Radosław Kusy w rozmowie po szalonym sezonie

Łukasz Dmochowski: Na początek przy powitaniu od razu zapytam, szalony sezon prawda?
Radosław Kusy: Tak, zdecydowanie. Było dużo pracy.
ŁD: Porozmawiajmy najpierw o seniorskich wątkach. Po wycofaniu się Grodziska z rozgrywek 2 ligi mężczyzn, angaż w Żyrardowie, a tam również kilka nazwisk prosto z Komorowa. Czy to część większego planu?
RK: Po debiutanckim sezonie niektórych chłopców w 2 lidze w Grodzisku wiedziałem, że trzeba iść za ciosem. 17 letni Tomasz Bodzan stał się bardzo ważnym graczem rotacji, który notował ponad 10 punktów na mecz grając niecałe 21 minut w każdym meczu. Cieszę się również, że kolejni chłopcy, również młodsi, mieli także możliwość trenowania, czy nawet debiutu w #2LM.
ŁD: Mam na myśli większy plan, ponieważ jednocześnie Polonia Warszawa i pozycja asystenta trenera i tam także znane nazwiska z Komorowa. Dało się zauważyć postęp po treningach, a także drobnych minutach na prawdziwym zawodowym poziomie?
RK: Przede wszystkim było widać większe doświadczenie i ogranie ze starszymi i silniejszymi od siebie. Przełożyło się na postęp indywidualny i bardzo dobre wyniki zespołowe.
ŁD: Tutaj przechodzimy do najbardziej szalonej historii. Objęcie posady pierwszego trenera takiego klubu jak Polonia Warszawa, duża sprawa. Jak przyjąłeś ta propozycje?
RK: Szczerze mówiąc, nie miałem nawet czasu na rozmyślanie. Dopiero później doszło do mnie, co się właśnie wydarzyło. Bardzo dziękuję prezesom klubów, w których pracowałem, za ogromne wsparcie. Byłem niezwykle wdzięczny za to, że każdy wiedział, że jest to dla mnie szansa i w miarę możliwości od razu zostałem zapewniony o ewentualnej chęci pomocy z ich strony w sytuacjach trudnych.
ŁD: Udało się złapać nic porozumienia także z zawodnikami ze Stanów Zjednoczonych?
RK: Oczywiście. Cały zespół już na pierwszym treningu okazał mi ogromne wsparcie. Czułem, że we mnie wierzą, co przełożyło się na naprawdę świetne mecze. Każdy z graczy był niezwykle zaangażowany i pomocny.
ŁD: Nastąpiła duża odmiana drużyny, która sensacyjne walczyła do samego końca o play-off. To zwiastuje pozostanie na stanowisku?
RK: Myślę, że czas na mnie jeszcze przyjdzie. Na ten moment chcę dalej się uczyć i podglądać głównego trenera z roli asystenta. (Już wiemy, że trener Radosław Kusy pozostanie na stanowisku asystenta trenera w sztabie Polonii Warszawa - przyp. red.)
ŁD: Zejdźmy do koszykówki młodzieżowej. Komorów znów zaskoczył? Masz takie poczucie?
RK: Szczerze mówiąc to nie. Zawsze uważam, że mam najlepszy zespół na świecie! Na pewno bardzo cieszymy się z bycia w najlepszej czwórce w Polsce, niedosyt jednak pozostał. Nie zapominajmy jednak, że dla niektórych z tych chłopców to trzeci turniej U17 rok po roku. 2 lata temu byliśmy w finale U17 jako rok i 2 lata młodsi.

fot. pzkosz.pl
ŁD: Rocznik U19 walczył do ostatniej chwili o awans do TOP 8 w Polsce. Już po czasie, dużo zabrakło?
RK: Zabrakło bardzo niewiele, przede wszystkim chłodnej głowy. Bardzo zależało nam, aby przedłużyć ten sezon. Niemniej jednak wynik bardzo cieszy, bo przed turniejem barażowym słyszałem głosy, że bez sensu jest w ogóle, abyśmy brali w nim udział, bo i tak nie wyjdziemy nawet do ćwierćfinałów.
ŁD: Rocznik U17 wykonał pod Twoja wodzą brawurowy rajd do strefy medalowej i ostatecznie zajął 4. miejsce w Polsce. Chyba można uznać to za kolejny wielki sukces całej organizacji?
RK: Chłopcy byli świetni. Pomimo małych wpadek w sezonie i sporej presji, wykonali kawał fantastycznej roboty. Jest to wyjątkowy rocznik. W ostatnich latach zawsze brakowało niewiele, aby uzyskać założone cele, natomiast w tym sezonie pomimo tego, że chyba nikt w nas nie wierzył, byliśmy w najlepszej czwórce w Polsce. Moim celem zawsze jest granie do ostatniego dnia.
ŁD: Wcześniej Centralna Liga Juniorów. Kolejny sezon rywalizacja z najlepszymi w kraju. Chyba można powiedzieć, ze ten projekt to udany pomysł związku?
RK: Zdecydowanie! Miejmy nadzieję, że PZKosz nigdy z tego pomysłu nie zrezygnuje. Myślę, że granie piątkami w 1. połowie również jest bardzo dobrym pomysłem. (Pierwsze dwie kwarty są grane w systemie 2x5 minut, w połowie kwart następuje zmiana całych piątek, tak aby wszyscy zawodnicy zaliczyli dłuższe i płynniejsze epizody na parkiecie - przyp. red. )
ŁD: No to tak podsumowując. Jak Wy to robicie? Mała salka w liceum, a talenty rosną jak grzyby po deszczu.
fot. Akademia Koszykówki Komorów
RK: Myślę, że przez te wszystkie lata chłopcy po prostu nam ufają i wiedzą, że ciężka praca zawsze przynosi sukces. Cały czas klub stara się robić wszystko, aby stwarzać chłopcom jak najlepsze warunki rozwoju. Wystarczy zobaczyć, w jakim gronie dużych klubów rok w rok jesteśmy w turniejach centralnych.
ŁD: Jakie plany na przyszły sezon. Młode talenty, tym razem z rocznika U17, mają perspektywy rozwoju wedle szerszego planu?
RK: Tak, na pewno będziemy dalej współpracować z klubami seniorskimi. Chłopcy wchodzą również w rok maturalny, ale wierzymy, że wszystko uda się dobrze zaplanować. Na pewno również będziemy grali w lidze U19 jako AK Komorów i nie ukrywam, że fajnie byłoby się znaleźć w Młodzieżowym Pucharze Polski.
ŁD: Dzięki bardzo Trenerze! Powodzenia i do usłyszenia!


.png?key=thumbnail-jpg)
