Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Radosław Kusy w rozmowie po szalonym sezonie

Łukasz DMOCHOWSKI
Miejsce w najlepszej czwórce w Polsce w roczniku U17, z tym samym rocznikiem 6. miejsce w Centralnej Lidze Juniorów, awans do play-off w 2 lidze mężczyzn jako pierwszy trener KS Trójki Żyrardów, koniec sezonu jako pierwszy szkoleniowiec KKS Polonia Warszawa i walka o fazę play-off. Rozmowa po szalonym sezonie z Radosławem Kusym, trenere rodem z Akademii Koszykówki Komorów.
fot. Akademia Koszykówki Komorów
Ilustracja: fot. Akademia Koszykówki Komorów

Łukasz Dmochowski: Na początek przy powitaniu od razu zapytam, szalony sezon prawda?

Radosław Kusy: Tak, zdecydowanie. Było dużo pracy.

ŁD: Porozmawiajmy najpierw o seniorskich wątkach. Po wycofaniu się Grodziska z rozgrywek 2 ligi mężczyzn, angaż w Żyrardowie, a tam również kilka nazwisk prosto z Komorowa. Czy to część większego planu?

RK: Po debiutanckim sezonie niektórych chłopców w 2 lidze w Grodzisku wiedziałem, że trzeba iść za ciosem. 17 letni Tomasz Bodzan stał się bardzo ważnym graczem rotacji, który notował ponad 10 punktów na mecz grając niecałe 21 minut w każdym meczu. Cieszę się również, że kolejni chłopcy, również młodsi, mieli także możliwość trenowania, czy nawet debiutu w #2LM.

ŁD: Mam na myśli większy plan, ponieważ jednocześnie Polonia Warszawa i pozycja asystenta trenera i tam także znane nazwiska z Komorowa. Dało się zauważyć postęp po treningach, a także drobnych minutach na prawdziwym zawodowym poziomie?

RK: Przede wszystkim było widać większe doświadczenie i ogranie ze starszymi i silniejszymi od siebie. Przełożyło się na postęp indywidualny i bardzo dobre wyniki zespołowe.

ŁD: Tutaj przechodzimy do najbardziej szalonej historii. Objęcie posady pierwszego trenera takiego klubu jak Polonia Warszawa, duża sprawa. Jak przyjąłeś ta propozycje?

RK: Szczerze mówiąc, nie miałem nawet czasu na rozmyślanie. Dopiero później doszło do mnie, co się właśnie wydarzyło. Bardzo dziękuję prezesom klubów, w których pracowałem, za ogromne wsparcie. Byłem niezwykle wdzięczny za to, że każdy wiedział, że jest to dla mnie szansa i w miarę możliwości od razu zostałem zapewniony o ewentualnej chęci pomocy z ich strony w sytuacjach trudnych.

ŁD: Udało się złapać nic porozumienia także z zawodnikami ze Stanów Zjednoczonych?

RK: Oczywiście. Cały zespół już na pierwszym treningu okazał mi ogromne wsparcie. Czułem, że we mnie wierzą, co przełożyło się na naprawdę świetne mecze. Każdy z graczy był niezwykle zaangażowany i pomocny.

ŁD: Nastąpiła duża odmiana drużyny, która sensacyjne walczyła do samego końca o play-off. To zwiastuje pozostanie na stanowisku?

RK: Myślę, że czas na mnie jeszcze przyjdzie. Na ten moment chcę dalej się uczyć i podglądać głównego trenera z roli asystenta. (Już wiemy, że trener Radosław Kusy pozostanie na stanowisku asystenta trenera w sztabie Polonii Warszawa - przyp. red.)

ŁD: Zejdźmy do koszykówki młodzieżowej. Komorów znów zaskoczył? Masz takie poczucie?

RK: Szczerze mówiąc to nie. Zawsze uważam, że mam najlepszy zespół na świecie! Na pewno bardzo cieszymy się z bycia w najlepszej czwórce w Polsce, niedosyt jednak pozostał. Nie zapominajmy jednak, że dla niektórych z tych chłopców to trzeci turniej U17 rok po roku. 2 lata temu byliśmy w finale U17 jako rok i 2 lata młodsi.

fot. pzkosz.pl

ŁD: Rocznik U19 walczył do ostatniej chwili o awans do TOP 8 w Polsce. Już po czasie, dużo zabrakło?

RK: Zabrakło bardzo niewiele, przede wszystkim chłodnej głowy. Bardzo zależało nam, aby przedłużyć ten sezon. Niemniej jednak wynik bardzo cieszy, bo przed turniejem barażowym słyszałem głosy, że bez sensu jest w ogóle, abyśmy brali w nim udział, bo i tak nie wyjdziemy nawet do ćwierćfinałów.

ŁD: Rocznik U17 wykonał pod Twoja wodzą brawurowy rajd do strefy medalowej i ostatecznie zajął 4. miejsce w Polsce. Chyba można uznać to za kolejny wielki sukces całej organizacji?

RK: Chłopcy byli świetni. Pomimo małych wpadek w sezonie i sporej presji, wykonali kawał fantastycznej roboty. Jest to wyjątkowy rocznik. W ostatnich latach zawsze brakowało niewiele, aby uzyskać założone cele, natomiast w tym sezonie pomimo tego, że chyba nikt w nas nie wierzył, byliśmy w najlepszej czwórce w Polsce. Moim celem zawsze jest granie do ostatniego dnia.

ŁD: Wcześniej Centralna Liga Juniorów. Kolejny sezon rywalizacja z najlepszymi w kraju. Chyba można powiedzieć, ze ten projekt to udany pomysł związku?

RK: Zdecydowanie! Miejmy nadzieję, że PZKosz nigdy z tego pomysłu nie zrezygnuje. Myślę, że granie piątkami w 1. połowie również jest bardzo dobrym pomysłem. (Pierwsze dwie kwarty są grane w systemie 2x5 minut, w połowie kwart następuje zmiana całych piątek, tak aby wszyscy zawodnicy zaliczyli dłuższe i płynniejsze epizody na parkiecie - przyp. red. )

ŁD: No to tak podsumowując. Jak Wy to robicie? Mała salka w liceum, a talenty rosną jak grzyby po deszczu.

fot. Akademia Koszykówki Komorów

RK: Myślę, że przez te wszystkie lata chłopcy po prostu nam ufają i wiedzą, że ciężka praca zawsze przynosi sukces. Cały czas klub stara się robić wszystko, aby stwarzać chłopcom jak najlepsze warunki rozwoju. Wystarczy zobaczyć, w jakim gronie dużych klubów rok w rok jesteśmy w turniejach centralnych.

ŁD: Jakie plany na przyszły sezon. Młode talenty, tym razem z rocznika U17, mają perspektywy rozwoju wedle szerszego planu?

RK: Tak, na pewno będziemy dalej współpracować z klubami seniorskimi. Chłopcy wchodzą również w rok maturalny, ale wierzymy, że wszystko uda się dobrze zaplanować. Na pewno również będziemy grali w lidze U19 jako AK Komorów i nie ukrywam, że fajnie byłoby się znaleźć w Młodzieżowym Pucharze Polski.

ŁD: Dzięki bardzo Trenerze! Powodzenia i do usłyszenia! 

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

REDAKCJA POLECA
Liceum Ogólnokształcące im. Tomasza Zana w Pruszkowie Edukacja i Oświata

Wyluzowany wuefista czy przekroczenie granic? Skargi na nauczyciela w "Zanie" wpływały przez cały rok, ale rzecznik dyscyplinarny ich nie zobaczył

Konstanty CHODKOWSKI

Przez cały rok szkolny 2025/2026 do dyrekcji Liceum Ogólnokształcącego im. Tomasza Zana w Pruszkowie wpływały skargi na zachowanie nauczyciela wychowania fizycznego wobec uczennic: od niestosownych komentarzy, przez wizyty w żeńskiej przebieralni, po zamknięcie trzech uczennic w szkolnym magazynku. Dyrekcja ani razu nie zawiadomiła rzecznika dyscyplinarnego, choć wymaga tego Karta Nauczyciela. Rodzice załamują ręce z bezradności, nauczyciele mówią o zamiataniu sprawy pod dywan.