Apele do rządu o niewłączanie syren płyną z całego kraju. „Przerażające! Jutro, w rocznicę Katastrofy Smoleńskiej, zapowiedziano uruchomienie w całym kraju syren alarmowych! Co za przerażający pomysł – w naszym kraju schronienie znalazły miliony umęczonych, między innymi alarmami i ostrzeliwaniem miast, obywateli Ukrainy! Tyle się mówi i pisze o wojennej traumie, o tym, że każdy gwałtowny dźwięk wzbudza strach i przerażenie! I nagle gościnna obywatelom Ukrainy Polska ma im zafundować takie przerażajace doświadczenie!” – napisał na swoim profilu Jurek Owsiak. I zaapelował do władz samorządowych, by syren nie włączać. Z podobnym apelem do rządu występują burmistrzowie i prezydenci wielu miast.

Problem w tym, że syreny zostaną uruchomione i tak, nawet jeśli samorządowcy tego nie uczynią. Z prostego powodu: w żadnym mieście nie ma jednego pulpitu sterowniczego służącego do obsługi tych urządzeń. Każdą syrenę można uruchamiać z wielu centrów zarządzania kryzysowego, także tych podległym wojewodom. A wojewodowie są przedstawicielami rządu i polecenie wykonają. Według tych samych zasad obsługiwane są syreny w Pruszkowie, możemy więc mieć pewność, że przeraźliwy dźwięk w niedzielny poranek postawi na nogi całe miasto.

„W Ciechanowie nie włączymy syren alarmowych. Już o tym poinformowałem. Jednakże w wielu innych miastach system alarmowania jest bezpośrednio włączany nie przez samorządy, a przez wojewodów, czyli przedstawicieli administracji rządowej w terenie. Musimy wspólnie apelować do rządu o wycofanie się z tego absurdalnego pomysłu” – napisał prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński. „Prezydent Rafał Trzaskowski nie wyraził zgody na włączenie miejskich syren w rocznicę katastrofy smoleńskiej i miasto ich nie włączy. Niestety, to nie rozwiązuje problemu, bo większość syren alarmowych w Warszawie jest w gestii wojewody – dlatego apelujemy o ciszę i uszanowanie tysięcy uchodźców z Ukrainy, którzy uciekając przed wojną schronili się w naszym mieście” – skomentował Urząd Miasta st. Warszawy. Decyzję, że miasto ze swoich pulpitów nie uruchomi syren, podjęli już też prezydenci m.in. Płocka, Łodzi, Krakowa, Katowic, wielu miast na Śląsku, choć są to decyzje symboliczne – rząd i tak w większości zrealizuje swój plan.

Przed godz. 14 o swojej decyzji poinformował burmistrz Podkowy Leśnej Artur Tusiński. „Pragnę wszystkich mieszkańców Podkowy Leśnej uspokoić – w naszym mieście nie będą uruchomione w dniu jutrzejszym syreny. W dzisiejszych okolicznościach to absurdalny i nieludzki pomysł. Nawet przez myśl mi nie przeszło, by odpowiadać na to szalone zamierzenie. Apeluję do władz samorządowych, by dać odpór poleceniom wojewodów, a do administracji rządowej by przemyśleli tę decyzję. Bardziej stosowna jest cisza".

Wysłaliśmy do prezydenta Pruszkowa Pawła Makucha prośbę o zajęcie stanowiska wobec apelu burmistrzów i prezydentów o nieuruchamianie syren. Jeśli otrzymamy odpowiedź, opublikujemy ją.

Syreny rząd chce uruchomić w niedzielę o godz. 8.41 na trzy minuty. Warto uprzedzić o tym ukraińskie rodziny, szczególnie porozmawiać z dziećmi, że to nie ma nic wspólnego z wojną.

EDIT: Przed godz. 15 powiat pruszkowski, na którego czele stoi starosta Krzysztof Rymuza, poinformował, że w Pruszkowie syreny zostaną włączone.

EDIT. Otrzymaliśmy odpowiedź Pawła Makucha: „W Pruszkowie nie ja uruchamiam syreny, bo są w zintegrowanym systemie i z poziomu starosty czy wojewody można to zrobić. Ja ich nie uruchomię" – napisał prezydent Pruszkowa.