Przypomnijmy: 17 grudnia radni Pruszkowa przegłosowali projekt budżetu na 2021 rok. Odrzucili jednak Wieloletnią Prognozę Finansową, bo została ona wcześniej negatywnie zaopiniowana przez Regionalną Izbę Obrachunkową – instytucję, której misją jest pilnować bezpieczeństwa finansów publicznych. Pisał o tym na portalu zpruszkowa.pl Jakub Dorosz. RIO zaniepokoiły dwie rzeczy: okres, na jaki zaplanowano prognozę oraz wysokość zadłużenia miasta w kolejnych latach. Zdaniem Izby, nie jest możliwa ocena realności WPF w horyzoncie czasowym sięgającym 2060 roku. Z kolei w latach 2022–2028 planowane zadłużenie miałoby wynieść ok. 90 proc. planowanych dochodów – to może doprowadzić do niewypłacalności miasta.

Jakie są skutki uchwalenia budżetu, a odrzucenia WPF? Oba dokumenty są ściśle ze sobą związane i oba muszą istnieć w obrocie prawnym. Regionalna Izba Obrachunkowa, jeśli nie doczeka się przyjęcia przez radnych Pruszkowa prognozy finansowej, zapewne uchyli przyjęty już budżet. Aby temu zapobiec, prezydent Paweł Makuch poprosił o zwołanie nadzwyczajnej sesji na środę 30 grudnia. Ale przedstawił radnym (tak, to nie pomyłka), ten sam projekt WPF, który odrzucili dwa tygodnie wcześniej!

– Mimo negatywnej opinii RIO, projekt spełnia wszystkie przepisy ustawy o finansach publicznych. Zachowana została relacja pomiędzy stroną bieżącą i majątkową budżetu. Projekt jest zgodny z prawem – tłumaczył radnym Paweł Makuch. Żeby wzmocnić swój przekaz, wyświetlił prezentację, w której wyliczył, jakie ważne dla Pruszkowa inwestycje będą zagrożone w przypadku nieprzyjęcia WPF. Do skutku mogłaby nie dojść budowa nowego wiaduktu nad torami PKP w ciągu ulicy Grunwaldzkiej, budowa przedszkola przy ul. 3 Maja, termomodernizacja basenu „Kapry” i wymiana zjeżdżalni, budowa ulicy Przytorowej, wodnego placu zabaw, czy rewitalizacja parku Potulickich.

Wtórował mu wiceprezydent Konrad Sipiera. – W przypadku wiaduktu przy Grunwaldzkiej mamy podpisane porozumienie z powiatem pruszkowskim i Piastowem w sprawie współfinansowania inwestycji. Jest ona też na liście dofinasowania z Funduszu Dróg Samorządowych, te pieniądze odciążą nasz budżet. Duże zadania wymagają wielu opracowań. Bez WPF będziemy musieli wstrzymać się z przetargami – mówił Sipiera.

Skarbniczka miasta Lidia Sadowska-Mucha zapewniała, że mimo negatywnej opinii RIO prognoza finansowa jest „spójna, zgodna z prawem, bardzo ambitna i bardzo wymagająca, ale do realizacji”. – Część zadań inwestycyjnych z przyczyn obiektywnych nie będzie możliwa do wykonania w wyznaczonym zakresie, ale dziś nikt nie jest w stanie określić, które nie dojdą do skutku z powodu na przykład nieuzyskania jakichś pozwoleń. Korekta katalogu zadań w roku budżetowym będzie możliwa na podstawie konkretnych dokumentów. Dlatego prosimy państwa o przyjęcie tego projektu – apelowała.

Cała trójka nie znalazła jednak zrozumienia u mających w pruszkowskiej radzie większość klubów SPP i KO. – To nieładnie grać na uczuciach mieszkańców i stawiać radnych pod ścianą. I zrzucać odpowiedzialność na radnych za swoje błędy – mówił Piotr Bąk (KO). Pytał, dlaczego urząd zaplanował tak duży zakres inwestycji, że może to skutkować wzrostem zadłużenia i naraża na negatywną opinię RIO, zamiast ująć w budżecie tylko zadania priorytetowe. – Składam wniosek do pana prezydenta o natychmiastowe naprawienie WPF w zakresie zadłużenia miasta, doprowadzenie do spójności z budżetem i przedstawienie radzie poprawionych dokumentów. To państwo przygotowaliście zadania inwestycyjne i to państwo w mediach społecznościowych tłoczycie narrację, że nie wy jesteście winni, tylko radni. Jeszcze raz apeluję o dialog. To słowo powtarza się od sierpnia, od sesji absolutoryjnej. Jednak dialogu nie ma, ale nie dlatego, że my go nie chcemy, tylko to państwo jego nie chcą – mówił Bąk.

W podobne tony uderzył przewodniczący rady Krzysztof Biskupski (SPP). – Przedstawiacie państwo w mediach społecznościowych, że wszystko jest zgodne z ustawą, że parametry są prawidłowe. To dlaczego RIO, która jest instytucją mającą czuwać nad prawidłowością finansów publicznych, wydaje negatywną opinię? Odnoszę wrażenie, że namawiacie nas do tego, żeby na tę opinię nie zwracać uwagi – mówił Biskupski. – RIO uznała, że nasze plany są nierealistyczne. Nie rozumiem, dlaczego zwołujemy nadzwyczajną sesję i liczymy na to, że radni zmienią zdanie.

Andrzej Kurzela, radny niezrzeszony, w krótkim wystąpieniu skwitował: – Podtrzymuję moją decyzję z poprzedniej sesji i zagłosuję przeciw. Jestem zdzwiony zwołaniem sesji nadzwyczajnej, szkoda czasu i światła. Oceniam tę sytuację jako matactwo władz Pruszkowa.

Józef Moczuło (SPP), zwracając się do Pawła Makucha: – Zepsuł pan zegarek i dziwi się, że on nie chodzi. To pan ma teraz kłopoty, panie prezydencie.

O przyjęcie WPF zaapelował z kolei Jacek Rybczyński (formalnie w klubie SPP) – jej brak oznacza bowiem niemożność rozstrzygnięcia konkursów na dotacje dla organizacji pozarządowych i klubów sportowych, a to, jak zauważył, „gwóźdź do trumny” dla wielu z nich. Rację przyznała mu pani skarbnik, która zapowiedziała, nie złoży swojego podpisu na żadnej umowie, dopóki w obrocie prawnym nie znajdą się jednocześnie budżet miasta oraz powiązana z nim WPF.

Paweł Zagrajek (PiS) próbował z kolei polemizować z negatywną opinii RIO. – Czy brać ją pod uwagę? Tak, ale jako jeden z elementów, bo RIO ocenia przyszłość, a my oceniamy i przyszłość, i teraźniejszość. Nie rozumiem nastawienia części radnych. Niemal zawsze na koniec roku deficyt budżetowy był niższy od zaplanowanego. Wpatrywanie się w opinię RIO jak w wyrocznię jest niezasadne – mówił. Zarzucił RIO, że poprzestaje na wyrażeniu negatywnej opinii, a nie wskazuje, jak wysokie zadłużenie budżetu byłoby dla niej akceptowalne. Czy 90 milionów? A może 70? – Mamy wysyłać budżet i WPF i zgadywać? Jakość obecnej opinii jest niska. A wniosek pana radnego Bąka o naprawienie budżetu i WPF jest niekonkretny. Obawiam się, że w styczniu wrócimy do punktu wyjścia, będzie impas i miasto na tym straci – mówił Zagrajek. Natychmiast odpowiedziała mu Eliza Kurzela, niezrzeszona: – Nie zgadzam się z deprecjonowaniem roli RIO. Jeżeli kolegianci z RIO przysłuchują się naszej sesji albo kiedykolwiek ją obejrzą, to chcę w imieniu Rady Miasta Pruszkowa przeprosić za wszystkie bezpodstawne i złe słowa, jakie tu padają – zakomunikowała.

Ostatecznie radni, tak samo jako na sesji 17 grudnia, odrzucili projekt WPF. Głosy rozłożyły się politycznie i przewidywalnie: 8 „za” i 14 „przeciw”. Za przyjęciem dokumentu byli radni PiS: Ewa Białaszewska-Szmalec, Marta Dziudzi, Dariusz Krupa, Anna Maria Szczepaniak i Paweł Zagrajek; niezrzeszeni: Jakub Kotelecki i Grzegorz Szachogłuchowicz oraz członek klubu SPP Jacek Rybczyński. Przeciwko zagłosował cały klub KO: Piotr Bąk, Edgar Czop, Dorota Kossakowska i Małgorzata Widera oraz klub SPP: Krzysztof Biskupski, Karol Chlebiński, Eugeniusz Kulpa, Olgierd Lewan, Mieczysław Maliszewski, Józef Moczuło, Józef Osiński i Katarzyna Wall, a także niezrzeszeni: b.

Co teraz? Prezydent Paweł Makuch złożył do RIO odwołanie i czeka na jego rozpatrzenie. Jeśli zostanie ono uznane, zapewne… po raz trzeci poprosi radnych o przyjęcie dwukrotnie już odrzucanego projektu WPF. Jaka wtedy byłaby ich decyzja? Dobre pytanie. W drugim scenariuszu, jeśli odwołanie zostanie odrzucone, to Regionalna Izba Obrachunkowa około połowy stycznia uchyli budżet Pruszkowa na 2021 roku z powodu braku ważnej WPF. Wtedy gra zacznie się od początku – prezydent powinien przygotować nowe projekty budżetu i prognozy finansowej, wysłać do RIO do zaopiniowania i ponownie przestawić radnym. Czas będzie płynął, poczucie niepewności narastało, a start wszystkich zaplanowanych na 2021 rok inwestycji będzie wstrzymany.

Komentarz autora:

To kolejne w tej kadencji głosowanie radnych, w którym głosy odzwierciedliły układ sił politycznych. Ale jedno z nielicznych, w którym ten podział wynikał nie z zaplanowanej wcześniej strategii, a z rzeczywistej troski o przyszłość Pruszkowa. Niestety, twierdzenia prezydenta Pawła Makucha i skarbniczki miasta, że opinia RIO do prognozy finansowej była krótkowzroczna, pochopna i niesprawiedliwa, nie mogą znaleźć akceptacji osób rozumiejących sens bezpiecznego planowania wydatków oraz cel istnienia instytucji kontrolujących działania samorządów. Regionalnej Izbie Obrachunkowej trudno zarzucić upolitycznienie. Tam siedzą finansiści, prawnicy, niemający żadnego interesu w przepuszczaniu czy uchylaniu projektów uchwał nadsyłanych im – zgodnie z ustawowym obowiązkiem – do przejrzenia i zaopiniowania. RIO to strażnik finansów publicznych, a więc naszych wspólnych pieniędzy. Jeśli ktoś tego nie rozumie, niech przebuduje sobie w domu instalację elektryczną tak, żeby nie było w niej bezpieczników – jak spali mu się dom, może wtedy pojmie, do czego one służą.

Paweł Makuch popełnił szereg błędów. Przed świętami, mając negatywną opinię RIO, powinien był wycofać spod obrad zarówno projekt budżetu, jak prognozy finansowej. Powinien je przepracować, wycinając część zaplanowanych inwestycji, ponownie wysłać do RIO do zaopiniowania i zakładając, że zyskają aprobatę, w połowie stycznia przedstawić radnym. Ale on wybrał drogę zwarcia: odwołał się od negatywnej opinii, a radnych postanowił przymusić do przyjęcia wadliwej (w opinii organu nadzoru) WPF. Podawane przez niego informacje, że kluczowe inwestycje zaplanowane na 2021 rok są zagrożone, to manipulacja. Owszem, mogą się opóźnić – ale jeśli wypadną z budżetu, to tylko dlatego, że sam Paweł Makuch je z niego wyciął.

Nie zapominajmy też o jednym: to prezydent miasta przygotowuje projekt budżetu i WPF i to jego obowiązkiem jest zdobycie opinii RIO. Jeśli jest negatywna, wtedy wyłącznie prezydent ponosi za to polityczną odpowiedzialność. Próba zrzucenia choćby części tej winy na radnych jest nieuprawniona.