Projekty uchwał w tych sprawach zostały złożone przez klub radnych Koalicji Obywatelskiej. W trakcie dyskusji podkreślano jednak, że obie inicjatywy wyszły powstały we współpracy z radnymi SPP.

Niespodziewanie podczas dyskusji nad „uchwałą kajdankową” zaatakowano Arkadiusza Gębicza. Wnioskodawcy projektu wskazywali, że przyczyną jego sporządzenia były m.in. nieprawidłowości dotyczące nabycia działek w okolicy Parku Mazowsze. Sprawa ta znalazła się u rzecznika dyscypliny finansów publicznych na skutek działań stowarzyszenia „Za Pruszków” i Arka Gębicza. Organizacja poinformowała o sprawie głównego rzecznika dyscypliny finansów, który zwrócił się do radnych o zajęcie oficjalnego stanowiska w sprawie. Ci w odpowiedzi złożyli zawiadomienie, które było podstawą do wszczęcia postępowania wyjaśniającego.

Radny Paweł Zagrajek (PiS) utrzymywał, że korespondencja wychodząca w tej sprawie od Arka Gębicza i rady miasta była w rzeczywistości „donosami”. Przedstawiciel PiS uzasadniał, że skoro celowość nabycia działek nie jest kwestionowana, to nie ma potrzeby zawiadamiani rzecznika o uchybieniach formalnych. Arek Gębicz zaprzeczył by „donosił”. „Zawsze podpisuję swoje pisma. Organy władzy publicznej muszą działać na podstawie i w granicach prawa” – podkreślał.

Ostatecznie uchwała została przyjęta głosami KO i SPP, oraz Andrzeja i Elizy Kurzelów, przeciw głosowali radni PiS i Jacek Rybczyński, zaś dwóch radnych Stowarzyszenia WPR wstrzymało się od głosu. Uchwała wprowadza zasadę zgodnie z którą prezydent na zakup lub sprzedać nieruchomości potrzebuje zgody rady miasta. Warto podkreślić, że przepisy będą obowiązywać do czasu ich ewentualnego uchylenia w przyszłości. Oznacza to, że jeżeli w Pruszkowie doszłoby do zmiany na stanowisku prezydenta, to potencjalny następca Pawła Makucha będzie poddany takim samym rygorom prawnym.

Jeszcze większe kontrowersje powstały w debacie nad stanowiskiem dotyczącym podziału Mazowsza. Radni KO zaproponowali, by sprzeciwić się takiemu pomysłowi. Prezydent Paweł Makuch poinformował radnych, że jako prawnik nie widzi możliwości wyrażenia swojego stanowiska w sprawie dopóki nie zapozna się z projektem ustawy. Radni PiS utrzymywali, że władze Pruszkowa nie powinny zajmować stanowiska w sprawach które nie dotyczą miasta. Taką jest ich zdaniem kwestia podziału województwa. Niemniej jednak radny Dariusz Krupa (PiS) wskazywał na problem dysproporcji w zamożności poszczególnych części Mazowsza oraz na arbitralność działań marszałka Adama Struzika (PSL) w zakresie prowadzenia wojewódzkich inwestycji. Zdaniem radnego problemy te mogą zostać rozwiązane dzięki wydzieleniu Aglomeracji Warszawskiej. Z kolei radny Jakub Kotelecki (sWPR) zauważył, że kwestia dostępu do środków unijnych jest niezależna od podziału administracyjnego Mazowsza. Przypomniał pozostałym, że województwo zostało podzielone niedawno na dwa obszary statystyczne. Stąd biedniejsze obszary nie tracą dostępu do środków unijnych mimo bliskości stolicy.

Uchwała została przyjęta głosami SPP, KO, Andrzeja i Elizy Kurzelów oraz Jacka Rybczyńskiego i Jakuba Koteleckiego, radni PiS głosowali przeciw, Grzegorz Szachogłuchowicz wstrzymał się od głosu.