolejną dużą rzecz w dorobku trenerów w Komorowie! Czapki z głów Panowie!
Turniej finałowy pomiędzy 13 a 17 maja w Poznaniu. We wtorek 21 kwietnia w siedzibie związku odbędzie się losowanie. Osiem najlepszych drużyn zostanie podzielonych na dwie czterozespołowe grupy, z których po meczach "każdy z każdym" dwie najlepsze awansują do strefy medalowej. Trzymamy kciuki!
Znicz Basket Pruszków
Po porażce w Krakowie, z nożem na gardle w serii, do Pruszkowa powrócili koszykarze Znicza Basket Pruszków. Cel był jasny i klarowny. Tylko wygrana mogła przedłużyć sezon i przenieść na powrót rywalizacje do Krakowa na środowe, decydujące starcie.
Zarówno na spotkanie w Krakowie, jak i rewanż w Pruszkowie, ze składu wypadł jeden z liderów Znicza - Michał Szymański. Ewidentnie zabrakło strzelca, który mógłby razić zza łuku. W widoczny sposób brakowało także solidnego zastawienia bronionej obręczy, co skutkowało wieloma zbiórkami w ataku gości. Efektem aż 19-punktowe prowadzenie AZS AGH Kraków do przerwy. Prowadzone przybite "gwoździem" i daleką celną trójką trafioną równo z syreną kończącą pierwszą połowę.

Po przerwie pruszkowscy koszykarze z animuszem rzucili się, aby odrabiać straty, jednak widać było, że same chęci nie wystarczą. Jeden przebłysk to kilka celnych akcji z rzędu i dojście do Krakowa na 7 punktów, jednak przytomna reakcja trenera Tomasza Zycha, czas i zaraz po nim ponownie AZS AGH Kraków "odjechał". Ewidentnie do samego końca i z animuszem walczył kapitan Znicza Basket - Paweł Łapiński. Po fenomenalnym meczu w Radomiu, tym razem również to on wziął na barki zdobycz punktową drużyny. Efektem tego była kolejna rewelacyjna linijka - 44 punkty, 10 zbiórek i 10 wymuszonych fauli. Triple-double, chociaż nie takie do końca klasyczne i liczone w kronikach, ale jednak szacunek się należy!
Teraz chwila na podsumowania i odpoczynek. AZS AGH Kraków wygrał całą serię 2:0 i tym samym pruszkowianie zakończyli sezon 2025/2026 na II rundzie play-off. Taki wynik, jeszcze mniej więcej w połowie rozgrywek, wszyscy przyjęliby w ciemno. Na przestrzeni kilku miesięcy sytuacja się bardzo poprawiła i teraz można odczuwać nawet pewien niedosyt. A gdyby tak Michał Szymański był na parkiecie? A gdyby wygrać te dwa mecze więcej w rundzie zasadniczej i trafić do innej drabinki? Wiadomo - "gdybologia". Wiemy natomiast, że w tej grupie drzemie bardzo duży potencjał do rozwoju. Trener Michał Tomaszewski dostał do początkowej rotacji dwa mocne puzzle - w trakcie rozgrywek dołączyli Olaf Górski oraz Patryk Jankowski i wtedy zaczęło to działać! Czekamy z niecierpliwością na rozgrywki 2026/2027, a w międzyczasie z pewnością jeszcze dużo informacji z tak zwanego "sezonu" ogórkowego.

MKS Pruszków
Koszykarki MKS-u ruszyły natomiast z animuszem w półfinałowe starcie. Przeciwniczki z Gdańska dość niespodziewanie w pierwszej rundzie play-off, startując z 7. miejsca, pokonały drugie po rundzie zasadniczej Ziębice. Brzmi znajomo? Tak dokładnie potoczyła się historia Znicza Basket, który właśnie z siódmej lokaty ograł drugi Radom. To tak tylko mała dygresja, ale pokazująca, że ekipa z Gdańska może być w tej serii nieprzewidywalna.
Sprawne oko kibica w składzie gości mogło dojrzeć... Martynę Koc. 42-letnia, niezwykle doświadczona zawodniczka, jest pierwszopiątkową postacią drużyny z najlepszej czwórki zaplecza ekstraklasy. Martynę możemy pamiętać z sezonu... 2010/2011 (tak, 16 lat temu!) - razem z drużyną "Matizol Lider Pruszków" zajęła piąte miejsce w ekstraklasie.
Połączenie takiego doświadczenia z młodością nie wystarczyło jednak, aby przełamać pruszkowską drużynę. Na parkiecie tym razem brylowała Wanesa Furman, autorka 21 punktów i 7 zbiórek, oraz Katarzyna Świeżak - 16 punktów i 8 zbiórek. Solidnie zaprezentowały się także Wiola Kiuliak i Marta Wieczyńska. Wygrana w pierwszym meczu 70:63 wyprowadza MKS Pruszków na 1:0 w serii. Kolejne starcie w sobotę 25 kwietnia o godzinie 13:00 w Gdańsku. Ewentualny decydujący trzeci mecz zaplanowany jest na środę 29 kwietnia. Mamy jednak przeczucie, że serię uda się zamknąć, wygrywając w Gdańsku. Trzymamy kciuki!

.jpg?key=thumbnail-jpg)

