Pomysł pojawił się na posiedzeniu Komisji Oświaty, Kultury i Sportu. Radni omawiali projekt regulaminu Młodzieżowej Rady Miasta (MRM). Ale jak sami zauważyli – co z tego, że doprecyzują przepisy dotyczące zasad kandydowania czy organizacji pracy tego ciała, skoro młodzież wcale się do MRM nie garnie. Na przykład niektórzy ósmoklasiści traktują członkostwo w MRM głównie jako szansę na uzyskanie trzech dodatkowych punktów za aktywność pozalekcyjną, które liczą się później podczas rekrutacji do liceum.

W wielu szkołach są duże trudności z wyłonieniem kandydatów do MRM – dla uczniów młodzieżowa rada nie jest atrakcyjna, nie rozumieją jej roli w życiu miasta, nie wiedzą co ich pomysły mogłyby wnieść do rozwoju Pruszkowa.

– A może my, radni, powinniśmy razem z panem prezydentem zacząć spotykać się z uczniami pruszkowskich szkół, poprowadzić dla nich lekcje wiedzy o społeczeństwie, odpowiedzieć na wszystkie pytania, mówić młodym ludziom, czym tak naprawdę jest samorząd terytorialny? – rzuciła radna Eliza Kurzela.

Pomysł, choć w Pruszkowie nowy, w Polsce był już realizowany. Na przykład w Łodzi radni przynosili na lekcje WOS wydruki uchwał rady miasta, pokazywali, jak wygląda budżet i jak gruba to książka, tłumaczyli uczniom, że każdy mieszkaniec ma prawo przyjść na dyżur radnego i zapytać, jak wywiązuje się z przedwyborczych obietnic. W Golczewie (woj. zachodniopomorskie) burmistrz tradycyjnie od lat spotyka się z uczniami na lekcjach wiedzy o społeczeństwie. W tym roku opowiadał, jak wygląda praca w urzędzie miejskim, a także na czym polega podział władzy w jednostkach samorządu terytorialnego.

Zapytaliśmy kilkoro pruszkowskich radnych oraz prezydenta Pawła Makucha, co sądzą o pomyśle poprowadzenia lekcji WOS i czy przyłączą się do inicjatywy. Okazuje się, że niemal wszyscy oceniają pomysł bardzo pozytywnie, choć na przykład Edgar Czop akcentuje (może za bardzo?) problemy organizacyjne. Na prośbę o komentarz nie zareagowała jedynie Małgorzata Widera, przewodnicząca Komisji Oświaty – z naszych doświadczeń wiemy, że pani radna niechętnie wypowiada się dla mediów, a przesyłanie jej pytań przez dziennikarzy nazywa mobbingiem.

 

Olgierd Lewan (SPP): Rewelacyjny pomysł!

Olgierd Lewan

Moim zdaniem ten pomysł to cenna inicjatywa. Wymyślanie jakichkolwiek propozycji dla młodzieży przez dorosłych, bez konsultacji i partycypacji w tym wymyślaniu samych adresatów, czyli młodzieży, jest z góry skazane na niepowodzenie. A szczególnie w takiej materii jak uczestniczenie w samorządności, która młodzieży kojarzy się zazwyczaj nie najlepiej z doświadczeń „samorządności nadzorowanej” realizowanej w szkołach. Dlatego pomysł wejścia radnych do szkół z propozycją wspólnej z młodzieżą konsultacji zasad wyboru Młodzieżowej Rady Miasta jest pomysłem rewelacyjnym. Sam oczywiście chętnie wezmę udział w takich spotkaniach z młodzieżą.

 

Karol Chlebiński (SPP): Postaram się wziąć udział w takich lekcjach

Karol Chlebiński2

Uważam, że to ciekawa inicjatywa. Miałem już przyjemność brać udział w takich zajęciach. W tej kadencji nie spotkałem się z chęcią zorganizowania takiej aktywności, ale jeżeli pojawi się taka to będę starał się w niej wziąć udział.

 

Katarzyna Wall (SPP): Z przyjemnością włączę się w organizację lekcji i rozmowy z młodzieżą

Katarzyna Wall

W mojej ocenie inicjatywa spotkań z młodzieżą, zgłoszona przez radną Elizę Kurzelę, zasługuje na uwagę. Idea promowania wśród młodzieży wiedzy o samorządzie terytorialnym, kształtowanie postaw obywatelskich oraz upowszechnianie idei samorządności, jest w mojej ocenie nieodłącznym elementem edukacji młodych ludzi. Proponowane spotkania mogą pomóc młodzieży zrozumieć ideę samorządu oraz zachęcić młodych ludzi do aktywnego udziału w życiu naszego miasta, dając im przy tym poczucie wpływu na otoczenie oraz nasze wsparcie.

Uważam, że Pruszków potrzebuje młodych, aktywnych ludzi, którzy będą rzecznikiem interesów młodzieży. Jestem przekonana, że nasza młodzież ma wiele do zaoferowania i odpowiednio pokierowana rozwinie skrzydła. Jeżeli dojdzie do organizacji spotkań, z dużą przyjemnością włączę się w ich organizację oraz rozmowy z młodzieżą.

 

Anna-Maria Szczepaniak (PiS): Popieram pomysł lekcji samorządowych

Anna Maria Szczepaniak

Zdarza się, że projekty pisane „na sucho” po wprowadzeniu w życie kompletnie nie przystają do rzeczywistości. Bardzo chciałabym, abyśmy uniknęli takiej sytuacji podczas opracowywania nowego statutu Młodzieżowej Rady Miasta. Dlatego uważam, że radna Eliza ma dobrą intuicję: jeśli mamy zrobić coś dla młodych oraz wraz z młodymi, to najlepszym rozwiązaniem będzie wsłuchanie się w ich potrzeby.

Namiastkę tego mieliśmy już na dodatkowym posiedzeniu Komisji Oświaty, Kultury i Sportu. Przewodnicząca Małgorzata Widera zaprosiła Michała Radzkiego – członka MRM mijającej kadencji. To pozwoliło nam na merytoryczną wymianę zdań oraz pracę na „żywym organizmie”. Młodzi będący w strukturach MRM najlepiej znają jej bolączki; wiedzą, co sprawdziło się na przestrzeni lat, a co jeszcze wymaga dopracowania.

Dlatego popieram pomysł lekcji samorządowych i na pewno włączę się w jego realizację. Myślę, że wejście do szkół pozwoli nie tylko nam na lepsze poznanie realiów młodzieży, ale również i uczniom pozwoli zmniejszyć dystans wobec „starych” radnych, miejsce których być może zajmą w przyszłości.

 

Edgar Czop (niezrzeszony): To może być trudne do zrealizowania

Czop

To bardzo dobry pomysł, niemniej jednak trudny do zrealizowania logistycznie. Radni w większości dzielą swoje życie na pracę zawodową, sprawy związane z mandatem, tj. posiedzenia komisji oraz sesji rady miasta, a także prace nad dokumentami i różne inicjatywy samorządowe oraz życie rodzinne i inne zainteresowania. Taki układ podziału czasu sprawia, że najwięcej wolnego jest przeważnie w weekendy, kiedy szkoły nie funkcjonują. Kolejna kwestia, to ilu radnych posiada na tyle dobrą wiedzę i umiejętności do wystąpień, żeby wziąć udział w takiej akcji. No i co z przynależnością polityczną radnych i pokusą agitacji wyborczej w liceach?

Już na samym początku zacząłem się zastanawiać, jak wyglądałby ten proces logistycznie – wybrana grupa radnych chodziłaby po klasach szkół w Pruszkowie i w określonym czasie mówiła o sprawach samorządowych. Brzmi dobrze, prawda? Zdecydowanie, ale jeżeli zakładamy, że mamy grono 23 radnych-ekspertów z kursem wystąpień publicznych, których doba ma więcej niż 24 godziny. Dlatego tutaj pojawiają się pytania:

– Jaki jest cel takiego działania, jak wyznaczyć kryteria sukcesu?

– Które klasy/szkoły uczestniczyłyby w tej akcji?

– Czy będą to podstawówki czy licea, a może wszyscy?

– Kto by skoordynował działania i kontaktował się z dyrekcją w celu wspólnego planu działania takiej akcji?

– Ilu radnych byłoby w ogóle zainteresowanych/zdolnych do dzielenia się wiedzą?

– Ile trwałoby spotkanie i ile byłoby spotkań dziennie?

Jak zatem widać, poważnych (fundamentalnych) pytań jest bardzo dużo i żeby wszystkie klasy wszystkich szkół mogły się dowiedzieć, czym jest samorząd i jaka jest rola radnych, prezydenta/zastępców i urzędu miasta, potrzeba by wszystkich radnych postawionych w stan gotowości, świetnej koordynacji działań i przede wszystkim wolnego czasu na takie działania. A tego ostatniego niektórym z nas najbardziej brakuje. Dodatkowo, to do szkół należy edukacja w zakresie wiedzy o społeczeństwie, która obejmuje także samorządy i ich funkcję w strukturach państwa i kształtowaniu społeczeństwa lokalnego.

 

Paweł Makuch, prezydent Pruszkowa: To byłoby ciekawe urozmaicenie lekcji WOS

Paweł Makuch

Prowadzenie zajęć lekcyjnych w szkole musi być realizowane przez wykwalifikowaną kadrę pedagogiczną, zgodnie z podstawą programową, określoną w prawie oświatowym. Nauczyciel przedmiotu wiedza o społeczeństwie posiada wykształcenie wyższe z przygotowaniem pedagogicznym. Za organizacje pracy szkoły i jej przebieg odpowiada dyrektor szkoły, który decyzje o dopuszczeniu do prowadzenia zajęć podejmuje w oparciu o obowiązujące prawo.

Pomysł na udział osób trzecich w takich lekcjach uważam za trafny, pod warunkiem, że dyrekcja szkoły i rodzice dzieci wyrażą zgodę na obecność takiej osoby. Myślę, że mogłoby być to ciekawe urozmaicenie lekcji WOS.

 

Eliza Kurzela (niezrzeszona), wiceprzewodnicząca Rady Miasta Pruszkowa, pomysłodawczyni: Tak niewiele trzeba, żeby dotrzeć do młodzieży!

Eliza Kurzela

Pomysł z prowadzeniem lekcji samorządowych dla młodzieży chodził mi po głowie niemal od początku kadencji, kiedy sama zorientowałam się, jak niewiele wiem o funkcjonowaniu samorządu terytorialnego, a moja wiedza ograniczała się do tego, czego nauczyłam się na studiach i do niedorzecznych plotek szerzonych w mediach społecznościowych, w które wówczas wierzyłam. Wtedy brakowało mi osoby, która chciałaby podzielić się ze mną swoim doświadczeniem, dzięki czemu byłoby mi łatwiej przyswoić sobie procedurę uchwałodawczą z wieloma jej niuansami i wcześniej dowiedziałabym się na czym, tak naprawdę, polega praca radnego i co oznacza samorządność.

A do tego musiałam dojść sama, obserwując pracę innych samorządowców i osób, które za samorządowców tylko się uważają.

Skoro ja – dorosła osoba z wykształceniem prawniczym – miałam trudności z odnalezieniem się w nowej roli, w dodatku w nieznanym mi środowisku, w którym połowa rady miasta (i wszyscy prezydenci) darzyła mnie nieskrywaną niechęcią, a połowa nie miała w ogóle pojęcia kim jestem, to nietrudno się domyślić, jak w takiej nowej roli czują się członkowie MRM oraz jaką wiedzą o samorządzie terytorialnym dysponują uczniowie.

A przecież tak niewiele trzeba, żeby do młodzieży dotrzeć!

Miałam przyjemność od 2017 roku prowadzić praktyczne lekcje o Konstytucji RP (prawach człowieka, procesie wyborczym, trójpodziale władzy) w szkołach w Pruszkowie, Piastowie i Nadarzynie. Wszędzie spotykałam bardzo mądrą młodzież, która podczas rozwiązywania kazusów sama dochodziła do prawidłowych rozwiązań. Wystarczyło tylko znaleźć ciekawy sposób na przedstawienie danego zagadnienia oraz, co najważniejsze, traktować młodych ludzi po partnersku – tak jak dorosłych!   

Dlatego odkąd zostałam radną od samego początku zastanawiałam się, jak wspomóc członków MRM w samorządowym samorozwoju. To dzięki mnie dwóch członków MRM (konieczny był warunek ukończenia 18 lat) mogło w 2019 r. uczestniczyć w międzynarodowym szkoleniu dla przedstawicieli europejskich MRM w Walencji. Myślałam o kolejnych możliwości interesującego wprowadzania młodych ludzi w działalność publiczną, ale m.in. uczestnicząc w sesjach MRM dowiedziałam się, że większość jej członków nie dość, że nie zdaje sobie sprawy z roli, jaką mogliby pełnić w pruszkowskim samorządzie i jakie cenne doświadzenie mogliby tu zdobyć, zadowalają się prostymi, sprawdzonymi metodami na udział w życiu społecznym naszego miasta (obsługa tzw. kącika dziecięcego podczas festynów miejskich czy międzyszkolne zawody w siatkówce) i 3 punktami w postępowaniu kwalifikacyjnym do szkoły średniej. O co nie można mieć do nich absolutnie żadnych pretensji, ponieważ to my, dorośli, powinniśmy im te nowe, oryginalne możliwości, których kiedyś sami nie mieliśmy, pokazać!

I o tym właśnie myślałam, kiedy podczas kolejnej dyskusji nad uzgadnianiem treści nowego statutu MRM kilkoro radnych zreflektowało się, że problem MRM nie leży w samym statucie, a niechęć młodzieży do czynnego udziału w MRM wynika z nieznajomości samorządu i demotywującego spłycenia roli MRM.

Dlatego zaproponowałam wyjście z inicjatywą do młodzieży pruszkowskich szkół i opowiedzenie jej przez radnych, na czym polega praca radnego, prezydenta, urzędu miasta. Uważam, że takie bezpośrednie spotkanie mogłoby zainteresować przynajmniej część uczniów tematyką samorządu terytorialnego, a dzięki temu sprawić, że więcej młodych osób zechciałoby brać czynny udział w życiu publicznym, m.in. poprzez członkostwo w MRM.

Pomysł już zaczęłam wcielać w życie i mam nadzieję, że do końca roku szkolnego uda mi się przeprowadzić takie lekcje przynajmniej dla kilku klas w szkołach średnich w Pruszkowie, ponieważ nie mam złudzeń co do tego, że żadna dyrektor publicznej szkoły podstawowej w Pruszkowie nie odważy się na to, bym poprowadziła w jej szkole lekcje. Co w pełni rozumiem, akceptuję i nie mam żalu. A dlaczego? – pewnie zapytaliby uczniowie... i tu zaczęłabym im opowiadać o kompetencjach organu wykonawczego gminy jako organu prowadzącego szkoły, a uczniowie sami wyciągnęliby dla siebie wnioski.