Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Radni uchylili własne uchwały ze stycznia!

Sławomir BUKOWSKI
Na wniosek prezydenta Pawła Makucha radni uchylili w całości nowelizację budżetu na 2022 rok i wieloletniej prognozy finansowej, które przegłosowali kilka tygodni temu z całą serią własnych, zaskakujących poprawek.
Finanse Grafika
Ilustracja: Finanse Grafika

O chaotycznym procedowaniu aktów prawnych będących podstawą polityki finansowej miasta pisaliśmy kilkanaście dni temu. Radni SPP i KO w grudniu zdjęli z projektu budżetu pieniądze na budowę ulicy Przytorowej tylko po to, żeby miesiąc później głosami tych samych radnych część pieniędzy przywrócić – bez uzasadnienia, dlaczego tak robią. Radni SPP i KO nie zgodzili się też w styczniu wyasygnować pieniędzy na zorganizowanie ogólnopolskiego konkursu architektonicznego – przy współpracy ze Stowarzyszeniem Architektów Polskich – na projekt placu miejskiego w Pruszkowie. Budowa placu była jednym z głównych punktów programu wyborczego Koalicji Obywatelskiej w Pruszkowie, a w skład jury konkursowego mieli wejść radni Piotr Bąk (KO) i Karol Chlebiński (SPP). Skąd ta wolta o 180 stopni? Dobre pytanie.

Jednak nie poprawki do budżetu zaprzeczające deklaracjom wyborczym pruszkowskich ugrupowań były przyczyną zwołania przez prezydenta Pawła Makucha nadzwyczajnej sesji rady miasta, tylko fakt, że poprawki wprowadzone w styczniu przez radnych „nie bilansowały się” – jak określiła to skarbnik miasta Lidia Sadowska-Mucha. Jej zdaniem, budżet po poprawkach oraz wieloletnia prognoza finansowa zawierały poważne błędy, których efektem byłoby uchylenie obu dokumentów przez Regionalną Izbę Obrachunkową w Warszawie. Zamiast czekać na decyzję organu nadzoru, władze Pruszkowa doszły do wniosku, że bezpieczniej dla finansów miasta będzie poprosić radnych o wycofanie się z obu styczniowych uchwał. I tak właśnie się stało.

Choć poniedziałkowa sesja nadzwyczajna przebiegła po myśli prezydenta, warto zauważyć, że radni SPP i KO tym razem (choć z małymi wyjątkami) wstrzymali się od głosu, styczniowe uchwały uchylono więc głosami PiS i SWPR. Dla przykładu, za „unieważnieniem” noweli budżetu miasta zagłosowali: z klubu PiS Ewa Białaszewska-Szmalec, Marta Dziudzi, Dariusz Krupa, Kazimierz Mazur, Anna Maria Szczepaniak i Paweł Zagrajek; niezrzeszeni (SWPR) Grzegorz Szachogłuchowicz i Jakub Kotelecki oraz z klubu SPP Jacek Rybczyński. Przeciw była czwórka: Edgar Czop (KO), Eugeniusz Kulpa i Jozef Moczuło (SPP) oraz Andrzej Kurzela (niezrz.). Wstrzymali się: z klubu KO Piotr Bąk, Dorota Kossakowska i Małgorzata Widera; z klubu SPP Krzysztof Biskupski, Karol Chlebiński, Olgierd Lewan, Mieczysław Maliszewski, Józef Osiński i Katarzyna Wall oraz niezrzeszona Eliza Kurzela.

Na zwykłej sesji zaplanowanej na 24 lutego znów czeka nas wielogodzinna dyskusja nad pakietem zmian do budżetu, obejmujących m.in. konkurs architektoniczny na plac miejski, inwestycje drogowe, a niewykluczone, że również planowaną budowę łącznika ulic Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Sienkiewicza. W styczniu w wyniku zamieszania, które sami wywołali, radni w ogóle nie głosowali uchwały w sprawie wyrażenia zgody na przekazanie powiatowi 2,7 mln zł na budowę drogi biegnącej przez – będący kością niezgody w Pruszkowie – skwerek przy dworcu PKP. Nie ulega wątpliwości: szykuje się solidna porcja tak charakterystycznych dla pruszkowskiej rady miasta w obecnej kadencji niekoniecznie pozytywnych emocji.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

REDAKCJA POLECA
Liceum Ogólnokształcące im. Tomasza Zana w Pruszkowie Edukacja i Oświata

Wyluzowany wuefista czy przekroczenie granic? Skargi na nauczyciela w "Zanie" wpływały przez cały rok, ale rzecznik dyscyplinarny ich nie zobaczył

Konstanty CHODKOWSKI

Przez cały rok szkolny 2025/2026 do dyrekcji Liceum Ogólnokształcącego im. Tomasza Zana w Pruszkowie wpływały skargi na zachowanie nauczyciela wychowania fizycznego wobec uczennic: od niestosownych komentarzy, przez wizyty w żeńskiej przebieralni, po zamknięcie trzech uczennic w szkolnym magazynku. Dyrekcja ani razu nie zawiadomiła rzecznika dyscyplinarnego, choć wymaga tego Karta Nauczyciela. Rodzice załamują ręce z bezradności, nauczyciele mówią o zamiataniu sprawy pod dywan.